Zarabianie podczas snu, część 2

Nawet sobie nie wyobrażam, że podobnych wyliczeń jak w poprzednim wpisie nie zrobiłbym dla rynku polskiego!

To odnośnie zarzutów, które znalazłem w komentarzach pod tekstem o tym, że łączne zmiany nocne indeksu S&P 500 (a właściwie ETFa na niego) są nieproporcjonalnie większe niż podczas regularnej sesji w USA. Spora liczba polskich traderów, których znam osobiście, gra indeksami giełd zagranicznych, więc nie było powodu by nie pokazać zależności właśnie na rynku amerykańskim. Tym bardziej, że i płynność i dostępność instrumentów pochodnych pozwalających grać tymi indeksami jest nieporównanie lepsza niż dla naszego WIG20.

Poza tym naprawdę dobrym rozwiązaniem jest dywersyfikacja pieniędzy na wiele rynków. I jeśli ktoś chciałby wykorzystać pokazaną w poprzednim tekście zależność, może to zrobić i na naszej GPW, za pomocą ETFa na indeks S&P 500. Więcej chętnych,większa płynność, a więc może i naśladownictwo oryginalnego indeksu będzie większe.

Dodam również dla tych poszukujących okazji tylko na GPW, że nie wszystkie efekty, które udaje się odkryć na rynkach zagranicznych, występują w danych instrumentów notowanych na rynku polskim. I akurat w tym przypadku może nie przypaść wszystkim do gustu to, co w tej samej statystyce znajdujemy w naszym WIG20.

A szczegóły poniżej.

Policzyłem więc łączne, procentowe zmiany nocne i na regularnej sesji dla WIG20 od 1997 roku do dziś. Prezentują się tak:

Niebieska krzywa to skumulowany wynik strategii, w której kupujemy jednostkę indeksu WIG20 zawsze na otwarcie regularnej sesji giełdowej i sprzedajemy tego samego dnia na zamknięciu.

Czerwona krzywa to skumulowany, procentowy wynik strategii, w której kupujemy indeks WIG20 zawsze po kursie zamknięcia każdej sesji giełdowej i likwidujemy pozycję na otwarciu kolejnej sesji (trzymamy przez noc).

Wyraźnie podkreślę – to dotyczy samego indeksu WIG20, a nie ETFa na niego. Płynność tego ostatniego może nie wystarczyć na dość dokładne naśladownictwo samego indeksu przy zleceniach każdego dnia po 2 razy (na otwarcie i zamknięcie). Dokładniej zreplikować uda się pewnie za pomocą kontraktów terminowych, choć i tu będą odchylenia.

Tylko czy warto?

Kupując tylko na okres regularnej sesji stracilibyśmy w sumie około 13% początkowego kapitału, po drodze dochodząc do 250% zysku.

Ale kupując na zamknięciu sesji, i idąc spać, kolejnego dnia roboczego w sumie zainkasowalibyśmy nieco ponad 76% łącznego zysku, licząc od początkowej wartości kapitału w grze.

Jednak rozkłady zysków i strat są jak widać na wykresie potwornie zmienne, co wymaga chwili refleksji.

Oto bowiem do czasu kryzysu z lat 2007-2009 praktycznie zyski były realizowane podczas regularnej sesji giełdowej w Warszawie, ze sporą przerwą na bessę technologiczną. I to koreluje się z zyskami, jakie z kolei Amerykanie osiągali śpiąc w tym właśnie okresie doby. Po 2007 roku jakby siekierą mocno przecięto ten proces – USA zarabia, my tracimy podczas naszej sesji.

W dużej części jest to wynikiem słabości naszego rynku w ostatnich latach. Poruszaliśmy się w długich okresach czasu przeciwnie do świata – ich giełdy rosły, nasza dołowała. Bardzo niewiele odrobiliśmy podczas sesji w czasie ostatniej hossy z zeszłego roku. Generalnie mamy jednak bardzo znaczący odwrót od zyskiwania na długich pozycjach podczas regularnej sesji na GPW.

A symetryczną niemal odwrotnością jest nasza krzywa zmian w nocy, czyli stosunku otwarcia indeksu na danej sesji wobec poziomu zamknięcia na sesji poprzedniej. Do 2006 roku można było jedynie tracić w ten sposób, czyli zupełnie przeciwnie do tego, z czym mają do czynienia w USA. Po zakończeniu kryzysu w 2009 roku zarabianie podczas snu idzie nam znacznie lepiej na GPW.

W sumie wygląda to tak, że po niewielkich wzrostach podczas sesji w USA, ale w okresie cały czas panującej od 2009 roku hossy, nasz rynek bał się rosnąć podczas sesji w Warszawie. Odrabialiśmy za to nieco przez noc, a więc to jedynie nasze otwarcie dawało zarabiać, i okazywało się ono w rezultacie zwykle zbyt wysokie, by inwestorzy mogli zarabiać potem podczas sesji.

Zastosowałem jednak filtr, który bardzo zmienił te proporcje na GPW. Opiszę go w kolejnym wpisie.

—kat—

Podziel się tym artykułem:

Polecamy

Autorzy

Najnowsze komentarze

  1. @ Czytelnik To są interesujące pytania ale wymagają dobrej, "długiej", bazy danych z notowaniami amerykańskich spółek.

  2. 1. Czy takie same zależności/zachowania kursów można zaobserwować w przypadku pojedynczych akcji? Mam tutaj wątpliwości. 2. Kiedy po kilkuletnim boomie…

  3. To jest bardzo ciekawy komentarz, dziękuję. Zastanawiam się teraz, skoro taki spadek oczekiwanych zysków (do 3% w IIQ-2027) jest spodziewany,…

  4. Tak. 12345678901234567890 (te cyferki są tylko dlatego, że tak krótki komentarz nie był akceptowany) 🙂

Tagi

Najnowsze wpisy

Komentarze

2 odpowiedzi na “Zarabianie podczas snu, część 2”

  1. Awatar Gertuda
    Gertuda

    To ja poproszę z filtrem 🙂

  2. Awatar Deo Gratias
    Deo Gratias

    Ciekawe wykresy. Na niebieskim mamy retest od dołu dołka 1997, a na czerwonym w 2016r. ostry spadek na szczyt z 2011 i od tego czasu jazda w górę. Price action działa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *