Wielkie błędy wielkich inwestorów

 

Legendarny pisarz i jeden z najinteligentniejszych ludzi w historii Mark Twain przepuścił cały majątek własny i żony na nietrafionych inwestycjach. A kiedy trafił na prawdziwą okazję do wzbogacenia się, nie potrafił jej dostrzec – wynika z książki Michaela Batnicka „Big Mistakes. The Best Investors and Their Worst Investments”.

Mark Twain nie byłby sobą, gdyby nie spróbował zarobić na giełdzie. Kupił na przykład akcje Oregon Transcontinental Railroad po 78 USD za sztukę. Sprzedał po 12 USD. Po tym doświadczeniu skomentował: ”Nie życzę sobie więcej nawet patrzeć na raporty giełdowe”.

Jak pisze autor w publikacji (jej polski tytuł to „Wielkie błędy. Najlepsi inwestorzy i ich najgorsze błędy”) Twain wyłożył także pieniądze dla firmy New York Vaporising Co., która miała stworzyć lepiej funkcjonujący silnik parowy. Firma nie wykonała swojego zadania, ale zapewniła stały dochód – 35 USD – swojemu głównemu wynalazcy.

Tenże wynalazca pojawiał się regularnie u Twaina by mu zdać raport z postępów prac. Pisarz zorientował się jednak po oddechu naukowca, iż całość pieniędzy które otrzymywał wydawał on na whiskey. To jednak nie zniechęciło Twaina do poszukiwania kolejnych sposobów na pomnożenie pieniędzy.

Wydał na przykład 42 tys. USD na opracowanie procesu kalotypii, który miał zrewolucjonizować tworzenie ilustracji (nie zrewolucjonizował). W 1885 r. Twain założył firmę wydawniczą Webster&Company. Nawet udało mu się zdobyć poczytnego pisarza, byłego prezydenta Ulyssesa Granta. Jednak w czasie kiedy standardową stawką dla autora było 10 proc. od ceny okładkowej książki, Twain zaoferował mu 70 proc. od zysków netto.

W efekcie rodzina Granta zarobiła na wydaniu jego pamiętników równowartość dzisiejszych 12 mln USD znacznie więcej od Twaina choć to on ponosił ryzyko związane z wydaniem książki. A te pieniądze mogły pomóc firmie przetrwać gorsze czasy, które nastąpiły w 1893 r. w czasie paniki na rynku bankowym. A tak w 1894 r. wydawnictwo zbankrutowało.

Ale chyba najgorszą inwestycją w życiu pisarza była maszyna do składu tekstu niejakiego Jamesa Paige`a. W 1880 r. Twain spotkał Paige`a, z którym zawarł kolejną mało korzystną dla siebie umowę. Otóż zgodnie z nią Twain miał prawo do zysków z maszyny tylko wówczas, gdyby zapłacił wszystkie koszty do czasu ukończenia produktu.

A później jeszcze dołączył do umowy klauzulę, że będzie płacił wynalazcy 7000 USD rocznie do czasu kiedy produkt zacznie przynosić zyski. Co ciekawe, Twain długo był przekonany, że robi świetny interes. Mówił o Page`u, że to „Szekspir mechanicznych wynalazków”. Stopniowo jednak dotarło niego, że został wprowadzony w błąd. „Paige mógłby namówić rybę, żeby wyszła z wody i poszła z nim. Kiedy jestem w jego obecności zawsze mu wierzę, nic na to nie mogę poradzić. Kiedy go nie ma, cała wiara wyparowuje” – podsumował kiedyś pisarz.

Ostatecznie zanim firma Paige`a zbankrutowała Twain zainwestował w nią równowartość dzisiejszych 5 mln USD. Zainwestowałby zresztą więcej, ale kontrolę nad spółką przejął jego przyjaciel i multimilioner Henry Rogers, który zorientował się, że projekt nie ma szans na powodzenie i go zamknął. Nawet wówczas Twain napisał list od Rogersa, w którym napisał, iż czuje się z wynalazkiem Page`a związany jak z człowiekiem.

Mark Twain od większości współczesnych biznesmenów różnił się jednak tym, że uważał iż ma moralne obowiązek oddać pieniądze wszystkim 101 inwestorom, którzy zainwestowali w firmy zarządzane przez niego (głównie chodziło o wydawnictwo). W tym celu wyruszył na tournee po USA, Australi, Nowej Zelandii, Indiach, RPA i Europie.

Zarobił tyle pieniędzy, że spłacił wszystkich swoich wierzycieli. Jednak stracone pieniądze sprawiły, że gdy wreszcie trafił na prawdziwą okazję inwestycyjną nie potrafił jej rozpoznać. Otóż przyjaciel Twaina, właściciel gazety „Hartford Courant” zaprosił pisarza na spotkanie z wynalazcą telefonu Grahamem Bellem, które miało się odbyć w siedzibie gazety.

W czasie niego Bell miał prezentować swój produkt potencjalnym inwestorom. Twain tak to relacjonował:”Bell uważał, że na jego wynalazku będzie można zarobić fortunę i chciał bym został udziałowcem. Odmówiłem mówiąc, że nie chce mieć nic do czynienia z tą „dziką spekulacją””.

Kiedy Twain powrócił z wakacji w Europie i poznał skromnego urzędnika, który zainwestował w akcje firmy Bella wszystkie swoje nie bardzo duże oszczędności i stał się bardzo zamożny, tak to wówczas skomentował:”To dziwne jak ignoranci i niedoświadczeni tak często i tak niezasłużenie odnoszą sukces, podczas gdy doświadczeni i posiadający wiedzę ponoszą porażki”.

Michael Batnick miał świetny pomysł na książkę i sięgałem po nią z dużą nadzieję na ciekawą lekturę. W końcu kto by nie chciał się uczyć na błędach najlepszych inwestorów nie ponosząc kosztów tych błędów. Niestety bardzo się zawiodłem.

Przede wszystkim publikacja jest bardzo krótka. Zaledwie 192 strony podzielone na niewielkie rozdziały, każdy poświęcony innej znanej osobie. Są tam Benjamin Graham, Jack Bogle, Warren Buffet, Charlie Munger a także mniej znane osoby takie jak Jesse Livemore czy John Meriwether.

Choć w podtytule jest, że ma ona opowiadać największych błędach najlepszych inwestorów to ni w pięć ni w dziewięć w publikacji pojawia się rozdział o inwestycjach Marka Twaina, który zdecydowanie do dobrych inwestorów nie należał. Paradoksalnie rozdział, który najmniej pasuje do tematyki książki jest najciekawszy.

Podstawowy problem z pozostałymi rozdziałami jest taki, że są bardzo krótkie i płytkie. Zdecydowana większość błędów wielkich inwestorów, które wybrał autor jest mała ciekawa, w tym sensie, że nie pozwala na wyciągnięcie wartościowych wniosków, czyli takich które każdy może zastosować w praktyce.

Wreszcie publikacja jest niestarannie napisana. Na przykład autor często powraca do wątków wcześniej zakończonych a w wielu momentach podaje kwoty w dolarach z XIX w. bez ich odpowiednika we współczesnych pieniądzach. Podsumowując: książkę Michaela Batnicka można sobie spokojnie darować.

[Głosów:9    Średnia:4.6/5]

2 Komentarzy

  1. Dana

    A czy jest na rynku inna książka, która również omawia temat błędów popełnionych przez znanych inwestorów i jest godna polecenia? Temat sam w sobie wydaje się być bardzo ciekawy i pouczający, jeśli jakiś autor podszedł do niego w odpowiedni, merytoryczny sposób.

    1. Aleksander Piński (Post autora)

      Niestety, nie przypominam sobie takiej pozycji. Ale jestem na bieżąco ze wszystkimi nowościami, więc jak tylko coś takiego się pojawi, będę o tym pisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.