Jak nie dyskutować z termometrem

Zapewne do czytelników naszych blogów dotarł już szum związany z obniżką ratingu dla polskiego długu. Sytuacja jest oczywiście poważna, ale nie zaskakująca, bo nowe władze zabrały się do wdrażania swoich pomysłów gospodarczych z gracją słonia w składzie porcelany. Jako osoba stale namawiająca naszych czytelników do poważnego potraktowania możliwości emigracji inwestycyjnej, mogę pozwolić sobie na zignorowanie całości zamieszania, ale nie mogę odmówić sobie przyjemności spojrzenia na szum z punktu widzenia osoby obecnej na rynku przez większą część swojego życia.

Bez wątpienia obniżka ratingu przez Standard&Poor’s, w mojej opinii częściowo słuszna, bo dobrze diagnozująca pewne tendencje w polskiej klasie politycznej, które – trzeba podkreślić – nie zaczęły się razem z obecnym rządem, wywołała sporo medialnego szumu. Faktem jest, iż krok agencji S&P jest wydarzeniem nowym w polskim życiu gospodarczym i tylko z tego powodu musiał wywołać ożywioną dyskusję w polskiej przestrzeni medialnej. Niestety, jak to zwykle bywa w sytuacjach nowych, do analizowania całości zamieszania zabrali się mniej lub bardziej amatorsko idioci, których jedynym argumentem są błędy agencji w bliższej lub dalszej przeszłości.

Bez wątpienia agencje, jak i np. audytorzy mają w swojej historii całą masę decyzji i opinii, które można kwestionować. Część popełnionych błędów wynikała z ograniczeń modeli, w ramach których operujemy analizując rzeczywistość gospodarczą, a część z pewnego umiejscowienia agencji ratingowych w całości procesu inwestycyjnego. Można oczywiście dyskutować, czy model agencji ratingowych nie wymaga zmian – w istocie agencje zmieniły swoje działania po 2008 roku i po kryzysie związanym z radykalnym wzrostem rentowności długu peryferyjnych państw strefy euro – ale to raczej proces na lata niż tygodnie, który przebiegnie ewolucyjnie. Dziś musimy założyć, że w perspektywie wielu kolejnych lat niewiele ulegnie zmianie.

Tu dochodzimy do tego, co jest główną ideą dzisiejszej notki. Szanowni państwo dziennikarze, politycy i analitycy rynkowi. Nie ma żadnego znaczenia, czy agencja ratingowa jest dobra czy zła, analityk jest gejem czy gojem, bankierem czy banksterem, a rating dobrze czy źle uzasadniony. Kluczem do całości dyskusji z ratingiem jest to, jak zostanie przyjęty przez rynek i czy rynek uzna opinie agencji za wiarygodne. Naprawdę całość zamieszania z polskim ratingiem sprowadza się do tego, czy polska klasa polityczna i społeczeństwo w całości doprowadzą do materializacji się ryzyk zarysowanych przez S&P – a ostatnio powtórzonych przez agencję Fitch – czy nie.

Jeśli paleta ryzyk nie stanie się faktami, to spadek ceny polskiego długu i związany z tym wzrost rentowności będą generowały okazje inwestycyjne. To samo można powiedzieć o złotym, który osłabiony na fali takiej czy innej opinii może oferować przestrzeń do zarobienia pieniędzy. O tym naprawdę powinni rozmawiać ludzie, którzy mają w sobie gen inwestora lub spekulanta. Wszystko inne jest medialnym i pr-owym szumem. Spory polityków z agencjami ratingowymi są na porządku dziennym, a oskarżanie się władzy i opozycji o przyczyny obniżenia ratingu przerabialiśmy niedawno w USA. Obrazowo rzecz ujmując, można dyskutować z termometrem i jego twórcami albo można spojrzeć na termometr i wyciągnąć z dokonanego pomiaru własne wnioski.

[Głosów:10    Średnia:4.2/5]

13 Komentarzy

  1. Dtrad5558

    Po prostu KTOŚ mu dobrze …ZROBIŁ :-0 albo zapłacił
    LOTOS PO … 1 czy 0 PLN ?

  2. GZalewski

    to jak tak zostawie tu informacje z wrzesnia 2011

    ” Agencja ratingowa Standard and Poor’s oświadczyła we wtorek, że jej oceny są apolityczne. Tak odpowiedziała na krytykę ze strony rządu Silvio Berlusconiego, który uznał obniżenie przez agencję wiarygodności kredytowej Włoch za politycznie umotywowane.

    W oświadczeniu, rozpowszechnionym w Mediolanie, agencja napisała: “Suwerenne ratingi Standard and Poor’s są ocenami apolitycznymi i uwzględniają ryzyko kredytowe dla inwestorów”.

    “Ocena S&P oparta jest na szczegółowych i niezależnych analizach perspektyw ekonomicznych i fiskalnych Włoch i na hipotezach związanych z postępem zadłużenia, jak to zilustrowano szeroko w dwóch opublikowanych raportach” – wyjaśniła agencja, która obniżyła wiarygodność kredytową Włoch z A+ do A.

    Agencja dodała: “Ratingi wskazują, jak różne inicjatywy polityczne mogą wpłynąć na wiarygodność finansową, a nie jest ich zamiarem wskazywanie jakichkolwiek sugestii w sprawie polityki, jaką rząd powinien lub nie powinien uprawiać”.

    Kancelaria premiera Berlusconiego w wydanym we wtorek komunikacie oświadczyła w reakcji na decyzję Standard and Poor’s: “Rząd otrzymywał zawsze wotum zaufania w parlamencie, pokazując w ten sposób stabilność swojej większości koalicyjnej”.

    “Oceny Standard&Poor’s wydają się podyktowane bardziej przez sprawy zakulisowe, opisywane przez gazety, niż przez rzeczywisty stan rzeczy i zdają się skażone przez polityczne uwagi” – oświadczył rząd Włoch.”

  3. Maly

    Tylko czemu podniesli ranking Grecji do B…
    Prawie zrownali ja z Polska

  4. ekonom polityczny

    @ GZ

    “Agencja ratingowa Standard and Poor’s oświadczyła we wtorek, że jej oceny są apolityczne”

    Zapewne z tej właśnie przyczyny nie konsultowano obniżki ratingu polskiego długu z MinFin, za to obszernie konsultowano z panami Szczurkiem i Petru

    https://twitter.com/Faworyt/status/688318986736525312

    a samą decyzję o obniżce firmowała niemiecka filia S&P (bo polska odmówiła)…

    1. trystero

      @ ekonom polityczny

      Gdyby inny reporter napisał na Twitterze, że rating konsultowano z Dalajlamą to też byś traktował to jako fakt?

      Po drugie, analityk S&P wyraźnie stwierdził, że poinformowano rząd o decyzji (przed jej ogłoszeniem) i pozwolono odnieść się do niej. Myślisz, że kłamie?

      1. JL

        Minister Szalamacha osobiscie na antenie TV przyznal, ze S&P konsultowalo sie z MF przed wystawieniem ratingu.

    2. GZalewski

      no ale źródło podałeś pierwsza klasa 🙂
      a juz to “nieoficjalnie…”
      no nieoficjalnie to do mnie też dzwonili

      1. ekonom polityczny

        Uważasz że Surmacz mija się z prawdą?

        1. GZalewski

          uważam, że stwierdzenie “nNieoficjalnie:analitycy rozmawiali z Petru i Szczurkiem” jest zawsze prawdziwe.
          jacy analitycy?, kiedy rozmawiali? gdzie.

          a to oficjalnie to co – jakieś źródło do wypowiedzi z MinFin, czy może S&P.

    3. biodro

      “nie konsultowano obniżki ratingu polskiego długu z MinFin”

      Swoją drogą bardzo ciekawe czy MinFin by był za obniżką, czy przeciw.

      “obszernie konsultowano z panami Szczurkiem i Petru”

      Jakieś źródło poproszę.

      “firmowała niemiecka filia S&P”

      I znowu ci Niemcy. Najpierw trzydziesty dziewiąty, a teraz to.

      “bo polska odmówiła”

      Oj, miała by miała ta polska filia gdyby tak nie odmówiła…

  5. JL

    http://www.tvn24.pl/jeden-na-jeden,44,m/pawel-szalamacha-w-jeden-na-jeden,611535.html
    Szalamacha przyznaje, ze S&P kontaktowalo sie z nimi (MF) przed publikacja ratingu.

    1. Adam Stańczak (Post autora)

      Panowie, czy naprawdę potrzebujecie opinii analityków i ministrów oraz dziennikarzy, żeby wiedzieć jak postępuje w takich przypadkach agencja? Przecież agencje były oskarżane o podnoszenie zmienności na rynkach, manipulowanie i topienie rządów. Między innymi na fali kryzysu PIIGS, w trakcie którego ratingi miały wpływ na wyceny CDS-ów, a CDS były papierkiem lakmusowym nastrojów rynkach, pojawiły się działania ze strony agencji ograniczające zaskoczenia. Nic lepiej nie oddaje amatorszczyzny całej masy tych “neospecjalistów” od agencji ratingowych niż ośmieszanie się taką pisaniną.

  6. Irek

    Abstrahując od ostatniej decyzji warto zobaczyć “Big Short” .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *