Jest coś gorszego niż stanie z boku hossy

Kilka dni temu na konferencji Profesjonalny Inwestor jeden z zaproszonych przez organizatorów ekspertów – Paweł Szczepanik – w ten sposób wypowiedział się kryptowalutach: Lepiej handlować na science fiction gdzie jest zmienność niż na FW20, gdzie od lat nie ma zmienności.

Niemalże wszystkie dyskusje o kryptowalutach koncentrują się albo na tym czy w tym segmencie wytworzyła się bańka spekulacyjna albo na tym w jakiej fazie tejże bańki spekulacyjnej kryptowaluty się znajdują. Z punktu widzenia przeciętnych inwestorów dużo bardziej istotne wydaje się pytanie o to czy powinni mieć jakąś ekspozycję na kryptowaluty. Nawet przekonanie, że kryptowaluty są w fazie rynkowej manii nie musi przecież oznaczać ignorowania tego segmentu w aktywności inwestycyjnej. W końcu wielu inwestorów podziela przekonanie, że bańki spekulacyjne, zwłaszcza we wczesnych fazach, stanowią okazje inwestycyjne.

Uważam, że dyskusję o tym czy kryptowaluty mogą znaleźć się w portfelu inwestycyjnym można prowadzić w pewnym oddzieleniu od poglądów na ocenę fazy cyklu rynkowego w tym sektorze i ocenę fundamentalnych perspektyw sektora. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że ze wszystkich autorów Blogów Bossy mam najbardziej optymistyczne podejście do bitcoina i kryptowalut co będzie zapewne wpływać na odbiór tego tekstu. Moje podejście nie zmieniło się od 2013 roku. Napisałem wtedy, że bitcoin należy traktować jako aktywo o dużym ryzyku straty kapitału i szansie na kilkucyfrowe stopy zwrotu w przypadku zrealizowania się pozytywnego scenariusza. W tym punkcie widzenia bitcoin przypomina ryzykowny, perspektywiczny start-up*.

Wygląda jednak na to, że w tekście z 2013 roku zupełnie pomyliłem się co do pozytywnego scenariusza dla bitcoina. Widziałem go w zajęciu przez bitcoina pozycji alternatywnego systemu transakcyjnego. W 2017 roku system transakcyjny oparty na bitcoinie wydaje się być nieefektywny. Głównym motywem inwestycyjnym jest idea zajęcia przez bitcoina pozycji porównywalnej do złota: alternatywnego wobec konwencjonalnego sektora finansowego bezpiecznego aktywu. W przypadku bitcoina jest to aktywo relatywnie łatwo transferowalne, także transgranicznie. Ma to duże znaczenie dla milionów ludzi żyjących w państwach, które ograniczają przepływ kapitału.

W czasie ostatnich czterech lat sektor kryptowalut bardzo się zmienił. Wielkość rynku zwiększyła się kilkudziesięciokrotnie. Diametralnie poprawiła się jakość infrastruktury otaczającej kryptowaluty. Jednocześnie pojawiły się ewidentne oznaki rynkowej manii w postaci fali ICOs (Initial Coin Offering), czyli pierwotnych emisji kryptowalut. Moim zdaniem rozmowa, którą przeprowadził Patrick O’Shaughnessy z Adamem Ludwinem przedstawia zbalansowany obraz ekosystemu kryptowalut. Ludwin jest przedstawicielem tego sektora dostrzegającym obecne w nim patologie i świadomym tkwiącego w sektorze potencjału.

Spektakularne zwyżki głównych kryptowalut oraz entuzjazm wokół ICOs skłaniają wielu inwestorów do rozważania zaangażowania na rynku kryptowalut. Myślę, że kluczową rolę odgrywa w tym przypadku FOMO (Fear of Missing Out) czyli obawa przed opuszczeniem kolejnej fali zwyżek. To zjawisko może być silne w przypadku tradycyjnych inwestorów giełdowych bo wielu z nich dało się uprzedzić w kontekście zaangażowania w kryptowaluty zarówno entuzjastom nowych technologii jak i ludziom, którzy zaczęli inwestowanie od zaangażowania w kryptowaluty. Nie jestem więc zdziwiony, że pytania o kryptowaluty padają na takich konferencjach jak Profesjonalny Inwestor.

Moim zdaniem pytanie o inwestycyjne zaangażowanie w kryptowaluty należy rozważyć w tych samym kontekście, w którym podejmuje się inne kluczowe decyzje inwestycyjne. Jest to więc pytanie: jak bardzo aktywny powinienem być w sektorze kryptowalut?

Ten problem nie różni się od pytania o aktywność na rynku akcyjnym. Kluczową decyzją dla każdego inwestora jest określenie poziomu aktywności. Czy powinienem przeznaczyć kilkanaście godzin tygodniowo na aktywne inwestowanie na rynku akcyjnym czy może powinienem wykorzystać ten czas na podniesienie umiejętności zawodowych a uzyskane dzięki temu dodatkowe dochody ulokować w pasywnych wehikułach inwestycyjnych? – tak się moim zdaniem przedstawia kluczowe zagadnienie inwestycyjne dla indywidualnych inwestorów.

W przypadku kryptowalut inwestorzy mają do wyboru trzy rodzaje postaw. Mogą zupełnie zignorować ten segment. Mogą zająć na rynku kryptowalut pasywną pozycję, traktując kryptowaluty jako część ryzykownej albo alternatywnej części portfela. W takim podejściu kupno bitcoina nie będzie się różnić od otwarcia pozycji na perspektywicznym start-upie z NewConnect. Ze względu na liczbę kryptowalut i wielkość pozycji (w odniesieniu do wielkości portfela typowego inwestora w Polsce) trudno będzie zająć zdywersyfikowaną pozycję na całym uniwersum kryptowalut.

Inwestorzy mogą aktywnie handlować na kryptowalutach: albo na głównych kryptowalutach (bitcoin, ethenerum) albo brać udział w atrakcyjnie wyglądających ICOs. Myślę, że Paweł Szczepanik miał na myśli aktywny handel na głównych kryptowalutach.

Wybór poszczególnej strategii zależy zarówno od opinii wobec kryptowalut jak i od analizy mocnych i słabych stron inwestora: tego czy dysponować będzie przewagą nad innymi uczestnikami rynku. Z wymienionych strategii ta ostatnia wydaje się mi być najmniej rozsądną. Uniwersum kryptowalut liczy już kilkaset projektów. Rzetelna analiza tych projektów, zarówno od strony modeli biznesowych jak i stojących za nimi ludzi, wymagać będzie olbrzymich nakładów czasu. Nie dostrzegam też przewagi, którą mógłby w takiej sytuacji wykorzystać inwestor z rynku akcyjnego. Taką przewagę mógłby mieć ktoś dysponujący techniczną wiedzą albo doświadczeniem w segmencie venture capital. Co więcej, spora część projektów przypomina programy szybkiego dorobienia się (get-rich-quick scheme) albo znane z peryferii rynku giełdowego programy pompuj i rzuć (pump and dump). Nie sądzę by było to środowisko rynkowe korzystne dla inwestorów z doświadczeniem z rynku akcyjnego. Chyba, że ktoś ma doświadczenia w podłączaniu się pod “spółdzielnie” na rynku akcyjnym.

Część inwestorów jest przekonanych, że może przenieść swoje strategie z rynku akcyjnego lub walutowego na rynek głównych kryptowalut. Moim zdaniem poza oczywistą potrzebą dostosowania strategii do nowego rynku zmierzą się z kilkoma problemami. Przede wszystkim infrastruktura giełdowa mimo poczynionych w ostatnich latach postępów ciągle znajduje się na niższym poziomie niż w tradycyjnym sektorze finansowym. “Czarne czwartki” (mam na myśli sytuację na CHF w styczniu 2015 roku) regularnie przytrafiają się na giełdach kryptowalut. Lokowanie pieniędzy na tych giełdach wiąże się też z ryzykiem utraty środków wskutek przestępstwa lub błędu operatorów – ryzykiem, które większość inwestorów indywidualnych ignoruje w tradycyjnym sektorze finansowych. Na zupełnie innym poziomie jest też ochrona regulacyjna i prawna inwestorów handlujących na giełdach kryptowalut. Moim zdaniem, problemem może być też jakość baz danych, które inwestorzy będą wykorzystywać do budowy strategii inwestycyjnych.

Niemalże każda gwałtowna korekta ceny bitcoina pociąga za sobą falę, rozpowszechnianych przez użytkowników mediów społecznościowych, skarg niedoświadczonych inwestorów, którzy stracili całość zainwestowanych środków wskutek nagłej korekty trendu. Wysoka zmienność i dźwignia finansowa stanowi groźne połączenie dla wielu inwestorów.

Dla inwestorów, którzy optymistycznie oceniają potencjał kryptowalut najlepszym rozwiązaniem może być otworzenie pasywnej pozycji**. Taka decyzja musi być jednak podjęta ze świadomością zarówno ryzyka całkowitej utraty kapitału (na przykład w przypadku katastrofalnej porażki projektu bitcoina) jak i ryzyka związanego ze zmiennością (głębokie, nawet 80%-90% korekty). W sytuacji, w której bitcoin notuje w samym 2017 roku czterocyfrową stopę zwrotu ignorowanie ryzyka głębokiej korekty może się skończyć szybką i bolesną stratą.

Inwestorzy nieprzekonani perspektywami kryptowalut albo oceniający, że rynek zdecydowanie przesadził z wyceną tych perspektyw mogą natomiast z boku obserwować rynkową manię i towarzyszące jej patologie oraz wyrabiać sobie odporność na strach przed staniem z boku hossy. Tak jak każda decyzja inwestycyjna, decyzja o ekspozycji na rynek kryptowalut, powinna wynikać z umiejętności i profilu emocjonalnego inwestora oraz jego finansowych potrzeb.

Jestem przekonany, że nawet w przypadku zrealizowania się optymistycznego scenariusza dla sektora kryptowalut tysiące inwestorów straci pieniądze na nieudanych próbach partycypacji w hossie dekady. Będą ofiarami kolejnego wcielenia programów pompuj i rzuć w postaci nieuczciwych ICOs. Przekonają się o zagrożeniach związanych z połączeniem niedoświadczenia, entuzjazmu, zmienności i dźwigni finansowej. Stanie się dla nich jasne, że jest coś gorszego niż stanie z boku rajdu dekady. Na rajdzie dekady można jeszcze stracić.

* Wcześniej miałem negatywne podejście do bitcoina co potraktowałem jako błąd inwestycyjny. Przyczyną błędu był bezrefleksyjny kontrarianizm wobec ideologicznego obozu ekonomii heterodoksyjnej. Część przedstawicieli tego obozu entuzjastycznie poparło bitcoina

** Posiadam niewielką pasywną pozycję na bitcoinie (na tyle niewielką, że nawet po ostatnich wzrostach nie ma większego znaczenia w moim portfelu)

[Głosów:14    Średnia:3.9/5]

5 Komentarzy

  1. Marcin

    – Owszem, nie jest łatwo zbudować strategię na kryptowaluty. Jednak "czarne czwartki" zdarzają się tu znacznie częściej niż na Forexie, więc dobra strategia powinna je przewidzieć. Brak danych faktycznie jest problemem. Uważam jednak, że lepsza strategia niż buy and hold.

    – Rynek dużych kryptowalut jest bardzo "techniczny". Często respektowane są wsparcia/opory, trendy trwają względnie długo. Klasyczne strategie, które dawno nie działają na akcjach nie mówiąc o forexie, na kryptowalutach działają nadal.

    – Nie opłaca się kupować tokenów w ICO. Nie dość, że nie jest to czasem łatwe (trzeba czekać na właściwy moment, każde ICO jest nieco inne itd), praktycznie nie było tokenów, których nie możne było później spokojnie kupić na rynku taniej (na ogół o wiele taniej).

    – Dźwigni należy unikać

  2. Tomek

    Nie ważne ile Pan ma – ta pozycja zdominuje pana portfel tak, że pozostałe aktywa nie będą miały znaczenia

  3. xxx

    <i>Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że ze wszystkich autorów Blogów Bossy mam najbardziej optymistyczne podejście do bitcoina i kryptowalut co będzie zapewne wpływać na odbiór tego tekstu. Moje podejście nie zmieniło się od 2013 roku</i>

    Ale zmieniło od 2011, i to o coś blisko 180 stopni:
    https://web.archive.org/web/20150515105132/trystero.pl/archives/10390

    Prawda?

    1. trystero (Post autora)

      @ xxx

      Oczywiście, że prawda. Nie miałbyś co do tego wątpliwości gdybyś doczytał tekst do końca. Znalazłbyś taki fragment:

      Wcześniej miałem negatywne podejście do bitcoina co potraktowałem jako błąd inwestycyjny. Przyczyną błędu był bezrefleksyjny kontrarianizm wobec ideologicznego obozu ekonomii heterodoksyjnej. Część przedstawicieli tego obozu entuzjastycznie poparło bitcoina.

      1. xxx

        Czytałem ten fragment, dzięki niemu byłem w stanie znalezć, że id=10390 Twojego tekstu z 2011, a potem znalezć jego zrzut na Wayback Machine.

        W każdym razie na taki rysunek ostatnio trafiłem…
        https://pbs.twimg.com/media/DRFHt2kX0AI6wbo.jpg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *