Przynajmniej dwa powody, żeby nie dyskutować z rynkiem

Tydzień temu próbowałem stanąć po przeciwnej stronie na rynku ropy, niż zrobił to Tomek. Jego wyjaśnienia i powody decyzji można znaleźć tu, moje tu.
Mija tydzień i choć w długim terminie, na razie nie zaszły istotne zmiany (polecam wykres tygodniowy kontraktów na ropę), to jednak warto zwrócić uwagę na to, jak szybko rynek potrafi zweryfikować czasem nadmierne nasze oczekiwania. To dobry pretekst pokazujący jak zła decyzja co do kierunku, może mieć mimo wszystko dobre rozwiązanie. Przyznajemy się do tego, że nasze pierwotne założenia się nie sprawdziły i realizujemy stratę. Na blogach bossowych, jesteśmy jednymi z nielicznych, którzy uwzględniają, że na rynku można zrealizować stratę. Czytając bowiem od lat, różnego rodzaju komentarze, odnoszę wrażenie, że wszyscy zawsze realizują wyłącznie zyski.
Nieprzyznanie się do błędnego rozpoznania rynku (lub nieodpowiedniego momentu) może mieć przynajmniej dwie konsekwencje.

1.    Tracisz pieniądze, choć tego wcale nie zamierzałeś.
Wiadomo. Na rynku czasem się je traci. Niektórzy mają ogromny problem z zaakceptowaniem tego i usilnie szukają metody o 100 procentowej skuteczności. Przykro mi. Takie nie istnieją.
2.    Rynek ma zawsze rację. Ty tylko czasami
Możesz mieć przekonanie o swoim geniuszu, jak również być pewien, że cała reszta to idioci, albo manipulanci, ale koniec końców źle na tym wyjdziesz. Znajdziesz się w punkcie pierwszym i nawet nie będziesz mógł mówić o moralnym zwycięstwie. No chyba, że uznasz, że „oni manipulują, jak zawsze”. Ale w takim razie, co jeszcze robisz na rynku. Po co się męczysz z „onymi”

Można by wypisać tu jeszcze mnóstwo powodów, dla których nie warto się upierać. Choć zdarza się to pewnie każdemu, bez względu na staż rynkowy i umiejętności (o własnych przygodach opowiem na konferencji FXCuffs, która odbędzie się za kilka dni). Jednak w dużej próbce podejmowanych decyzji nie powinniśmy zbyt często upierać się przy ewidentnie złych wyborach. Warto również pamiętać, że nasza interpretacja wydarzeń jest tylko…, no właśnie naszą interpretacją. Pisałem w minionym tygodniu o zachowaniu KGHM w reakcji na pozornie niekorzystne informacje. Na blogu appfunds przy okazji tego zdarzenia wywiązała się dyskusja. Najbardziej mnie przykuły odpowiedzi, tak potwornie charakterystyczne, że sam podjąłem pewne szybkie decyzje.

„wyobraź sobie, że mam otwartą pozycję short z potrójnym lewarem… chyba muszę to przeczekać bo teraz zamykać to będzie masakra..”

– w dniu opisywanym przeze mnie

„obserwuję miedź i czekam na korektę, żeby kurs KGHM trochę spadł i wtedy zamknę pozycję. Mimo wszystko moim zdaniem miedź nie urosła aż tak żeby wywołać taką mocną euforię na akcjach KGHM. Być może będę musiał poczekać do wyników 17 marca, wtedy spodziewam się że kurs akcji spadnie. Obecnie mam tu stratę 27,5 %”

Strata blisko 30 procent i … czekamy na cud.

„zarobi na jutrzejszej korekcie, na otwarciu jeszcze poleci ze 3% do góry jak leszcze będą się chciały jeszcze załapać na pociąg, a później głęboka realizacja zysków. Typowy, oklepany od wielu lat scenariusz na naszej giełdzie.
Możecie mnie jutro w okolicach południa zapytać kto jest moim dostawcą szklanych kul.”

Nie ma to jak pewność siebie na rynku.
Czy warto się upierać przy własnym zdaniu? Chyba tylko dlatego, żeby powiedzieć „to moje zdanie, i nie zamierzam go zmienić”.

**
Przy okazji ostatniej wpisu dyskusja zboczyła na temat książek. Niezwiązanych z inwestowaniem, giełdą, finansami. Książki w moim życiu pełnią od lat ważną rolę i do pewnych pomysłów przymierzałem się od dawna. Miałem też potrzebę opisywania swoich wrażeń i być może wywołania dyskusji o przeróżnych inspiracjach czytelniczych. Zamiast więc wciąż narzekać, że mało jest w Polsce o książce (nie tylko przy okazji kolejnych nowości) postanowiłem zrobić coś czego sam szukam. Zapraszam do niewielkiego prywatnego projektu rozpoczętego w tym roku, do którego impulsem był powrót do starych książek. Wbrew pozorom, nie będzie to miejsce do rozważań wyłącznie o Wielkiej Literaturze.
Speculatio.pl

[Głosów:5    Średnia:4.4/5]

11 Komentarzy

  1. nieudacznik

    To troszkę są truizmy. Wśród osób, które przetrwały jako traderzy bardzo niewielu jest upartych i twardzieli. Uparte są jedynie dzieci wielodekadowej hossy którzy dzięki upartemu kiszeniu stratnych pozycji jakoś sumarycznie wychodzili na plus, takim chociażby był Buffett. Jeżeli ktoś jakoś utrzymuje się na powierzchni foreksu to możesz mi wierzyć cechuje go bardzo niski próg bólu i bardzo słabe przywiązanie do swoich koncepcji. To jedne z pierwszych rzeczy jakie człowiek sobie przyswaja w tym sporcie.

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      Pamiętaj, że staramy się pisać i dla tych, którzy zaczynają i dla tych, którzy mają jakieś doświadczenie.

  2. nieudacznik

    Co oznacza, że komentarz oczekuje na akceptację? Blogi wprowadzają cenzurę, czy tylko ja jestem tak wyróżniony?

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      Zatrzymywane są przy podaniu linków, wulgaryzmów i wygląda na to, że również gdy sztuczna inteligencja uzna, że TAK 😉

      1. pit65

        NO właśnie napisałem
        I ta sztuczna inteligencja albo czyta między wierszami , albo mój nick jest persona non grata 🙂

        1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

          Może jest tak inteligenta, że .. ja nie wiem właściwie

    2. trystero

      @ nieudacznik

      Jakbym miał strzelać to stawiałbym na “cechuje”. Jeszcze trochę zanim roboty opanują świat 🙂

  3. pite65

    @GZ

    NA mnie apogeum młodszego Łysiaka /lata 80/ zrobiło piorunujące wrażenie
    2 pozycje.

    1. Wyspy bezludne.
    2. MW-Muzeum wyobrazni

    Polecam.Nigdy potem ani przedtem niczego podobnego nie przeczytałem.

    1. Grzegorz Zalewski (Post autora)

      cośtam dawno temu Łysiaka czytałem. Bardzo. Nic już nie pamiętam. Zdaje się że to były jakieś powiastki sensacyjne

      1. pit65

        To akurat z sensacją nie ma nic wspólnego.
        Bardziej świat malowany impresjonizmem bardziej Marquez niż Ludlum 🙂

      2. pit65

        Swoją drogą jego sensacyjna political fiction jak “Flet z mandragory” czy pózniejszy “Statek” jest też very OK , ale to coś zupełnie odmiennego i świetnego IMO.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *