Ostrożnie wybieraj wygrywających

Kolejna notka w ramach promocji inwestowania w fundusze dla początkujących. Po spojrzeniu na inwestycje przez pryzmat czasu i celu początkujący staje przed problemem wyboru konkretnego funduszu z punktu widzenia oczekiwanego zysku.

Wchodzący na rynek mają tendencję do przeglądania przyszłych inwestycji przez pryzmat zysków, jakie fundusze generowały w bliskiej przeszłości. Mniejszą wagę przywiązują do zmienności czy powtarzalności wyników. Zupełnie, jak w wyszukiwarce Google. Jak czegoś szukasz i znajdziesz na pierwszych trzech stronach wyszukiwania, to właściwie masz gwarancję, że na wynik ze strony czwartej zwyczajnie nie zajrzysz.  Zobaczenie, że jakiś fundusz zarobił kilkanaście procent w kwartał jest najlepszą reklamą, która sieje nadzieję w głowie początkującego i każe odrzucić inne zmienne. Szybko z kilkunastu procent pojawia się marzenie o podwojeniu kapitału w rok i… fundusz jest w portfelu. Pytanie, co właściwie zostało kupione zwykle nie jest zadawane, bo właściwą odpowiedzią będzie nadzieja.

Stąd min. na giełdach mechanizm walki pomiędzy zarządzającymi o poprawienie wyników w końcówkach okresów rozliczeniowych (zwykle kwartalnych i rocznych). Schemat jest stosunkowo prosty. Klienci, wspierani serwisami analizującymi fundusze, mają tendencje wysyłania pieniędzy do wygranych i porzucania przegranych, więc konkurencja pomiędzy zarządzającymi sprowadza się do wygrania z innymi o uwagę potencjalnych klientów. Wchodząc na rynek funduszy musisz zrozumieć, że wbrew reklamom interes zarządzającego i inwestującego jest zupełnie inny. Twoim interesem jest procentowy wzrost kapitału przy adekwatnym do założeń – możliwie niskim – ryzyku. Interesem zarządzającego jest wzrost kapitału pod zarządem, bo zyskiem zarządzającego jest zwykle procent od kapitału. Żadnej innej tajemnicy w tym nie ma. W efekcie procentowy wzrost jest zmienną, która zawsze będzie akcentowana w reklamach, a ryzyko będzie chowane w małych literkach.

Problem w tym, iż generalnie fundusze mają tendencje do generowania zysków zbliżonych do rynku (przez który należy rozumieć benchmark) lub wygrywania/przegrywania z rynkiem w przypadku obstawienia jakiegoś scenariusza, który się zrealizował/nie zrealizował. Wysyłając pieniądze do funduszu pierwszego typu kupujesz rynek z jakąś dawką ryzyka. Jeśli kupisz fundusz drugiego typu, który ma za sobą fenomenalny wynik, to gonisz za czymś rzadkim. Sprowadzając całość do konkretu.  Wyobraź sobie, iż na rynku dochodzi do trzech kwartałów mocnych zawirowań, w których mocną zwyżkę zanotowało złoto. W zestawieniach fundusze pozwalające inwestować na rynku złota będą błyszczały. Mogą błyszczeć jeszcze przez dwa kwartały lub dwa lata, ale naprawdę nie kupujesz funduszu, który będzie błyszczał w przyszłości, tylko scenariusz, który pozwolił błyszczeć w przeszłości.

Dlatego kupując fundusz – zwłaszcza mocno wygrywający z rynkiem – szukaj wyjaśnienia fenomenu, który pozwolił oderwać się od średniej. Możliwe, iż na rynku właśnie panuje moda na inwestowanie w spółki pewnego typu (małe, średnie czy technologiczne) i stąd wynik czytelnie lepszy od rynku. W tym samym czasie inny fundusz pod innym zarządzającym, który z zasady nie inwestuje w nanospółki, będzie przegrywał z rynkiem, choć sam fundusz będzie miał bardzo dobrą relację zysku do ryzyka i znacznie bardziej powtarzalne wyniki. Innym wyjaśnieniem może być pewien nietypowy scenariusz, który zarządzający funduszem obstawił. Wówczas musisz zadać sobie pytania, czy scenariusz ma szansę na kontynuację i jak zachowa się twój zarządzający, gdy scenariusz ulegnie zmianie. Nieszczęsny przykład funduszu Eurogedon K. Rybińskiego w swoim jądrze był porażką obstawienia pewnego scenariusza w szczycie pesymizmu.

Kiedy wybierasz fundusz zawsze patrz na dane w dłuższych perspektywach czasowych. Bardzo dobry wynik kwartalny może stać się złym wynikiem rocznym lub negatywnym wynikiem w kolejnych kwartałach. Porównuj miesiące z kwartałami i kwartały z latami. Jeśli jesteś naprawdę początkującym szukaj powtarzalności, a nie wyjątków. Szczęście na giełdach istnieje, jak istnieją wygrane w kasynach i loteriach, ale w dłuższej perspektywie masz największe szanse znaleźć się raczej w średniej rynkowego zysku niż w gronie imponująco wygrywających z rynkiem (benchmarkiem). W przypadku funduszy siłą jest powtarzalność wyniku, która świadczy o dobrej polityce inwestycyjnej zarządzającego, a nie wygrana w krótkich odcinkach czasu. W szczycie hossy twój konserwatywny zarządzający może szukać spółek tanich, gdy konkurencja będzie generowała 25-procentowe zyski w kilka miesięcy. W takim wypadku twój fundusz może okazać się czytelnie gorszym od rynku! Spróbuj ocenić dlaczego tak się stało, ale nie rzucaj się w ramiona właśnie wygrywającego.

Podsumowując, kiedy wchodzisz na rynek funduszy będziesz miał tendencję do skupiania się na procentowych zmianach. Będziesz kuszony reklamami, ulotkami i zestawieniami. Zrób krok do tyłu i spójrz na procentowe zmiany przez pryzmat celów i czasu, z jakimi przychodzisz na rynek. Trzymaj się swojego planu, a nie planów sprzedażowych specjalistów od marketingu, który na potrzeby reklamy zawsze wybiorą najlepsze odcinki czasowe dla danego funduszu. Kiedy poznasz rynek lepiej, zaczniesz łatwiej operować w reklamowym szumie i najpewniej dojdziesz do punktu, w którym ograniczysz interesowanie się tym, jak twój fundusz radzi sobie na tle rynku w krótkich odcinkach. Ważne będzie głównie to, czy kupione jednostki realizują twoje cele (np. średni zysk)  i prowadzą do punktu w czasie, który założyłeś. Nie możesz też wykluczyć scenariusza, w którym zrobisz niewyobrażalne – porzucisz benchmarkowanie się na tle rynku, bo rynek przestanie mieć znaczenie. Będzie liczyło się tylko twoje zadowolenie z wyniku.

[Głosów:5    Średnia:4.4/5]

1 Komentarz

  1. Deo Gratias

    Bardzo dobry tekst, powinien być dołączany do każdego produktu zamiast tej głupiej ankiety MIFID.

    Wczoraj robiłem przegląd moich kilkunastu funduszy w ramach polisy. Celem było pozbycie się tych odstających od peletonu. Analiza stóp zwrotu YTD, 12m, 36m, max oraz odniesienie do średniej grupy sprawiła, że nic nie ruszam – właśnie ze względu za stopy zwrotu z dłuższego terminu. Patrzę też co fundusze mają w TOP10 (stąd wiem, że np. wynik kilkadziesiąt procent w tym roku na niektórych jest dzięki mocnemu zapakowaniu w liderów WIG20 – akurat udało się to mi kupić w dołku bessy WIG20:)).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *