To były ciekawe 24 godziny. Powrót ograniczeń w Irlandii, uzupełniony zamknięciem knajp w Katalonii, a następnie wprowadzeniem godziny policyjnej we Francji. Kropeczkę nad i postawił Londyn, za którym podążył rząd w Polsce. Witajcie w Lockdown’ie 2.0.

Analitycy makro zdążyli już przerzucić się analizami wpływu kolejnych zamrożeń gospodarki mimo tego, iż nie wiedzą, jak długo potrwa kolejna fala lokalnych manifestacji globalnej pandemii. Większość zdaje się mieć jednak nadzieję, iż tym razem skala szkód będzie mniejsza. Mamy być bardziej świadomi i zamknięcia gospodarek będą mniej bolesne. Naprawdę jednak wszyscy troszkę jesteśmy we mgle i wszystkie szacunki będą wymagały korekt.

Zacznijmy od banalnej tezy, iż efekty dziś wprowadzonych ograniczeń sanitarnych będą widoczne na poziomie służby zdrowia, której stan jest główną przyczyną ich wprowadzenia, dopiero za kilka tygodni. Za dwa tygodnie, jeśli system wcześnie nie ulegnie załamaniu, będziemy zbierali efekty reżimu sanitarnego do dnia dzisiejszego, który zwyczajnie nie zatrzymał dynamiki epidemii. Przez kolejne dwa tygodnie poprawy zwyczajnie nie będzie, bo nie może być, gdy kraj operował w modelu Corona Party.

Pierwsze efekty będą widoczne może w połowie listopada, kiedy będzie można zacząć rozważać jakieś luzowanie obostrzeń. Jeśli oczywiście wcześniej nie wpadniemy w model realizowany np. w Izraelu, gdzie druga fala epidemii wymusiła na rządzie zamknięcie ludzi w odległości 100 m od ich miejsca zamieszkania. Na dziś zwyczajnie nie można tego wykluczyć i myślę, że nawet najbardziej uparci zwolennicy ratowania gospodarki – mówiąc po kolarsku – strzelą, gdy np. listopadzie będziemy zbierali efekty obecnej fali zarażeń i notowali 250 zgonów dziennie.

Najgorsze w prognozowaniu kolejnych fal pandemii jest brak czytelnego przebiegu pierwszych fal w różnych krajach. Oczywiście trudno sprowadzić każdy z lockdown’ów do jednego mianownika, a kraj wielkości USA porównywać do Izraela. Niemniej, wykresy poniżej pokazują, iż największe sukcesy w prasowaniu liczby zachorowań mają państwa o najbardziej opresyjnych lockdown’ach. Kraje takie, jak USA i UK właściwie pozwalają tlić się pandemii, ryzykując wybuchy, a takie jak Włochy, Hiszpania czy właśnie Izrael hamują do deski. Polska zdaje się podążać modelem izraelskim – z wielkim sukcesem zgaszenia pierwszej fali i porażką w braku wyprzedzenia fali drugiej.

Od punktu widzenia zależy, czy mocne hamowanie, które dzisiaj zrobił rząd w Polsce jest najlepszą strategią, ale bez wątpienia właśnie mocne hamowania pozwalają na zrobienie szybkiego szczytu, z którego później zaczyna się mniej lub bardziej dynamiczne schodzenie. Na dziś czekamy na kształt i szczyt obecnej fali w Polsce oraz przebieg jesienno-zimowych fal w innych krajach, które wybrały miej lub bardziej odmienne sposoby radzenia sobie z lokalnymi przebiegami epidemii COVID-19.

(źródło wykresów: Google)

16 Komentarzy

  1. _dorota

    Prognozowanie sytuacji w Polsce jest utrudnione dodatkowo przez to, że polskie władze pozorują tylko działania przeciw epidemii, a faktycznie zajmują się dopinaniem autorytarnego ustroju państwa. Wobec nieuchronnej katastrofy realizowany jest program zaległych aresztowań wśród przeciwników politycznych (vide Giertych).

    Mamy rząd, który jak szajka bandytów korzysta z pożaru żeby ograbić płonący dom i w gaszenie nie zamierza się realnie angażować. Ten dodatkowy czynnik ryzyka zmienia prognozy.

  2. pit

    A dlaczego nie pokazałes wykresów ze szwecji ,Białorusi, Nowej Zelandii , czy Australii . Toz to w retoryce lockdownu terytoria gdzie wirus powinien wyludnic już te kraje bo nie wprowadzono zamordyzmu na nieco większe w skutkach przeziębienie 🙂

  3. Adam Stańczak

    @ pit

    Szwecja poszła inną drogą. Białoruś to frontier country. Nowa Zelandia to wyspa i było łatwiej. Australia jednak miała lockdown regionalny na dużą skalę. Trzeba też brać pod uwagę fakt, że na południowej półkuli teraz jest wiosna – na wiosnę łatwiej walczy się z pandemią.

    Nie pokazałem też Korei Południowej, która z krajów ludnościowo podobnych do Polski poradziła sobie najlepiej. Japonia też jest sukcesem. Osobiście w Polsce opierałbym się na modelu koreańskim, ale nikt nie chce, bo wiedzą lepiej. Korea poradziłaby sobie pewnie jeszcze lepiej, gdyby nie te quasi-sekciarskie kościoły chrześcijańskie.

  4. Klondike

    Wykresy ilości samych zachorowań nie mówią całej prawdy. Moim zdaniem przynajmniej na razie istnieje szansa na łagodny przebieg całej pandemii. Wystarczy zwrócić uwagę na przykład na Francję, chodzi o stosunek zgonów do liczby zachorowań w trakcie pierwszej i obecnej fali pandemii.
    https://www.worldometers.info/coronavirus/country/france/
    Francja to przykład, podobnie wyglądają wykresy innych krajów europejskich, przez które przeszła pierwsza fala pandemii wiosną. W Polsce te wykresy inaczej wyglądają bo jak mi się wydaje w zasadzie nie było u nas pierwszej fali pandemii albo liczba zachorowań w pierwszej fali nie była uchwytna ze względu na małą ilość testów. Ciekawy przykład Szwecji – gwałtowny wzrost zachorowań w czerwcu przy spadku ofiar śmiertelnych czyli już tedy zależność ta zaczęła się załamywać.
    Nie dawno spotkałem się z opinią epidemiologa, który stwierdził że wirusy mutują co jest jak najbardziej normalnie, przy czym częściej mutują w kierunku mniejszej zjadliwości niż odwrotnie. Mniej zjadliwe szczepy mają większą możliwość zarażania bo ich ofiary łagodniej przechodzą chorobę przez co częściej normalnie funkcjonują w społeczeństwie i tym samym łatwiej się roznoszą. Z drugiej strony szczepy bardziej zjadliwe przykuwają ofiarę do łóżka lub uśmiercają tym samym mają mniejszy zasięg zarażania.
    Mam nadzieję, że obecnie jest właśnie tego typu sytuacja gdy mamy do czynienia z mniej zjadliwym wirusem jednocześnie łatwiej roznoszącym się. Mam nadzieję bo sytuacja chyba jest nie do opanowania i wygląda na to, że przez zimę przechoruje może nawet milion lub więcej Polaków a ze względu na łagodny przebieg choroby choroba zostanie uchwycona u co najwyżej kilkuset tys. osób.

    Co do Polski to gdzie jest to mocne hamowanie, które zrobił rząd? Przecież prawie wszystko funkcjonuje normalnie i bardzo dobrze zresztą. Na poziomie gospodarki niewielkie ograniczenia, za to większy nacisk na ograniczenia, które wymagają obywatelskiej postawy i w sumie tak powinno być.

  5. Klondike

    Dodam jeszcze jedno. Prawie półtora miliona Włochów ma przeciwciała na covid, gdy przeprowadzano badanie, przypadków choroby zdiagnozowano około 250 tys. Jeszcze lepiej to wyglądało w badaniach w Holandii i Szwecji choć próbka była mniejsza. Jeśli w Polsce zachoruje 10 tys. osób to faktycznie będzie to może 50 tys. lub nawet więcej co wykazałyby później testy na przeciwciała, śmiertelność kilkadziesiąt, może 100, 200 osób. Ja zakładam taki scenariusz pod koniec zimy: kilka milionów Polaków z przeciwciałami, kilkaset tys. z przebytą zdiagnozowaną chorobą, kilkadziesiąt tys. ofiar śmiertelnych, śmiertelność w porównaniu do osób z przeciwciałami grubo poniżej 1%. Do wynalezienia szczepionki powinno wystarczyć.:)
    Twardy lockdown? Jaka jest pewność że pomoże jak jak za pierwszym razem teraz w warunkach zimowych, przy wielu mocno rozproszonych ogniskach, zwłaszcza gdy okaże się że mamy do czynienia z łagodniejszą i jednocześnie bardziej zaraźliwą odmianą wirusa? Jaka jest pewność czy nie musiałby trwać do końca zimy z oczywistymi skutkami dla gospodarki (sytuacja zupełnie inna gdy przy poprzednim lockdownie nadeszło lato).

  6. Adam Stańczak

    @ Klondike

    Masa "jeśli" w tym opisie. Za każdym "jeśli" jeszcze bardziej wątpliwie "to".

    Błędne założenia mogą być bardzo bolesne. Prosty przykład. Przed dwoma tygodniami mieliśmy około 2400 testów pozytywnych. Po dwóch tygodniach mamy około 100 zgonów. Niezależnie od tego, jakie projekcie się robi to są realne, dość mocne dane i one mówią, że pod dwóch tygodniach mamy śmiertelność 4 procent. Możliwe, że jest mniejsza, bo śmierć następuje szybciej niż po dwóch tygodniach od pozytywnego testu, ale to ciągle nie jest 1 procent. Wyliczenie typu jeden procent to szacunki znacznie grubsze niż proste przełożenie liczby testów na liczbę zgonów. Na dziś mamy głównie takie dane.

  7. Klondike

    Ale pozytywne testy nic nie mówią o faktycznej liczbie zachorowań bo nie obejmują znacznie większej liczby osób, które przechodzą chorobę w sposób utajony. Należałoby porównać liczbę osób z przeciwciałami do liczby zgonów. A liczba osób z przeciwciałami jest od 6 do kilkunastu razy wyższa (w zależności od miejsca badania: Holandia, Sztokholm, Włochy, Kraków itd) od liczby osób, które przebyły chorobę w sposób ujawniony.

  8. Adam Stańczak

    Pan postuluje oceny rzeczywistości na narzędziu typu "należałoby". Ja nie umiem dyskutować o faktach na bazie danych, które należałoby mieć. Należałoby zrobić badania przesiewowe i zobaczyć liczbę osób w przeciwciałami w Polsce. Nie zrobiono ich. Do tego znać skalę odporności na kolejne zakażenia osób z przeciwciałami na zmutowane wirusy i ich zdolność do przenoszenia zakażeń.

    Proces jest w toku, a wiele osób ma tendencję do mówienia o nim, jak o procesie zakończonym. Niech Pan poczyta o realnie obserwowanej śmiertelności epidemii SARS oraz MERS i wyliczone po latach śmiertelności dla tych epidemii. Pomylenie się w ten sam sposób w przypadku COV nie będzie pomyłką o kilka tysięcy osób w skali świata – to byłaby pomyłka liczona w milionach.

  9. Klondike

    "Należałoby zrobić badania przesiewowe i zobaczyć liczbę osób w przeciwciałami w Polsce. Nie zrobiono ich."
    To we Włoszech czy Szwecji gdzie przeprowadzano takie badanie jest jakiś inny wirus? Nie wiedziałem. A u nas to co? sars?, mers?

    A, zapomniałem, UJ w Krakowie zrobił takie badanie, próbka pewnie mała ale te 2% z przeciwciałami jeszcze w maju jakoś im wyszło.

  10. Klondike

    "Prosty przykład. Przed dwoma tygodniami mieliśmy około 2400 testów pozytywnych. Po dwóch tygodniach mamy około 100 zgonów. Niezależnie od tego, jakie projekcie się robi to są realne, dość mocne dane i one mówią, że pod dwóch tygodniach mamy śmiertelność 4 procent"

    Pozwolę sobie jeszcze to skomentować bo nie rozumiem jak można poważnie brać pod uwagę takie dane, które nie mają żadnych wartości naukowych przy ocenie śmiertelności i sugerować przy tym, że są "mocne". Istnieje coś takiego jak IFR i wskaźnik ten starają się liczyć i WHO i uniwersytety. Różne liczby im wychodzą bo na IFR ma wpływ wiele czynników a i faktyczna liczba chorych jest trudno policzalna, poza tym można też zakładać zmienność IFR w czasie. Najnowsze wyniki schodzą poniżej 1% jeśli chodzi o ten wskaźnik no i chyba ktoś spadłby tam na głowę gdyby chciał liczyć IFR w Polsce w oparciu o to ilu chorych dałoby się złapać robiąc testy w Polsce.

  11. pit

    Mały zbiór danych o śmiertelności:

    https://swprs.org/studies-on-covid-19-lethality/

    U nas zdaje sie robili w kopalniach przesiewowe , ale ani mru mru bo przecież macha na twarz i dogorywaj w domu jest najbardziej skuteczna 🙂
    Myślę ,że tu granice nie mają znaczenia, no chyba , że to jakis nacjonalistyczny lub polityczny wirus . U Trumpa trwał 3 dni widac sie przestraszył potęgi hegemona 🙂

    Coś o efektywności maskowania dróg oddechowych:

    https://swprs.org/face-masks-evidence/

    no ale oczywiście to jest wiedza nieznana na polskim gruncie gdzie strach jest podsycany umiejętnie z ekranów jak suspens Hitchcock, ale jak sie prześledzi wpisy "fizyka" i jego modele z wiosny to dochodzi on do wniosku , że lockdawn wiosenny nie zmienił tendencji do zanikania choroby co potwierdza powyższe:
    http://www.fizykwyjasnia.pl/na-biezaco/prognozy-rozwoju-epidemii-koronawirusa/

    A co jest objawem ignorancji – powtarzanie tego samego z wiadomym rezultatem 🙂
    Pewnym promykiem nadziei jest odpowiedź mojej koleżnaki w pracy , która na pytanie po co nosi maskę odpowiada:
    "Chroni mnie przed mandatem, czyli najbardziej widocznym i dolegliwym objawem występowania virusa w polsce " – i to rozumiem.

    Jeszcze cos dla tych co przez "urzędacką medycynę" skazani są na czekanie w domu na kwarantannie , aż rozwinie się choroba by wreszcie doczekac się upragnionego respiratora , który być może przyczynia sie także do uszkodzenia płuc :
    Okazuje sie ,że nie jestesmy bezbronni tylko wiedza urzędackiej medycyny
    kończy sie na maskach, izolacji i oczekiwaniu na Billa Szczepienkę, a możemy sami sobie częściowo pomóc :

    https://swprs.org/on-the-treatment-of-covid-19/

  12. deli deli

    Statystyka pandemii nobilituje ( na pewno w UE) pojęcie, kategorię narodu. Widzimy jak każdy kolor na mapie politycznej świata wykuwa sobie indywidualną historię przebiegu zagrożenia z Natury. To właśnie jest wartość wykresów w notce pana Adama, piękna ilustracja.

  13. _dorota

    Jeżeli już coś jest znobilitowane, to nie naród, a państwo narodowe. I wszystkie (poza szczęśliwie położonymi, jak Nowa Zelandia) radzą sobie równie źle 🙂

    Natomiast kiedy będzie już dostępna szczepionka, to okaże się, że tylko współpraca międzynarodowa może nas uratować. Poza UE na szczepionkę szans nie mamy.

  14. deli deli

    @ Dorota
    Każdy naród ma swą osobowość i podobnie jak ludzka osobowość przechodzi zarazę mniej lub bardziej dramatycznie.
    Mówię naród, bo mam na uwadze przede wszystkim charakterystykę odporności zbiorowej na współrzędnej czasu.
    Szczepionka?
    " Epidemie wygasają samoistnie." (s.515).
    "Na żadnym odcinku nauki o odporności nie spotykamy tylu błędów i nigdzie błędy nie powodują takiej straty energii społecznej, jak w szczepieniach ochronnych. (s.501).
    Ludwik Hirszfeld, Immunologia ogólna. Podręcznik akademicki, Wrocław1949.
    Późną wiosną'21, moim skromnym zdaniem, epidemia wygasa i przechodzi w wersję marketingową tj. szczepionkową.

    1. _dorota

      Cytowanie wyrwane z kontekstu z pracy powstałej 70 lat temu? Czuję się przekonana 🙂

      > Epidemie wygasają samoistnie
      OMG. Znałeś/znasz kogoś na wózku inwalidzkim chorego na chorobę Heinego-Medina? Powiedz mu, że to bez znaczenia, że urodził się zbyt wcześnie na szczepionkę, która wyeliminowała polio. I że wygasło samoistnie. To samo powiedz innym ofiarom przeróżnych epidemii.

      Co do "osobowości narodu" jestem w stanie zgodzić się na taki nieprecyzyjny konstrukt. Rzecz w tym, że ta "osobowość" wyraża się w stopniu organizacji społeczeństwa (a organizację społeczeństwa widać w jakości instytucji państwa).

      Dlatego gdzieś w Gwatemali zmarli na COVID leżeli na ulicach, a w Niemczech nie. Na szczęście jesteśmy bliżej Niemiec (w kwestii organizacji) niż Gwatemali. Szczególnie na Śląsku, co zaczynam sobie cenić.

  15. deli deli

    A "praca" Biomed SA powstała 76 lat temu i nic nie traci na aktualności.
    Robi się ciemno i zimno. Nie schodzę. Zacytowałem autorytet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.