Dlaczego akurat taki właśnie tytuł? Takie porównanie krąży po finansowym internecie i domyślam się, że to z uwagi na szereg podobieństw w zachowaniu obecnym akcji Tesli i niedawnych wyczynach najbardziej znanej kryptowaluty jaką jest Bictoin.

Tesla rozpaliła giełdy swoimi kursowymi ekscesami w tym roku i jest dość popularna również wśród polskich traderów. Jedni z entuzjazmem otwierają krótkie pozycje na spadki jej kursu, inni pytają, czy spekulacyjne kupno nawet po cenie powyżej 1000$ jest dobrą decyzją. A ponieważ świat nam się skurczył więc z kupnem tych akcji nie ma już problemów, robią to choćby inwestorzy, którzy w DM BOŚ otworzyli sobie opcję inwestycji zagranicznych w ramach IKE.

Czy kupowanie tych akcji na tych poziomach nie jest czasem samobójstwem? A może to krótka sprzedaż jest wariactwem?

Na pierwszym miejscu podobieństw Tesli i Bitcoina wybija się oczywiście gwałtowność wzrostów, ich zasięg, krótki czas przebywania na absurdalnie wyglądającym szczycie notowań, nagłe załamanie i wreszcie niegasnąca mimo to popularność i wiara w dalsze wzrosty.

Tak wygląda porównanie obu wykresów, strzałką niebieską łączę ostatni szczyt Tesli z kojarzącym się wielu adekwatnością szczytem Bitcoina:

Rodzi się pytanie, czy Tesla skończy podobnie, czyli nieustannym zjazdem trwającym miesiącami?

Z pewnością nie wyklucza tego sama Analiza techniczna. Luki na szczycie w obie strony, potężny obrót wskazujący na wyładunek pozycji przez teoretycznie lepiej poinformowanych i analizujących, wysoka świecowa formacja odwrotu (Gwiazda wieczorna) niemal jak z żurnala i gwałtowne cofnięcie popytu na szybkim spadku. Kilkadziesiąt procent w obie strony w ledwie kilka dni. Taki obraz niemal całkowicie wypełnia definicje spekulacyjnej bańki, której zwykle całkowite rozładowanie wymaga trochę czasu i oczywiście dalszych obsunięć.

Drugi czynnikiem decydującym o ocenie przyszłości powinna być analiza tego, po której stronie stoją możni tego giełdowego świata, silne ręce, czyli instytucje. Mało prawdopodobne, bo to nie w ich stylu, że to oni stali za szalonymi, aberracyjnymi wzrostami. Z dużym prawdopodobieństwem za nieprzytomnym kupnem stała masa drobnych traderów, skuszonych zmiennością i szybkością zwrotów (easy money). Widać to choćby po krążących wykresach z bezprowizyjnego brokera Robinhooda. Około 4 tysięcy użytkowników kupiło te akcje po cenie powyżej 700$, a prawie 10 tysięcy skupowało wcześniej przed osiągnięciem tej ceny.

Wiadomo, że to detaliści, a już szczególnie tacy poszukujący szybkiego zysku, są najmniej stabilnym posiadaczem akcji, najbardziej płochliwym, najmniej przygotowanym i z ledwością poinformowanym. Gdyby spytać ile wiedzą o bilansach spółki, pewnie niewiele można by od nich w tym temacie uzyskać. Dla nich to kolejna gra w numerki, pogoń za modą, odruch stadny, okazja roku. OK, nic w tym złego, jeśli ma się świadomość w co się gra.

Przy tym ściąga ich tutaj rodzaj uprawianego kultu i idealna narracja popytowa – Musk, rakiety, innowacyjne auta, zioło palone podczas wywiadu, taniec na otwarciu fabryki, start-upy i generalnie nowe, przyszłościowe wizje i technologie, a więc w dużej mierze casus Bitcoina. Lepiej się sprzedają może jedynie gry, ale takich firm jest dużo, a Tesla z takim anturażem tylko jedna wyjątkowa. Pokusa nieunikniona, i co więcej – trwała. Jeśli ktoś myśli, że jeden spadek może rozpalone głowy schłodzić, to może się grubo mylić. Podobnie jak w przypadku Bitcoina ten żar będzie się tlił miesiącami. A jeśli ceny faktycznie spadną jak wskazuje technika, to fora zapełnią się wzajemnymi pytania „czy to już czas kupić?”. Gwiazdy nie gasną przecież w jednym mgnieniu oka.

Kilka tysięcy inwestorów siedzi w tej chwili na sporej stracie licząc od szczytowych sesji, na której ręce zmieniło miliony akcji. Owszem, oni dziś są zmartwieni, ale jeszcze pełni nadziei, że kurs dotrze do szczytu powtórnie i to niebawem. Im jednak kurs dłużej będzie się obsuwał lub kręcił się w miejscu, tym bardziej będą marzyć jedynie o wyjściu bez straty. To jest nawis podażowy, a część z tych pechowców pewnie zostanie już na dłużej wyleczona z takich działań na maksymalnych emocjach.

Z drugiej strony zapewne jeszcze czeka na okazję stado wygłodniałych wilczków, którzy na tę błyskawiczną hurra-hossę się nie załapali, ale intensywnie o tym marzą. Choćby dla samej zmienności dziennej, która jest imponująca i jako żywo przypomina zmienność bitcoinową. Analogie każą im przyczaić się w oczekiwaniu okazji, bo przecież pomimo mocnych spadków Bitcoin podnosił się szybko wielokrotnie. I każdy oczywiście jest przekonany, że uda mu się wyrzucić akcje przed kolejnym szokiem spadkowym.

A tu wystarczy nawet drobna iskierka, by spowodować erupcję. W zeszłym tygodniu akcje Tesli spadły właśnie po tym, gdy ogłoszono opóźnienie w dostawach z powodu wirusa w Chinach. W ostatni poniedziałek z kolei na wieść o wznowieniu produkcji nastąpiła eksplozja kursu w górę podczas notowań pozasesyjnych, bo na nich dzieje się nie mniej niż podczas regularnej sesji.

Nie można też zapomnieć o drugiej potężnej grupie graczy, czyli grających na krótkich pozycjach (zyskujących podczas spadków). Tesla to najbardziej grana na krótkie pozycje spółka w USA! Zresztą dzięki temu dorobiła się również niespotykanego kultu. Mam na myśli grupę hejterów i antyfanów, skupionych wokół hasztaga $TSLAQ. To ludzie od lat obstawiający spadki Tesli i życzący jej niepowodzenia. Chociaż ich działania i posty w mediach społecznościowych mogą jeżyć włos na głowie, jak choćby celowe spowodowanie wypadku z autem Tesli, by obniżyć rangę marki, to znajdują swoje pewne uzasadnienie.

I po części rozumiem tę grupę, bo wyrosła ona na gruncie wściekłości. Głownie na Muska, za to:

– że przez wiele kwartałów przepalał pieniądze inwestorów z nowych emisje na nieudane próby zbudowania i seryjnej produkcji auta ,

– za kłamstwa o potencjalnym chętnym na akcje potężnym inwestorze, co skończyło się interwencją nadzoru,

– za mało rozważne tweety,

– za niedotrzymane obietnice,

– za brak szacunku

Itd.

Scenariusz bankructwa był zresztą o włos. To, że Musk potrafił nadludzkim wysiłkiem doprowadzić do sukcesu dzięki ciągowi bardzo niestandardowych działań, nadało mu status legendy, w którą chcą inwestować obecnie kupujący.

Co ciekawe, to wśród grających na spadki byli poważni inwestorzy i fundusze. Jak Steve Eisman, znany z filmu „The Big Short” (pokazującym jak zarobił na spadkach w czasie krachu 2006-2008), który od 2018 roku siedział na krótkiej pozycji i był zmuszony zamknąć ją teraz pod wpływem gwałtownych strat.

Razem z armią tych z pod znaku $TSLAQ straty łączne na dziś grających na krótko wynoszą ok 10 mld $. I to oni ku własnej rozpaczy i uciesze tłumu stali się jedną ze znaczących sił pompujących w styczniu kurs, ponieważ zostali jak to się pięknie określa „wyciśnięci z pozycji” i zmuszeni do kupna za wszelką cenę. Wtórowali im posiadacze opcji put, zmuszeni do gwałtownych zakupów akcji jako zabezpieczenie. Ale przecież to towarzystwo nie podda się łatwo, tym bardziej po tak „atrakcyjnych” obecnie cenach.

No dobrze, a jak wygląda w perspektywie rzecz wydawałoby się najważniejsza, czyli sfera realna – wycena i zyski Tesli? To wprawdzie nie o nie idzie walka, bo tu ogon macha psem, czyli rzesze chętnych na szybką kasę rynkiem w oderwaniu od realiów, ale trzeba mieć na uwadze kiedy po stronie kupna pojawią się instytucje, czyli przede wszystkim fundusze.

W tym miejscu Bitcoin ma przewagę, ponieważ jedyną sensowną wyceną może być na dziś koszt jego wydobycia. A skoro inne wyceny są mało użyteczne, więc hulaj dusza, piekła nie ma.

Z Teslą jest gorzej, bo jednak trzymają ją na gumie jakieś bilanse. I już na wstępie zonk: nie można wyliczyć wskaźnika C/Z za 12 miesięcy ponieważ… nie wygenerowała ona zysku! Ale jest nadzieja. Ogromny skok kursu w górę w styczniu nastąpił po tym, gdy ogłosili całkiem spory zysk zamiast oczekiwanej co kwartał straty! To był szok dla rynku, ale ten dodatni wynik został wygenerowany dzięki księgowym sztuczkom a nie takiej dobrej sprzedaży!

Niemniej jednak rynek uznał to za wstęp do być może zyskownego biznesu w 2020 roku. FactSet liczy, że właśnie w tym roku uda się spółkę wycenić, choć na nieco kosmicznym poziomie C/Z w okolicy 85. I będzie on być może spadał w kolejnych latach (to dobra wiadomość), co daje paliwo kupującym.

Jeśli Tesla w tym kwartale wypracuje solidny zysk, jest nadzieja, że zostanie włączona do indeksu S&P 500, co może być ogromnym zastrzykiem kapitału. No bo przecież w tym momencie wszystkie pasywne fundusze indeksowane oraz ETFy będą musiały kupić solidną porcję ich akcji i dokładać w miarę napływu środków. Oczywiście najpierw Tesla musi wejść do indeksu, co nie jest takie pewne biorąc pod uwagę spadek aktywności z powodu wirusa.

Wiele wskazuje, że Musk wyprowadza firmę na prostą i wreszcie uda się generować rosnące dostawy dla niezaspokojonych kierowców. To oznacza wstęp do prawdziwej rentowności i poprawę bilansów. Już pojawiają się jednak kosmiczne wyceny, które sięgają od 5 do nawet 22 tysięcy USD na akcje za 4 lata! To również działa na wyobraźnię niczym 100 tysięcy prognozowane dla Bitcoina. Jednakże owe wyceny dla Tesli zakładają obecną dynamikę ekstrapolowaną w najprostszy sposób w przyszłość, co jest sporym uproszczeniem. Pomimo tych fantazji trzeba jednak liczyć się z tym, że jest to przyszłościowy biznes, choć rosnąca szybko konkurencja wdziera się na rynek.

Dziś wygląda to jak klasyczne „szaleństwo, panika, krach”, które obserwując przeżywam kolejne w swym życiu giełdowe deja vu. Choć nie wykluczam, że kiedyś sam skuszę się na zakup, nie w celach spekulacyjnych jednak, forex mi do tego wystarcza.

—kat—

3 Komentarzy

  1. Mcgavier

    Żeby otrzymać dobre odpowiedzi, trzeba zadawać właściwe pytania, np: Zakładając że biznes samochodów elektrycznych jest przyszłościowy, ile czasu zajmie konkurencji zbudowanie pojazdów o zbliżonych osiągach i podobnej cenie?

    Warto dodać że atutem reszty producentów jest opanowanie metod redukcji kosztów niemal do perfekcji, podczas gdy dla Tesli to wciąż nowość.

  2. Tommip

    Warto jednak dodac dwa elementy: 1.Polityke UE ( i chin ale oni maja mase swoich producentow).W tym momencie w zwiazku z prowadzona polityka klimatyczna i ogromnymi karami za emisje producenci unijni sa wlasciwie skazani na bankrudztwo.ZADEN z producentow samochodow w europie nie jest na to pezygotowany chocby w polowie jak tesla, co w perspektywie kilku lat oznacza bankrudztwo wiekszosci producentow aut w wu (!).
    2.Wiekszosc producentow nie rozumue ze nie wystarczy zamienic silnika spalinowego na elektryczny i o problemie.To tak jak kiedys producenci bryczek uwazali ze wystarczy odpiac konia i podpiac silnik i po problemie.Oj nie.Za kilka lat zostanie tesla z 50% udzialem w rynku a reszte zgarna chiny gdzie elektryki sa silniejsze niz na zachodzie

  3. Tomasz Symonowicz (Post autora)

    Zgadzam się @Tommip i @Mcgavier, choć konkurencja wcale nie jest aż tak niemrawa. Tak czy siak, kurs Tesli może nadal iść w górę niezależnie od tego co wyprodukują, bo w tej chwili to jest raczej gra inwestujących o marzenia a nie twarde fakty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.