Wnioski z poniedziałkowego tąpnięcia Selvity

Selvita to notowana na GPW biotechnologiczna spółka z Krakowa. Jest częścią niezwykle wąskiej, obejmującej kilka spółek, hossy biotechnologicznej na warszawskim parkiecie.

Stopy zwrotu z akcji krakowskiej spółki zwracają uwagę inwestorów. Są to odpowiednio w rocznym, trzyletnim i pięcioletnim horyzoncie inwestycyjnym:

  • 78%
  • 360%
  • 1400%

Selvita jest także pozytywną stroną NewConnect. Spółka debiutowała na NewConnect w lipcu 2011 roku. W grudniu 2014 przeniosła się na główny rynek. Jest przykładem na to, że NewConnect może udanie spełniać rolę jako zaplecze głównego rynku akcyjnego dla młodych, dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw.

Przed poniedziałkową sesją giełdową akcjonariuszy Selvity spotkała negatywna niespodzianka. Na telekonferencji zarząd spółki omówił informację podaną w sobotnim raporcie o zawieszeniu przez FDA (amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków) badań klinicznych leku SEL24 obejmujących pacjentów z ostrą białaczką szpikową. O samej sprawie napisano już kilka tekstów: Puls Biznesu na gorąco, Strefa Inwestorów na chłodno. Skupię się na wnioskach, które z poniedziałkowych problemów akcjonariuszy Selvity mogą wyciągnąć indywidualni inwestorzy.

Notowania Selvity otworzyły się w poniedziałek rano 28% poniżej piątkowego zamknięcia na poziomie 54,5 zł. Później nastąpiło odbicie, które wyniosło kurs pod poziom 50. Dzień zakończył się na poziomie 45 zł a więc 17% spadkiem. Poniższy wykres pokazuje notowania Selvity w ostatnim roku. Poniedziałkowe tąpnięcie jest dobrze widoczne. Drugim wartym uwagi fragmentem wykresu jest wyskok z marca 2017 – to reakcja inwestorów na umowę licencyjną dotyczącą leku SEL24 podpisaną z włoską Grupy Menarini.

Za Stooq

Podstawową lekcją z poniedziałkowego tąpnięcia kursu Selvity jest idea, że poszczególne spółki mają specyficzne ryzyka związane z prowadzoną przez siebie działalnością operacyjną i inwestorzy powinni być ich świadomi. Na warszawskim parkiecie notowanych jest tylko kilka spółek biotechnologicznych i w poniedziałek inwestorzy pierwszy raz reagowali na komunikat o zawieszaniu badań klinicznych. Dobrze wiedzieli o tym przedstawiciele Selvity skoro na konferencji prasowej radzili inwestorom by wyszukali informację o zawieszeniach badaniach klinicznych w Google. Konkretnie by wyszukali frazę “clinical hold fda nasdaq”

Wyszukiwanie rzeczywiście wskazywało, że biotechnologiczne spółki z Nasdaq regularnie informują o całkowitym albo częściowym zawieszeniu badań klinicznych przez FDA. Analiza wyników wyszukiwań wskazywała też, że reakcje rynku na taki komunikat mogą bardzo się od siebie różnić. To oczywiste jeśli weźmie się pod uwagę, że są koncerny prowadzące jednocześnie kilkadziesiąt badań klinicznych na różnych etapach (w tym kilka, kilkanaście kluczowych) i są biotechnologiczne start-upy z jednym kluczowym projektem.

Pozwolę sobie na uwagę że wyszukiwanie w Google na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem sesji giełdowej podstawowych informacji o typowym dla spółki zdarzeniu nie powinno dotyczyć inwestorów, którzy mają tę spółkę w portfelu i uważają się za inwestorów fundamentalnych. Innymi słowy aktywne inwestowanie i wybieranie akcji do portfela wymaga odrobienia wielu prac domowych. Inwestorzy, którzy nie traktują poważnie swojego procesu inwestycyjnego narażają się ryzyko podejmowania nieprzemyślanych decyzji opartych o pobieżne zapoznanie się z faktami. Rzetelne podejście do procesu inwestycyjnego umożliwia w krytycznych sytuacjach skupienie się na podjęciu decyzji a nie na desperackim poszukiwaniu danych potrzebnych do jej podjęcia.

Drugą lekcją, którą można wyciągnąć z tąpnięcia kursu Selvity jest idea, że skoncentrowany portfel wymaga po pierwsze bardzo rzetelnego procesu inwestycyjnego (ograniczającego ryzyko poważnych błędów w wyborze spółek) a po drugie konstrukcji emocjonalnej odpornej na związaną z takim portfelem zmienność wyników. W skoncentrowanym portfelu, z 2-3 głównymi pozycjami na poziomie na przykład 20% portfela poniedziałkowy start notowań oznaczałby 6% obsunięcie w skali całego portfela. Co więcej byłoby to obsunięcie na bardzo spokojnym rynku.

Po trzecie, poniedziałkowe wahania kursu Selvity mogą nauczyć rozsądnego podejścia do inwestowania w spółki oparte na jednym kluczowym projekcie lub produkcie. Taką lekcję odebrali w kwietniu akcjonariusze CI Games. Kluczowy produkt tej spółki zawiódł oczekiwania konsumentów co spowodowało kilkudziesięcioprocentową przecenę akcji. Myślę, że paniczna reakcja inwestorów na informacje o zawieszeniu badań klinicznych po części mogła wynikać z braku doświadczenia a po części ze świadomości jak duże znaczenie dla biznesu Selvity i jej giełdowej wyceny ma projekt SEL24.

Po czwarte, tąpnięcie kursu Selvity pokazuje także wartość, jaką dla inwestorów mogą mieć zarządy spółek rzetelnie podchodzące do obowiązków informacyjnych i relacji inwestorskich. W przypadku przedstawicieli Selvity można nawet mówić o poczuciu pewnej misji edukacyjnej związanej z przecieraniem szlaków dla firm biotechnologicznych na warszawskim parkiecie. Na uwagę zasługuje także rynkowa reakcja władz Selvity. We wtorek spółka poinformowała, że kluczowi pracownicy spółki kupowali akcje w czasie poniedziałkowej wyprzedaży (wydali jakieś 0,5 mln złotych). Myślę, że były to transakcje motywowane chęcią potwierdzenia uspokajających zapewnień z konferencji prasowej. Z punktu widzenia zwykłych inwestorów takie sygnalizowanie przekonań przez zarząd spółki jest jednak lepsze niż brak jakichkolwiek działań. Nawet jeśli ma miejsce kilka miesięcy po sprzedaży kilkunastokrotnie większego pakietu akcji spółki w ramach mechanizmu ABB (przyśpieszonej księgi popytu).

[Głosów:10    Średnia:4/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *