Quiz finansowy – ciąg dalszy

Połączmy przyjemne z pożytecznym odpowiadając na resztę równie intrygujących pytań quizu, o którym kilka wpisów temu tutaj wspominałem.

W ułomnym tłumaczeniu przedrukowała je Gazeta Wyborcza, ja sięgnę bezpośrednio do oryginału, czyli do Wall Street Journal. Całość zatytułowano „How Financially Literate Are You Really? Let’s Find Out” i pierwsze pytanie już niezwykle dokładnie rozkładałem na czynniki pierwsze w całym cyklu ostatnich wpisów. Spójrzmy na kolejne. Ponownie mogą być zaskoczenia.

Pod pytaniami krótko streszczam uzasadnienia dokonane przez ich autora – profesora finansów Meira Statmana, a także dodaję kilka słów od siebie tam gdzie to konieczne dla zrozumienia całości.

Pytanie 2.

Zarządzający „aktywnymi” funduszami są inwestycyjnymi profesjonalistami, którzy celują w pokonanie rynku, podczas gdy zarządzający funduszami indeksowymi celują tylko w naśladowanie dokładne rynku. Aktywni zarządzający funduszem są ekspertami posiadającymi szczególną wiedzą, umiejętności i dostęp do wąsko dostępnej informacji, której nie posiadają indywidualni inwestorzy amatorzy. Średnio biorąc, zarządzający aktywnymi funduszami rzeczywiście pokonują rynek. W takim razie indywidualni inwestorzy amatorzy robią lepiej inwestując w aktywne fundusze niż w indeksowe.

Prawda czy fałsz?

Oczywiście fałsz.

Autor pytań ponownie jednak próbuje nas wywieść w pole. Tłumaczy bowiem w komentarzu pod pytaniem, że zarządzający aktywnymi pokonują wprawdzie rynek, ale tylko wynikami brutto. Po odliczeniu kosztów zarządzania i dystrybucji przewaga znika. Zmusza więc to zawsze przy odpowiadaniu do myślenia o kontekście całego pytania w zakresie prawdy czy fałszu.

Natomiast poprawnie uzasadnia stwierdzenie zasadnicze: wprawdzie część funduszy aktywnych pokonuje rynek, a więc zarazem pokonuje fundusze indeksowe, ale konia z rzędem temu, kto potrafi spośród tysięcy aktywnych funduszy wybrać te, które robią to w miarę regularnie! Nie wymyślono jeszcze skutecznego sposobu wyboru najlepszych funduszy z góry. Na pewno nie decydują o tym wyniki historyczne, jeśli już to w małym stopniu.

Pytanie 3.

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych regularnie włączają w swoje  reklamy ilość „gwiazdek” wręczonych funduszom. Serwis Morningstar nagradza pięcioma gwiazdkami najlepsze fundusze w danej kategorii. To wskazuje, że najlepiej wybrać te fundusze, które są oferowane przez towarzystwa funduszowe w reklamach jako pięciogwiazdkowe.

Prawda czy fałsz?

Fałsz.

Wystarczy w zasadzie wyciągnąć wnioski z poprzedniego pytania. Skoro nie ma metody na wyszukanie funduszy, które osiągną najlepsze wyniki w przyszłości, to nie pomoże w tym system „gwiazdkowy”. Gwiazdki daje się za wyniki historyczne, które mogą się nie powtórzyć.

Natomiast autor pytania tłumaczy fałszywość twierdzenia „błędem dostępności”, jednym z bardziej popularnych w arsenale dziedziny ekonomii behawioralnej. Polega on na tym, że nieprawidłowo szacujemy prawdopodobieństwa i najwyższe szanse dajemy zdarzeniom czy faktom, które łatwo nam przywołać do pamięci.

To właśnie wykorzystuje się w tego typu reklamach. Mornigstar przyznaje 5 gwiazdek tym funduszom, których wyniki znalazły się w 10% najlepszych osiągnięć każdego cyklicznego rankingu. Problem w tym, że to wcale nie gwarantuje podobnych rezultatów w przyszłości. Niejednokrotnie czyniono z tego powodu zarzut serwisowo Morningstar, ostatnio głośno zrobił to właśnie Wall Street Journal w tym -> tekście.

Według podanych tam statystyk, tylko 14% z 5-cio gwiazdkowych funduszy po 10 latach nadal łapie się do kategorii „pięciogwiazdkowe”, a 8% spada do najgorszej, jednogwiazdkowej kategorii.

Problem w tym, że przeciętny inwestor w funduszach nie wie o tego typu niuansach. A sam Morningstar tłumaczy, że te gwiazdki to tylko w celach komunikacyjnych i że to tylko punkt wyjścia do własnych analiz…

Pytanie 4.

Jane pracuje jako zarządzająca portfelem w funduszu inwestycyjnym Alpha, który pokonuje benchmark jakim jest indeks S&P 500 przez 10 lat z rzędu. Ukończyła matematykę na Harvardzie i otrzymała MBA w finansach na Uniwersytecie Columbia, oba z wysokim wyróżnieniem. To wskazuje, że lepiej zainwestować w fundusz inwestycyjny Alpha niż w fundusz indeksujący, który naśladuje indeks S&P 500.

Prawda czy fałsz?

Fałsz.

Ponownie można by użyć logiki z poprzednich pytań. Skoro nie ma możliwości zidentyfikowania funduszu lepszego od średniej w przyszłości, to nie istnieje żaden parametr, zmienna, podpowiedź czy innego rodzaju wskazówka, które mogą być w tym celu pomocne. Nawet sukcesy genialnego zarządzającego nie gwarantują w przyszłości kolejnych wyników lepszych niż indeks.

Profesor Statman tłumaczy to po swojemu, czyli na gruncie ekonomii behawioralnej i błędu zwanego „heurystyką reprezentatywności”.

Owa heurystyka powoduje, że tworzymy złudne obrazy rzeczywistości i analogie na podstawie charakterystycznych, ale fragmentarycznych informacji, które jednak nie zawsze oddają prawdziwy stan rzeczy. To zmienia rzeczywiste prawdopodobieństwa i prowadzi nas w szacunkach i decyzjach na manowce.

Czytając charakterystykę Jane dajemy się uwieść przekonaniu, że reprezentuje ona niezawodnych zarządzających portfelem. W rzeczywistości jej wynik może być rezultatem losowości, szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Potrzeba znacznie dużo więcej zmiennych by określić jej rzeczywiste umiejętności generowania wyników powyżej indeksu.

Nie mają więc znaczenia jej dotychczasowe wyniki ani wykształcenie. Przyszłe zyski mogą bowiem znacznie się różnić w swych rozkładach, zarówno nadal pozostawać ponad zmianą wartości indeksu, jak i poniżej niej. Zresztą ona sama tego również nie wie…

CDN

—kat—

[Głosów:11    Średnia:4.9/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *