Nie można zaprzeczyć, że fascynują mnie wszelkiego rodzaju oszustwa finansowe i mechanizmy, które sprawiają, że tysiące ludzi stają się ich ofiarami. Negatywną konsekwencją tego zainteresowania jest trochę karykaturalny obraz segmentu inwestycyjnego, który wyłania się lektury bloga.

Niemal każdego tygodnia stawiam sobie za cel napisanie o czymś pozytywnym. A później natrafiam na tak fascynujące historie jak oszustwo z irackim dinarem. O oszukańczym procederze napisał portal Daily Beast w tekście z ewidentnym anty-Trumpowym skrzywieniem.

Iracki dinar jako motyw inwestycyjny istnieje przynajmniej od dekady. Forbes ostrzegał przed tym oszustwem już w 2012 roku. FBI ma specjalną stronę, na której można zgłaszać oferty sprzedaży irackich dinarów w celach inwestycyjnych. Fundamentem oszustw jest przekonanie, że kurs dinara do USD (obecnie dolar kosztuje około 1200 dinarów) powróci do poziomów sprzed pierwszej wojny w Zatoce Perskiej w wyniku rewaluacji (a więc 1 dinar kosztować będzie 3-4 dolary). Dzięki rewaluacji (w skrócie RV) sprytni posiadacze irackich dinarów pomnożą swoje pieniądze kilka tysięcy razy.

Oto w jaki sposób rewaluację opisuje jedna z niepoważnych stron inwestycyjnych. Ostrzegam, że czytanie tego wyjaśnienia nie jest przyjemne: Rewaluacja będzie mieć wpływ na ludzi, którzy posiadają irackie dinary. Załóżmy, że zainwestowałeś 1000 USD w irackie dinary. Zgodnie z obecnym kursem inwestycja warta będzie 1,163 miliona dinarów. Zakładając, że rewaluacja polegać będzie na przywróceniu parytetu dinara i dolara początkowa inwestycja w wysokości 1 000 USD zamieni się w 1,163 mln USD. To sporo pieniędzy. Ta statystyka pokazuje, że inwestycja na poziomie 20 000 USD zamieni w inwestora w multimilionera z dnia na dzień. Większość ludzi, którzy zainwestowali swoje pieniądze w irackie dinary wierzy, że rewaluacja nastąpi w jakimś czasie w przyszłości.

Przez pewien czas myślałem, że naiwni inwestorzy mylą po prostu denominację z rewaluacją ale wiele stron poświeconych inwestowaniu w irackiego dinara wyjaśnia różnicę pomiędzy tymi dwoma działaniami i argumentuje, że irackiego dinara czeka rewaluacja, która dramatycznie podniesie iracki kurs dinara wobec dolara. Zakładam, że nie trzeba dodawać, że o ile można się spodziewać jakiejś aprecjacji dinara w przypadku ustabilizowania się sytuacji w Iraku to rewaluacja do poziomów, które oczekują entuzjaści dinara jest totalnym ekonomicznym absurdem.

Szwindel z irackim dinarem w wersji surowej jest niezwykle atrakcyjny dla oszustów bo polega na sprzedawaniu inwestorom waluty. Nie jest to oferowanie papierów wartościowych ani działalność typowo inwestycyjna. Lecz by sprzedać Amerykanom bezwartościową walutę państwa z drugiej półkuli trzeba ich przekonać, że potężna rewaluacja jest kwestią czasu.

W 2014 roku portal lokalnej stacji telewizyjne w Richmond w Wirginii zamieścił artykuł ostrzegający przed inwestycjami w irackiego dinara. Jednym z ekspertów przytoczonych w tekście był Frank Bell prezes Sterling Currency Group – firmy, którą nazwano szanowanym dealerem walutowym, który przedstawia się jak największy sprzedawca i kupiec irackich dinarów. Pan Bell zachęcał inwestorów: Dogłębnie zbadaj sprawę. Nie polegaj na opinii sąsiada, nie polegaj na radach znajomych. Poświęć czas, zrób rozeznanie, uzbrój się w fakty i tej podstawie podejmij decyzje.

W październiku 2018 roku Frank Bell był jednym z trzech zarządzających Sterling Currency Group, którzy zostali uznani za winnych oszustwa. Pomiędzy 2010 a 2015 rokiem firma sprzedała irackie dinary za 600 mln USD. W tym samym czasie właściciele firmy wypłacili sobie 180 mln USD. Tak więc prowizje przy sprzedaży irackich dinarów musiały być bardzo atrakcyjne.

Prokurator zwrócił uwagę, że firma płaciła wysokie kwoty osobom trzecim za rozpowszechnianie fałszywych informacji o wysokich szansach na rewaluację irackiego dinara. Jeśli opłaca się niezależnych ekspertów walutowych i inwestycyjnych guru i dosłownie zalewa internet informacjami o niemal pewnej rewaluacji to można apelować do inwestorów by zrobili rozeznanie. Jest spora szansa, że trafią na właściwe clipy na YouTube.

W tym miejscu warto powrócić do artykułu na Daily Beast. Wynika z niego, że część “dinarowych inwestorów” interpretuje niektóre słowa prezydenta Trumpa jako zapowiedź rewaluacji dinara. Na przykład w 2017 roku Trump powiedział na konferencji prasowej, że wszystkie waluty będą funkcjonowały na tych samych zasadach. W języku angielskim “be on a level playing field.”. Moim zdaniem nawet Trump nie wie co oznacza to stwierdzenie ale entuzjaści dinara interpretują je jako zapowiedź parytetu pomiędzy wszystkimi walutami a dolarem. A skoro będzie parytet to kupowanie dinara po kursie 1200 dinarów za dolara jest okazją życia. Z tego powodu “dinarowi inwestorzy” kupują też inne waluty o niskich kursach wymiany do dolara.

Można się z tego śmiać przez cały wieczór ale proszę zwrócić uwagę na 600 mln USD, które inwestorzy w USA wydali na dinary tylko u jednego oszukańczego dealera. Ten szwindel na pewno jest większy niż Getback.

Warto zostawić wątek Trumpa i zwrócić uwagę na inne szczegóły z tekstu Daily Beast. Wyłania się z nich obraz “dinarowych inwestorów” jako ludzi, którzy mają ekscentryczny styl życia. Mają swoją nazwę: dinarianie. Spędzają dziesiątki godzin tygodniowo na specjalistycznych forach internetowych, oglądają poświęcone ich pasji kanały na YouTube. Część z nich z zapamiętaniem śledzi iracką politykę i staje się ekspertami w sprawach wewnętrznych tego trapionego konfliktami państwa. Wszystko po to ustalić datę wyczekiwanej rewaluacji. Oczywiście, w środowisku funkcjonują także eksperci, guru a nawet prorocy.

Z tekstu Daily Beast wynika, że dinarianie stworzyli sobie idealny silos intelektualny. Każdego dnia spotykają w nim informacje ugruntowujące ich w przekonaniu, że rewaluacja jest nieuchronna. W silosie intelektualnym wytwarza się olbrzymie ilości informacji co ma te przykre konsekwencje, że postronne osoby, które usłyszały albo przeczytały o rewaluacji dinara mogą trafić właśnie do tego silosu w ramach swoich indywidualnych badań. A jeśli trafią tam osoby z niewielkim sceptycyzmem i niewielką wiedzą ekonomiczną to mogą go już nie opuścić.

Z zachowaniem wszelkich proporcji warto zauważyć, że podobne silosy intelektualne tworzą entuzjaści niektórych popularnych spółek giełdowych (albo ich zapamiętali krytycy – entuzjaści i krytycy Tesli będą tu świetnym przykładem). Drugą kwestią, którą warto zapamiętać z historii dinarian jest to, że inwestycja zdecydowanie wykroczyła poza świat inwestycyjny, stała się ich hobby, stylem życia, świecką religią. Wielokrotnie ostrzegaliśmy na Blogach Bossy przed używaniem inwestowania do innych funkcji niż gromadzenie kapitału a przynajmniej przed samooszukiwaniem się pod tym względem. Dinarainie dobrze pokazują konsekwencje takiej postawy.

[Głosów:18    Średnia:4.6/5]

4 Komentarzy

  1. kzawadzki

    Dzięki za tekst. Dowiedziałem się czegoś nowego. Więcej takich tekstów pozwoli poznać arsenał metod oszustów i może dzięki temu się nie złapię.
    Pozdrawiam.

  2. Deo Gratias

    Nie wiem czemu ten tekst odczytałem tak:

    Wyłania się z nich obraz “cryptoinwestorów” jako ludzi, którzy mają ekscentryczny styl życia. Mają swoją nazwę: crypto-maniacy. Spędzają dziesiątki godzin tygodniowo na specjalistycznych forach internetowych, oglądają poświęcone ich pasji kanały na YouTube.

    🙂

    1. trystero (Post autora)

      @ Deo Gratias

      Tekst nie był aluzją do krypto. Ale faktem jest, że krypto zarówno wśród entuzjastów jak i krytyków wzbudzają sporo emocji, wykraczających poza inwestowanie/finanse/ekonomię. No i jest cała kultura hodl. Tak więc skojarzenie masz niezłe.

  3. AlGebroid

    ,,Jeśli opłaca się niezależnych ekspertów walutowych" to nie są to niezależni eksperci walutowi… No cóż, ja czekam na rewaluację polskiego złotego (PLZ, nie mylić z PLN)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.