Wykres dnia: nielubiana hossa

W październiku szeroki indeks warszawskiego rynku zbliżył się na mniej niż 3% do historycznego szczytu z roku 2007. Mimo to na forach giełdowych, w dyskusjach inwestycyjnych i w komentarzach rynkowych trudno było znaleźć entuzjazm, którego należałoby oczekiwać w okresie gdy rynek przygotowuje się do poprawy historycznych maksimów.

Wyjaśnienie tej sytuacji jest moim zdaniem dosyć proste. Hossa na warszawskim parkiecie jest wynikiem świetnej postawy wąskiej grupy dużych spółek. Średnie, a przede wszystkim małe spółki, spisują się dużo słabiej niż blue chipy. Pokazuje to wykres dnia, który zestawia zachowanie wykresów WIG20 i SWIG80 w ostatnim roku:

Za Tomasz Hońdo

Z wykresu przygotowanego przez analityka Quercusa wynika, że na początku października roczna stopa zwrotu indeksu WIG20 przekraczała o około 45 punktów procentowych stopę zwrotu SWIG80. Powyższe dane należy rozpatrywać w kontekście dwóch faktów. Po pierwsze indywidualni inwestorzy na warszawskim parkiecie mają skłonność do przeważania małych i średnich spółek w portfelu. Po drugie wielu zarządzających funduszami polskich akcji traktowało przeważanie małych i średnich spółek jako prostą i skuteczną metodę wygrywania z benchmarkiem. Myślę, że sprawdzenie najważniejszych pozycji w portfelu najsłabszych funduszy polskich akcji w 2017 roku pokaże właśnie relatywnie duże zaangażowanie w segmencie małych i średnich spółek, tzw. MiSiów.

W konsekwencji dla wielu inwestorów w Warszawie, zarówno indywidualnych jak i instytucjonalnych, ostatnie kilkanaście miesięcy hossy na GPW jest wyjątkowo frustrujące bo to dla nich okres relatywnego przegrywania z szerokim rynkiem. W ważonym kapitalizacją szerokim rynku – blue chipy odgrywają pierwszorzędną rolę. Tak więc z relatywnej słabości MiSiów na warszawskim parkiecie w ostatnim roku można wyciągnąć ważny wniosek: inwestorzy, którzy odchodzą w portfelu od ważonego kapitalizacją szerokiego rynku muszą być emocjonalnie przygotowani na frustrujące okresy relatywnie słabszych wyników.

Wspomniałem, że przeważanie MiSiów traktowane było przez wielu zarządzających jako prosta i skuteczna metoda wygrywania z benchmarkiem. Taka postawa wynika z faktu, że w długim horyzoncie czasowym małe i średnie spółki na GPW spisywały się lepiej niż blue chipy. W tej generalnej tendencji zdarzały się okresy słabości MiSiów – dwa takie epizody (1998 roku i w 2005) były nawet bardziej dotkliwie dla posiadaczy małych i średnich spółek niż obecny okres słabości.

Efekt małych spółek, czyli tendencja firm o niewielkiej kapitalizacji rynkowej do generowania wyższych stóp zwrotu w długim horyzoncie czasowym niż firmy o dużej kapitalizacji, istnieje także na innych rynkach akcyjnych. W ostatnich dekadach kwestionowano siłę tego zjawiska oraz jego inwestycyjną użyteczność. W 2015 roku wspomniałem na Blogach Bossy o badaniu grupy analityków związanych z AQR Capital Management, na czele z Cliffem Asnessem, które potwierdziło istnienie efektu małych spółek.

Jeśli efekt małych spółek utrzyma się w przyszłości to obecną słabość należy rozpatrywać jako potencjalną okazję inwestycyjną. Należy jednak pamiętać, że wyznaczenie jej przesilenia jest równie trudne co wyznaczanie szczytów i dołków na szerokim rynku.

[Głosów:16    Średnia:4.4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *