Inwestycyjne lekcje ze skandalu Volkswagena

Tydzień po wybuchu skandalu związanego z oszustwem, którego dopuścił się Volkswagen można oczekiwać, że oszustwo stanie się jednym z klasycznych przypadków studiowanych w szkołach biznesowych. Problemy Volkswagena oferują też kilka pożytecznych lekcji dla inwestorów.

Moim zdaniem, najważniejsza lekcja, którą przeciętny inwestor może wyciągnąć z ostatnich kilku dni dotyczy realistycznego szacowania ryzyka związanego z inwestowaniem w duże spółki o dobrej reputacji, tzw. blue chipy. W prezentacjach dla początkujących inwestorów często przeciwstawia się bezpieczne inwestowanie w blue chipy ryzykownemu inwestowaniu w małe spółki, zwłaszcza te w początkowej fazie rozwoju. Prawdą jest, że z historycznych danych wynika, że blue chipy odznaczają się niższą zmiennością, niższym zagrożeniem bankructwem i lepszymi standardami ładu korporacyjnego.

Za Stooq

Za Stooq

Nie oznacza to jednak, że inwestycje w blue chipy wolne będą od nagłych, gwałtownych załamań kursów. Polscy inwestorzy nie potrzebują wykresu akcji Volkswagena by uświadomić sobie ten fakt. Zachowanie kursu Orange (dawnej Telekomunikacji Polskiej), o którym pisałem na Blogach Bossy, KGHM albo banków (choćby z ostatnich kilkunastu tygodni) powinny uświadomić inwestorom, że także na dużych spółkach mogą się przytrafić sesje z kilkunastoprocentowymi czy kilkudziesięcioprocentowymi przecenami. Inwestycje w blue chipy nie są także wolne od ryzyka związanego z niskimi standardami zarządzania. Inwestorzy muszą wziąć pod uwagę ryzyko skandali księgowych. Nie muszą one oznaczać totalnych oszustw, jak w przypadku Enronu. Tylko w ostatnich dwóch latach, dwa globalne blue chipy: brytyjskie Tesco i japońska Toshiba borykały się z dużymi skandalami księgowymi. Istnieje też ryzyko katastroficznych błędów operacyjnych co pokazał przypadek BP z 2010 i skandal związany z wyciekiem ropy do Zatoki Meksykańskiej – to wydarzenie spowodowało spadek kapitalizacji rynkowej BP o kilkadziesiąt miliardów dolarów.

Drugą lekcją, którą można wyciągnąć ze skandalu Volkswagena jest spostrzeżenie, że takie zdarzenia są niezwykle trudne do przewidzenia*. Na blogu Instytutu CFA opublikowano wyniki ankiety przeprowadzonej wśród czytelników newslettera tej organizacji. Zapytano w niej czy analitycy są w stanie przewidzieć ryzyko skandali takich jak oszustwo VW na podstawie badania standardów zarządzania albo kultury korporacyjnej.

Za Usman Hayat

Za Usman Hayat

Czterech na pięciu badanych odpowiedziało negatywnie a tylko jeden na ośmiu uznał, że analitycy dysponują danymi i narzędziami do szacowania ryzyka wystąpienia tego rodzaju skandali. Inwestorzy polegający na analizie fundamentalnej powinni więc sobie uświadomić ograniczenia związanego z tego rodzaju podejściem do wyboru walorów do portfela.

Artykuł na blogu CFA przypomina o jeszcze jednej lekcji ze skandalu Volkswagena. Jego autor próbuje ustalić czy istniały jakieś publicznie dostępne wskazówki, które mogłyby sugerować ryzyko wystąpienia oszustwa w przypadku Volkswagena. Zauważył, że VW jako korporacja miał świetną reputację jako spółka przyjazna środowisku a także notował wysokie oceny w sferze pozafinansowej. Jednocześnie zwrócił uwagę na artykuły prasowe podkreślające niskie standardy ładu korporacyjnego i podkreślił, że takie środowisko zaplanowanie i przeprowadzenie oszustwa na taką skalę**. Rozważania Usmana Hayata przypominają, że analizując zdarzenia takie jak skandal VW skazani jesteśmy na walkę z efektem pewności wstecznej a interpretowanie dostępnych przed zdarzeniem informacji bez odwoływania się do znanych teraz konsekwencji jest olbrzymim wyzwaniem intelektualnym.

* Na blogu Climateer Investing pojawiła się sugestia, że dowody w sprawie VW były dostępne publicznie od ponad roku. Moim zdaniem jest to mocno naciągany wniosek. Jeśli już to od roku publicznie dostępne były informacje, że istniała gigantyczna różnica pomiędzy oficjalnymi wynikami testów czystości spalin a rezultatami testów “na drodze”. Te badania rzeczywiście skłoniły agencję regulacyjną (EPA) do wszczęcia dochodzenia, które zakończyło się przyznaniem Volkswagena do oszustwa. Nie sądzę jednak by same wyniki badań wystarczały do sformułowania tezy, że mamy do czynienia z gigantycznym oszustwem.

** Mam nadzieję, że śledztwo rzuci trochę światła na proces myślowy managerów, którzy wymyślili i przeprowadzili to oszustwo, na przykład na to czy w ogóle liczyli się z możliwością “wpadki” czy kompletnie ignorowali to ryzyko.

[Głosów:28    Średnia:4.7/5]

5 Komentarzy

  1. ekonom polityczny

    Wszyscy managerowie i decydenci z VW, powinni zostać zwolnieni z dożywotnim zakazem powrotu do przemysłu i jakiejkolwiek działalności produkcyjnej.
    Dlaczego? Bo to KRETYNI, którzy uważali, że nikt tego nie wykryje, bo mu się nie będzie chciało. I dziś firma może się z tego powodu nawet przewrócić.

    “To gorzej niż błąd, to głupota!” – de Talleyrand

    PS. Zróbcie coś z tym kompletnie nieczytelnym Captcha. Wbijam już 5 raz i cały czas źle…

    1. trystero (Post autora)

      @ ekonom polityczny

      Fascynuje mnie to co oni sobie myśleli. To była grupa niegłupich ludzi, którzy w pewnym momencie zdecydowała by masowo oszukiwać na testach czystości spalin. Jak przebiegł ten proces decyzyjny? Mam nadzieje, że śledztwo rzuci trochę światła.

  2. ekonom polityczny

    @ trystero

    Instynkt stadny (herding) ma różne postacie

  3. astanczak

    @ ekonom polityczny

    Pracujemy nad zmianą tej nieszczęsnej captcha. Jeszcze troszkę cierpliwości.

  4. Jack

    “Fascynuje mnie to co oni sobie myśleli.”

    Poniżej prawdopodobne wyjaśnienie powodów “podkręcenia” wyników testów.

    http://www.rsc.org/chemistryworld/2015/09/vw-volkswagen-emission-cheating

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *