Kilka ostatnich notek na blogach bossy zostało poświęcone zamieszaniu związanemu z kryptowalutami. Pojawiła się spora dawka mniej lub bardziej delikatnych epitetów, których wspólnym mianownikiem jest naprawdę rozmowa obok siebie. Ludzie dłużej obecni na rynku opierają się na swojej pamięci, a krócej wierze, iż tym razem będzie inaczej, więc dziś małe przypomnienie bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. W Polsce.

Zacznijmy od odnotowania kolejnego przejawu bańki spekulacyjnej na rynku Bitcoina lub szerzej rozumianej technologii. W ostatnim czasie – mechanizm odnotował już G. Zalewski – wśród martwych spółek pojawiła się moda na rebranding i zmianę działalność. Starczy zmienić nazwę na coś związanego z BTC, by rynek wpadł w szał zakupowy. Jedną z takich spółek jest Bioptix, która postanowiła zmienić nazwę na – uwaga – Riot Blockchain (oklaski!). Inna ładna nazwa to 360 Blockchain. Modzie nie oparła się nawet spółka produkująca chipy używane w płatnościach. Spółka Square poinformowała, iż za pomocą ich produktów będzie można płacić BTC, co starczyło do podwojenia ceny akcji.

Będący na rynku w końcówce ubiegłego wieku muszą pamiętać podobną modę w czasie gorączki internetowej, kiedy starczyło zmienić nazwę na coś z .com, by rynek rzucał się na akcje z dynamiką godną okazji dekady. Niestety na rynku jest coraz mniej osób, które pamiętają klimat tamtego czasu, więc może bliższe będzie doświadczenie roku finału ostatniej hossy, której częścią był boom na rynku nieruchomości w Polsce. Echem zamieszania jest całkiem spory portfel kredytów hipotecznych w walutach obcych, który pozostaje niewiadomą w bilansach banków. Pochodna tamtego szaleństwa w jakiś sposób kładzie się cieniem na życiu ludzi, którzy uwierzyli w kilka bajek kryjących prawdy znane wszystkim, o nieco większym doświadczeniu na rynku.

W istocie tuż przed ostatnim kryzysem, kiedy frank kosztował 2 złote, dolar 3 złote, a ceny nieruchomości szybowały do nieba, na polskim rynku giełdowym pojawiła się moda na rebranding. Spółki mniej lub bardziej martwe ogłaszały, iż zmieniają profil i teraz przestają być czymś tam, a stają deweloperami. Oczywiście większość „miała na oku” lub „miała właśnie zamiar” zakupić jakieś atrakcyjne działki w miastach, po to, żeby za chwilę postawić tam bloki czy apartamentowce. Często starczyło tylko ogłoszenie zamiaru rebrandingu, by cena akcji skoczyła na północ na zasadzie „shoot first, ask later”. Nie przechowuję archiwum swoich maili, ale pamiętam, że wówczas moja skrzynka odbiorcza zapełniała się pytaniami o „spółki z rynku nieruchomości”.

Podsumowując, coraz więcej zmiennych wskazuje, iż na rynku kryptowalut mamy do czynienia z klasyczną bańką spekulacyjną. Ludzie, którzy nie mają bladego pojęcia – podkreślam bladego – o inwestowaniu próbują pouczać ludzi, którzy siedzą w tej branży całe dorosłe życie. Dorobili się na akcjach portfela nieruchomości i mają w gotówce oszczędności, które pozwalają na bezpieczne myślenie o kolejnych kilku latach życia. W tych rozmowach pojęcie ryzyka właściwie nie istnieje, a jeśli słowo ryzyko jest jakoś obecne, to najczęściej jedna i druga strona mówią obok siebie, bo dla pierwszych ryzyko jest czymś zupełnie innym niż dla drugich.  Tak samo jest ze zmiennością. W związku z tym, iż w ramach podobnych dyskusji zostałem otagowany jako stary, który przegapił szansę życia, to zacytuję piosenkę, która zrobi ze mnie już całkowitego emeryta – „czasem tak dla hecy lubię patrzeć jak coraz bliżej świecy ruda krąży ćma”.

19 Komentarzy

  1. GZalewski

    Dla mnie jest to wszystko niesłychanie ciekawe na kilku poziomach. Zaczne od banalnego.
    Powstaje w POlsce mnóstwo spółek – giełd, kantorów. Ludzie wpłacają pieniądze, kupują kryptowaluty, wypłacają pieniądze. Jeśli to nie jest wykonywanie czynności bankowych, to nie wiem co nim jest. I właściwie poza komunikatem KNF wspólnie wystosowanym z NBP cisza. Żadnych ostrzeżeń publicznych, nic.
    Gdy rok temu padł Bitcurex i "wyparowała" kasa klientów myślę, że większość wiedziała jakie jest ryzyko, więc była cisza. Ale jak już przylecą do tego złota zwykłe naiwne ćmy, to znów będzie "nie wiedzieliśmy, ale przecież to nie waluty, więc nie leży w naszym obszarze"

    Drugi aspekt. Ot taki tytuł z wczoraj "Teraz każdy może w prosty sposób kupić kryptowalutę. Revolut otwiera się na bitcoina"
    a w tekście czytamy:

    "Niestety, technicznie rzecz ujmując, nie kupujemy żadnej kryptowaluty. Revolut nie jest bowiem portfelem kryptowalut porównywalnym np. z Mycelium. “Kupując” bitcoina staniemy się właścicielem towaru, którego kurs zgrany będzie z kursem bitcoina, a nie samego bitcoina."

    Och, och, czyli witajcie bucketshopy – czy czytający nas zwolennicy wszelkiego coina czytali już Wspomnienia gracza giełdowego?

    Aspekt kolejny (dyskusja pod tymże tekstem)
    No jak to jest z tym regulowaniem, czy kryptofani chcą, czy nie. No bo żeby kupić to coś co nie jest bitcoinem w Revolut potrzebne jest otwarcie rachunku, skand dowodu itp. I wyniknęła dyskusja na temat bezpieczeństwa wysyłąnia takich danych.
    No i jeden z rozmówców odpowiada:
    "Revolut albo ma już licencję bankową albo będzie miał ją niedługo. W polskim Banku też musisz swoją tożsamość potwierdzić."

    Pomijam fakt, że w ciągu 5 sekund można to sprawdzić, to jak z czasów różnych przewalaczy, którzy podpięli się do forexu z 10 lat temu. Mamy jakąś tam licencję, albo o nią się ubiegamy.

    Swoją drogą:
    "evolut (company No. 08804411) is authorised by the Financial Conduct Authority under the Electronic Money Regulations 2011 (FCA No: 900562) for the issuing of electronic money. "
    co oznacza wyłącznie to:
    https://www.fca.org.uk/firms/electronic-money-regulations

    Och jak bardzo przypomina mi to spółki-krzaki, które chwaliły się kilka lat temu, że współpracują z (tu wstawić nazwę dowolnego poważnego banku) a okazywało się, że mają tam rachunek.

    W każdym razie jest ekscytująco.

    1. Grzegorz Zalewski

      ps.
      http://www.zerohedge.com/news/2017-12-06/largest-crypto-mining-exchange-confirms-it-was-hacked-over-50-million-bitcoin-stolen

      1. Marcin

        Podnieca się Pan tym bardziej niż należałoby. Revolut nie jest firmą krzak, a dość okrzepłym startupem z setkami tysięcy użytkowników, licencje ma takie, jakie mu są potrzebne do działalności. Porównanie z bucketshopami jest nie na miejscu, bo nie służy on do spekulacji walutowej, a do okazjonalnego zakupu kryptowaluty. Może lepiej się ponabijać ze spreadu na walutach jaki ma BOŚ i inne banki? To dopiero jest "och, och". Albo z tego jak używa się ich rozwiązań (przypomniał mi się interfejs systemu maklerskiego BOSia, "och, och, moje oczy")? 3500 nowych rachunków otwieranych dziennie (a teraz pewnie to mocno podskoczy), to tyle ile BOŚ pozyskał przez rok.

        Jedyne co potraficie, to podyskutować z anonimowymi komentarzami pod jakimś tekstem, zamiast zastanowić się nad istotą zjawiska. Albo przytaczać anegdotki. Albo wrzucać linki, ze gdzieś się włamali (largest crypto mining exchange ≠ largest crypto exchange).

        Nie wiem tylko, dlaczego konkluzja "jest ekscytująco". Dla mnie to może być ekscytujące, kilka tys % (zrealizowanego!) zysku może być ekscytujące, ale dla kogoś kto stoi z boku to lekko niezdrowe podniecenie.

        1. Grzegorz Zalewski

          Panie Marcinie
          Pewna doza autoironii w życiu jest potrzebna.
          Proszę nie brać osobiście tego wszystkiego co piszę o kryptowalutach i co pisałem o forexie i bańkach na rynku giełdowym i popularności dot.comów.
          Naprawdę. to tylko zjawiska. Naprawdę ekscytujące. Wiele mówią o człowieku. Nie technologiach

          1. Marcin

            Faktycznie, nie wyczułem w tym co Pan pisał autoironii, jeśli już ironię to skierowaną na zewnątrz. I zgadzam się, że więcej to mówi o człowieku niż o technologii, bo o technologii jest bardzo niewiele (poza "Ot, technologia").

            W każdym razie ja znikam. Życzę powodzenia na jakimkolwiek rynku Pan działa. Dobry zysk daje zdrowszą satysfakcję niż przeczytanie, że na jakimś rynku nastąpił krach albo obrabowano jakiś bank czy giełdę albo że ktoś się myli w komentarzu na jakimś forum.

      2. Tomek

        A pamięta Pan co mówią w ZUSie? "Amatorzy… :D:D:D"

  2. KK

    > czy czytający nas zwolennicy wszelkiego coina czytali już Wspomnienia gracza giełdowego?

    A skąd mogę zassać?

    1. Grzegorz Zalewski

      Zapraszam do realnego świata i kupna papierowej wersji. Ot choćby po to, żeby wydawca zarobił kasę (fiat money) być może na wydanie książki o kryptowalutach 😉

    2. _dorota

      Polecam jako czytelnik. Książka daje poczucie, że na rynku wszystko jest w istocie swojej podobne od stu kilkudziesięciu lat (co najmniej). A papierowe wydanie Linii dokłada do tej wiedzy dużą frajdę z obcowania z wydawniczą perełką (archiwalne zdjęcia).
      Jako szklanka zimnej wody na nową bańkę spekulacyjną.

      1. JL

        _dorota
        Problem bedzie, jak KK zacznie ssac te ksiazke 😀
        Przepraszam za niskich lotow zart, ale nie moglem sie powstrzymac.

  3. Adam Stańczak

    @ Podnieca się Pan tym bardziej niż należałoby.

    Proszę o subtelniejsze dobieranie słów na moim blogu.

    Teraz w kwestii BTC. Jak myślicie, kto pierwszy rzuci się na kontrakty na BTC po krótkiej stronie? Sami producenci BTC (kopacze) i gracze, którzy mają dużo BTC. Wejście na krótką stronę rynku faktycznie mrozi ich zyski na obecnym poziomie. Niezależnie od tego, co stanie się na rynku – BTC spadnie, to pochodna im wypłaci, a jak pochodna wzrośnie, to wypłaci im własna podaż BTC. Ci goście będą już zarobieni nawet, jeśli bańka na BTC zacznie się zwijać. Na zmienności zarobią ci, którzy umieją poruszać na zmiennym rynku. Reszta będzie skazana na bycie zjedzonym.

    1. rado

      TO się stanie i to całkiem szybko. Zrobią to prostu finansowi, którzy nie mają ekspozycji na kryptowaluty. Ja sam to zrobie, choć na małą skalę. Z prozaicznego powodu: chęć zarobku.

      Jest rzeczą pod którą się podpisuje iż obecna cena, i skala dynamiki z ostatnich tygodni jest przede wszystkim wynikiem gry na dalsze wzrosty. Nie wartości fundamentalnej tylko liczenia że będzie drożej, więc musze kupić.

      Oceniam fundamentalną wartość btc dziś na poziomie 300..2000 usd (jako mix cech, związanych z transferem wartości, bycia pieniądzem, technologią) oraz jako fakt BRAKU WYŁĄCZNOŚCI na rynku kryptowalut.

      Oczywiście problemy kategorii tego że chcąc wysłać wczoraj 1BTC jestem proszony o $52 fee opłaty, mocno stawiają pod znakiem zapytania użyteczność 🙂 Tak samo, jak fakt iż o ile zużycie energii w procesie uwierzytelniania nie jest katastrofą per se, o tyle na pewno powinno mieć wymiar ekonomiczny: np. czy do zatwierdzenia 3000 transakcji co 10 minut mamy wydawać aż tyle kwh ? Jakaś ilość jest sensowne, bo walor użytkowy istnieje, ale dlaczego dokładnie taka?

      Zwracam uwage na fakt iż na całym rynku kryptowalut, bitcoin nie ma wyłączności, zaś masowe zniżki całego rynku kryptowalut odwrotnie niż btc, pokazują po prostu aspekt bańki (sprzedam inne bo mało urosło by zarobić na czymś co rośnie). A gdzie w tym różnice technologiczne? Nie ma. Została tylko spekulacja.

      Innymi słowy tak, może nie CBOE za dwa dni, ale CME za 10 dni zrobi tu porządek.

    2. Tomek

      Albo… kupią długą, nie będą sprzedawać "urobku", giełdy zostaną wyczyszczone, a prąd zostanie opłacony ze wzrostów i będziemy mieli taki spike wszechczasów, że Livermore gdyby żył czułby się jak jakiś pchli handlarz.

  4. Marcin

    Faktycznie różnica subtelności między "ekscytujący" a "podniecający" jest subtelna.

    PS. Krótkie pozycje na BTC można było zajmować już od dawna, sam z powodzeniem zabezpieczałem tym różnice kursowe w czasie transferów. Mało prawdopodobne, że kopacze/gracze, którzy mają dużo BTC się rzucą akurat na kontrakty.

  5. Adam Stańczak (Post autora)

    Przypomniałem sobie mój tekst sprzed blisko 10 lat. Chyba migracja na nową bazę nieco pozmieniała interpunkcję i układ. Wykres też jest ułożony inaczej niż zwykle, ale treść jest czytelna i chyba aktualna, więc dla przypomnienia:

    https://blogi.bossa.pl/2008/03/11/opowiesc-uranowa/

  6. Tomasz Symonowicz

    "Kto nie zna historii, skazany jest na jej powtarzanie".
    W 2000 roku byliśmy wraz z innymi blogerami uczestnikami identycznych dyskusji. Jeśli ktoś wątpił w świętą, zawsze rosnącą wartość spółek internetowych czy nowych technologii, z których większość stanowiła wydmuszki, był outsiderem. Te same argumenty, te same epitety, te same pyskówki. Zresztą 400 lat temu również wyglądało to identycznie w przypadku cebulek tulipanów. I każdej innej bańki wcześniej i potem.
    Bitcoin jest bańką w 100%. Wypełnia większość z 15 objawów, które podałem:
    https://blogi.bossa.pl/2017/12/02/swiat-na-bance/
    Nigdy się nie zdarzyło, by nie skończyło się to krachem. Tak samo na 100% będzie teraz. Jedyna niewiadoma to kiedy się to dokona.
    Bitcoin ma jedyną wartość – emocjonalną, wysoce umowną. Drożeje tylko dlatego, że działa zbiorowa wyobraźnia, wiara, moda, chciwość, odruch stadny i zaczadzenie. Jego wartość wewnętrza, użytkowa, czy parytetowa jest niewielka, na pewno nie tysiące dolarów, może dziesiątki.
    Dlaczego? Z prostego powodu- NIE JEST DOBREM RZADKIM ANI NIEZASTĄPIONYM.
    Można wygenerować miliony innych kryptowalut więc szybko pojawi się ich nadprodukcja i nadpodaż. Mało tego – pojawią się lepsze i efektywniejsze rozwiązania. Posiadacze Bitocina zrozumieją to już po krachu. Praw fizyki i biologii czy innych nauk nie da się oszukać w ten sposób.
    Jedyną wartość ma blockchain. Gdyby Satoshi go opatentował i na jego podstawie wyemitował bitcoin sam kupiłbym go po sufit.
    Ale miło popatrzeć na to wzmożenie w narodzie 🙂

    udanych transakcji mimo to życzę!
    —kat—

    1. Tomek

      Blockchain nie ma żadnej – ale to żadnej wartości. To zwykła baza danych:
      https://www.youtube.com/watch?v=SMEOKDVXlUo

      1. Dominik

        No nie do konca zwykla baza danych bo publiczna. Czy "zwykle" bd nie maja wartosci? Wg mnie maja ogromna.

        1. Tomek

          Sorry za skrót myślowy:
          Jeśli przystawimy cechę niezależności, odporności na cenzurę, decentralizacji i transgraniczności… z tym, że jest to taka czy inna technologia… Ale te cechy nie wynikają z tego, że to jest blockchain.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. w celu: zapewnienia najwyższej jakości naszych usług oraz dla zabezpieczenia roszczeń. Masz prawo dostępu do treści swoich danych osobowych oraz ich sprostowania, a jeżeli prawo na to pozwala także żądania ich usunięcia lub ograniczenia przetwarzania oraz wniesienia sprzeciwu wobec ich przetwarzania. Masz także prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Więcej informacji w sekcji "Blogi: osoby komentujące i zostawiające opinie we wpisach" w zakładce
"Dane osobowe".

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Opinie, założenia i przewidywania wyrażone w materiale należą do autora publikacji i nie muszą reprezentować poglądów DM BOŚ S.A. Informacje i dane zawarte w niniejszym materiale są udostępniane wyłącznie w celach informacyjnych i edukacyjnych oraz nie mogą stanowić podstawy do podjęcia decyzji inwestycyjnej. Nie należy traktować ich jako rekomendacji inwestowania w jakiekolwiek instrumenty finansowe lub formy doradztwa inwestycyjnego. DM BOŚ S.A. nie udziela gwarancji dokładności, aktualności oraz kompletności niniejszych informacji. Zaleca się przeprowadzenie we własnym zakresie niezależnego przeglądu informacji z niniejszego materiału.

Niezależnie, DM BOŚ S.A. zwraca uwagę, że inwestowanie w instrumenty finansowe wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanych środków. Podjęcie decyzji inwestycyjnej powinno nastąpić po pełnym zrozumieniu potencjalnych ryzyk i korzyści związanych z danym instrumentem finansowym oraz rodzajem transakcji. Indywidualna stopa zwrotu klienta nie jest tożsama z wynikiem inwestycyjnym danego instrumentu finansowego i jest uzależniona od dnia nabycia i sprzedaży konkretnego instrumentu finansowego oraz od poziomu pobranych opłat i poniesionych kosztów. Opodatkowanie dochodów z inwestycji zależy od indywidualnej sytuacji każdego klienta i może ulec zmianie w przyszłości. W przypadku gdy materiał zawiera wyniki osiągnięte w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika na przyszłość. W przypadku gdy materiał zawiera wzmiankę lub odniesienie do symulacji wyników osiągniętych w przeszłości, to nie należy ich traktować jako pewnego wskaźnika przyszłych wyników. Więcej informacji o instrumentach finansowych i ryzyku z nimi związanym znajduje się w serwisie bossa.pl w części MIFID: Materiały informacyjne MiFID -> Ogólny opis istoty instrumentów finansowych oraz ryzyka związanego z inwestowaniem w instrumenty finansowe.