W 2000 roku ze 100 największych korporacji na świecie 41 pochodziło z Europy. W 2021 roku w pierwszej „setce” jest już tylko 15 firm europejskich. To spadek o 63% w dwie dekady.
Paul Graham, współzałożyciel Y Combinator, błyskotliwie podsumował powyższe dane gdy napisał, że powtarzanie tego rodzaju 63% spadków prowadzi do sytuacji, którym historycy nadają specjalne nazwy.
Przytoczone powyżej dane pochodzą z artykułu opublikowanego w The Economist, który omawia potencjalne przyczyny dramatycznego osłabnięcia Europy w wyścigu o miano globalnej bazy dla megakorporacji. Z artykułu pochodzi wykres dnia pokazujący wkład 6 regionów (USA, Europy, Chin, Japonii, Azji-Pacyfiku i reszty świata) w listę 100 największych korporacji na świecie (kryterium jest kapitalizacja rynkowa):

Warto zauważyć, że podobny trend występuje także wtedy gdy rozszerzymy kryterium megakorporacji tak by obejmowało 1000 największych firm. W 2000 roku 1/3 kapitalizacji i 1/4 zysków tysiąca największych firm „pochodziła z Europy”. Przez 20 lat ten udział spadł o połowę.
Jeszcze jedna statystyka: w 2000 roku wartość 100 największych firm w Europie wyniosła 4,6 bln USD. Przez dwadzieścia lat wzrosła do 8,9 bln USD. Te same dane dla USA wyglądają odpowiednio: 7,4 bln USD w 2000 i 26 bln USD obecnie. Powyższe dane pokazują, że nie można zmniejszenia relatywnej roli Europy wyjaśnić wzrostem znaczenia Chin i innych gospodarek wschodzących. Amerykańskie korporacje zmagały się z tym samym „sukcesem Chin” i poradziły sobie z nim znaczenie lepiej niż europejscy konkurenci. Z danych The Economist wynika także, że spadek kontrybucji Europy w zakresie największych firm jest większy niż spadek kontrybucji Europy w zakresie ogólnej aktywności ekonomicznej mierzonej przez PKB.
The Economist podaje trzy główne przyczyny omawianego trendu:
- europejskie firmy wydają się gorzej zarządzane niż amerykańskie (przygrywają bezpośrednią rywalizację w swoich branżach z konkurentami z USA)
- największy firmy z Europy pochodziły ze złych, schyłkowych albo pozbawionych dynamiki, sektorów
- Europa ma absolutnie katastroficzne wyniki w tworzeniu megakorporacji od podstaw
Poniższe dane pokazują skalę problemu: z wszystkich firm o wartości powyżej 100 mld USD 43 powstały od podstaw w ostatnich 50 latach. Wśród tych 43 świeżych, dynamicznych, ambitnych megakorporacji USA mają 27 przedstawicieli, Chiny mają 10 przedstawicieli a Europa ma 49-letniego SAP-a. Nic więcej. Jedna, 49-letnia firma. W tym miejscu pojawia się oczywiście kolejne pytanie: dlaczego Europa ma tak słabe wyniki w transformacji startupów w duże, globalne korporacje?
Zwróciłem uwagę na powyższe dane ponieważ mają istotne znaczenie dla inwestorów. Po pierwsze pokazują znaczenie rzeczywistej globalnej dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Szerokie trendy makroekonomiczne i biznesowe mogą sprawiać, że inwestorzy w ogromnych gospodarczych regionach, jak Europa, inwestować będą „pod wiatr” przez relatywnie długi okres, który może być liczony w dekadach. W przypadku Europy, z inwestycyjnego punktu widzenia, najważniejszą rolę odgrywa zapewne „pechowe, sektorowe umiejscowienie” wielu dużych europejskich firm.Duże znaczenie ma też nieefektywny proces transformacji startupów w duże globalne firmy, który pozbawia lokalnych inwestorów w Europie takich okazji inwestycyjnych jak Amazon czy Tesla.
Drugi wątek, który chciałbym poruszyć dotyczy trendów, które nie rodzą jednorazowych spektakularnych wyników ale w długim terminie drastycznie zmieniają sytuację. Ten wątek często przewija się w dyskusjach o postępie i percepcji sytuacji światowej. Słusznie argumentuje się, że mamy skłonność do ignorowania, stopniowego ale systematycznego rozwoju. Dobrą ilustracją będzie tu na przykład postęp w dziedzinie śmiertelności niemowląt czy przeżywalności nowotworów. W porównaniu do sytuacji sprzed 25 czy 50 nastąpiła wyraźna poprawa ale często jej sobie nie uświadamiamy bo nie miała jednorazowego, spektakularnego charakteru jak na przykład pandemia COVID-19.
W przypadku Europy mamy do czynienia z tym samym zjawiskiem, tylko, że z odwrotnym kierunkiem. Sporo ludzi może szczerze (a równie sporo nieszczerze) argumentować, że dyskusje o „staczaniu się Europy” są oderwane od rzeczywistości. To jest jeden z najbogatszych regionów na świecie i zapewne najlepszy region pod względem jakości życia dla przeciętnego człowieka, z przeciętna pensją (myślę, że tylko pojedyncze państwa jak Kanada mogą konkurować w tej dziedzinie z Europą). To prawda. Jednocześnie zachodzą jednak powolne procesy, które istotnie osłabiają ekonomiczną rolę Europy i jej wpływ na kreowanie sytuacji na świecie. Spróbujmy wymienić firmy, które naszym zdaniem odegrają najważniejszą rolę w tym jak będzie wyglądać życie ludzi za 50 lat i sprawdźmy ile z tych firm pochodzi z Europy…


Dodaj komentarz