Wykres dnia: Nasdaq 5000

W poniedziałek 2 marca, indeks spółek technologicznych Nasdaq na krótko przekroczył barierę 5000 punktów. Zarówno inwestorzy jak i media finansowe przywiązują sporą uwagę do tego rodzaju okrągłych poziomów.

Nasdaq wspiął się powyżej poziomu 5000 punktów po raz pierwszy od 2000 roku a więc od zenitu technologicznego bąbla spekulacyjnego z przełomu wieków. Nietrudno się więc domyśleć, że ponowne osiągnięcie przez indeks poziomu 5000 punktów jeszcze bardziej ożywiło dyskusję o trwałości rynku byka i sensowności aktualnych wycen na rynku akcyjnym. Argumenty obozu pesymistów w tej dyskusji przedstawił kilka dni temu Tomasz Symonowicz na Blogach Bossy.

Warto przy tym zauważyć, że o ile Nasdaq dopiero zbliżył się do historycznego szczytu notowań (do rekordu intraday brakło w poniedziałek około 125 punktów czyli jakieś 2%) to indeks szerokiego rynku – S&P 500 już je poprawił, i to zarówno szczyty z 2000 jak i 2007 roku. Pokazuje to poniższy wykres z Financial Times:

Za Financial Times

Za Financial Times

W artykule Financial Times poświęconym pokonaniu przez Nasdaq poziomu 5000 punktów znalazłem jednak bardziej pożyteczne zestawienie: tabele porównującą 10 największych spółek i ich wyceny wskaźnikowe (cena/zysk) w Nasdaq w 2000 roku i 2015 roku:

Za Financial Times

Za Financial Times

Moim zdaniem powyższe zestawienie sugeruje, że bezpośrednie porównywanie bańki technologicznej z przełomu wieków i obecnej sytuacji na Nasdaq jest sporym nieporozumieniem. O ile można argumentować, że wskaźniki fundamentalne spółek z Nasdaq mogłyby być dużo bardziej atrakcyjne (wskaźnik cena/zysk dla raportowanych zysków to około 22, dla prognozowanych zysków to około 19) to znajdują się na poziomach bardzo odległych od tych z bańki technologicznej (wskaźnik cena/zysk wynosił wtedy około 60-70).

Wystarczy także spojrzeć na listę najważniejszych spółek w indeksie by zorientować się, że nie reprezentują one bliżej niesprecyzowanych marzeń i aspiracji ale w zdecydowanej większości są to stabilne, zyskowne, rozpoznawalne globalnie biznesy, które są w stanie generować wzrost przychodów i zysków. Myślę, że polski czytelnik może mieć problem z rozpoznaniem 2-3 spółek z tego zestawienia: Amgen i Gilead to wiodący firmy biotechnologiczne a Comcast to operator kablowy w USA.

Nie oznacza to, że osoby oczekujące korekty notowań nie mają racji. Tak się składa, że niedawno minęła 6 rocznica początku obecnego rynku byka na amerykańskich rynku akcyjnym. Statystycy rynkowi z Bespoke policzyli, że trwająca hossa jest czwartą w rankingu najdłuższych (6 lat) i najbardziej zyskownych (210%) w historii indeksu S&P 500.

Warto więc zauważyć jeszcze jedną różnicę pomiędzy Nasdaq z 2000 roku i Nasdaq z 2015 roku. Inwestorzy indywidualni w Polsce mają praktyczne możliwości partycypacji w trwającej hossie albo zagrania pod nadchodzącą korektę. Piętnaście lat temu taką możliwość mieli jedynie nieliczni indywidualni inwestorzy i często oznaczało to konieczność mniejszych lub większych kombinacji (jak zawieranie transakcji na rachunkach znajomych z USA). Obecnie, dzięki platformom forexowym i możliwości inwestowania na zagranicznych rynkach kasowych indywidualni inwestorzy w Polsce mogą wziąć bezpośredni udział w dyskusji o sensowności wycen na Nasdaq.

[Głosów:100    Średnia:2.5/5]

1 Komentarz

  1. Deo Gratias

    Paczę na listę spółek z 2000r. i wydaje mi się, że top topów, czyli MS, Cisco, Intel, Oracle, Sun, Dell również nie podpadały pod “nie reprezentują one bliżej niesprecyzowanych marzeń i aspiracji ale w zdecydowanej większości są to stabilne, zyskowne, rozpoznawalne globalnie biznesy, które są w stanie generować wzrost przychodów i zysków”.
    A jednak spadło…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *