Wiedźmin i efekt pewności wstecznej

Andrzej Sapkowski w marcowym wywiadzie dla EuroGamer zdradził szczegóły przejęcia przez CD Projekt praw do wykorzystania świata Wiedźmina w produkcji gier, które mogą zainteresować inwestorów.

Sapkowski powiedział: Byłem tak głupi, że sprzedałem im całość praw autorskich. Oferowali mi odsetek zysków z dystrybucji gry ale powiedziałem, że nie będzie z tej gry żadnych zysków i żeby dali mi całą kwotę od razu. Byłem głupi. Byłem tak głupi, że zostawiłem wszystko w ich rękach ponieważ nie wierzyłem w ich sukces. Ale kto mógł przewidzieć ten sukces? Ja nie przewidziałem.

Pisarz nie jest jednak zgorzkniały, nie chowa urazy. Stwierdził, że seria gier stoi na bardzo wysokim poziomie a CD Projekt zasługuje na wszystkie zyski ze swojej pracy bo wykonał ją bardzo dobrze.

W marcu o wspomnianym wywiadzie pisały tylko serwisy poświęcone grom komputerowym ale kilka dni temu temat powrócił na portale biznesowe za sprawą wypowiedzi Adriana Chmielarza, współtwórcy Metropolis Software, który podał kwotę, za którą jego spółka kupiła pod koniec lat 90′ prawa do Wiedźmina. Chodziło oczywiście o inną transakcję niż ta z CD Projekt (ta miała miejsce już w XXI wieku) ale nie wszystkie serwisy to zauważyły i część portali połączyła obydwie wypowiedzi: Sapkowskiego i Chmielarza.

Za CD Projekt

W maju 2017 roku wiemy, że seria gier Wiedźmin okazała się wielkim sukcesem. Przede wszystkim jej trzecia część. CD Projekt osiągnął z niej dużo ponad miliard złotych przychodów i zarobił wysokie kilkaset milionów złotych (około 600 mln w latach 2015-2016). Reszty łatwo się więc domyśleć – portale piszą, że Sapkowski odsprzedał prawa do Wiedźmina za bezcen a mógł zarobić naprawdę spore pieniądze.

Nie wiem czy Andrzej Sapkowski będzie z tego zadowolony ale został polskim Ronaldem Wayne’m. Wayne regularnie trafia na listy najgorszych transakcji w historii za sprawą sprzedaży w 1976 roku 10% udziału w Apple za 800 USD. Media biznesowe zawsze dodają przy tej informacji ile obecnie warty jest 10% pakiet akcji Apple (dziś jest to 80 mld USD). Wayne, który był prawnikiem, był współzałożycielem Apple razem z Jobsem i Wozniakiem. Swoje udziały sprzedał dwa tygodnie po powstaniu spółki.

Co ciekawe, Wayne zawarł jeszcze jedną pechową transakcję związaną z Apple. W 1994 sprzedał oryginalny akt założycielski spółki (z podpisami Jobsa i Wozniaka) za 500 USD. W 2011 roku ten sam dokument został sprzedany na aukcji za 1,6 mln USD.

Historia Wayne’a i Apple i sposób jej przedstawiania w mediach świetnie pokazuje jak potężny wpływ na ocenę decyzji, także finansowych, ma efekt pewności wstecznej. W 1976 roku, kilkanaście dni po powstaniu Apple nie było łatwo przewidzieć rewolucji na rynku komputerów osobistych a raczej powstaniu rynku komputerów osobistych oraz roli, którą odegrali w tym Jobs i Wozniak. Nikt nie mógł przewidzieć iPoda i iPhona, które przecież zrobiły z Apple kilkusetmiliardowy klejnot amerykańskiego rynku akcyjnego. Trudno też krytykować Wayne’a za to, że przez kilka tygodni nie dostrzegł talentu Jobsa do “wykrzywiania rzeczywistości”.

Niedorzeczność krytykowania Wayne’a za sprzedaż akcji Apple dobrze pokazuje też fakt, że sam Jobs miał niewielki pakiet akcji Apple pod koniec swojego życia. Nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę ale kluczowym składnikiem jego fortuny (około 90%) były udziały w Disney’u, które uzyskał ze sprzedaży Pixara. Jobs dwukrotnie sprzedawał duże pakiety akcji Apple – w połowie lat 80′ po odejściu z firmy po głośnym konflikcie (sprzedał cały pakiet z wyjątkiem 1 akcji) i pod koniec lat 90′ gdy sprzedał pakiet 1,5 mln akcji Apple, które uzyskał w transakcji sprzedaży Next Software. Ten pakiet byłby wart ponad 7,5 mld USD obecnie. Jobs sprzedał go za około 22 mln USD w 1997 roku.

Jeśli nawet Jobs dwukrotnie stracił wiarę w Apple to nie można oczekiwać, że Ronald Wayne przetrzymałby swój pakiet (mocno rozwodniony) do 2017 roku. Nie można też twierdzić, że dwa tygodnie po powstaniu Apple istniało wystarczająco dużo przesłanek by oczekiwać, że Apple odegra kluczową rolę w rozwoju komputerów osobistych. Niestety, w ocenę decyzji finansowych niemal zawsze wkrada się efekt pewności wstecznej. W długim horyzoncie czasowym jest on wyraźnie widoczny. Myślę, że większość czytelników doskonale rozumie dlaczego nie ma sensu oceniać decyzji Wayne’a i Sapkowskiego przez pryzmat ostatnich sukcesów Apple i CD Projekt.

Warto sobie jednak uświadomić, że ten sam efekt zachodzi także w krótszych okresach czasu. Idea kupna akcji CI Games w kwietniu 2017 roku pod premierę Snajpera 3 już teraz wyda się niemądra wielu inwestorom. Przecież nie brakowało przesłanek sugerujących, że gra nie spotka się z ciepłym przyjęciem. Rzeczywiście wspomniane przesłanki istniały. Nie zaryzykowałbym jednak stwierdzenia, że dostępne wtedy informacje wskazywały na załamanie kursu po premierze gry.

Wpływ efektu pewności wstecznej na ocenę decyzji finansowych to jedna lekcja, którą można wyciągnąć z historii Sapkowskiego i Wayne’a. Druga lekcja dotyczy doceniania sytuacji, w których życie oferuje nam pozyskanie aktywów o bardzo ograniczonym poziomie potencjalnej straty i potencjalnie dużych zyskach. W ten sposób można spojrzeć na udziały w start-upie czy udział w potencjalnych zyskach ze sprzedaży praw autorskich. Jeśli sytuacja finansowa pozwala nam na wzięcie udziału w tego typu przedsięwzięciach o potencjalne dużego sukcesu to warto rozważyć skorzystanie z tej sytuacji.

[Głosów:20    Średnia:4/5]

1 Komentarz

  1. Wojciech Głąbiński

    W tej historii jest jeszcze drugie dno, i trzecie. Kiedyś na ten temat też popełniłem posta. Pozdrawiam
    http://ekonomiaprzetrwania.pl/efekt-pewnosci-wstecznej-i-efektu-wyniku-na-przykladzie-relacji-medialnych-na-temat-rona-waynea-wspolzalozyciela-applea/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *