Jim Simons – trader, który rozgryzł rynki, część 2

Zakończyłem poprzednią część zapowiedzią analiz strategii, które pojawiły się w książce o Jimie Simonsie, jednak zanim do tego przejdziemy, proponuję wyprawę w nie mniej skomplikowany świat.

Chodzi o świat, któremu na imię:

EMOCJE

Bez tego trudne będzie zrozumienie całości tego, co dokonał Simons, produkując w swoim funduszu niebywale skuteczne algorytmy inwestycyjne.

Zacznijmy od kwestii, która już zdążyła zagościć na czołówkach komentarzy do książki, czyli „emocjonalnej” reakcji Simonsa na mocne spadki giełd w 2018 roku. To ma ponoć świadczyć o tym, że nawet najlepsi zawodnicy w tej branży, z ogromnymi zyskami i doświadczeniem, nadal mają problemy z typowo ludzkimi słabościami.

Otóż nie, chociaż Simons nadal pozostał naukowcem, czyli specyficzną formą gatunku ludzkiego, jego reakcja nie była żadną słabością, lecz całkowicie zdrowym przejawem racjonalnego podejścia do pieniędzy. Spójrzmy bowiem na fakty.

Tak, Simons przyznał, że nienawidzi tracić pieniędzy, a jeśli posiada się 23 miliardy dolarów, z czego część na rachunku giełdowym, to jeszcze bardziej nienawidzi się wszelkich obsunięć kapitału. Dokładniej rzecz biorąc w 2009 roku powołał przechodząc na emeryturę prywatny, rodzinny fundusz „Euclidean Capital”, w którym inwestowaniem zajmuje się jeden menadżer – Ashvin Chhabra (można go znaleźć na Linkedin). To fundusz inwestujący w przedsięwzięcia typu venture capital, w start-upy, ale i w akcje notowane na giełdzie. Z opisów wygląda, że stawia on na tradycyjny model inwestowania, czyli bez algorytmów i kodowania, choć prawdopodobnie jakieś automatyczne modele długoterminowe mają tam zastosowanie.

Tak, Simons zadzwonił w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia 2018 do zarządzającego jego funduszem i sugerował zabezpieczenie portfela akcji krótką sprzedażą. Najprawdopodobniej miało to miejsce 24 grudnia, kiedy spadek S&P 500 sięgał łącznie prawie 20% od szczytu, czyli dotykał progu technicznej bessy. Pamiętam dobrze ten dzień, ponieważ zepsuło mi to Wigilię. Miałem ustawiony portfel w kilku instrumentach z opcją akceptacji niewielkich strat i oczekiwaniem niewielkiej zmienności z powodu świąt, a tu nagle rynek się walił i musiałem na szybko przebudowywać pozycje przy wigilijnej kolacji.

W takim właśnie momencie Simons pyta Chhabrę, czy nie powinni otwierać krótkich pozycji, ale nie wskazuje nic na to, by była to paniczna prośba. Chhabra wahał się, ale zaproponował w końcu, żeby poczekali aż rynek się uspokoi. Tak się stało zresztą sesję później, rynek wręcz odwrócił się i gwałtownie zaczął uciekać, ale tym razem w górę. To wskazuje, że w jakiejś skali decyzje były podejmowane przez Chhabrę intuicyjnie. Co mnie osobiście nieco dziwi kiedy bierze się pod uwagę historię i algorytmowe podejście Simonsa do inwestowania.

Z perspektywy czasu można ironizować czy szydzić z „nademocjonalności” Simonsa, ale to dopiero po czasie wiemy, że rynek się cofnął, tamtego dnia wcale tak to nie wyglądało. A poza tym gdyby nie nagła akcja sekretarza skarbu Mnuchina, który organizował płynność bankom na wypadek paniki, kto wie co dalej działoby się z rynkiem. Gdyby dalej spadał, najprawdopodobniej fundusz Simonsa otwarłby krótkie pozycje zabezpieczające, normalne działanie na mocno spadkowym rynku, którego w żaden sposób nie da się przewidzieć.

Proponuję więc mały „test na emocjonalność”. Proszę wybrać jedno z określeń opisujących powyższą sytuację:

– działanie mocno emocjonalne

lub

– działanie racjonalne,

mając na uwadze jednocześnie to, że Simons:

– przez lata zarabiał nadzwyczajne pieniądze na akcjach wyłącznie dzięki algorytmom, tylko im ufał,

– większość owych automatycznych strategii miała neutralny rynkowo charakter gdyż jednocześnie składały one zlecenia po stronie kupna i sprzedaży na skorelowane papiery (rodzaj arbitrażu),

nie ufał intuicyjnemu podejściu do inwestowania, sam bowiem wielokrotnie dzięki temu się przejechał, niemal do bankructwa,

– dekadę wcześniej to on musiał podjąć ciężką decyzję ręcznej ingerencji i sprzedaży części pozycji zarządzanych algorytmami, gdy zaczął się krach na rynku (po to by odzyskać płynność),

– pieniądze inwestowane w tym funduszu przeznaczone były na szereg działań charytatywnych i miały służyć setkom beneficjentów oraz organizującym pomoc.

A poza tym trudno powiedzieć w jakim stanie i nastroju był Simons tego dnia, na wakacjach, chwilę przed świętami Bożego Narodzenia, widząc panikę na giełdzie. Na szczęście, być może, miał bufor w postaci zarządzającego, który decydował o inwestowaniu jego pieniędzy, a któremu się narzucał i nie wiemy do końca, czy to była część układu, czy wbrew jakimś ustaleniom. Nawet jednak chwila słabości nie może stanowić podstawy oceny całej złożoności człowieczej natury w obliczu spraw sporej wagi. Między bajki natomiast trzeba włożyć opowiadania o kamiennych twarzach traderów jako wyznaczniku ich siły i przewagi.

Kontekst ma tu więc spore znaczenie, traktowałbym raczej ową sytuację anegdotycznie, tym bardziej, że nie znamy, i zapewne autor książki również, wszystkich faktów, myśli czy motywacji. Autor zresztą nie jest traderem lecz dziennikarzem, być może nie wszystkie zdarzenia odczuwa i odbiera w ten sam sposób jak my, traderzy. Nie ma zresztą powodu by go za coś winić, tak sam jak nie winiłbym samego Simonsa w tej sytuacji za jakąś „nademocjonalność”.

Ale…! O emocjach można jednak rozmawiać analizując książkę i dokonania Simonsa, tylko z nieco innej perspektywy lub może raczej analizując inne, bardziej adekwatne sytuacje. Spójrzmy na kilka z nich poniżej:

Obserwatorom z zewnątrz wydaje się, do czego zresztą czasem mylnie przyczyniają się media, że inwestowanie za pomocą algorytmów pozwala na emocjonalny odpoczynek. Albo że trader, właściciel algorytmu, nie ma już prawa na emocje tam, gdzie decyzje podejmuje komputer. Za przeproszeniem – „g**** prawda”. Emocje są, muszą być, tylko pojawiają się w innym miejscu niż w tradycyjnym inwestowaniu. Zresztą psychologia ładnie to ujmuje:

racjonalnie działać można tylko przy pomocy emocji!

Simons jeszcze podczas studiów, a potem budując fundusz wraz z pierwszym partnerem, podejmował decyzje inwestycyjne intuicyjnie, jak miliony innych inwestorów. Wszystko czytał, oglądał, analizował dane i fundamenty, zbierał informacje. Szło mu w miarę, oczywiście do czasu, gdy iść przestało. Popadał niemal w stany depresyjne z powodu strat, przeszedł więc zdrową szkołę podejmowanie decyzji związanych z silnymi emocjami i to stało się silnym bodźcem do przejścia do rozpracowania rynku od matematycznej, czysto mechanicznej strony. Widział również jak i jego współpracownicy na tym wczesnym etapie spadali z piedestałów, grając z rynkiem za pomocą prognozowania i intuicji, i to również wtedy, gdy były już gotowe pierwsze, całkiem skuteczne strategie mechaniczne, które jednakże próbowali zagadać, ignorując je!

Późniejsze, silnie nacechowane stany emocjonalne, pojawiały się gdy:

– kody w funduszu działały poprawnie i zyskownie, ale realny trading przynosił straty i minął czas, zanim znaleziono wąskie gardła związane z płynnością czy nieefektywnym pośrednictwem brokera (trading polegał wtedy na składaniu zleceń telefonicznie, a potem szły na parkiet),

– w kodach pojawiały się błędy, których nikt nie mógł znaleźć, co generowało straty,

– kody działały poprawnie, ale portfel tracił ponieważ niepoprawnie zbudowano algorytm wielkości pozycji na akcje,

– algorytmy działały poprawnie, ale podczas krachu 2007-2009 korelacje między rynkami stanęły na głowie i w związku z olbrzymimi stratami po raz pierwszy i ostatni Simons wbrew współpracownikom podjął decyzję o ręcznym sterowaniu i zamknięciu części pozycji, aby odzyskać płynność,

– dwóch pracowników odeszło z firmy zabierając kod, co wpłynęło na zmniejszenie efektywności działania funduszu z powodu konkurencji na rynku o te same transakcje.

Co jednak ważne – NIGDY przedmiotem złych emocji nie były kody jako takie, Simons i jego współpracownicy zawsze wierzyli w ich skuteczność i historia przyznała im w tym wypadku rację.

Zaznaczę jeszcze jedno – znający Simonsa twierdzą, że z natury ma łagodne usposobienie i tak naprawdę tylko raz widzieli, jak stracił nerwy – gdy zmarł mu syn. Natomiast trzeba też przy tym uznać fakt tego, że jest on naukowcem, a więc człowiekiem nabierającym doświadczeń i nawyków w nieco innym świecie, i przez to nieco inaczej do świata podchodzącym. W książce niejednokrotnie padają również opisy jego współpracowników, bez wyjątku również naukowców, którzy w swej beznamiętności osiągali niekiedy szczyty, nie różniąc się od maszyn, które programowali.

Poniekąd nie zdziwiło mnie przypisanie przez CNBC słów Simonsowi, które ponoć stanowią jego credo: „Remove all emotions” (Pozbądź się wszystkich emocji).

Nie do końca wiem skąd takie określenie, nie jest to bowiem cytat z Simonsa, a jedynie zdanie wywiedzione być może z jego książki. Cóż z tego, skoro w dużej mierze niezgodne z samą nauką! Nie wiem czy Simons ma tego pełną świadomość. Owszem, wzięcie emocji pod kontrolę jest pomocne w inwestowaniu, ale zdrowy człowiek nie jest w stanie fizycznie się ich pozbyć, nie mówiąc o tym, że to właśnie emocje są najlepszym wskaźnikiem tego, co się z nami dzieje. Wiele funduszy zatrudnia na etat psychologa, nie ma o ty wzmianki w przypadku funduszu Simonsa.

Jest jednak w książce opis ciekawej zależności – wielu naukowców pracujących w Medallionie z naukową surowością podchodziło do wszelkich tez, faktów i opinii związanych ze swoją pracą, a jednocześnie kompletnie rezygnując z naukowego rygoru w innych dziedzinach życia. Na przykład dając wiarę bez sprawdzania spiskowym teoriom…

W kolejnej części obiecane strategie inwestycyjne wynotowane z książki.

—kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.