10 mitów giełdowej psychologii, część 6

Nieodmiennie pierwszą pozycję na liście psychologicznych problemów związanych z tradingiem okupuje, z dużą przewagą nad resztą, kwestia – jakże by inaczej – emocji.

Nie mogło więc ich zabraknąć w spisie związanych z nimi wypaczonych przekonań.

I mamy oto klasyk z wielu fałszywych poradników:

Mit 6. Musisz tradować bez emocji

W zasadzie w roli dyżurnego komentarza w takiej chwili mogę obsadzić ten wpis sprzed dwóch lat:

Straty i emocje, część 2

Nie wyczerpuje on jednak tematu w pełni. Choćby dlatego, że sama psychologia non stop się rozwija i wzbogaca dzięki nowym technologiom, co umożliwia coraz lepsze badania  reakcji organizmów inwestorów i traderów, przede wszystkim ich mózgów.

Jeden fakt póki co pozostaje cały czas niepodważalny, co wynika z owego wpisu linkowanego wyżej: logika i emocje muszą istnieć i wzajemnie się wspierać dla jak najlepszego podejmowania optymalnych decyzji!

Zresztą człowiek ma dość niskie szanse, by zarządzać swoim organizmem tak, aby decydować czy w danej chwili podejmie decyzję całkowicie opartą na przemyśleniu, racjonalności i logice, czy może zda się w pełni na emocjonalne wybory (zresztą homo sapiens ma ograniczenia w kontroli dużo prostszych funkcji organizmu). W zasadzie myślimy zawsze emocjami, a logika pomaga nam po fakcie wybór uzasadnić czy zracjonalizować go. W tym układzie jedyną opcją jest decyzja o tym jak głęboko pozwolimy emocjom zaburzać nasze wybory, jak bardzo się im poddamy, jak nimi zarządzimy by nie szkodziły a pomagały. To akurat jest bowiem w zasięgu każdego zdrowego człowieka, zresztą nawet chorych uczy się efektywniejszego radzenia sobie z emocjami, nie tylko za pomocą leków.

Wracamy tym samym ponownie do neurotyczności czyli nadmiernej i szybkiej reakcji emocjonalnej na bodźce, której towarzyszy również lękowy stosunek do świata i mała odporność na stres. To spora przeszkoda w świecie ryzyka i niepewności. Nadmierne pobudzenie leczyć można farmakologicznie, a także przy pomocy terapii z psychologiem. Ale większość ludzi w skali neurotyczności plasuje się w stanach umiarkowanych i potrafi radzić sobie z emocjami, szczególnie gdy pokazać im skuteczne sposoby, co praktycznie powinno być obowiązkowym programem już w szkole podstawowej (w niektórych krajach jest i przynosi spore skutki pozytywne).

Ponieważ rozróżniamy 2 zasadnicze rodzaje podejścia do tradingu – systemowy (automatyczny) i intuicyjny – stąd różnice w interakcji i wpływie emocji na decyzje. Przy okazji: kolejnym mitem jest powtarzany często stereotyp, że  trading za pomocą systemów eliminuje emocje. Blaga do kwadratu, sprawdza się tylko w przypadku robotów. Traderzy systemowi również afekty odczuwają, tylko rozkłada się to w innych miejscach i bardziej stonowanie niż u intuicyjnych.

Największym plusem systemowców jest oczywiście niezależność od emocji podczas podejmowania decyzji takich jak wejście na rynek, wyjście z niego i zarządzanie ryzykiem. Są one podejmowane na chłodno, bo automatycznie, bez udziału człowieka, i nie mają szans zostać zaburzone przez nadmierne reakcje emocjonalne. Chyba że sygnały płynące z automatu są ignorowane, ale jeśli w pełni się je respektuje, to wszystkie pozostałe emocjonalne uniesienia są niemal identyczne jak u traderów intuicyjnych i dotyczą przede wszystkim strat oraz obaw o działanie stosowanej metody. Paleta emocjonalna intuicyjnych jest za to znacząco bogatsza i największy problem to ich interakcja w momencie podejmowania decyzji wymienionych wyżej: o otwarciu i zamknięciu pozycji oraz o zarządzaniu ryzykiem. Ale nie ma innego i lepszego sposobu na radzenie sobie z tymi emocjami jak właśnie wielokrotne próby wystawiania się na ryzyko! Umysł i ciało uczą się wówczas stosownych reakcji, wyciągają wnioski i zapamiętują skutki za pomocą tzw. markerów somatycznych, adaptują się do mocno zmiennego i niepewnego środowiska. Emocje są niezbędne przy tej nauce, tylko przy ich pomocy mózg i układ nerwowy nabiera stosownych umiejętności, są one sygnałem ostrzegawczym, a sam stres w stosownych dawkach środkiem dopingującym.

Oczywiście emocjom należy w tym pomóc. Książki traktujące o nich w inwestowaniu są dość skąpe w tej mierze, przynajmniej te wydane w Polsce. Trzeba więc sięgać po literaturę typowo psychologiczną. Polecam wszystko co dotyczy mindfulness, terapii kognitywno-behawioralnych, medytacji, albo choćby przewodników typu „dla bystrzaków”. Jedna z najlepszych jakie czytałem to „Emotional healing for dummies”, niestety dostępna chyba w wersji angielskiej jedynie.

Do tradingu wchodzi również ostatnio pewna rewolucja psychologiczna z tym związana. Chodzi o obrót o 180 stopni w podejściu. Do tej pory sugerowano oddziaływanie na emocje w celu ich stępienia. Ale okazuje się, że dużo efektywniejsze okazują się terapie otwarcia na emocje. Nie da się bowiem emocji w żaden sposób wyłączyć, rodzą się one niezależnie od woli, szkoda więc energii na ich zwalczanie (coś jak nie myślenie o różowym słoniu, które daje skutek przeciwny). Trzeba więc wejść z emocjami w kontakt, nauczyć się je nazywać, rozpoznawać, a potem świadomie w nie zanurzać…

—kat—

[Głosów:3    Średnia:4.3/5]

1 Komentarz

  1. wolny-wybor

    Złotówka najtańszą walutą?
    http://www.zerohedge.com/news/2016-03-25/presenting-complete-global-currency-swirlogram

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *