Jim Simons – trader, który rozgryzł rynki

O Jimie Simonsie głośno w ostatnich dniach, do czego sami się na blogach i twitterze przyczyniamy, z uwagi na wydaną na początku listopada książkę o nim.

Książkę prezentował już kolega we wpisie na sąsiednim blogu, więc pierwszą część roboty wprowadzającej mamy wykonaną.

Mnie natomiast interesuje coś więcej – praktyczny aspekt tego, co w  książce zawarł jej autor G.Zuckerman. Dlatego do książki będę nawiązywał i wobec czego uprzedzam, że będzie nieco spoilowania, więc jeśli ktoś zamierza ją czytać i dać się nią zaskoczyć, być może nie powinien przeglądać dalszej części tego wpisu. Choć nie zamierzam pokazywać tutaj wszystkich szczegółów, raczej wtrącić na podstawie książki swoje dwa grosze z pozycji tradera i testera systemów transakcyjnych. To więc bardziej moja ocena zawartości, wyciąganie kąsków, filtrowanie pomysłów i zaproszenie do dyskusji i do samej lektury.

A poza tym, skoro owa pozycja traktuje o największym chyba sukcesie inwestycyjnym wszechczasów – 100 mld zarobionych na giełdzie dolarów przez jeden fundusz – to nie wypada nie pochylić się niemal nad każdym przecinkiem, żeby czegoś się od bohatera, prawdziwego mistrza tradingu i inwestowania nauczyć.

Wymyśliłem sobie, że najłatwiej będzie ową ocenę i wszelkie refleksje z tym związane zrobić w nieco encyklopedyczny sposób, na zasadzie wyjaśniania i komentarzy do kilku najważniejszych haseł związanych z książką.

MEDALLION

Tak nazywa się najważniejszy, legendarny już dziś fundusz inwestycyjny stworzony przez Jima Simonsa, do którego od dawna nie można wpłacać środków, ponieważ handluje już jedynie pieniędzmi pracowników i właścicieli. W rzeczy samej książka jest w pewnym sensie właśnie biografią funduszu, która przeplata się z biografią samego Simonsa. Czyta się to jak fabułę opartą na faktach i okraszoną niebywałym sukcesem, co akurat mi wydało się bardzo pasjonujące. Sam Medallion należy do grupy funduszy hedgingowych Renaissance Technologies, w obrębie której znajdują się również fundusze dostępne dla bogatych inwestorów z zewnątrz.

WYNIKI

Autor na koniec książki pokazuje wyniki Simonsa na tle innych gigantów zarządzania, a Wall Street Journal zrobił z tego miłą dla oka prezentację obrazkową, którą pokazywaliśmy na twitterze, ale załączam ją ponownie dla nie mających okazji widzieć jej wcześniej:

Przewaga imponująca i miażdżąca, ale uwaga – to nie są wyniki osiągnięte przez Simonsa, a jedynie dokonania jego funduszu Medallion, w którym już od kilku lat sam nie zarządza, a i wcześniej był bardziej jego szefem niż zarządzającym środkami. Simonsa majątek jest również spory i opiewa na miliardy dolarów, ale nie można utożsamiać go z wynikami Medalliona, tak jak majątek zdobyty przez Buffetta nie jest przecież tożsamy z wynikami jego wehikułu inwestycyjnego Berkshire Hathaway.

Stopa zwrotu uwzględnia już najwyższą w branży prowizję: 5% za zarządzanie + 44% od zysku!

SIMONS

Nietuzinkowa postać, uważana za najbardziej sekretną w świecie zarządzania aktywami. Po wydaniu książki już sekretów jest mniej, ale nadal ich wszystkich nie poznaliśmy.

A poza tym z ową tajemniczością to mały chwyt marketingowy. Przez lata zdarzyło mi się czytać o nim dość sporo w internecie i to bez większego wysiłku poszukiwawczego. Nigdy nie mówił o swoich strategiach i zabraniał nawet pytać, ale wszystko, co było związane z jego karierą matematyka, łamacza kodów rosyjskich, twórcy funduszy o nieprawdopodobnych wynikach, donatora i jeszcze osnowy dla wielu innych przedsięwzięć można było wcześniej poznać w wielu publikacjach i wywiadach. Tu splecione w całość i udramatyzowane wyglądają za to spójnie, intrygująco i pokazują jego prawdziwą naturę. Również jako nałogowego palacza, z powodu czego zniechęcał do siebie sporo ludzi.

Oto próbka –> cykl 3 wywiadów z tego roku dostępnych na youtube.com.

(Simons po prawej, całe życie bez skarpet)

Zwrócę uwagę na jedną istotną sprawę, która zmienia trochę wiedzę o roli Simonsa, a w książce nie doczekała się rozwinięcia. Otóż zaskoczenie – to nie Simons wymyślił i puścił na rynek algorytmy stojące za oszałamiającymi zyskami! On podrzucał pomysły, dobierał ludzi, motywował, oceniał wykonanie, korygował najważniejsze błędy i nadawał wizję działania. Ale to eksperci, których zatrudniał, odkrywali w danych pomysły na trading, dokonywali ciągłych ulepszeń, zajmowali się kodowaniem i pozyskiwaniem danych oraz ściąganiem kolejnych ekspertów. To on jest ojcem sukcesu, ale najważniejszą robotę z budowaniem ostatecznej strategii wykonywało kilka osób, które się przez fundusz przewinęły.

I kolejne zaskoczenie – Simons sporą część czasu w swoim funduszu spędzał jako… sprzedawca! Ten właśnie wątek nie doczekał się należytej kontynuacji. A to przecież w porównaniu do kodowania jawi się jako dość mało pasjonująca praca – nie dość, że trzeba aktywnie poszukiwać klientów, z których większość nie rozumiała idei algorytmów, to jeszcze należy powiadamiać ich o okresowych stratach i zajmować się ich żalami i pretensjami. Poza kilkoma zdarzeniami nie wiemy o tym działaniu w jego wykonaniu więcej, musiał się jednak w tym dobrze odnajdować i ja sam chętnie o tym właśnie bym poczytał.

AUTOR

Gregory Zuckerman, dziennikarz Wall Street Journal, już wcześniej popełnił choćby książkę o Johnie Paulsonie, a tym razem miał bardzo pod górę z pisaniem. Wielu znających Simonsa i sprawy funduszu nie mogło rozmawiać, Simons robił, co mógł, by temu zapobiec, również w formie prawnej i w formie miękkiego zastraszania. Ale w takim razie to, co znalazło się w książce, to przeogromna wiedza jak na taki ostracyzm opisywanego środowiska. Autor przepięknie poskładał puzzle, zarówno z tych setek materiałów opowiadanych mu półgębkiem, jak i z bogatej mimo wszystko wiedzy tych, którzy z nim jednak zdecydowali się rozmawiać (współpracownicy z początków istnienia funduszu). Co ciekawe, w pewnym momencie złamał się sam Simons i doszło między panami do 10-godzinnej rozmowy!

A poza tym Zuckerman bardzo dobrze wyłożył w książce zagadnienia dotyczące samego algo tradingu, nie zawsze nawet dziennikarze finansowi rozumieją zawiłości Analizy technicznej, matematyki, statystyki, kodowania, specyfiki instrumentów i rynków. W tym przypadku pomógł mu w zrozumieniu niektórych wątków sam Simons.

SEKRETY

To oczywiste, że działających strategii inwestycyjnych nie ogłasza się na prawo i lewo, by każdy z nich mógł skorzystać. Niemal paranoiczne obawy Simonsa przed wyciekami są uzasadnione, tym bardziej, że faktycznie było tak, iż jeśli jakaś strategia robiła się popularna w tej branży, przewaga szybko znikała i możliwości zarobku również.

Do tego Simons miał przykrą przygodę z 2 imigrantami z Rosji, którzy po zakończeniu pracy dla niego zniknęli z pół milionem linijek kodów do algorytmu tradingowego Medalliona. O tym było zresztą głośno w mediach swego czasu. Ale pomimo tej sekretnej aury sporo da się w książce wyczytać i ukłony ponowne dla wiedzy jej autora, która pozwoliła szczegóły tradingu tak świetnie opisać, również dzięki otwartości tych, którzy zdecydowali się co nieco jednak mu ujawnić.

ALGORYTMY

To wcale nie pierwsza tak dociekliwa pozycja na temat tradingu w pełni komputerowego, gdzie wszystkim, od poboru danych, przez składanie zleceń, po kontrolę poprawności steruje algorytm. A i Simons nie był pierwszym w tym biznesie. Simons zrobił to w oszałamiającym stylu, a Zukerman opisał, ale wcześniej mieliśmy choćby znakomitą książkę Pattersona „The quants”, opisywaną przeze mnie kiedyś tu na blogu. Był też Derman z „My life as a quant”, czy znakomita autobiografia Eda Thorpa „A man for all markets”.

A poza tym równolegle, a może nawet jeszcze wcześniej, nad komputeryzacją tradingu pracował Shaw, Seykota, wspomniany Thorp, Dennis z Eckhardtem (Żółwie) i wielu innych.

Nie umniejsza to nic sukcesowi Simonsa. Wiele pomogli jednak w tym ludzie, na których trafił w odpowiednim czasie i miejscu. To w zasadzie oni wymyślili „big data” zanim jeszcze w Dolinie Krzemowej zaczynała się nowa epopeja w dziejach świata.

MATEMATYCY

Książka to również galeria postaci, które zaludniały przez kilka dekad fundusz Medallion i Renaissance Technology. Autor świetnie ich wprowadza do akcji dodając każdemu choćby niewielki rys biograficzny i psychologiczny, co świetnie ilustruje i środowisko, i specyfikę trudnej natury naukowców, i organiczny rozwój dzięki nim, ale także błędy i wpadki.

Nie jest prawdą, że tylko matematycy pracowali tam nad algorytmami. Przełomowych odkryć w znajdowaniu przewagi w danych dokonał statystyk czy astronomowie. Nie brakło tam jednak fizyków, lingwistów, programistów, inżynierów, a samych matematyków było kilka rodzajów jeśli tak można to określić. Ciekawostką jest to, jak szybko zarażali się pasją do rozkodowania rynków finansowych, choć wcześniej uznawali to za niegodne naukowca.

Sam Simons był nietypowym w pewnym sensie matematykiem, raczej trzeba zaznaczyć, że zajmował się geometrią i to z ogromnym sukcesem, stworzył nawet do spółki nową teorię. Ale nawet jeśli określimy to matematyką, była to matematyka teoretyczna, a nie stosowana. I zaskakujące, bo dość szybko trafił z tymi umiejętnościami na barierę w analizie danych finansowych i opisie pojawiających się w nich zjawisk.

Większość przewag została wydobyta z danych przez pozostałych członków funduszu. Na przykład na wczesnym etapie budowy funduszu okryto, że przełomu w analizie danych może dokonać tylko matematyczny spec od szeregów czasowych i takiego właśnie znaleziono. Jest natomiast prawdą, że Simons nie zatrudniał nikogo z doświadczeniem z branży finansów, chyba że miał nadzwyczajne umiejętności kodowania lub analizy danych.

Nie umniejsza to nadal roli Simona, on był wizjonerem, on wyszukiwał nowe ścieżki i on natarczywie domagał się od innych postępów w odkrywaniu nowych zależności.

Skoro matematycy takiej rangi mieli problemy z analizą danych i znajdowaniem w nich powtarzających się stabilnie prawidłowości (przewag), to co mają dopiero powiedzieć armie szaraczków-inwestorów, którzy matematykę często z trudem kończyli na poziomie szkoły średniej?

POLITYKA

Skoro już o postaciach stojących za sukcesem mowa, to nie można nie wspomnieć Boba Mercera, który po odejściu Simonsa na emeryturę zastąpił go jako jeden z dwójki zarządzających funduszem. Otóż gdyby nie Mercer i jego pieniądze, oraz operatywność jego córki, która również pracowała jakiś czas dla Medalliona, Trump prawdopodobnie nie byłby dziś prezydentem, a Bannon szefem alt-prawicy. Wejście polityki do biur funduszu mocno podkopało morale, atmosferę i personalia. Mercer zrezygnował z szefowania pod naciskiem Simonsa, który wspierał w tym samym czasie Demokratów, ale nadal pracuje i pociąga za sznurki w Medallionie. Nie ma to (chyba) wpływu na wyniki. Warto jednak wiedzieć, że dzięki pieniądzom fundusz zmienił nie tylko świat finansów.

STRATEGIE INWESTYCYJNE

Wbrew plotkom i obawom jest ich w książce cała lista, którą pilnie notowałem. I to na tyle obszerna, że wymaga osobnego wpisu.

W takim razie C.D.N.

—kat—

1 Komentarz

  1. AlGebroid

    Więcej o teorii którą stworzyli Chern i Simons tutaj: https://en.wikipedia.org/wiki/Chern%E2%80%93Simons_theory

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.