Nierealistyczne oczekiwania ułatwiają popełnianie błędów finansowych

W grudniu 2015 roku profesor Szymon Pilecki po raz kolejny zdołał przebić się do mediów ze skargą na poczynania państwa w sprawach oszukańczych wehikułów inwestycyjnych, których stał się ofiarą. Profesor stracił kilkaset tysięcy złotych na inwestycjach w produkty Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej, Finroyal i Amber Gold.

Autorka tekstu w Rzeczpospolitej przypomina, że państwo Pileccy zainwestowali 110 000 zł w produkty Amber Gold, 155 000 zł w produkty Finroyal oraz około 68 000 zł w produkty WGI. Z tej ostatniej kwoty zdołali odzyskać 48 000 złotych. Fakt, że jakiś inwestor mógł w okresie dekady powierzyć swoje oszczędności trzem różnych oszustom finansowym wydaje się intrygujący nawet jeśli uwzględni się scenariusz, w którym Amber Gold, Finroyal i WGI nie były jedynymi firmami, którym państwo Pileccy powierzyli swoje pieniądze.

Szymon Pilecki po raz pierwszy zainteresował media swoją sytuacją w 2014 roku – także za pomocą nagłośnienia listu, w którym krytykował postawę władz. Już wtedy komentatorzy zwrócili uwagę na interesujący szczegół związany z Panem Pileckim – jest profesorem zwyczajnym Polskiej Akademii Nauk, inżynierem specjalizującym się w lotnictwie i kosmonautyce. Tomasz Symonowicz podkreślił  na Blogach Bossy, że przekonanie podzielane przez wielu ludzi, że wykształcone i mądre osoby “nie powinny” podejmować fatalnych decyzji finansowych jest pozbawione mocnych fundamentów. Wykształcenie, wiedza i inteligencja mogą ograniczyć ryzyko popełniania rażących błędów finansowych ale w żadnym wypadku nie stanowią gwarancji ich uniknięcia.

Moim zdaniem w przypadku Szymona Pileckiego równie istotny może być inny szczegół. Profesor jest sędziwym człowiekiem, ma obecnie 90 lat. Oznacza to, że wszystkie nagłośnione w mediach nietrafione decyzje finansowe podejmował w dziewiątej dekadzie swojego życia. Myślę, że zagadnieniu błędnych decyzji finansowych podejmowanych przez seniorów, często pod wpływem nieetycznych praktyk sprzedażowych, nie poświęca się wystarczającej uwagi. Jako społeczeństwo starzejemy się i bogacimy jednocześnie. Oznacza to, że coraz więcej ważnych decyzji finansowych (dotyczących zarządzania zgromadzonymi oszczędnościami życiowymi) podejmują ludzie w sędziwym wieku. W wieku, w którym obniżają się umiejętności przydatne w podejmowaniu tego typu decyzji. Zauważa się ten problem w kontekście agresywnych i nieuczciwych praktyk marketingowych, którymi posługują się sprzedawcy produktów konsumpcyjnych o wyolbrzymionej wycenie (“cudowne kołdry i zestawy naczyń kuchennych”). Nie zdziwiłbym się gdyby seniorzy tracili dużo większe kwoty niewłaściwie zarządzając swoimi oszczędnościami niż podejmując nieprzemyślane decyzje konsumpcyjne.

O historii profesora Pileckiego pomyślałem także czytając artykuł Urodzeni by dać się oszukać opublikowany niedawno na stronach New York Times. Autorka artykułu sugeruje, że oszuści wykorzystują naturalną w przypadku większości ludzi tendencję do wiary w świat, w którym dobrym ludziom przytrafiają się dobre rzeczy. To połączenie z jednej strony przekonania o własnej wyjątkowości (w pozytywnym sensie) a z drugiej strony wiary w pewnego rodzaju kosmiczną sprawiedliwość, w której otrzymuje się od życia to co się od niego należy.

To optymistyczne przekonanie wykorzystują oszuści w różnych dziedzinach życia. Nie ma znaczenia, że chodzi o oszustów matrymonialnych potrafiących przez wiele lat oszukiwać swoich partnerów co do swojej prawdziwej tożsamości czy o oszustów finansowych przez wiele lat ukrywających prawdę o rzeczywistym charakterze prowadzonej przez siebie działalności. W obydwu przypadkach ofiary bardzo mocno wierzą, że przytrafiło im się w życiu coś na co zasługują, do czego mają prawo, czego mogliby oczekiwać w sprawiedliwym świecie.

Maria Konnikova przypomina, że pierwsze użycie określenia “confidence game” – terminu oznaczającego oszustwo dokonane przez wykorzystanie wzbudzonego wcześniej zaufania – pochodzi z połowy XIX wieku i dotyczy procesu (elegancko wyglądającego) naciągacza, który miał w zwyczaju podchodzić do przechodniów i pytać ich czy okazaliby mu zaufanie potrzebne do powierzenia mu zegarka na jeden dzień. Najwyraźniej wielu spotkanych przez naciągacza dżentelmenów obdarzyło go takim zaufaniem.

W tym miejscu dochodzimy do problemu nadmiernych, nierealistycznych oczekiwań. Chciałbym go zilustrować dwoma przykładami. Z badania zleconego przez Fusion wynika, że 28% amerykańskich millenialsów (ludzi urodzonych gdzieś pomiędzy 1980 a 2000) oczekuje, że zostanie milionerami. Rzeczywisty udział milionerów w amerykańskim społeczeństwie to około 8%. Albo więc millenialsi mają nierealistyczne oczekiwania wobec swojej przyszłości finansowej albo bardzo optymistyczne oczekiwania co do gospodarczej przyszłości USA.

Za Fusion

Za Fusion

Jeszcze bardziej szokujące dane podał kiedyś Washington Post. Wynika z nich, że 26% rodziców, których dzieci są sportowcami w liceum (high school) ma nadzieję, że ich dzieci zostaną zawodowymi sportowcami. Tymczasem nawet w najkorzystniejszej pod tym względem dyscyplinie sportowej – baseballu – szanse są mniejsze niż 1%. W wielu dyscyplinach szanse są bliższe 1 na 1000 niż oczekiwanym przez rodziców 1 do 4.

Optymistyczne oczekiwania pełnią istotną rolę w życiu. Motywują do wysiłku i umożliwiają podejmowanie trudnych, wymagających przedsięwzięć. Jednak nadmiernie optymistyczne oczekiwania mogą wpływać na podejmowanie lekkomyślnych decyzji finansowych i ułatwić zadanie finansowym oszustom.

[Głosów:8    Średnia:4.5/5]

2 Komentarzy

  1. GZalewski

    NIestety po pierwszej dużej stracie włącza się często mechanizm “muszę znaleźć coś lepszego,żeby się odkuć”. Przy czym lepsze oznacza wyższą stopę zwrotu. WIęc szuka się różnych możliwości w puli ryzykownej, przekonując samego siebie, że powinno się udać. Wiek nie ma tu nic do rzeczy.
    Dodatkowo nie wiadomo, czy w grę nie weszły jakieś “porady” sprzedawców danych produktów (obsatwiam, że tak), którzy raczej nie wspierają krytycznego osądu

  2. Adam N.

    “28% amerykańskich millenialsów (ludzi urodzonych gdzieś pomiędzy 1980 a 2000) oczekuje, że zostanie milionerami. Rzeczywisty udział milionerów w amerykańskim społeczeństwie to około 8%”

    Te oczekiwania niekonieczne muszą być nieracjonalne. Przynależność do określonej grupy majątkowej to kategoria dynamiczna. Całkiem możliwe, że średni udział milionerów w populacji to 8% i jednocześnie każdy nie-milioner będzie miał 28% szansy, że w ciągu powiedzmy następnych 40 lat przynajmniej raz zostanie milionerem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *