Test z przydatności analiz

Poszukując materiałów źródłowych do artykułu przypadkiem natrafiłem na jednym z portali finansowych na tekst, z którego pochodzi niniejszy cytat:

„[…] należy stawiać na fundamenty spółek, czyli praktycznie można sobie darować wielogodzinne ślęczenie przed monitorem i wpatrywanie się w zachowania kursów spółek giełdowych. Analiza techniczna, bo tak się to nazywa, to trochę tak jakby chcieć przewidywać dalszy kurs statku lub łodzi motorowej obserwując tylko i wyłącznie kilwater czyli ślad jaki pozostawia na tafli wody. Należy zatem skupić się na faktycznej kondycji finansowej spółek i ich perspektywach rozwoju a także jakości zarządu, bo przecież czynnik ludzki jest niezwykle ważny.”

Zwykle interesuje mnie jedynie merytoryczna zawartość cytowanych tutaj wypowiedzi, więc nie chcę się odwoływać do nazwiska autora, ja nie mam wobec niego żadnych uprzedzeń i nie jego osoba jest celem mojej krytyki. Jeśli ktoś uważa, że z jakiś względów personalia są dla niego istotne, może znaleźć je bez problemu w sieci.

Używam słowa ‘krytyka’ nie bez powodu.

Po pierwsze dlatego, że mam przekonanie, iż autor tego cytatu niespecjalnie orientuje się do czego naprawdę służy Analiza Techniczna i jak się ją stosuje w inwestowaniu (co, jak wiemy, w dzisiejszych czasach tym bardziej skłania do publicznych wypowiedzi). Nie mam przy tym na myśli jako odnośnika tych tysięcy publicznie pokazywanych wykresów po wszelkich mediach, A.T. typu opisowego nie służy bowiem do zarabiania, ma przede wszystkim cel komunikacyjny, a to zupełnie inna bajka.

Po drugie – nawet z tym kilwaterem autor może się mocno mylić. Nie potrzeba potężnych algorytmów by w wielu przypadkach skojarzyć ślad na wodzie z jakimś niedalekim portem, tym silniej im bliżej do niego dociera statek. Oczywiście nadal operujemy w kategorii prawdopodobieństwa, ale czyż Analiza Techniczna i Analiza Fundamentalna (A.F.) również nie należą do niej?

Po trzecie: A.T. nie jest jedynie obserwacją cen i zgadywaniem ich dalszego przebiegu. To co najwyżej tylko jeden z etapów całego procesu systematycznej analizy wykresów.

Analiza Techniczna nie jest też mokrym snem wariata czy ubocznym produktem doświadczeń szalonych naukowców. To zupełnie pełnoprawna metoda decyzyjna w finansach, istniejąca na tych samych prawach co A.F. Albo wybierając przekorę – w świecie wyznawców efektywnego rynku równie nieskuteczna co A.T.

Wierzytelności A.T. dodaje choćby kilka następujących faktów:

– wykłada się ją na uczelniach finansowych,

– do jej badań angażuje się aparat naukowy, który w niektórych zakresach potwierdza skuteczność jej użycia,

– stosują ją również największe banki, fundusze, zarządzający kapitałami,

– jest obiektem modelowania, kodowania i używania przez algorytmy, wdzięcznym materiałem dla Big Data.

Jeśli chodzi zaś o inwestowanie, lub raczej trading, A.T. jest w wielu obszarach niezastąpiona, przede wszystkim w krótkoterminowej spekulacji, do której A.F. nie nadaje się niemal wcale.

No dobrze, to wróćmy do tego kilwatera, który jak rozumiem ma być synonimem wykresu, do czytania którego wymyślono A.T.

Otóż A.T. nie służy do odgadywania przyszłych kursów po kierunku przebiegu wykresów. A.T. to przede wszystkim EKSPLOATACJA POWTARZALNOŚCI. Na podstawie cyklicznie powstających w historii charakterystycznych układów cen lub wskaźników buduje się model prawdopodobnego powtarzania się podobnych zachowań w przyszłości, dążąc do osiągnięcia przy jego użyciu pozytywnej wartości oczekiwanej (tzw. przewagi). Podobnie zresztą jak choćby w medycynie, gdzie ustala się prawdopodobne przyczyny schorzeń na podstawie analizy zdjęć rentgenowskich, rezonansowych, tomograficznych. Czy też w meteorologii, w której szacuje się ruchy prądów powietrznych i chmur na podstawie obrazów satelitarnych.

Wszystkie te działania potrafią jednakże w wielu przypadkach zawieść, dlatego mówimy jedynie o niepewności i prawdopodobieństwach. A sztuką jest te ostatnie przeciągnąć w A.T. na własną stronę w jak największym zakresie. Wówczas na rynek wchodzi się tylko wówczas, gdy kalkulacja szans daje nadzieję na zyski. Podobnie zresztą ruch statku można prognozować po kilwaterze z dużą dokładnością właśnie wtedy, gdy sprzyja nam prawdopodobieństwo, na przykład gdy do portu X jest coraz bliżej.

Trzeba też koniecznie zauważyć, że w A.T wbudowano unikalny, dodatkowy moduł bezpieczeństwa, dużo nawet ważniejszy niż samo podejmowanie decyzji na podstawie powtarzających się schematów na wykresie czy w samych danych cenowych. Pozwala on na osiąganie zysków nawet wówczas, gdy zamiast eksploatacji powtarzalności (lub jej braku), zajmujemy się rzeczywiście tylko prostym czytaniem aktualnego kierunku wykresu. Ten moduł to oczywiście zarządzanie ryzykiem (a także pozycją i kapitałem przy okazji). Pozwala ono dokonywać korekt tam, gdzie trafność decyzji zawodzi. A.T. bardziej powinno być więc procesem zarządzania ryzykiem niż prognozowaniem kierunku.

A wreszcie nie można zapomnieć, że A.T. to również metoda decyzyjna, której zadaniem jest wyłapywać jak najdłuższe trendy i eksploatować je do granic. Ponownie więc nie o samą prognozę kierunku chodzi, ale o efektywne korzystanie z ruchów zgodnych z prognozą. Brak takich ruchów natomiast przekreśla wszelkie szanse, nie tylko technika, ale i analityka fundamentalnego, czy jakiegokolwiek innego.

 

—kat—

[Głosów:12    Średnia:3.5/5]

3 Komentarzy

  1. lesserwisser

    Trochę demonizujesz tę AT, ale generalnie racja jest oczywiście po twojej stronie. Szkoda czasu dalej ciągnąć ten watek, bo jak widzę wcześniej w różnych wpisach dużo zostało powiedziane o zaletach i wadach analizy technicznej i jej przydatności.

    Jednak w artykule na który się powołujesz ("Jak poznać realną wartość spółki giełdowej w 27 sekund?") jest dużo więcej podobnych smaczków i to o znacznie większym kalibrze.

    Jak choćby takie kuriozum (cytuję):

    "Gdzie leży tajemnica sukcesu?

    Tak jak napisałem już wyżej, należy podchodzić do inwestycji wybitnie długoterminowo, stawiać na twarde fundamenty spółek oraz posiadać swój własny, skuteczny system.

    Trzeba również znać REALNĄ wartość każdej spółki, którą bierzemy pod uwagę abyśmy nie byli wprowadzeni w błąd przez aktualną, zawyżoną lub zaniżoną cenę na giełdzie lub wartość księgową, którą spółki podają oficjalnie w swoich raportach.

    Po latach udoskonaleń mojego systemu, wraz z moim współpracownikiem – Adrianem Przybylskim znaleźliśmy sposób na poznawanie właśnie tej REALNEJ wartości spółek, dzięki czemu, jak widać na powyższym obrazku skutecznie inwestujemy na giełdzie akcji swoje własne pieniądze.

    Mało tego – jesteśmy w stanie sprawdzić tę wartość w zaledwie…27 sekund. Nikt zatem nie może już nigdy nam zarzucić, że inwestowanie zajmuje dużo czasu.

    Zapraszamy na darmowe szkolenie on-line, podczas którego można zapoznać się z naszą metodą, pozwalającą na sprawdzenie realnej wartości przedsiębiorstwa w zaledwie 27 sekund, …"

    Wprawdzie, jak najbardziej, warto znać tzw realną wartość spółki, ale nie da się oczywiście poznać czy sprawdzić ją w 27 sekund.

    Żeby policzyć intrinsic value potrzeba odpowiedniego modelu ewaluacyjnego (a dam sobie uciąć, że takowego ci panowie nie mają), potrzeba na dany moment mieć aktualne i wiarygodne dane wejściowe ze spółki, no na i na końcu trzeba dobrze znać biznes w jakim jest spółka, by odsiać informacyjne ziarno od plew i szumu rynkowego.

    Słynny Guru zarządzania Peter Drucker powiedział że każdy dobry menadżer powinien znać i rozumieć biznes w którym działa jego przedsiębiorstwo, a z tym nie jest zazwyczaj u nich dobrze, a co dopiero mówić o analityku czy zwykłym inwestorze.

    Idźmy dalej:

    " W ten sposób dochodzimy w płynny sposób do różnicy pomiędzy graczem (spekulantem) a inwestorem – ten drugi powierza swoje pieniądze firmom na ich dalszy rozwój, licząc na zwrot ze swojej inwestycji w kolejnych latach w postaci REALNYCH zysków tychże przedsiębiorstw. "

    A kiedyż to inwestor faktycznie powierza swoje pieniądze spółce na dalszy jej rozwój???

    A no wtedy gdy ma miejsce pierwotna emisja akcji oraz emisje uzupełniające, a w pozostałych przypadkach wszystkie pieniądze wejścia inwestorów w rynek (obrót wtórny) nie trafiają przecież do firm. Po co więc pisać takie kocopoły i się kompromitować.

    No i jeszcze to:

    "Należy zatem skupić się na faktycznej kondycji finansowej spółek i ich perspektywach rozwoju a także jakości zarządu, bo przecież czynnik ludzki jest niezwykle ważny.”

    Bez głębszego wniknięcia w firmę nie da się poznać jej faktycznej kondycji finansowej i perspektyw rozwoju ale to może podpadać już pod inside informacje.

    A co jakości zarządu, no cóż trzeba by zjeść z nimi beczkę soli i beczkę gorzałki wydudnić i porozmawiać sobie długo po duszam by poznać faktyczną jakość i wartość tych menago. Lektura prospektów i wywiadów medialnych nie wystarczy, ni hu hu!

    Jednak wystarczy lektura takich artykułów i wywiadów jak ten by z mety wiedzieć że w tym przypadku nie warto na nich tracić czasu ani pieniędzy.

  2. pit

    "to trochę tak jakby chcieć przewidywać dalszy kurs statku lub łodzi motorowej obserwując tylko i wyłącznie kilwater"

    Kocham inteligentnych inaczej jak wystawiają sobie sami cenzurkę.

    ZAwsze musi byc wspólny mianownik nawet do analogii, a tutaj go zupełnie nie znajduję.

    1. Kurs statku wyznacza się w przyszłość dzieki znanym punktom w czasie i przestrzeni
    2. Wykres zaś tym punktów nie posiada.

    No i już wychodzi cały intelekt autora odnośnie znajomości AT i żeglugi.

    Koncentrowanie się wyłącznie na kilwater to wyłazi w ogóle brak jakiegokolwiek pojęcia o AT.
    Jeżeli już miałbym porównywac AT do żeglugi to wróciłbym do wielkich odkryć w nieznane i prócz wspomnianego dodałbym sekstans, gwiazdy, pogodę,obserwacja fal, ptaków, zapasy wody i pozywienia, morale marynarzy, stan statku, umiejętności żeglarskie, szczęście itd.
    Analiza kursu zawiera wszystkie te elementy i jeżeli ktoś porównuje per analogia widząc tylko kilwater , no to w ogóle dałbym sobie spokój z porównaniami.

  3. lesserwisser

    Pit, do twojego katalogu dodaj jeszcze wcześniejsze doświadczenia z żeglugi na tych wodach, znajomość mielizn, raf i ukształtowanie wybrzeża.

    No i już chyba mamy AT. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.