Za kilka dni świat forexu i kontraktów CFD czeka mała (r)ewolucja, która zmieni na lepsze ochronę inwestujących, choć niekoniecznie sam rynek.

ESMA (The European Securities and Markets Authority), czyli europejski cerber dbający o stabilność rynków finansowych i ochronę klientów usług tego sektora, wydał w marcu tego roku przepisy, które regulują na nowo stosunki europejskich brokerów forexowych/CFD i ich detalicznych klientów. Teoretycznie i prawdopodobnie praktycznie ma to zapewnić ochronę kapitałów drobnych traderów, ponieważ odsetek tracących, zależnie od kraju i brokera, waha się w przedziale ok. 75-90%.

Z całą pewnością nie może się więcej powtórzyć historia z frankiem szwajcarskim, którego uwolnienie spod protekcji banku centralnego Szwajcarii rozsadziło rynki i spowodowało straty przewyższające posiadane środki przez niektórych klientów, a potem procesy sądowe i sprawy roszczeniowe. Nowa reguła tzw. „negative balance protection” zmusza wszystkich brokerów do tego, by klienci nigdy więcej nie doznali tego rodzaju negatywnych zdarzeń, czyli strat większych niż ilość pieniędzy dostępnych na rachunku.

Bardzo dobrze? Teoretycznie tak. To zmusi brokerów do zabezpieczania się również ze swojej strony, bo z tym różnie bywało i nie każdy ubezpieczał na rynku nadwyżki pozycji klientów (kilka firm forexowych zbankrutowało po wolcie z frankiem z tego powodu). Niektórzy brokerzy już wcześniej takie zabezpieczenie wprowadzili, o czym pewnie część ich klientów nie wie. Bossafx jak pierwszy broker w Polsce wdrożył tego rodzaju ochronę.

Pytanie o drugą stronę, czyli traderów. Można się spodziewać, że co niektórzy bardziej narowiści połaszą się na tzw. „hazard moralny” i będą ryzykować jeszcze bardziej skoro nie grozi im wpadnięcie w dług. Ale o to niech się martwią brokerzy. Na wszelki wypadek ESMA wprowadziła mechanizm, który ostudzi gorące głowy traderów. I to jest niestety dla wielu zła wiadomość. Obniżą się bowiem lewary, czyli wielkość kredytu, który automatem udziela broker klientom by mogli grać większymi pozycjami. W UE są takie firmy, które pozwalają na lewar i 1:400.

Nowe regulacje ograniczają to rozpasanie do takich oto wielkości:

Główne pary walutowe   1:30

Inne pary walutowe   1:20

Główne indeksy giełdowe   1:20

Inne indeksy 1:10

Towary   1:10

Ale złoto   1:20

Akcje 1:5

Kryptowaluty 1:2

Wielu brokerów miało do tej pory w swej ofercie na większość instrumentów lewar standardowo 1:100.

Traderzy byli oburzeni po ogłoszeniu tych ograniczeń. Od 1 sierpnia trzeba będzie bowiem posiadać większe środki na otwarcie pozycji (stare pozycje do czasu ich zamknięcia nie wymagają jeszcze zmian depozytu). Z pewnością spadnie z tego powodu obrót, chociaż tego nie dostrzeżemy przy takiej skali wolumenu jaki istnieje na forexie. Część grających może się zniechęcić w ogóle ze względu na brak środków. Ale inna część może wytransferować swoje pieniądze do brokerów spoza UE, których te limity nie obowiązują. I sam znam takich, którzy już tego dokonali. Choć to jednak ryzykowne, pozbawiają się w ten sposób ochrony, którą gwarantują brokerzy unijni.

Istnieje jednak wyjątek i nazywa się on „Profesjonalny trader”. Otóż przez te kilka ostatnich dni można wystąpić do swojego brokera o nadanie takiego statusu. Pozwala on na grę według starej wielkości lewarów, ale w zamian brokerzy mogą zrezygnować z gwarantowania im części rozwiązań ochronnych. Otrzymanie takiego statusu nie jest w zasięgu każdego, trzeba bowiem spełnić przynajmniej 2 z 3 następujących warunków:

1. Pracować obecnie lub w przeszłości w sektorze finansowym na stanowisku wymagającym wiedzy dotyczącej instrumentów lub usług finansowych. Trzeba to jednak udowodnić. Brokerzy z którymi sam współpracuję wymagają np. paska z wypłatą na potwierdzenie.

2. Posiadać portfel o wysokości min. 500 000 Euro, na który składa się gotówka i instrumenty finansowe (niekoniecznie u jednego brokera).

3. W ciągu ostatnich 4 kwartałów przeprowadzić przynajmniej 40 transakcji o równowartości minimum 50 000 Euro każda (tzw. notional value).

Ale w tym ostatnim nie chodzi o depozyt, ale o wartość, którą za pomocą jego i lewara można kontrolować. To może być 0,5 dużego lota na EUR/USD, który pozwala otworzyć pozycję o wartości nominalnej 50 000 Euro przy depozycie wynoszącym 1% tej wartości.

Wychodzi po 10 transakcji na kwartał, ale nie ma problemu by zrobić je jeszcze w tym tygodniu. Przy czym otwarcie i zamknięcie jednej pozycji liczy się już jako 2 tego typu transakcje.

Dla kogoś z dużą gotówką spełnienie warunków 2 i 3 to pestka. Nie należy jednak od razu wszystkich traktować jak snobów. Trzeba również popatrzeć na to z innej pozycji, a więc korzyści, którą sam uznałem, po przeliczeniu za i przeciw, za konieczną – taki status ma praktyczny wymiar, chodzi o to, by nie zmniejszyła się siła nabywcza posiadanego kapitału.

Ten tytuł nie weryfikuje jednak „skilla”, czyli rzeczywistych umiejętności zarabiania na rynku. Ale do tego nadal wystarczy wydruk z rachunku, nawet takiego o małej wielkości i niewielkim lewarze.

Ze statusu „profesjonalnego” można zrezygnować, jak też zapracować na niego w przyszłości.

W teorii „profesjonalny” nie musi dostać takiej ochrony kapitału jak pozostali klienci brokerów, zakłada się bowiem znajomość przez niego reguł rynku i siły rażenia ryzyka, a co za tym idzie, zadbania o swoje finanse. W praktyce jednak brokerzy w czasach ostrej konkurencji nadal chcą dbać o owych traderów z wyższej półki, choć nie muszą. Dlatego niektórzy z nich gwarantują im prawa, które muszą obowiązkowo spełnić wobec całej rzeczy klientów „nie-profesjonalnych”, a są to przede wszystkim:

– minimalny poziom tzw. stop-out, czyli takiego stopa, który automatem zostaje odpalony, zamykając przymusowo pozycje klienta wtedy, gdy posiadany depozyt zabezpieczający spada do 50% wielkości wymaganej; ponoć można się dogadać z brokerem, w jakiej kolejności pozycje mają być zamykane, czasem bowiem wystarczy zamknąć tylko część aby depozyt się zwiększył do 100% i gra toczyła się dalej,

– obowiązek ochrony rachunku klientów przed wejściem w ujemne saldo, wspomniane na wstępie; to akurat jest chyba największa zaleta nowej regulacji, chroni kapitały klientów przez ogromnymi lukami w notowaniach, ogromną zmiennością, nieprzewidywalnymi skokami rynku.

Drobna, dodatkowa różnica jest taka, że profesjonalni mogą otrzymywać materiały informacyjne napisane dużo bardziej zaawansowanym językiem, cała reszta musi dostawać komunikaty jak najbardziej proste i zrozumiałe dla laika.

Wszystkich za to dotyczy zakaz bycia nagabywanym promocjami, bonusami i innymi tego typu reklamowymi materiałami.

Trudno się spodziewać, że wszystko to zrobi jakąś rewolucję w tym biznesie. Przegrywających być może będzie tylko nieco mniej, albo po prostu będą tracić w wolniejszym tempie. Obroty nie powinny spaść znacząco. Brokerzy będą musieli się spiąć z zabezpieczeniem ryzyka, co chyba wszystkim wyjdzie na dobre.

—kat—

[Głosów:12    Średnia:4.2/5]

2 Komentarzy

  1. Deo Gratias

    Odnośnie rewolucji, to małą przed chwilą przeżyłem, gdy kliknąłem Reports -> Month to Date Detailed na stronie IB. Taki raport to spełnienie moich marzeń jako klienta DM (coś o tym pisałem w OBI 2018). Czego tam nie ma. 33 strony cudów, włącznie z najboleśniejszym wykresem tj. ja vs rynek USA 🙁

  2. Damian

    Ten bubel to furtka do dalszych obostrzeń. Idąc tym tokiem myślenia logicznym następstwem jest dalsze ograniczanie dźwigni i całkowite zakazanie handlu na rynku OTC – wtedy nikt już nie będzie na nim tracił. W Japonii dźwignia 1:25 a i tak pod koniec zeszłego roku chcieli dalej obniżać do 1:10. Takie decyzje to odbieranie możliwości zarobkowych osobom, które z tego żyją. Wszystko po to aby uciszyć płacz hazardzistów, którzy nie odrobili pracy domowej.

    Proponuję zmniejszyć wpływy do budżetu, wtedy będzie się rząd mniej zadłużał – taka to logika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.