Wymyśliłem kiedyś taki żart, że język angielski świetnie sprawdza się we wprowadzaniu eufemizmów do codziennego użytku. Wystarczy na przykład nazwać lobbingiem dużą część czynności kojarzonych z korupcją polityczną i świat od razu bardziej wydaje się przyjemniejszy i bardziej uczciwy.

Nie powinno więc nikogo dziwić, że w języku angielskim istnieje całkiem sympatyczne określenie na czynność naganiania na spółki, które ma się w portfelu. Użyte w tytule tekstu określenie tłumaczę jako zachwalanie swojego portfela.

Zachwalanie swojego portfela to publiczne wygłaszanie opinii wspierających posiadane w portfelu pozycje. Może dotyczyć długich i krótkich pozycji. Inwestorzy posiadający krótkie pozycje na danej spółce będę publicznie wyrażać o niej negatywne opinie, rozpowszechniać artykuły przedstawiające spółkę w negatywnym świetle. Odwrotnie będą się zachowywać inwestorzy z długimi pozycjami na spółce: będą wybierać i rozpowszechniać fakty wspierające ich tezę, że spółka jest atrakcyjną inwestycją, polecać teksty czy analizy pozytywnie oceniające spółkę.

Zdecydowałem się napisać o zachwalaniu swojego portfela bo zauważyłem w mediach społecznościowych w weekend dużą aktywność inwestorów ze skrajnie negatywnymi opiniami o spółce CD Projekt. Część z tych inwestorów informowała wcześniej o zajęciu krótkiej pozycji, część poinformowała o zamknięciu krótkich pozycji w poniedziałek rano a część informowała o otwarciu długich pozycji w czasie panicznej wyprzedaży po otwarciu notowań w poniedziałek. Nie miałem pozycji na akcjach CD Projekt (oceniłem, że wysoka zmienność i moja niska tolerancja na obsunięcia nie będą tworzyć dla mnie korzystnych warunków), nie podchodziłem do zagadnienia w sposób emocjonalny i być może dlatego zaskoczył mnie skrajny pesymizm opinii wygłaszanych przez niektórych inwestorów. Ze strumienia wpisów w mediach społecznościowych można było odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z gamingowym blamażem wszechczasów. Rzeczywistość, w dużym uproszczeniu, jest bardziej skomplikowana w tym sensie, że blamaż dotyczy “tylko” dużej części graczy, tych korzystających z konsol starej generacji.

Za Internet

Postanowiłem więc napisać o zachwalaniu swojego portfela w kontekście aktywności inwestorów w mediach społecznościowych. Są aktywni inwestorzy, którzy praktycznie nie informują o swoich pozycjach i generalnie stronią od mocnych opinii o atrakcyjności inwestycyjnej notowanych spółek (w rodzaju „to okazja” albo „to bańka”). Należę do tej grupy. Są też inwestorzy, którzy nie tylko dzielą się tym co robią na swoim rachunku inwestycyjnym ale w przypadku niektórych pozycji zamieniają się w zagorzałych ewangelizatorów. Strumień ich publikacji w mediach społecznościowych może sugerować, że istnieją tylko informacje potwierdzające ich inwestycyjne tezy.

W przypadku aktywnych inwestorów (traderów) sytuacja wygląda groteskowo bo strumień informacji publikowanych przez takiego aktywnego w mediach społecznościowych inwestora może się dosłownie zmienić o 180 stopni z dnia na dzień. Świetna spółka z dnia na dzień staje się pułapką, “bańka” z dnia na dzień staje się atrakcyjną inwestycją.

Z etycznego punktu widzenia zachwalanie swojego portfela wydaje się jak najbardziej prostolinijne: ktoś ma otwartą pozycję, wierzy, że dzięki niej zarobi i dzieli się z otoczeniem myślami, które przekonały go do otwarcia tej pozycji. Ludzie biegający dla zdrowia polecają bieganie dla zdrowia, ludzie czytający książki historyczne dla rozrywki i edukacji polecają czytanie książek historycznych dla rozrywki i edukacji, ludzie mający krótką pozycję na CD Projekt informują otoczenie jak fatalnie działa Cyberpunk 2077 na konsolach starej generacji. Tak długo jak zachwalający swój portfel inwestor podaje prawdziwe, rzetelne informacje trudno uznać takie działania za nieetyczne (zwłaszcza jeśli wiadomo, że ma otwartą pozycję).

Nie jest też moim zdaniem oczywiste, że celem zachwalania swojej pozycji zawsze jest wpłynięcie na opinie i nastroje innych inwestorów. Na takie działania mogą sobie pozwolić albo zarządzający o wielkiej reputacji albo lokalni inwestycyjni guru w odniesieniu do małych spółek z niewielkim obrotem. Trudno zakładać, że lokalny polski inwestor swoją aktywnością w polskojęzycznych mediach społecznościowych zmieni sentyment globalnych inwestorów do CD Projekt. Zapewne chodzi więc o coś innego.

Inwestowanie jest aktywnością wyczerpującą emocjonalnie. Dlatego, że przy nieograniczonym dostępie do informacji inwestor zawsze znajdzie informacje poddające w wątpliwość jego tezy. Do skutecznego inwestowania potrzebna jest natomiast pewna doza wiary w swoje kompetencje – by wytrzymać momenty, w których rynek chwilowo rusza wbrew pozycji inwestora. Zachwalanie swojego portfela może z jednej strony tworzyć wokół inwestora oparty na efekcie potwierdzenia bąbel informacyjny a z drugiej strony podnosić jego zaufanie do tezy inwestycyjnej (przez wielokrotnie, publicznie powtarzanie tej tezy). To mogą być całkiem sensowne zabiegi pozwalające utrzymywać trudne pozycje (w przypadku dużej zmienności i dużego szumu informacyjnego).

Problem z zachwalaniem swojego portfela pojawia się w przypadku postronnych obserwatorów. Postronni obserwatorzy nie mają zielonego pojęcia o horyzoncie inwestycyjnym zachwalającego swój portfel inwestora, jego podejściu do zarządzania ryzykiem (wielkość pozycji, poziom akceptowalnych obsunięć pozycji). Zwłaszcza rozbieżność horyzontów inwestycyjnych może być problemem bo większość aktywnych w mediach społecznościowych inwestorów zachwalających swoje portfele to z reguły inwestorzy krótkoterminowi, chciałoby się powiedzieć spekulacyjni ale to słowo ma w języku polskim fatalne konotacje. Większość indywidualnych inwestorów operuje mimo wszystko w dłuższym horyzoncie czasowym niż ta najbardziej aktywna, hałaśliwa w mediach społecznościowych grupa (do której sam się zaliczam).

Obserwatorzy nie wiedzą też co naprawdę z inwestycyjnego punktu widzenia oznaczają określenia używane przez inwestora zachwalającego swój portfel. Weźmy popularne w opiniach w mediach społecznościowych słowo „bańka”. Czy to spółka, w którą nigdy się nie inwestuje? Czy może spółka, w którą można inwestować w krótkoterminowym horyzoncie? Czy po 30% spadku w tydzień „bańka” przestaje być „bańką” i już można otwierać na niej długie pozycje? W mediach społecznościowych są inwestorzy, którzy w jednym tygodniu nazywają spółkę „bańką” a w następnym tygodniu, po 20% czy 30% spadku, otwierają długie pozycje. Czy każdy odbiorca treści w mediach społecznościowych rozumie, że 30% korekta zamienia „bańkę” w atrakcyjną inwestycję?

Poziom przejmowania się tym co postronni odbiorcy zrobią z treściami, które zamieszczamy w Internecie jest kwestią osobistych preferencji etycznych. Ktoś może wychodzić z założenia, że nie odpowiada za decyzje dorosłych ludzi podejmowane pod wpływem jego wpisów i jeśli nie działa w złej wierze to trudno go krytykować za takie podejście (nawet jeśli sami mamy inne podejście).

Moim zdaniem większy sens ma przypominanie zwykłym inwestorom, że to co czytają w mediach społecznościowych może mieć bardzo niewielką praktyczną wartość. Mało tego, może mieć wartość negatywną. Na przykład jeśli pod wpływem opinii  tradera, wygłaszanych pod kątem krótkoterminowej krótkiej pozycji na spółce, zdecydują co zrobią ze swoją fundamentalną, wieloletnią pozycją na tej spółce. To jest jeden aspekt sprawy. Z punktu widzenia postronnych inwestorów ludzie zachwalający swoje portfele w mediach społecznościowych po prostu dokładają treści o małej wartości do i tak potężnego szumu informacyjnego na rynku.

Jest też drugi aspekt. Nawet jeśli inwestor nie kieruje się bezpośrednio tym co piszą ludzie zachwalający swój portfel to sentyment wytwarzany przez te opinie może wpłynąć na jego nastawienie do rynku. To już zależy od konkretnego inwestora i jego emocjonalnej konstrukcji. Inwestorzy powinni po prostu szczerze zastanowić się nad tym zagadnieniem i sprawdzić jaki wpływ na ich aktywność inwestycyjną mają inwestycyjne media społecznościowe i najbardziej aktywni użytkownicy, używający tych platform do zachwalania swojego portfela.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.