Apogeum porównywania Apple z Produktem Krajowym Brutto przypadło w polskich mediach na początek 2012 toku bo akurat wtedy kapitalizacja amerykańskiej spółki przekroczyła wysokości polskiego PKB*.

W anglojęzycznych mediach szczyt nastąpił chyba dwa lata później – przy okazji opublikowania przez Apple rekordowych (18 mld USD) kwartalnych zysków. W tym roku Apple pobiło ten rekord (o kilkaset milionów USD) i dziennikarze znów porównują Apple z PKB różnych państw. Na przykład New York Times zauważył, że 2/3 wszystkich państw ma PKB mniejszy niż roczna wartość sprzedaży iPhona.

Przynajmniej cztery wielkości związane z Apple, ale także innymi spółkami, są regularnie porównywanie z PKB różnych państw: kapitalizacja rynkowa, zyski, przychody i ilość gotówki w bilansie. Już samo spojrzenie na tę listę sugeruje, że przynajmniej część z tych porównań nie ma żadnego sensu. Bliższe przyjrzenia się tej kwestii pozwala dostrzec, że każde z tych porównań jest bardzo ułomne.

Najmniej sensu ma porównywanie do PKB kapitalizacji rynkowej. Kapitalizację (czyli liczbę wszystkich wyemitowanych akcji pomnożoną przez rynkową cenę akcji) można w uproszczeniu traktować jako rezultat zgadywania rynku co do wartości potencjału spółki do generowania zysków. PKB to natomiast łączna wartość wszystkich finalnych produktów i usług wytworzonych w danym okresie na danym obszarze (na przykład w 2015 roku w Polsce).  Przyjrzenie się powyższym definicjom wskazuje, że kapitalizacja rynkowa i PKB to wskaźniki tak odmienne, że porównywanie ich nie ma żadnego sensu. Kapitalizację rynkową Apple można ewentualnie porównać do kapitalizacji całych rynków akcyjnych (na przykład GPW) ale i takie zestawienie ma ograniczoną wartość poznawczą. Takie porównanie może pomóc zrozumieć znaczenie notowań Apple dla globalnego rynku finansowego i nastrojów inwestorów.

Dziennikarze w celu uzmysłowienia czytelnikom ekonomicznego znaczenia Apple porównują często do PKB przychody albo zyski kalifornijskiej spółki. Te porównania mają więcej sensu ale pierwsze z nich zdecydowanie zawyża ekonomiczne znaczenie Apple a drugie je istotnie zaniża. Korporacyjnym odpowiednikiem PKB jest łączna wartość dodana wytworzona w danej spółce. W przychodach ze sprzedaży produktów Apple zawarta jest także wartość wytworzona poza Apple (na przykład wartość procesorów, które wytworzył Samsung). Gdyby ktoś traktował przychody Apple i Samsunga jako PKB tych spółek to dwa razy uwzględniłby wartość procesorów Samsunga, które znalazły się IPhonach.

Niemal rok temu Matthew Klein na FT Alphaville podał prosty sposób na poradzenie sobie z tym problemem. Wielkość korporacyjnego PKB można obliczyć sumując dochody osiągnięte w ramach Apple, na które w zdecydowanej większości składać się będą pensje pracowników i zyski spółki (oraz odsetki zapłacone przez spółkę od udostępnionego jej kapitału). W dużym uproszczeniu będzie więc to suma wypłaconych wynagrodzeń plus EBITDA. Tę drugą wartość łatwo znaleźć a sumę wynagrodzeń można spróbować w przybliżeniu obliczyć. Matthew Klein uzyskał wartość 87 mld USD w 2014 roku. Tim Worstall z Forbes oszacował PKB Apple na około 100 mld USD w 2014 roku. Zgodnie z oczekiwaniami jest to wielkość istotnie mniejsza od przychodów (183 mld USD w 2014) lecz dużo większa od zysku netto (40 mld USD w 2014).

W tym momencie wyraźnie już powinno być widać, że zestawianie zgromadzonej przez Apple gotówki (216 mld USD) z PKB także pozbawione jest większego sensu i jest klasycznym porównywaniem jabłek z pomarańczami. Jeśli ktoś chce koniecznie znaleźć jakiś punkt odniesienia dla tej kwoty to podobnie jak Matthew Klein sugerowałbym zwrócenie się w stronę rezerw walutowych i aktywów państwowych funduszy majątkowych.

Myślę, że istnieją dwa powody chętnego korzystania przez dziennikarzy i blogerów** z opisanych wyżej porównań. Pierwszy z nich jest marketingowy – tytuł oznajmiający, że Apple jest już większe od Polski przyciąga uwagę czytelników. Drugi z nich dotyczy chęci przybliżenia czytelnikom obcych im konceptów ekonomicznych i zrozumienia znaczenia wielkich wartości, które mogą się wydawać kompletnie abstrakcyjne. Myślę, że wspomniane 216 miliardów dolarów jest właśnie taką wartością dla przeciętnego człowieka. Powstaje jednak pytanie czy używanie ułomnych porównań nie przynosi odwrotnych skutków i nie wprowadza niepotrzebnego zamieszania.

* Wzrost polskiego PKB i spadek cen akcji Apple sprawił, że polski PKB jest znów większy niż kapitalizacja Apple – tyle, że nie ma to większego znaczenia.

** Nie byłbym zaskoczony gdybym znalazł w archiwum podobne porównanie w moim tekście

[Głosów:9    Średnia:3.9/5]

5 Komentarzy

  1. qwerty

    ok, czyli dla laika, kapitalizacja Appla to ile basenów olimpijskich? 🙂

    1. trystero (Post autora)

      @ qwerty

      Gdyby je ułożyć jeden na drugim to byłyby tańsze od baryłki ropy

  2. xxx

    Oczywiście: PKB powinno się porównywać za sumą: płac pracowników, zysku firmy przed spłatą odsetek i zapłaconych podatków (minus dotacje). Bowem ta suma właśnie jest równa wartości dodanej wytworzonej przez firmę.

  3. _dorota

    “Gdyby je ułożyć jeden na drugim to byłyby tańsze od baryłki ropy”
    W TV mówili, że teraz wszystko już jest droższe od baryłki ropy. Tylko beczka z ropą jest tańsza.

  4. pit65

    Abstrahując od sensowności to bardziej logiczny był by zysk brutto do PKB.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *