Na naszych blogach szczegółową relację z pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku chińskim prowadził i prowadzi Trystero, a w prasie zaczyna roić się od ciekawych i obszernych tekstów na temat kolejnego szaleństwa. Dobrym uzupełnieniem blogowej relacji jest rzadki w dzisiejszej prasie, bo  długi i ciekawy, tekst brytyjskiego Guardiana. Dlatego dziś pozwolę sobie na notkę historyczną, która pokaże, że bańka w Szanghaju nie jest pierwszą w historii tego rynku.

Osoby, które zadały sobie trud poznania rozwoju chińskiego rynku akcji wychodząc poza codzienną bieżączkę muszą pamiętać, iż indeks giełdy w Szanghaju istnieje od początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, ma za sobą spektakularną zwyżkę i równie spektakularny upadek. Rzecz – czy raczej rzeź – miała miejsce w 1992 roku, w którym indeks giełd szanghajskiej szybko wzrósł z 400 punktów do blisko 1400 punktów, by później spaść ponownie do 400 punktów. Moja pamięć mówi mi, że w poniższym wykresie jest błąd, gdyż z literatury przedmiotu zapamiętałem zwyżkę do blisko 2000 punktów, ale i bez tego ówczesne szaleństwo jest dobrze zobrazowane.

Młodszym czytelnikom i osobom, które nie pamiętają świata przedinternetowego śpieszę z informacją, iż również poprzednia szanghajska bańka miała spektakularne wydarzenia. Jedną z nich miała być śmierć 10 protestujących, którzy starli się wówczas z policją w czasie zamieszek wywołanych głodem akcji i korupcją związaną z… loterią, w ramach której chińscy inwestorzy indywidualni mogli stanąć do walki o akcje oferowane przed wejściem na giełdę. Spróbujcie zrozumieć świat, w którym sama możliwość przystąpienia do losowania akcji była związana z przyznawaniem prawa do uczestniczenia w losowaniu możliwości zakupu drożejących akcji. Konstrukcja jest tak absurdalna, że nawet zwyżka indeksu na giełdzie w Szanghaju nie wydaje się już czymś dziwnym.

shc

To, co łączy dzisiejszą bańkę spekulacyjną z poprzednią bańką w Szanghaju, to próby ręcznego sterowania rynkiem przez władze chińskie najwyraźniej niepogodzone zarówno z rynkowymi mechanizmami, jak i prestiżową porażką w postaci upadku mitu „china dream”. Wspólnym mianownikiem obu bąbli jest również mechanizm psychologiczny,  który przypomina, iż każda bańka spekulacyjna wygląda tak samo. Zwyżka cen napędza na rynek coraz większą masę przysłowiowych pucybutów, którzy zaczynają marzyć o rzuceniu pracy i życiu z kapitału. Z czasem większość rozstaje się z marzeniami, a grający na kredyt zostają z długami i poczuciem bycia skrzywdzonym przez większych od siebie.

Żeby nie być gołosłownym odwołam się do książki The  Trading Crowd wydanej przez Ellen Hertz w Cambridge University Press w 1998 roku. Hertz miała okazję badać etnograficznie szanghajską bańkę 1992 roku, czyli tytułowe gupiao re i opisuje mechanizmy, w których mali gracze – nazywani po chińsku sanhu – sami przeciwstawiają się dużym rybom (dahu) i jeszcze większemu graczowi w postaci państwa (guojia). W 1992 roku pojawiły się wszystkie elementy, o których dziś pisze The Guardian – od rozczarowania rządem, po poczucie oszukania, jakie zawsze towarzyszy początkującym inwestorom złapanym w pułapkę marzenia o życiu bez pracy.

Jeśli dobrze przyjrzeć się dwóm chińskim bąblom spekulacyjnym, to szybko okaże się, iż było w nich sporo elementów, które świat oglądał już wcześniej. Wspólnym mianownikiem jest klasyczne zauroczenie rosnącymi cenami, bez mechanizmu rozumienia całości zamieszania. Narzędzia analityczne – jak np. proste wskaźniki fundamentalne – są w takich wypadkach zwyczajnie ignorowane, bo siła rosnących wykresów i cen zaślepia. Odnotujmy jeden dość oryginalny fakt. Jeśli na świecie rozpowszechnione jest słynne zdanie „tym razem jest inaczej”, to Chinach furorę zrobiło „u nas będzie inaczej”, w które wierzyły nawet władze. Niestety, znów okazało się, że w przypadku baniek spekulacyjnych jest zawsze tak samo.

[Głosów:32    Średnia:5/5]

4 Komentarzy

  1. gzalewski

    my też mieliśmy wersję “u nas inna specyfika”

  2. Jack

    Wszystkim, których interesuje to w jaki sposób funkcjonuje chiński sektor bankowo-finansowy polecam książkę “Red Capitalism: The Fragile Financial Foundation of China’s Extraordinary Rise” Carla E. Waltera i Frasera J. T. Howie’ego. Autorzy m.in. dokładnie opisują powstawanie i rozwój wcześniejszych baniek inwestycyjnych w tym kraju i to w jaki sposób później partia sobie z nimi radziła (dodruk pieniądze w celu powstrzymania wybuchu społecznego niezadowolenia). Obecny rozwój sytuacji i działania partii odnośnie chińskich indeksów nie są więc niczym nowym pod względem stosowanych rozwiązań, jedynie skala interwencjonizmu jest znacznie większa w porównaniu do wydarzeń z przeszłości.

  3. TraderBlog.pl

    Ciekawe jakie mają trupy w szafie, że z taką gorliwością bronią tej bańki giełdowej.

    Media podniecają się Chińskim GDP, analizując wartości z aptekarską dokładnością:
    +6% – hard landing
    +6,5% – soft landing
    +7% – ecnomic recovery
    +7,5% – strong growht…

    …a może cały ten wzrost jest fatamorganą?

    Nie jestem ekomistą więc może ktoś mnie oświeci w takiej kwestii – czy jeśli Chińczycy pożyczą/wydrukują bilion dolarów i za te pieniądze wybudują od zera super-utopijne miasto na pustyni Gobi, to czy PKB wzrośnie o 10%?

    1. trystero

      @ traderblog

      A jeśli Gadżetex zaciągnie kredyt na wybudowanie nowej, wypasionej fabryki gadżetów to PKB wzrośnie czy nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *