Błahy z pozoru błąd przyczynił się do powstania całkiem poważnej historii, o której poniżej.

„Gazeta Wyborcza” od pewnego czasu publikuje tłumaczone przedruki pojedynczych artykułów z ważnego dla inwestorów giełdowych amerykańskiego dziennika „Wall Street Journal”. Raz o giełdzie, innym razem o ekonomii czy geopolityce. W wydaniu noworocznym ukazał się w tym cyklu quiz pod hasłem „Jak finansowo wykształcony jesteś naprawdę”? To wprawdzie nie najlepszy temat na posylwestrowe dochodzenie do siebie, ale postanowiłem mimo to przebadać swoją wiedzę.

Słowo „naprawdę” w tytule okazało się nie być przypadkowe. Moja wiara we własną wiedzę finansową runęła tego dnia z wielkim hukiem. Piszę to jednak z lekką autoironią 😉

Po pierwszym pytaniu zorientowałem się, że gazeta przygotowała dla rozwiązujących quiz pułapkę, pytania układał bowiem ekspert od finansów behawioralnych, w których jak wiadomo nic nie jest takie jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Nie na darmo bada się w nich naszą ludzką słabość do systematycznego popełniania błędów poznawczych. Podano nam więc bardzo dobrze intelektualnie upichcone danie, które jednak zaczęło mi zgrzytać między szarymi komórkami, co skłoniło mnie kolejnego dnia do nieco wnikliwszego spojrzenia w postawione tam problemy i rozwiązania.

Autorem pytań jest nie byle kto bo profesor od finansów z Uniwersytetu Santa Clara – Meir Statman, jeden z najbardziej wpływowych ludzi w tej branży. Lektura jego książki „What Investors Really Want” lata temu spowodowała, że wciągnął mnie temat finansów behawioralnych głębiej. Gdzie mi tam do tego poziomu autorytetów, niemniej jednak postanowiłem stworzyć ripostę do niektórych tez przedstawionych w quizie i poddać całość ocenie Czytelników.

Do rzeczy więc. Tak brzmiało pierwsze pytanie, które cytuję żywcem za „Gazetą Wyborczą”:

1. Chirurg operuje coraz lepiej – im częściej wykonuje zabiegi, tym więcej sukcesów osiąga. Podobnie inwestor – im więcej transakcji zawiera, tym więcej sukcesów ma na koncie.

PRAWDA CZY FAŁSZ?

Robię teraz minutę ciszy, pozwalając każdemu pomyśleć przez chwilę nad powyższym pytaniem i poszukać przemyślanej, a nie tylko rzuconej na chybił trafił odpowiedzi.

………………………………………………………..

……………………………………….

…………….

Odpowiedź jaka pojawia się w tekście to:

FAŁSZ !!!

Ja odpowiedziałem przeciwnie.

I byłem skłonny wejść w dowolnej chwili do oktagonalnej klatki z autorem tej łamigłówki by bić się na argumenty o moją rację! Tym bardziej, że chwilę dalej uzasadnia on odpowiedź w sposób, który kłóci się z moim traderskim poczuciem honoru, doświadczeniem i praktyczną wiedzą.

A ponieważ nie dawało mi to spokoju, sięgnąłem w pierwszym odruchu do archiwum w poszukiwaniu angielskiej, oryginalnej wersji artykułu. I choć data wskazywała na 19 października 2017, nie znalazłem go w wydaniu Wall Street Journal z tego dnia, ani z kolejnego. Okrężną drogą dotarłem do zahasłowanej części ich serwisu internetowego, gdzie w końcu dopadłem oryginał, a przy okazji odkryłem kilkaset komentarzy internautów, w tym wiele krytycznych. No takiej okazji nie można więc przepuścić bez wnikliwszej analizy!

Pierwszy etap mojego śledztwa zakończył się nieoczekiwanym okryciem. Okazuje się, że tłumacz na język polski skopał robotę! Na 100% nie ma pojęcia o niuansach słownictwa finansowego, więc przekład okazał się nie tylko niepoprawny, ale przy tym śmieszny. Bo kiedy trading giełdowy zaczyna być komercyjnym handlem między firmami, nic dobrego z tego nie ma prawa wyjść. I cała zabawa kończy się klapą.

Proszę teraz porównać powyżej cytowane pytanie wyjęte z „Gazety Wyborczej” z angielskim oryginałem oraz moim dosłownym przekładem:

1. A surgeon perfects her surgeries, and increases her rate of success as she performs surgeries more often. Likewise, an investor perfects his trading and increases his rate of success as he trades more often.

1. Chirurg doskonali swoje zabiegi chirurgiczne i zwiększa swój wskaźnik skuteczności gdy przeprowadza operacje częściej. Podobnie inwestor doskonali swoje transakcje i zwiększa swój wskaźnik skuteczności gdy przeprowadza je częściej.

Mniejsza już o kwestię „licentia poetica”, czyli artystyczną wolność twórczą, każdy tłumacz inaczej przekłada bowiem całe frazy, zwroty i wyrażenia, dodając zawsze coś od siebie, ale w pewnym sprawach liczy się jednak precyzja, inaczej cały kontekst pada na pysk.

W czym tkwił największy błąd w powyższym tłumaczeniu? A nawet więcej niż tylko błąd, ponieważ semantyka ma w tym przypadku dość istotne znaczenie.

Otóż tkwi w przekładzie wyrażenia „rate of success” !

Tłumacz w „Wyborczej” przełożył to na „sukces”, co jest niestety sporym błędem jak się okaże w dalszej części.

Ja przetłumaczyłem to dosłownie jako „wskaźnik skuteczności” (może być też wskaźnik lub współczynnik sukcesu albo powodzenia). W angielskim równoznaczne mu jest wyrażenie „success rate”, i oznacza w skrócie jedno: „TRAFNOŚĆ”, co w inwestowaniu ma swój bardzo jednoznaczny wymiar. A jako że to wskaźnik, często podaje się przy tym liczbę w procentach.

Zostawmy jednak te niuanse językowe, a zajmijmy się praktyczną różnicą znaczeń między:

                     Sukcesem   (czyli zwykle subiektywnym wymiarem działań)

                                                                 a

                Wskaźnikiem skuteczności /trafnością   (czyli obiektywnym wymiarem działań)

Otóż proszę sobie uzmysłowić niektóre zależności między nimi, jakie występują w inwestowaniu/tradingu:

  • Można uzyskać słaby wskaźnik skuteczności (trafności) a mimo to odnieść sukces.
  • Można uzyskać bardzo dobry wskaźnik skuteczności, a mimo to nie odnieść sukcesu.
  • Można sukces odnieść bez względu na wskaźnik skuteczności.
  • Wskaźnik skuteczności niewiele mówi o prawdziwym wymiarze inwestycyjnego sukcesu, co najwyżej tylko o jednym jego aspekcie.

A w takim razie mamy z pozoru błahy błąd, ale powodujący bardzo znaczące konsekwencje. Powiedziałbym, że kieruje nas ku następującej fundamentalnej wręcz kwestii w inwestowaniu:

Czy czas spędzony na dokonywaniu coraz większej ilości transakcji prowadzi do

a/ większej zyskowności?  (to w wersji tłumaczenia ze „wskaźnikiem skuteczności”).

b/ lepszej wersji siebie jako tradera/inwestora w wielu aspektach – psychologicznym, edukacyjnym, poznawczym, wartościowym itd. (to w wersji tłumaczenia z „sukcesem”)

???

Odpowiedź na oba te pytania tłumaczy przy okazji 4 zależności między „sukcesem” a „wskaźnikiem skuteczności” wymienione przeze mnie wcześniej. A więc można na przykład dojść do wysokiej trafności transakcji, ale nie zarabiać mimo to, i mieć poczucie brak sukcesu. A można zarabiać niewiele, mniej niż na lokacie, a mimo to czuć się dowartościowanym, mieć poczucie spełnienia, zadowolenie, że czegoś się nowego nauczyło, coś poznało, zrozumiało, przeszło dobrą szkołę, która będzie procentować w innych działaniach.

Nawet jeśli to tylko racjonalizacje, a więc nie w pełni racjonalne tłumaczenie sobie świata, to tak właśnie wygląda tworzenie własnych życiowych narracji przez większość ludzi. Dla jednego zysk będzie porażką, bo w tym samym czasie na głupim funduszu można było zarobić 10% więcej, dla innego strata będzie sukcesem, jeśli wytłumaczy sobie to zdobytym doświadczeniem, wiedzą i poznaniem siebie.

No dobrze, ale którą wersję miał na myśli autor pytania???!!!

Z dużym prawdopodobieństwem chodziło mu o „wskaźnik skuteczności”! Jak inaczej bowiem porównać dokonania chirurga z inwestorem? Tu jednak, Szanowni Czytelnicy, cała logika i tak się wali na pysk! Co w szczegółach pokażę w kolejnym wpisie.

Zapewne wielu czytających poczuło się skołowanych, szczególne ci mniej zaawansowani. Uproszczę więc te wywody do jednego zdania, które również rozwinę później:

Cały czas chodzi o to, czy ilość przeprowadzonych transakcji ma znaczenia dla lepszej skuteczności inwestowania ?!

Odpowiedź jednak wcale nie będzie tak prosta, jak zrobił to profesor układający pytania, choć postaram się by była jak najprostsza.

CDN

—kat–

[Głosów:6    Średnia:3.8/5]

2 Komentarzy

  1. Marcin

    Moja opinia: FAŁSZ. Generalnie inwestorzy zaczynają od prób działania o wysokiej trafności (kiszenie strat, realizacja małych zysków). Dopiero bardziej doświadczeni odważają się użyć strategii o niższej trafności.

  2. Endruu

    Sądzę, że kluczowe jest tu "as he trades more often". Coraz rosnąca liczba zawieranych transakcji prowadzi do overtradingu. Coraz więcej transakcji można zawierać po prostu klikając bez sensu na kupno i sprzedaż, zwykle pod wpływem emocji co prowadzi do 0 z racji samych kosztów transakcyjnych. I jeszcze porównanie tradera do chirurga. Wynikałoby, że trejdowanie to nie dokonywanie transakcji z chirurgiczną precyzją 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.