Strata – i co dalej?, część 14

Kolejny odcinek poświęcę wizualnym kwestiom postrzegania i odczuwania straty.

(Wpis przeznaczony przede wszystkim dla początkujących i średniozaawansowanych inwestorów długoterminowych)

Inwestującym „na wieczność” sugeruje się nie sprawdzanie stanu rachunku zbyt często, raz na rok ponoć wystarczy. To założenie ma sens tylko wówczas, gdy nie posiadamy na rachunku akcji, jako że spółki co jakiś czas potrafią, jak wiemy, wpaść w dramatyczne kłopoty, kończące się dla nich bankructwem lub statusem śmieciowym. Trzeba je więc zawczasu wypatrzyć.

Czy sprawdzać same notowania i ceny, czy także wykresy?

Część inwestujących długoterminowo, a także znaczący odsetek bardziej aktywnych inwestorów lubi ocenić dokonania spółki właśnie z perspektywy wykresu jej cen. „Wykres mówi więcej niż 1000 słów” – w tej branży to bardzo aktualne powiedzenie. Problem w tym, że dla kogoś niewprawnego w czytaniu wykresów będzie to raczej bełkot na obrazku niż jakaś konkretna mowa. Dla innej części, bardziej wprawnej, może to być dość z kolei zwodnicza mowa. Pokażę to na 2 przykładach.

Przykład 1. Straty powinny być ocenianie we właściwej perspektywie.

Spójrzmy na poniższy wykres, który pokazuje przebieg dziennych notowań spółki JSW. Inwestor kupił jej akcje, po jakimś czasie z przerażeniem odkrywa właśnie na takim wykresie, jak niekorzystnie potoczyła się sytuacja:

Wykres nr 1

Taki widok może przerażać i skłaniać do czarnych myśli albo zachęcać do jakichś gwałtownych czynów, a przynajmniej spowodować ścisk w gardle lub innych częściach ciała.

Dodajmy jednak owemu wykresowi niezbędnej perspektywy i zastosujmy oddalenie, by zobaczyć pełen obraz sytuacji, jak poniżej:

Wykres nr 2

Czerwony prostokąt obejmuje dokładnie to samo miejsce, co pokazane na wykresie nr 1. To zaledwie jeden z wielu podobnych zygzaków jak się okazuje i wygląda z tej perspektywy dużo mniej przerażająco.

Rada nr 1: nie oglądaj ruchów rynku pod lupą, jeśli inwestujesz w długim terminie, szeroki obraz daje lepszą perspektywę a strata zaczyna wyglądać dużo realniej na tle całości i mniej przeraźliwie.

Przykład 2. Straty powinny być oceniane z właściwym sobie prawdopodobieństwem

Wyciągając wnioski na podstawie przebiegów cen na wykresach, wkraczamy choćby nieświadomie na podwórko Analizy Technicznej, nawet jeśli o nie niej niewiele wiemy. Owa Analiza to po prostu podejmowanie decyzji inwestycyjnych na podstawie przeszłych kursów, które stanowią rodzaj informacji naprowadzającej na świadome lub mniej świadome decyzje. Nawet laik potrafi bowiem choćby mimochodem zauważyć, że kursy falują w górę i w dół o różne zakresy, a wiele układów wizualnych na wykresie się powtarza.

Spójrzmy teraz na kolejny wykres poniżej:

To nadal kursy tej samej spółki, co wyżej, ale w jeszcze pełniejszej perspektywie, ponieważ widnieje tutaj ciąg dalszy sytuacji pokazanej wcześniej.

Po prawej stronie zaznaczyłem niebieskimi strzałkami dwa podobne spadki kursów (korekty), które mogą wygenerować poczucie lęku i brak komfortu wówczas, kiedy je widzimy w czasie rzeczywistym. Różni je miejsce powstania. Strata oznaczona jako A powstała na początku fali wznoszącej ceny, ta druga – oznaczona jako B – po sporych wzrostach. W którym miejscu poczucie, że “to koniec, teraz to już tylko spory zjazd w dół” jest silniejsze? Większość odpowiadających wskazuje oczywiście, że to punkt B jest tym tragiczniejszym miejscem, w którym nie ma szans niczego dobrego się spodziewać.

A jednak nie musi to być wcale prawda. Wzrok i niewprawne analizy przebiegu kursów giełdowych płatają nam nieustannie figle. Strata pokazana w punkcie B wcale nie oznacza większego prawdopodobieństwa dużych spadków i wejścia w długo trwające straty. Otóż zdrowe i silne spółki potrafią kolejne maksima cenowe w drodze w górę pokonywać dziesiątki razy (i tym razem maksimum było pokonane), słabe spółki poprawiają tylko minima w drodze w dół. Korekta zaznaczona jako A oferuje teoretycznie większe zwroty na kapitale, ale nie oferuje większego prawdopodobieństwa wzrostów.

Rada nr. 2 Wykres dla inwestora niewprawnego w jego czytaniu może być źródłem jeszcze większej ilości złudzeń niż jego nieoglądanie. Będąc inwestorem długoterminowym nie szukaj raczej tam wsparcia dla swoich strat. Miej na uwadze sporą zawodność w jego studiowaniu.

Nie wierzysz? To spójrz teraz na lewą stronę tego wykresu, gdzie na czerwono zaznaczyłem serię korekt, podobnych to tych zaznaczonych na niebiesko. Czym się różnią te zaznaczone na czerwono od tych na niebiesko?

W przypadku czerwonych ich poziom minimalny został ponownie testowany zejściem ceny jeszcze niżej. To charakterystyczne dla każdej bessy. Niestety ani wykres ani żadne inne informacje z otoczenia nie pozwalają wiarygodnie prognozować, czy taka korekta skończy spadki, czy zostanie jeszcze bardziej pogłębiona.

W przypadku niebieskich zaznaczeń, poziomy minimalne nie były już testowane zejściem niżej, za to były testowane poziomy maksymalne owych zygzaków, co doprowadziło do wzrostu kursów wyżej. Nie jest to perfekcyjny wskaźnik, ale jeden z pierwszych objawów końca stratnej korekty. Niestety i tutaj wiarygodne prognozowanie tego, czy test maksymalnych obszarów będzie udany, jest dość zawodne.

Rada nr 3. Wykres i oparta na nim Analiza Techniczna dają małe szanse w określaniu końca spadków. Te mogą bowiem trwać nieustannie bez względu na to, co widzimy lub narysujemy na wykresie.

Jednym słowem – wizualna inspekcja wykresów daje dość ograniczone wsparcie w prognozowaniu zysków i strat. Bez odpowiedniej biegłości może być za to źródłem złudzeń. Nie zawsze warto więc wykresy przeglądać w długoterminowym inwestowaniu, by nie ulec zbyt łatwym iluzjom. Jeśli już to świadomie, z zastrzeżeniem, że to nie sama Analiza Techniczna generuje zyski, lecz tylko i wyłącznie zarządzanie ryzykiem i pozycjami robione w oparciu o nią. Co nie jest tożsame z samym „czytaniem” wykresów.

CDN

–kat—

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.