Strategie systematycznego uśredniania – za i przeciw

Trochę komentarzy Czytelników uzbierało się na blogach i na twitterze po pokazywanych przeze mnie symulacjach w poprzednich 2 wpisach, więc odniosę do nich w poniższym tekście.

Przypomnę tylko krótko.

Moje symulacje pokazywały jak wyglądałyby zyski w dwóch sytuacjach:

– gdy kupujemy w danym momencie aktywa za całość przeznaczonego na to kapitału (w tamtym przypadku WIG)

– gdy kupujemy w sposób systematyczny, na raty, przeznaczając na zakup tyle samo kapitału, ale dzieląc go na transze wydatkowane co określony odcinek czasu.

Oczywiście najważniejszym problemem przy analizie tego rodzaju systematycznych strategii ratalnych jest ich efektywność, czyli zdolność do generowania zysków wyższych niż jednorazowy zakup.

Najprostszą odpowiedzią na to pytanie jest wykonanie testów porównawczych dla dowolnego okresu z historii, a najlepiej dla wszystkich dni (okresów) aby zobaczyć rozkłady zysków, obsunięć, długości okresów „zanurzenia” w stratach itd. Takie testy wykonywano już dziesiątki razy, również w pracach naukowych. Wnioski są jednoznaczne:

W 60-70% przypadków to strategia kupna od razu za całość przynosi lepsze zwroty na zaangażowanym kapitale.

Analiza rozkładów wskazuje nawet charakterystyczne momenty w giełdowych cyklach, kiedy ta przewaga się ujawnia. Do tego jednak wystarczy zwykła logika, podstawowa matematyka i znajomość dynamiki kursów giełdowych.

Gdyby ująć ową przewagę krótko, to jej opis wyglądałby mniej więcej tak:

– Im po niższej cenie kupujemy za całość kapitału w relacji do całego przebiegu kursu na wykresie, tym zyskowniej wypada od strategii uśredniania.

– Im mniej okresów głębokich korekt i bess tym lepiej dla kupna za całość.

W przeciwnych wypadkach, czyli relatywnie wysoki przy kupnie jednorazowym oraz częste i długie korekty, tam wygra strategia uśredniania.

I proszę zwrócić uwagę, że ta właśnie różnica uwidacznia się gdy porównujemy naszą giełdę do amerykańskich. Tam mamy niemal nieustanny pochód indeksów w górę, ciągłe rekordy wszech czasów. U nas wykresy indeksów są dużo mniej strzeliste, korekty są dłuższe, bardziej męczące.

Więc powiedzenie „u nich lepiej kupić za całość” będzie miało uzasadnienie statystyczne, tylko co z tego? Nie zmienimy przebiegów kursów na GPW na styl amerykański, można się tam tylko przenieść z kapitałem.

Ta kwestia nabiera znaczenia właśnie teraz, gdy rynek ETFów znacząco rośnie, a podstawą inwestycji są tu właśnie indeksy, a nie pojedyncze akcje, które zachowują się zwykle dużo żwawiej w przebiegach.

Przeprowadzanie symulacji na danych historycznych to bardzo użyteczne podejście właśnie do tego, by różnice tego typu między rynkami wychwytywać i oceniać jaki wariant – całość czy uśrednianie – wybrać, a także jaki rodzaj uśredniania wybrać, bo jest ich kilka, choć przypomniałem tylko 2.

Ale testy danych są również dobrą podpowiedzią odnośnie kwestii:

W jakiej fazie cyklu jesteśmy i jaki rodzaj adekwatnego podejścia wybrać z związku z tym, a także z jakim ryzykiem się liczyć?

Do tego ostatniego służą symulacje typu „worst-case scenario”, czyli analiza sytuacji o najgorszym możliwym wyniku. Dla podejścia „kup za całość i trzymaj” są to właśnie szczyty fal wzrostowych, dlatego chciałem to pokazać na tle strategii uśredniania, dla której nie jest to drastyczny moment, ponieważ w fazie spadków dokupuje się dzięki niej coraz więcej akcji po coraz niższych cenach, a więc do odbicia jesteśmy lepiej przygotowani. Dużo gorsze w strategiach uśredniania jest właśnie gonienie hossy, gdy kupujemy na raty po coraz wyższych cenach, choć ilościowo coraz mniej sztuk akcji.

Natomiast trafienie w miejsce w cyklu do kupna za całość to dużo trudniejsza sztuka. Strategia uśredniania odsuwa ten problem na bok, ponieważ kupuje się i przed i po dołku/lub szczycie. W przypadku kupna za całość nie trzeba się nadmiernie martwić gdy mamy za sobą spore zjazdy, ale co, kiedy właśnie docieramy na szczyt? Ręce drżą i się pocą… To może być tylko chwilowy szczyt przed dalszą, długą drogą na północ, ale nie brakuje przecież przypadków, gdy ten szczyt okazuje się maksimum fali na kolejne kilka lat, jak w 2000 roku i w 2018 roku.

Dokonując ocen przydatności tego czy innego podejścia nie zapominajmy też, że z perspektywy czasu spojrzenie mocno się wykrzywia. Po fakcie wszystko wygląda prosto i oczywiście, gorzej w czasie rzeczywistym. Dziś wiemy, że w 2018 roku był szczyt i lepiej było wziąć się za strategię uśredniania niż kupić od razu za całość na fali euforii. Podobnie wygląda dziś: pobiliśmy szczyt na WIG z 2018 roku, a jeśli ktoś niedoświadczony spyta, czy teraz będzie rosło, bo nie wie, czy ma kupić, to co mu odpowiedzieć…?

Być może właśnie najlepszą podpowiedzią będzie: nie wiem, w przeszłości różnie bywało, ale może poznaj strategie uśredniania i będziesz działał racjonalniej, bezpieczniej, bez nadmiernych emocji?

A przy tym tego rodzaje strategie uśredniania można wzbogacać na wiele wariantów, dopasowywać do własnych celów i potrzeb, zmieniać dynamikę wielkości rat i okres ich wydatkowania. Ważne by wiedzieć jak się z tym obchodzić i mieć świadomość, że nieudany szczyt nie musi być tragedią dla portfela.

Chętnym mogę polecić jako przykład nieco bardziej zaawansowany wariant strategii uśredniania, który opisywałem kiedyś tu -> na blogu.

I na koniec jeszcze jedna podpowiedź:

Jako inwestorzy częściej znajdujemy szczęście nie w optymalizowaniu wszystkiego, lecz w osiąganiu niekoniecznie optymalnej satysfakcji (optimizers versus satisfizers).

Wejście na rynek za całość w dołku to rzadko udane przedsięwzięcie, ale może lepiej się poczujemy wiedząc, że w 70% przypadków przyniesie zysk lepszy niż strategie uśredniania. Z kolei jednak strategie uśredniania choć nie przyniosą najlepszego relatywnie zwrotu, to mają szereg innych przewag, o których warto pamiętać. Jak choćby najważniejsze typu:

   – brak konieczności analizowania rynków,

   – brak konieczności wyboru jednego, optymalnego momentu,

   – brak konieczności posiadania pełnego kapitału na wstępie,

   – niższe obsunięcie w procesie budowania pozycji niż gra za całość,

   – możliwość robienia dopasowań w kolejnych ratalnych wejściach,

   – mniejszy żal, gdy weszło się za całość w złym momencie

   – więcej optymizmu gdy uda się złapać dołki za część rat.

—-kat—

1 Komentarz

  1. Marcin

    Bqrdzo ciekawy komentarz na temat "niekoniecznie optymalnej satysfakcji". Wpisuje sie to w pojmowanie inwestowania jako podejmowania "powtarzalnych, wystarczajaco dobrych decyzji". Zamiast szukac decyzji super optymalnych narazajac sie w przypadku pomylki na duze straty – lepiej podejmowac te "wystarczajaco dobre" i osiagac powtarzalne, dobre rezultaty. W dlugim terminie to po prostu dziala. Mysle, ze DCA czy VCA to sposoby na to jak w procesie inwestowania a zwlaszcza na etapie budowania dlugoterminowej pozycji (akcje dywidendowe czy pasywne ETF) zniwelowac czynnik przypadkowosci. Zgoda – nigdy nie wezme zysku z calego ruchu. Ale tez nigdy nie wyjde na idiote, ktory musi czekac 15 lat na wyjscie na zero. I co wazne pewnie w jakis 80% przypadkow bede na plusie, nawet na falujacym czy konsolidujacym sie rynku. Chyba Howard Marks napisal, ze nikt jeszcze nie zbankrutowal od wziecia zyskow nizszych od benchmarku..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.