Nie wiem, czy jest na rynku osoba, która jeszcze wierzy w to, co płynie ze strony Federalnego Komitetu Otwartego Rynku, ale wczorajszy komunikat wskazuje, iż również członkowie FOMC zwyczajnie nie wiedzą, co dzieje się dziś w gospodarce.

Nie powinniśmy mieć wątpliwości, iż amerykańska i globalna gospodarki znalazły się w położeniu, które są trudne do zdiagnozowania. Z jednej strony, ożywienie po ostatniej recesji było na tyle długie, iż można myśleć o końcowym stadium bieżącego cyklu gospodarczego. Z drugiej strony, wzrost gospodarczy był na tyle mały, a inflacja na tyle niska, iż właściwie trudno mówić o tym, iż kryzys gospodarczy 2008 roku został w całości przetrawiony. Nic lepiej nie kwestionuje jakości ożywienia, niż polityka banków centralnych, które ciągle operują w modelu kryzysowym. Wszystkie te ujemne stopy procentowe, prowadzone i przygotowywane programy luzowania ilościowego czy stymulacji zaprzeczają tezie, iż kryzys minął. Nawet Rezerwa Federalna, którą stać było na zakończenie luzowania ilościowego, mogła podnieść stopy procentowe ledwie raz na przestrzeni siedmiu lat, a jeszcze kilka tygodni przed wczorajszym posiedzeniem FOMC nie brakowało głosów i oczekiwań, iż kolejnym krokiem będzie raczej obniżka niż podwyżka ceny kredytu.

W takim kontekście interpretacja wczorajszego komunikatu FOMC w kategoriach jastrzębiego wydaje się zwyczajnie błędna. Sam fakt, iż członkowie FOMC nie wiedzą, czy podniosą stopy procentowe za niespełna sześć tygodni świadczy o bezradności i strachu, a nie o rzetelnej diagnozie kondycji gospodarki. Z punktu widzenia prognozowania gospodarczego uzależnienie polityki monetarnej od danych, które pojawią się na przestrzeni kilku tygodni jest raczej zakładem z rzeczywistością i operowaniem na bazie nadziei, niż kształtowaniem oczekiwań na bazie twardych faktów. Dla ludzi rzetelnie oceniających swoje możliwości prognostyczne dwa ostatnie raporty z rynku pracy w USA – pierwszy słaby, a drugi mocny – są raczej wezwaniem do milczenia niż rzucania przekonaniami. Nie wiem, czy jest na rynku osoba, która odważy się powiedzieć, iż przed wrześniowym posiedzeniem FOMC z amerykańskiego rynku pracy napłyną dwa mocne raporty, czy dwa słabe, czy może jeden słaby, a jeden mocny. Pole wyboru nie jest szczególnie szerokie, ale wszyscy prognozujący będą czuli się zwyczajnie nieswojo rzucając odważnymi i mocno ufundowanymi w danych odpowiedziami.

Nie ukrywam, iż od dłuższego czasu przestałem już właściwie zwracać uwagę na to, co o ścieżce ceny kredytu i rynku pracy w USA mówią członkowie FOMC. Od widzimisia Fed ważniejszy jest średni wzrost liczby etatów z kilku miesięcy, a ten – mimo dobrego raportu z czerwca – pozostaje zbliżony do mało emocjonującego pułapu 150 tys. W przypadku ceny kredytu, znacznie lepszym prognostykiem tego, co będzie działo się ze stopami procentowymi w USA są notowania Fed Funds Futures, które nie zareagowały szczególnie emocjonalnie na wczorajszy komunikat Fed. Po wczorajszym sygnale FOMC, o gotowości do wrześniowej podwyżki stóp procentowych, Fed Funds Futures widzą ledwie cień szansy na podwyżkę w grudniu, a prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki wyceniają niewiele wyżej niż przed wczorajszym komunikatem FOMC. Bez wątpienia przez kolejne sześć tygodni będziemy mieli sporo szumu i – mówiąc kolokwialnie – napinki ze strony członków FOMC, ale na kilka dni przed wrześniowym posiedzeniem FOMC pewne będzie tylko to, iż Fed nie będzie wiedział, czy może podnieść stopy procentowe bez szkody dla gospodarki, bo nikt właściwie już nie wie, w którym momencie cyklu gospodarczego jesteśmy.

[Głosów:9    Średnia:3.8/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *