O książkach mowa, więc muszę trochę dodać od siebie. Kathay, przy poprzednim wpisie wyjaśnił swoje stanowisko (https://blogi.bossa.pl/2016/07/15/sprzedawcy-czy-traderzy/), ja spróbuję jeszcze jego wpis uzupełnić.

Podczas spotkania z Peterem Brandtem wyniknęła kwestia pisania książek przez traderów. Ja wiem, że ludziom fajnie byłoby uwierzyć, że trader, któremu się nie udało sprzeda parę książek, żeby odrobić straty. Uwierzcie mi, że nie. Chyba, żeby nakłady książek giełdowych zaczęły być takie jak Harry’ego Pottera.

Najczęściej wydawca szuka fajnego autora. Chodzi wokół niego namawia. Ktoś polecił tradera, który ma fajne pióro/ludzie go lubią/ma niezłe wyniki. I zaczyna się próba przekonania: napisz nam książkę. Nasz biznes to książki – potrzebujemy nowych i coraz innych. Podobnie jak Nike potrzebuje nowych modeli butów, a spółka giełdowa coraz lepszych wyników.

Tomek w swoim wpisie wspomniał o inflacji książek giełdowych. Jako wydawca powiem, że to duży kłopot. Jest dużo nowych pozycji, ale niewiele wartościowych. Albo inaczej czasem lepiej wybrać i wydać starszy tytuł, bo (subiektywnie!) nam się bardziej podobał, niż nowszy traktujący o tym samym. Nasz rynek jest za mały na zbyt dużo tytułów, więc selekcja jest nieco większa. Amerykanie mogą wyprodukować dziesiątki książek o wskaźniku „najsuperowszym na świecie”. U nas prawdopodobnie rynek wchłonąłby jedną lub dwie.

Wydałem niedawno książkę sprzed lat Ari Kieva Psychologię ryzyka. Pamiętam, jak czytałem ją po raz pierwszy. Chyba, z dziesięć lat temu. W moim egzemplarzu mam mnóstwo podkreśleń i notatek. Przy przygotowywaniu wydania polskiego nie byłem już tak bardzo pewien, czy to był dobry wybór. Wybrałem ją po pobieżnym przejrzeniu, ale w miarę pracy nad przekładem pojawiały się wątpliwości, czy polskiemu czytelnikowi się spodoba. Po pierwszych wrażeniach czytelników słyszę, że ludzie mają z niej dużo inspiracji. I o to chodziło. Nie o to, żeby przyjmować wszystko bez zastrzeżeń. Kiev był psychologiem sportu amerykańskich olimpijczyków. Na WallStreet znalazł się dzięki Stevenovi Cohenovi z SAC Capital. Przez lata zajmował się treningiem jego traderów. Czy to, że Cohen w 2010 został oskarżony o wykorzystywanie poufnych informacji zmienia nasz stosunek do książki, zmarłego rok wcześniej autora?

To tyle pobieżnie o kulisach biznesu wydawniczego, a teraz kilka rzeczy o samych książkach. W zasadzie nie mam nic do dodania do siedmiu punktów w materiale Tomka. Książki nie zawierają magicznych formuł, jedynej wiedzy, rozwiązań, które uczynią nas bogatymi. To tylko wskazówki, źródła, sugestie. To jak z nich będziemy korzystać zależy od nas.

Oczywiście część ludzi chciałaby dostać proste i szybkie rozwiązania. Stąd popularność tytułów „jak zostać milionerem w tydzień” albo „naucz się gry w golfa w piętnaście minut”. To jednak tak nie działa. Z setek stron wyciągniemy czasem tylko jedno ważne zdanie.

Czasem w słabej lub nierzetelnej książce można znaleźć ważną inspirację, albo pomysł. Pamiętam jak wiele lat temu kupując różne książki o funkcjonowaniu mózgu, kupiłem Daniela G. Amena Zmień swój mózg, zmień swoje życie. Bestseller New York Timesa, wysoko na Amazonie. Atrakcyjny spis treści – jak panować nad stresem, gniewem, impulsywnością.

Czytam. Doktor Amen, cały czas próbuje przekonać do swojej rewolucyjnej i unikalnej oczywiście metody. Wystarczy zeskanować mózg, a on nam powie jakie jest rozwiązanie. Wszystkiego. Zaczynam sprawdzać, kimże jest ów doktor. Po krótkiej kwerendzie moja ocena brzmi – może i to nie jest całkowity szarlatan, ale resztę książki przeczytam już z dystansem. I tak było, a w miarę proponowanych rozwiązań i prezentowanych koncepcji mój dystans rósł. Ale z tej książki wynotowałem sobie cytat, który bardzo lubię. Prawdopodobnie jest to powiedzonko, którego autorem wcale nie jest Amen.

Zasada 18/40/60

Kiedy masz osiemnaście lat, przejmujesz się tym co wszyscy o tobie myślą.

Kiedy masz czterdzieści lat, masz gdzieś, co ktoś może o tobie myśleć.

Kiedy masz sześćdziesiąt lat, zdajesz sobie sprawę, że nikt w ogóle o tobie nie myśli i nie myślał.

Nie ma tam naukowości, ale jest pewna ważna obserwacja społeczna. Możemy się z nią zgodzić lub nie. Tak samo będzie z książkami giełdowymi. Wydałem w ramach Linii książkę Petera Schiffa Gospodarka, rozwój, krach. Na czym to polega? nie dlatego, że zgadzam się z poglądami Schiffa, tylko ze względu na bardzo dobry wykład podstaw ekonomii. Porzuciłem w trakcie Antykruchość Taleba, bo mnie zmęczył swoją paranoją i brakiem logiki (który zarzuca innym).

Jeśli jakiś autor przekonuje nas, że metoda Ganna jest genialna sprawdźmy ją. Obecna technologia daje ogromne możliwości przeprowadzenia dokładnych testów. A osobiście sugeruję zerknąć na oryginalne prace Ganna i zastanowić się nad jego dość nonszalanckim podejściem do matematyki.

Po ostatnich wydarzeniach w Turcji zamknąłem się zupełnie na jałowe komentarze naszych dziennikarzy tłumaczących co się tam stało. Nie oczekiwałem, że dowiem się czegoś nowego, twórczego, czy atrakcyjnego. Raczej kolejna mowa-trawa. Wypełnijmy program. Sięgnąłem za to po książkę tureckiego autora. Przez cztery dni zanurzyłem się w Śniegu Orhana Pamuka. Swoje impresje zamieściłem na speculatio.pl. Powtórzę te same słowa, dzięki którym przeczytałem tę książkę „żeby zrozumieć to co wydarzyło się w Turcji należy przeczytać Śnieg Orhana Pamuka.”

Wiele osób może poczuć się rozczarowanych po jej lekturze. To tylko literacka fikcja. To nie jest analiza społeczna, ani gospodarcza. Autor nie wyjaśnia tam tego, jak działa Turcja, jak funkcjonują partie polityczne, ale mi dała bardzo dużo. A przynajmniej wzmocniła moje przekonanie, że na pewno nie dowiem się niczego on polskich komentatorów, którzy ochoczo będą wyjaśniać przyczyny i skutki ostatniego puczu.

[Głosów:3    Średnia:3.3/5]

4 Komentarzy

  1. _dorota

    "zamknąłem się zupełnie na jałowe komentarze naszych dziennikarzy tłumaczących co się tam stało"
    Jakże słusznie. Ale w całym szumie ktoś zacytował taśmy kelnerów – i tam świetną analizę ministra Sienkiewicza. Bardzo wybiórczo jednak warto.

  2. pit65

    JA bym to tytuował "sprzedawcy i traderzy".
    ZAwsze jest "wojsko" i liczniejsze "tabory" . Trzeba sie określić.
    "Czy" jest tylko pytaniem o wybranie "drogi".
    Mały problem w tym że ta "wojskowa" jest czesto lukrowana samospełniającym się "celem".
    To co możemy wybrać to "drogę" .
    Wielu po spróbowaniu i opadnięciu lukru wybierają jednak "tabory".
    Nic zdrożnego.

    Zasada 18/40/60.

    Dodam 4 zasadę bo przypomniało mi się powiedzenie mojego dawnego 72 letniego Śp. szefa , który bystrościa umysłu i podejściem do życia przegoniłby niejednego dzisiejszego 18 letniego "dziadka".

    "70-siątka ma same zalety jeżeli nawet puścisz bąka w towarzystwie to uchodzi płazem" 🙂

    "A osobiście sugeruję zerknąć na oryginalne prace Ganna i zastanowić się nad jego dość nonszalanckim podejściem do matematyki."

    Już nie wspomnę o EMH.
    Zresztą w ramach dobrych żródeł polecam ten rozdział zatytuowany "sample distribution".Dla nie osłuchanych napisy angielskie i czasem polski się też pojawi.
    Wystarczą pierwsze 3 rozdziały /30 minut/ . Dla mniej szkolnie naumionych wcześniejsze rozdziały probablistyki Khan Academy.

    khanacademy.org/math/probability/statistics-inferential/sampling-distribution/v/central-limit-theorem

    Krótko, poglądowo , zwiężle przedstawiona aproksymacja każdej rzeczywistości do świata Gaussa.
    NA poziomie matematycznego abstraktu wszystko jest OK, przyłożenie tego do rzeczywistości rynkowej jest niczym innym jak jeszcze jedną odmianą wiary w "złotego cielca" wystarczy jedynie użyć własnego korelatora i przyrównac przykłady do rynku.
    "Know your enemy" – bedziesz wiedział jak się bronić przed dyplomowanym szarlatanem tudzież jego wyznawcą zarzucającym ci brak wiedzy i średniowiecze.

  3. pit65

    @GZ

    Literacka aanaliza Turcji dokonywana jest na nieco innej płaszczyźnie.
    Od strony bardziej tradycyjnejnej ta wydaje mi się najbardziej informatywna na dzień dzisiejszy.

    youtube.com/watch?v=ewLpeoHUT4U

    1. _dorota

      Zajrzałam pobieżnie na ten portal i się ucieszyłam: są już miejsca dedykowane niepiśmiennym 🙂 ("samoloty będą chodowane").
      A mówiąc nieco bardziej poważnie – grupa o każdych możliwych poglądach ma już miejsce w sieci, gdzie znajdzie ich potwierdzenie i rozszerzenie. Powstają odrębne plemiona, które przestaną się komunikować ze sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *