O naturze spadków (TLDR alert)

Czas, w którym na giełdy spadają mocne ciosy ze strony podaży zawsze owocują pytaniami – a czasami nadziejami – czy to już koniec, czy może właśnie teraz. Jeśli całość uzupełnia mocna dawka zmienności, to pojawia się najbardziej bolesne pytanie podszyte chciwością i strachem – co robić?

TLDR alert: w związku, z tym, iż napisałem właśnie chyba najdłuższą swoją notkę w historii bloga, a lubię szanować czas innych, biegnącym i szanującym czas ułatwiam lekturę wytłuszczeniem tego, co może być warte zapamiętania na przyszłość.

W najłatwiejszym położeniu są zawsze spekulujący w dwie strony i w krótkich terminach. Daytraderów i nawet swingtraderów głównie trendy obchodzą mniej niż inwestujących zgodnie z cyklem gospodarczym i fundamentami. Rajem daytradera jest zmienność, która nie usypia, ale również nie zabija. Rajem swingtradera są kilkudniowe lub kilkutygodniowe tendencje, korekty główny trendów i działania, które w ograniczony sposób wiążą się z sytuacją fundamentalną spółek. W najtrudniejszym położeniu są zatem ci, którzy muszą zdecydować, czy rynek byka się kończy, czy może jednak pojawia się kolejna okazja do skubnięcia procenta lub dwóch w ramach korekty głównego trendu.

Przyznam szczerze, że mimo dwóch dekady obecności na rynku i braku niechęci do czytania książek i tekstów naukowych o rynkach, nigdy nie trafiłem na jakieś naprawdę dobre i łatwe do zacytowania na blogu opracowanie o naturze korekty. Literatura pełna jest poetyckich opisów krachów. Zaleceń, jak radzić sobie z dywersyfikacjami, układaniem portfeli odpornych na przeceny i wszystkiego, co wiąże się z prozą w tym biznesie. Dlatego z ciekawością przeczytałem tekst na stronie, na której nigdy wcześniej nie byłem i osoby, o której nigdy wcześniej nie słyszałem. Całość jest klasyczną dla zarządzających formą komentarza do wydarzeń dla klientów firmy, której ludzie powierzyli pieniądze pod zarządzanie. Syntetyczny opis przecen na rynkach jest na tyle ciekawy, iż pozwolę sobie zrekapitulować tezy tekstu The Anatomy of Downdraft”.

Mister Jack Ablin, o którym wiem doskonałe nic, zaczął cały tekst tezą, iż w swojej karierze doświadczył więcej cofnięć na giełdach niż pamięta. Nie chcę wygrzewać się w czyichś zdaniach jako swoich, ale dłużej obecni na giełdach podpiszą się pod opinią wszystkimi palcami. Naprawdę na rynku najbardziej bolą pierwsze doświadczenia, pierwsze bessy, a na zawsze zostaje z nami pierwsze bankructwo, które poetycko nazywamy „wyzerowaniem rachunku”. Pozostałe stają się częścią ścieżki i okazjami do testowania nowych pomysłów i własnej odporności na zamieszanie. Osobiście przeżyłem na rynku kilka bess i mogę powiedzieć, że każda była inna, bo w innym punkcie życia byłem i inne miałem cele finansowe.

Albin podzielił przeceny na rynkach na trzy typy. Pierwszym jest przecena techniczna, którą utożsamia z korektą i charakteryzuje jako głównie urealnienie wycen na rynku, który zbytnio oddalił się od fundamentów lub musi skokowo dostosować się do nowych treści. Dla jasności, autor nie mówi o korekcie technicznej, w sensie analizy technicznej. Przecena techniczna jest korektą cen, a nie korektą trendów, fal i czego tam jeszcze dorobili się analitycy techniczni w swoim rosnącym arsenale narzędzi i słów. Przecena techniczna pojawia się nagle i właśnie dlatego jest trudna do przewidzenia. Problemem korekty technicznej jest jej gwałtowność, która nie pozwala na szybką reakcję. Zwyczajnie nie można rzucić całego portfela na rynek, który właśnie tąpnął o 5 procent. Problem jest tym większy, im większy jest portfel i im bardziej płytki jest rynek spółek, które mamy w portfelu. Dlatego nie miejcie do siebie pretensji, że coś was zaskoczyło – naturą korekt jest zaskoczenie.

Drugi typ cofnięcia nazwany został cyklicznym i tuż już mieszczą się spadki, które związane są z cyklami gospodarczymi, cyklami fundamentalnymi, a więc wszystkim tym, co pojawia się, gdy na rynkach mamy do czynienia z bessą, a w gospodarkach ze spowolnieniem lub recesją. Elementem układanki są zwykle wzrosty stóp procentowych, spadek zyskowności spółek, trudniejszy kontekst prowadzenia biznesu. Rentowności rosną w sposób, w którym papiery o krótszym terminie zapadalności płacą więcej niż papiery o dłuższym terminie. Naprawdę są to cofnięcia w pełni uzasadnione, najbardziej zrozumiałe i mają pokrycia w sytuacji fundamentalnej gospodarki i spółek. Nikt zwyczajnie nie potrzebuje wyjaśnień dlaczego ceny akcji spadają, gdy gospodarka zmierza w stronę recesji gaszona agresywną polityką monetarną. To jest cena, jaką płacimy za to, żeby nie popaść w trzeci typ spadków.

Trzeci typ przecen został nazwany systemowym. W tym zbiorze pojawiają się wydarzenia w pewnym sensie bez precedensu. Do 2008 roku większość ludzi zwyczajnie nie miała okazji doświadczyć czegoś takiego, bo odpowiednikiem Wielkiej Depresji był Wielki Kryzys sprzed blisko wieku. Na poszczególnych rynkach pojawiały się oczywiście podobne wydarzenia. Kryzys japoński, kryzysy azjatyckie czy bankructwa poszczególnych państw wywołują przeceny systemowe, bo faktycznie mamy do czynienia końcem pewnego procesu, na który złożyły się błędy w zarządzaniu gospodarką przez polityków lub przegapienie punktu, w którym napięcia w systemie można było wygasić lub chociaż osłabić przez prowadzenie poprawnej polityki monetarnej, finansowej i gospodarczej.

Autor kończy tekst tezą, iż obserwowane dziś spadki spełniają definicję przeceny technicznej. Myślę, że część może jednak widzieć zagrożenia drugim typem, do czego przykłada się impuls związany z obniżką podatków w USA, która – mówiąc kolokwialnie – daje kopa gospodarce w momencie, w którym gospodarka nie potrzebuje nowej dawki paliwa. Paradoks obniżki podatków w USA polega na tym, iż byłaby znacznie bardziej potrzebna w celu złagodzenia kolejnej recesji, więc możliwie, iż właśnie obserwujemy narodziny czegoś, co zaprowadzi nas w stronę znacząco wyższej inflacji i znacząco agresywniejszej polityki banku centralnego. Wówczas złota dekada może zmienić się w lata 70 XX wieku, w którym inflacja była jednym z największych problemów amerykańskiej gospodarki.

[Głosów:15    Średnia:4.9/5]

5 Komentarzy

  1. Gzalewski

    "Autor kończy tekst tezą, iż obserwowane dziś spadki spełniają definicję przeceny technicznej" oczywiście na razie. Bo jaka bedzie klasyfikacja ostateczna okaze sie za kilka miesiecy

    1. pit

      Cykliczna , czy systemowa zawsze rozpoczyna sie techniczną 🙂

      @astanczak

      "Do 2008 roku większość ludzi zwyczajnie nie miała okazji doświadczyć czegoś takiego, bo odpowiednikiem Wielkiej Depresji był Wielki Kryzys sprzed blisko wieku."

      2008 rok to był co najwyżej odpowiednik korekty po pierwszym "rally" po Wielkim Kryzysie .
      Gdyby 2008 był równy głębokości WK byłby jeszcze raz taki głeboki jak był.
      Tu masz właściwe techniczne proporcje największych przecen w ciągu ostatnich 90 lat na SP500 /niesamowita symetria/ i ewentualną projekcję klonu Post WK gdyby hipotetycznie zaczął sie teraz, bo to co było w 2008 to jedynie mała uwertura była.

      hostmat.eu/images/46819577121470823023.png

      1. _dorota

        "Cykliczna , czy systemowa zawsze rozpoczyna sie techniczną"
        No nie, nie może tak. Albo taka, albo taka.

        Obecnie kluczowym pytaniem jest: czy mamy warunki zewnętrzne do odwrócenia trendu. Wszyscy nad tym myślą i pewnie ktoś tutaj popełni notkę.

  2. Adam Stańczak

    @ pit65

    (Nie otwiera mi się link (mam ostrzeżenie od FF o pętli przekierowań), ale i bez tego. Gdzieś miałem w excelu przygotowaną analizę procentowego spadku PKB w dwóch Wielkich Kryzysów i wyszło na to, że globalny PKB w kryzysie około 2008 roku spadł zdaje się ledwie o 0,1 procent, gdy spadek w latach 30 było czymś znacznie poważniejszym, więc w pewnym sensie był to kryzys Pierwszego Świata, a nie globalny. Oczywiście porównujemy inne świata – przed i po globalizacji.

    Niemniej, pamiętamy klimat 2008 roku. To miał być koniec świata i dla części ludzi był straszny, bo nie mieli niczego podobnego, nawet zbliżonego w swojej biografii.

    1. pit

      w Chrome jest OK jak masz Firefoxa to daj to i bedzie OK:

      www.hostmat.eu/images/46819577121470823023.png

      Moje porównanie dotyczy jedynie wykresu.
      Co do porównań globalizacji to daj sobie spokój , za Wschodniej Kompanii Indyjskiej pewnie była jeszcze wieksza tylko miała inne atrybuty niż dzisiaj.

      "To miał być koniec świata i dla części ludzi był straszny, bo nie mieli niczego podobnego, nawet zbliżonego w swojej biografii."

      Pewnie , ale to tylko przedsmak .Wszystko przed nami 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *