Zbyt wcześnie i błędnie

Gdy pod koniec ubiegłego roku kurs bitcoina zbliżył się do 3000 USD i wielu obserwatorów, którzy w ostatnich kilku latach ostrzegali przed bańką spekulacyjną na czołowej kryptowalucie ogłaszało swoje zwycięstwo pokazałem długoterminowy wykres bitcoina i zapytałem: kto miał rację?

Pod koniec 2018 roku kurs bitcoina znajdował się 85% poniżej szczytów, które osiągnął zaledwie rok wcześniej. Znakomita część inwestorów, którzy zainteresowali się bitcoinem, gdy ten po spektakularnych wzrostach uzyskał uwagę szerszej części społeczeństwa, zmagała się z psychologicznym i finansowym ciężarem dużej straty. Jednocześnie w horyzoncie dwóch latach kurs BTC był 220% na plusie, w horyzoncie trzech lat 700% na plusie, a w horyzoncie czterech lat około 1000% na plusie. Kto miał rację? Entuzjaści kryptowaluty czy sceptycy ostrzegający przed bańką spekulacyjną? A może rację mieli i jedni i drudzy?

Za Yahoo Finance

Obecnie kurs bitcoina znajduje się niemal czterokrotnie wyżej niż poziom dołków zanotowanych pod koniec 2018 roku. Nie  pomaga to jednak udzielić odpowiedzi na tytułowe pytanie. Duża część inwestorów zrealizowała przecież stratę, na którymś etapie gwałtownych spadków z 20 000 USD na 3000 USD. Pewna część inwestorów padła ofiarą oszustw, kradzieży i bankructw giełd kryptowalutowych a ich rzeczywista stopa zwrotu z inwestycji w BTC wynosi -100%. Myślę, że zachowanie kursu bitcoina jest dobrym wstępem do rozważań o jednocześnie subtelnej i fundamentalnej różnicy pomiędzy byciem w błędzie a byciem zbyt wcześnie.

Dyskusja o tym czy bycie zbyt wcześnie jest jednoznaczne z byciem w błędzie jest jedną z najgorętszych w sektorze finansowym mimo tego, że konsensus aktywnych uczestników rynku finansowego skłania się ku przekonaniu, że zbyt wcześnie znaczy błędnie. Dla części czytelników, która nie jest zaznajomiona z tą dyskusją małe wyjaśnienie: bycie zbyt wcześnie oznacza prognozowanie (zajęcie pozycji z jakąś tezą inwestycyjną) na długo, często na wiele lat, przed zrealizowaniem się prognozy (wypracowaniem zysków przez pozycję) i długotrwałe zmaganie się z rynkiem podążającym wbrew prognozie (zajętej pozycji). Wyobraźmy sobie, że gra Cyberpunk 2077 okaże się kompletną klapą a pod koniec 2020 roku kurs CDR spadnie poniżej 50 zł. Jak ocenimy kogoś kto przez ostatnie dwa lata twierdził, że wycena spółki jest bańką spekulacyjną i podtrzymywał tę tezę w trakcie ruchu kursu spółki z 80 zł na 220 zł? Miał rację? Był w błędzie? Czy był zbyt wcześnie?

W historii rynku finansowego wiele jest przypadków, w których wystąpił wspomniany problem: inwestorzy albo analitycy przez dłuższy czas głosili pewną tezę, rynek poruszał się wbrew ich prognozom ale ostatecznie okazało się, że mieli rację. Taka sytuacja miała miejsce w przypadku bąbla technologicznego pod koniec XX wieku. W drugiej połowie lat 90. XX wieku wielu inwestorów dostrzegało drastyczne przewartościowanie spółek technologicznych ale ich sceptycyzm został potwierdzony dopiero po kilku latach. Podobnie wyglądała sytuacja przed globalnym kryzysem finansowym – część komentatorów ostrzegało przed spekulacyjną bańką na rynku nieruchomości i konsekwencjami jej przekłucia już kilka lat przed wybuchem kryzysu. Oczywiście możemy sobie wyobrazić analogiczną sytuację z pozytywną, optymistyczną tezą inwestycyjną: inwestor albo analityk przekonany jest o sporym potencjale spółki, sektora lub państwa a szeroki rynek przez dłuższy okres ignoruje te perspektywy.

Morgan Housel perfekcyjnie uchwycił sedno sporu o to czy zbyt wcześnie oznacza błędnie. Napisał: różnica pomiędzy zbyt wczesny a błędny w mniejszym stopniu związana jest z procesem analitycznym a w większym stopniu ze zdolnością do podtrzymywania zaufania słuchaczy. Chodzi oczywiście o odbiorców prognozy i zdolność do przekonania ich by na tej prognozie polegali.

Zbyt wczesna prognoza nie okaże się błędna tylko wtedy gdy uda się przekonać jej odbiorców by na niej polegali aż rynek zacznie ją potwierdzać. To stwierdzenie można bardzo szeroko interpretować. Dla indywidualnego inwestora kluczowym odbiorcą jego prognoz jest on sam. Zbyt wczesna, kontrariańska pozycja rynkowa nie okaże się błędem tylko jeśli zdoła ją utrzymać do momentu, w którym zacznie przynosić zyski. Wymaga to dobrego procesu analitycznego i zaufania do jego skuteczności oraz dobrego systemu zarządzania ryzykiem, który pozwoli utrzymać pozycję w okresie gdy rynek skieruje się w przeciwną stronę.

Każda zbyt wczesna pozycja generuje koszty alternatywne: finansowe i emocjonalne. Koszty finansowe związane są z ekspozycją na aktywa, które spisują się gorzej niż rynek. Jeśli inwestor z USA wyszedł z amerykańskiego rynku akcyjnego trzy lata temu bo był przekonany o jego nieatrakcyjnej wycenie to poniósł koszt w postaci nieuczestniczenia w kilkudziesięcioprocentowym rajdzie. Koszt emocjonalny do presja związana z wyglądaniem na osobę, która jest w błędzie – zarówno przed samym samą jak i przed otoczeniem.

Dla zarządzającego funduszem inwestycyjnym odbiorcami jego prognoz są klienci funduszu. Dla managera funduszu zbyt wcześnie nie oznacza błędnie jeśli zdoła podtrzymywać zaufanie klientów funduszu do jego umiejętności inwestycyjnych w okresie gdy fundusz notować będzie relatywnie słabszy okres. W przeciwnym wypadku fala umorzeń zmusi zarządzającego do zmiany zbyt wcześnie przyjętego nastawienia rynkowego i okaże się ono błędne.

Jak widać w przypadku inwestorów, zarówno zarządzających własnymi pieniędzmi jak i powierzonymi środkami, nie ma de facto powodu by spierać się o to czy zbyt wcześnie oznacza błędnie. Wszystko pokaże zestawienie zysków i strat portfela (P&L). O tym czy zbyt wcześnie oznacza błędnie decyduje P&L.

Sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana w przypadku analityków, komentatorów rynkowych i medialnych ekspertów. W tych przypadkach zastosowanie ma zasada Housela w wąskim znaczeniu: zbyt wcześnie nie oznacza błędnie jeśli rynkowi eksperci zdołają podtrzymać zaufanie odbiorców do swoich prognoz. W pewnym sensie, o tym czy zbyt wcześnie oznacza błędnie decyduje zestawienie zysków i strat portfeli ludzi, którzy kierują się opiniami rynkowych ekspertów.

Housel cytuje Maggie Mahar, autorkę książki  Bull: A History of the Boom and Bust 1982-2003, która w latach 90. XX wieku była reporterem finansowym: Fakt, że rynek byka trwał tak długo stanowił problem dla sceptycznych reporterów. Dziennikarz finansowy z New York Times powiedział: nie można w koło Macieju pisać, że wskaźniki cena/zysk są zbyt wysokie. Prędzej czy później straci się wiarygodność.

Inny dziennikarz zauważył: wśród sceptycznych dziennikarzy finansowych panowało przekonanie, że rynek nie może dłużej rosnąć, a rynek szedł ciągle w górę. Co mieliśmy z tym zrobić? Ile razy można to napisać? Jeśli pracujesz w gazecie, która ukazuje się codziennie to musisz każdego dnia mieć nowy materiał.

Powyższe wypowiedzi świetnie pokazują trudności, które przed dziennikarzami czy komentatorami rynkowymi, stawiają rozgrzane rynki, zwłaszcza te z przedłużającym się trendem. O tym czy publikowane o takich rynkach opinie okażą się wczesne czy błędne zdecyduje wpływ, które wywołają na odbiorcach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.