Kilka technicznych wyzwań, vol. 2

Wprawdzie zasady, które w obecnym wątku przytaczam i komentuję, zgrupowane zostały pod hasłem „techniczne”, jednakże nie łączą się one jedynie z dobrze znaną metodą decyzyjną zwaną Analizą Techniczną, lecz wskazują na pewne ogólniejsze zasady mechaniki działania rynków akcyjnych.

Jak choćby właśnie poniższa, kolejna zasada z kolekcji Lindy Raschke.

ZASADA 2:

Popołudniowa siła albo słabość powinna być kontynuowana następnego dnia.

(w oryginale: Afternoon strength or weakness should have follow through the next day).

Te wskazówki dotyczą rynku amerykańskiego, co znaczy, że wcale nie muszą, choć mogą, w ten sam sposób działać choćby na naszej giełdzie. U nas bowiem notowania poranne w dużej mierze dyskontują przede wszystkim to, co zdarzyło się poprzedniego dnia po południu, ale na parkietach w USA i częściowo na rynkach azjatyckich w nocy.

Druga kwestia to nieustanna ewolucja rynków. Kiedy Linda Raschke formułowała tę zasadę na swój użytek, wcale zresztą nie tak dawno, notowania prawdopodobnie wyglądały odrobinę inaczej niż dziś. Przede wszystkim rozwinął się w międzyczasie elektroniczny handel posesyjny, co dało inwestorom narzędzia do dodatkowej reakcji na to, jak kończyła się sesja regularna. Niektóre serwisy, np. finance.yahoo.com, pozwalają obserwować lub wyłączyć notowania po i przed sesją zasadniczą, co pozwala lepiej wyczuć rynek daytraderom.

Inna sprawa, że w tym handlu posesyjnym nie uczestniczą instytucje, co powoduje, że obrót jest relatywnie niewielki, a przy tym znaczenie mają w porze nocnej głównie derywaty, a nie same akcje. Dopiero więc po otwarciu rano rynków najwięksi gracze mają okazję zareagować z pełną siłą. Pamiętajmy jednak, że przed sesją pojawiają się często dane ekonomiczne, które potrafią zmienić percepcję inwestorów. Odejmijmy jednak od tego fakt, że około połowę obrotów w akcjach robią dziś algorytmy, które niespecjalnie są wrażliwe na kierunek ruchu cen, bardziej interesują ich mikrosekundowe mikrozmiany. Gorzej, że prowadzi to do sporych, bardzo krótkich wahnięć kursów, najczęściej w dół (tzw. flash crashes). Niektórych to zniechęca, innym pozwala urządzać polowania na takie przeceny.

Logika podpowiada jednakże, że przynajmniej 2 źródła popytu/podaży mają prawo wpłynąć na postrzeganie rynku w taki sposób, jak w przytoczonej na wstępie zasadzie:

1/ Gracze techniczni, systemowi i intuicyjni, kierujący się wykresami i zmianami w podaży/popycie.

Oczekiwanie porannej kontynuacji ruchu z końca poprzedniej sesji jest w ich przypadku w 100% uzasadnione, ponieważ wpisuje się w rodzaj używanej analizy decyzyjnej. A ta przede wszystkim wychodzi z zasady inercji, czyli kontynowania rozpoczętego ruchu, który zresztą potem sami swoimi zleceniami owi traderzy napędzają.

2/ Gracze o dużych portfelach.

Zwykle ich zlecenia są rozbijane na dziesiątki mniejszych, realizowanych czasem przez kilka dni. Ich aktywność jest w takim razie pewnym wskaźnikiem dla ruchów cen. Szczególnie jeśli w spółce dochodzi do ważnego wydarzenia, które z powodu ograniczonej płynności rynku przejawia się swym wpływem na ceny przez wiele sesji.

Na ile więc dzisiaj w tej zacytowanej zasadzie można odnaleźć przewagę? Logicznie rzecz biorąc powinna ona nadal tam tkwić, praktycznie nie potrafię tego skutecznie ocenić. A to dlatego, że aby sprawdzić to statystycznie potrzebne są dane liczone w tikach lub minutach. Nie dysponuję nimi i nie używam. Pozostaje więc ręczne i intuicyjne przejrzenie wykresów intra day i poszukanie szczegółów jak najcześciej powtarzającego się wzorca siły i słabości, który można wykorzystać. Przy czym reguła owa ma zastosowanie w zasadzie jedynie do akcji, indeksy czy waluty ze względu na inną specyfikę liczenia i działania nie nadają się (prawdopodobnie) do wykorzystania tego triku.

Inny z kolei problem natrafimy, gdy spróbujemy w sposób nieintuicyjny lecz obiektywny określić „siłę” i „słabość” rynku. Można zrobić to na wiele sposobów, ale każdy będzie miał pewną wadę, i nie będzie nigdy tak elastyczny jak wielokrotna osobista obserwacja i wyczucie rynku na bieżąco. W najprostszy sposób wyznaczyć je można za pomocą czasu i dystansu pokonanego przez rynek w końcówce sesji, gdy płynność rośnie. Wiadomo, że zdecydowane ruchy w górę w ciągu ostatnich 30 minut oznaczać będą swego rodzaju „siłę”, szczególnie, gdy będzie się to odróżniało od reszty sesji. Bardziej uniwersalne i dokładniejsze pomiary można zrobić za pomocą wskaźników, np. RSI, impetu czy relatywnej siły spółki względem indeksu.

Pozostają jeszcze pytania: jak to grać i komu to potrzebne?

Kontynuacja siły (lub słabości) rynku oznacza, że tuż przed lub na zamknięciu należy spółkę kupić (lub sprzedać krótko), realizując zysk w pierwszej połowie kolejnej sesji, choć kurs może nadal podążać w tym samym kierunku jeszcze nawet kolejne dni. Ewentualnie zlecenia kupna zrealizować podczas notowań międzysesyjnych, albo już na otwarciu. Szukałbym jednak tylko naprawdę mocnych i wyraźnych ruchów popołudniowych, które mogą jednoznacznie i bez wahań kojarzyć się z siłą lub słabością.

Jeden z Czytelników naszych blogów pochwalił mi się kiedyś, że gra akcjami spółek amerykańskich na forexie i bardzo lubi właśnie grę tego rodzaju. Późnym wieczorem naszego czasu, gdy dzieci już położy spać, obserwuje ulubione, wybrane spółki i kupuje je najczęściej właśnie kierując się siłą ich ruchu przed zamknięciem, a kolejnego dnia wczesnym popołudniem zamyka zyski/straty lub przesuwa zlecenia obronne, gdy ruch jest silnie kontynuowany. Pasuje mu to do rytmu dnia. Czuje tam swoją przewagę, choć jedynie w intuicyjny sposób. Jednakże podaję to tylko jako przykład na poszukiwanie swojej niszy i przewagi, nie muszą to być jak widać konwencjonalne sposoby stosowane przez wszystkich.

Ale od siebie zasugeruję pewną innowację tej metody, którą da się łatwo zapisać i przetestować na wiele ciekawych sposobów. Otóż siła/słabość rynku zawsze wyjdzie w zapisie świecy… dziennej. A że większość obserwujących ogląda tylko świece dzienne i myśli podobnie, więc już samo to może generować popyt/podaż. Dla ustalenia siły szukamy więc takich dziennych świec, najczęściej wzrostowych, których zamknięcie wypada tuż przy lub na maksimum sesji i są one znaczące pod względem wielkości. Potem sprawdzamy siłę rynku na kolejnej sesji w różnych wariantach, np.gdy otwarcie dokona z luką, albo w jakiś inny charakterystyczny sposób. I stosownie do tego liczymy potencjalną przewagę, możliwą do uzyskania na kolejnej sesji (tylko akcje). W ten sposób możemy ustalić prawdopodobieństwo zachowania się kursu kolejnego dnia i albo to wykorzystać bezpośrednio, albo traktować w roli pomocy przy innych metodach. Postaram się to pokazać w kilku testach w najbliższej przyszłości.

—kat—

[Głosów:5    Średnia:3.4/5]

5 Komentarzy

  1. Tommip

    Sam stosowałem ta metodę kilka lat temu w USA.To metoda na luki – w dużym skrócie wyszukuje sie silne walory które są w trendzie i mają impet – kupuje przed zamknięciem i daje zlecenie zamknięcia pozycji na otwarciu – bez stopów, bez myślenia o zleceniu.Jakie by otwarcie nie było pozycja była zamykana.Sprawdzało się doskonale – do czasu.Teraz bardzo często po takim silnym zamknięciu … rynek otwiera się totalną paniką tyle że w dół :D.Oczywiście paniką na miarę dzisiejszej zmienności czyli jakieś – 0,2 do 0,5%.
    Po prostu widać że rynek się zmienił – teraz dobrą metodą było by sprzedawanie silnej spółki na zamknięciu odwracanie na otwarciu licząc na lekkie zbliżenie do zamknięcia- i zamkniecie.Praktyczny brak prowizji w USA to ułatwia ale tak mikroskopijna zmienność powoduje że … szkoda czasu jeśli nie dysponuje sie setkami tyś usd.

  2. Warszawiak

    @Tommip

    "…..kupuje przed zamknięciem i daje zlecenie zamknięcia pozycji na otwarciu – bez stopów, bez myślenia o zleceniu."

    A ile procent rocznie Pan, Panie Szanowny mial na tej metodzie lub systeemie i ile tych pozycji w ciągu roku Pan otwierał…?
    Bez stopów pisze Pan…. b. interesujace….

    "….rynek otwiera się totalną paniką tyle że w dół :D.Oczywiście paniką na miarę dzisiejszej zmienności czyli jakieś – 0,2 do 0,5%."

    Panie Szanowny, tak to se mozna u Cioci na imieninach Pani Geni opowiadać…..
    a jaki w tym problem, że rynek otwiera się paniką w dól….? jeżeli jest Pan tej paniki pewny….. że co? że tylko 0,2 do 0,5 %….. przecież na CFD po zastosowaniu przykładowej dźwigni 1 : 300 ma Pan przy swojej pewnoścj 60 czy 150% zarobku…..

    Przy tej metodzie czy "systemie" jednak b. ważne są stopy…. ale nie jakieś tam marne Stop Loss tylko Stop Gwarantowany.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  3. Tommip

    Człowieku z tobą się nie gada – nie rozumiem czemu ten pan nie został zablokowany.Zaczepia wszystkich i wszędzie- na każdym forum.Idę z tego bloga.

  4. Warszawiak

    Człowieku, ze mną nie musisz gadać ale masz "obowiązek" merytorycznie wypowiedzieć się w stosunku do niejasności zawartych w twoim wpisie.

    Serdcecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  5. Kornik

    Niech zgadnę, tym tatusiem był pan Krzysio. ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *