Nowa ekonomia, stare zasady

Korzystam z okazji i tym razem sam się zabawię przez chwilę w analityka, czego w zasadzie nie lubię, ale atmosfera na giełdach tak się zagęściła, że przyda się spuszczenie nieco powietrza.

A dokładnie rzecz biorąc spuszczenie powietrza z balonika, którego na giełdach zachodnich inwestorzy tak imponująco właśnie dmuchają. Powód? Jak zawsze technicznie tylko jeden i ten sam:kasa. Kiedy jest jej za dużo a za nią stoi pełen optymizmu tłum, zawsze granice zostają przekroczone.

Podczas gdy indeksy na giełdach w Nowym Jorku pobiły w tym roku z wielkim mozołem rekordy notowań wszechczasów z grudnia 2015, o tyle europejskie indeksy zrobiły to samo z głośnym przytupem i bez oglądania się, rosną już niemal w pionie. Doświadczeni Czytelnicy wiedzą, co oznaczają już niemal hiperbolicznie wspinające się kursy na wykresach po kilku latach hossy. Ni mniej, ni więcej tak właśnie powstają spekulacyjne bańki. Spójrzmy chociaż na niemiecki DAX (wykres ze strony bossa.pl/wykresy):

 DAX_march2015

I w zasadzie nie byłoby może w tym nic dziwnego, tego rodzaju przebiegi cen mogą bowiem trwać jeszcze miesiącami, gdyby nie z przeraźliwym piskiem skrzecząca wokół rzeczywistość.

Mamy bowiem do czynienia z imponujących rozmiarów dychotomią. Giełdy od zawsze były swoistym barometrem gospodarek, albo na bieżąco albo z wyprzedzeniem pokazywały kondycję gospodarczej elity i jej przystawek, a jednocześnie odzwierciedlały oczekiwania oraz nastroje inwestorów. I o ile do tych drugich nie można mieć zarzutów, o tyle wobec kondycji gospodarek można mieć nieco pytań, jeśli nie zasadnych zastrzeżeń. Właśnie w marcu bowiem startuje europejska wersja QE, ogłoszona w styczniu przez szefa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego wielomiesięczna akcja skupu z rynku aktywów o wartości w sumie 1,1 biliona Euro (60 miliardów co miesiąc). Takich rzeczy i na taką skalę nie robi się z błahych powodów. Konkretnie robi się takie manewry na gigantyczną skalę ponieważ decydenci doszli do wniosku, że bez tego gospodarka stoczy się w czarną d…ziurę. Dostajemy więc do przemyślenia solidny dylemat: skoro giełdy odfrunęły w kosmos bo z gospodarką jest tak dobrze, to po co marnować miliardy europejskich podatników pod hasłem, że jest do licha tak bardzo źle?!

Czy kogoś zdziwi jeszcze fakt, że zanim jeszcze EBC wydał choćby jedno Euro, co miało zacząć się właśnie w marcu, rynki europejskie dostały ekstazy, śrubując niemal co dzień kolejne rekordy wszechczasów?! W sprawach dyskontowania tak istotnych zdarzeń rynek bywa bądź to nadefektywny, jak teraz, albo wręcz przeciwnie – nazbyt ociężały. Można by obecnie snuć domysły dokąd indeksy zabrną jeśli w końcu ów wykup zacznie przez kolejne 18 miesięcy działać jak planowano. Zyski spółek i cała gospodarka musiałyby rosnąć w dwucyfrowym tempie, żeby za giełdami nadążyć. W rzeczy samej jednak, zapowiedzieć skup aktywów to jedno, co innego jednak uwierzyć, że ta strategia zadziała. Inwestorzy uwierzyli. Proszę spojrzeć na poniższy wykres zrobiony przez Bank of America Merrill Lynch pokazujący zaangażowanie netto w europejskie akcje:

 eurlong

Czerwone kółeczko pokazuje eksplozję miłości ku unijnym rynkom w styczniu/lutym 2015 roku, rekordową od przynajmniej dekady. Wzrost doprawdy imponujący. Pieniądze są wg Bloomberga wycofywane z USA. Ok. 55% z odpytanych zarządzających (kontrolują w sumie 559 miliardów dolarów) deklaruje przeważanie europejskich akcji (18% miesiąc wcześniej). I to pomimo obaw o: geopolityczne kryzysy (30% badanych), deflację (23%) czy chińskie bankructwo długu (15%). Kryzysu w krajach Euro w lutym 2015 bało się tylko 8% (poprzedni miesiąc 12%) a pęknięcia bańki… 2% (5% poprzednio)! Trudno nawet znaleźć bardziej wiarygodniejszy powód tego tsunami gotówki niż zapowiedzi QE, które dziwnym być może trafem idealnie się skorelowały z tymi przepływami kapitału. Pozostaje więc pytanie: czy fundamenty nadrobią przepaść do indeksów, a jeśli nie to jak długo ten kapitał nie będzie sobie zawracał głowy tego typu duperelkami.

Zresztą i USA nie są bez grzechu. Proszę spojrzeć na wykres publikowany niedawno przez Zerohedge.com dla rynku amerykańskiego:

 20150226_green1

Nie wiem, serwis bowiem nie wyjaśnia, co kryje się w detalach pod krzywą US Macro (czerwona), wiem, co oznacza spadająca w tym samym trendzie krzywa brązowa – przewidywane zyski spółek objętych indeksem S&P, który pnie się w zupełnie przeciwnym kierunku (optymistyczna krzywa zielona). Wskaźnik Cena/Zysk liczony metodą Noblisty R. Shillera wszedł właśnie w obszar, który wyznaczał wszystkie poprzednie bessy, a i tak jest niższy od europejskich.

Wygląda znajomo? Pytam tych, którzy przeżyli przynajmniej ostatni krach z lat 2007-2009. Ale spokojnie, przy dobrych humorach owe dysonanse mogą potrwać długimi miesiącami zanim rynek wystawi rachunek za ów optymizm.

Pytanie kiedy dowiemy się, że „tym razem jest inaczej”. A w zasadzie nie trzeba z tym czekać, to w dużej części wiemy już dziś. Od 5 lat mamy monstrualne bujanie statkiem za pomocą programów skupu aktywów znanych pod akronimem QE z kolejnymi numerkami serii. Ekonomia nowej generacji. Potęgi typu USA, Japonia, Anglia i UE wpadły na pomysł tak prosty, że aż dziw bierze, iż nie zastosowano go już dużo wcześniej na masową skalę. Ekonomia drukarkowa. Wystarczy tu i tam w bilansie dopisać kilka zer i nieustannie zalewać rynek tak wykreowanym pieniądzem. Ogromny eksperyment, którego skutków jeszcze nie znamy, operacja na żywym organizmie metodą prób i błędów, której wynik oceni dopiero historia.

W ten sposób dokonał się jeden z największych transferów w historii. Od oszczędzających i podatników przetransferowano pieniądze do inwestorów giełdowych (niepolskich) i banków. Nie mnie oceniać ideę tej nowej ekonomii, mnie interesuje giełda. A tu widzę kolejny „dzień świstaka”. Inwestorzy, a mam na myśli przede wszystkim instytucje, powielają niemal dokładnie te same amnezyjne zachowania co w każdym cyklu, pompując bańki. Nie mam pojęcia ile zostało nam do rozładowania obecnej, mogę jedynie przytoczyć sławny i opatentowany okrzyk najlepszego anansera bokserskiego:

„Panie i panowie. Przygotujmy się na wielkie grzmoty!”.

p.s. czy podatków nie można by zastąpić również dopisywaniem zer?

—kat—

[Głosów:52    Średnia:4.5/5]

8 Komentarzy

  1. AlGebroid

    Sygnałem do pęknięcia bańki będą powszechne i entuzjastyczne wypowiedzi o “nowej ekonomii”. A tymczasem wypowiedź szanownego Autora jest daleka od entuzjazmu… Cóż, trzeba jeszcze trochę poczekać.

    1. trystero

      @ AlGebroid

      Na razie mamy dyskusję o tym czy już nadszedł moment by bać się AI 🙂

  2. astanczak

    “As long as the music is playing, you’ve got to get up and dance. We’re still dancing.”

  3. pit65

    A może mały poradnik uaytkownika o przyszłości 🙂

    http://www.chlebus.eco.pl/Przyszlosc.htm

  4. _dorota

    @ pit65
    Bibliografia, którą podaje Autor jest tak powalająca, że skłoniła mnie do przeczytania linku 🙂

  5. GZalewski

    “Mamy bowiem do czynienia z imponujących rozmiarów dychotomią. Giełdy od zawsze były swoistym barometrem gospodarek, albo na bieżąco albo z wyprzedzeniem pokazywały kondycję gospodarczej elity i jej przystawek, a jednocześnie odzwierciedlały oczekiwania oraz nastroje inwestorów.”

    ale też mówi się (a może mawiało), że giełdy wyprzedzają trendy w koniunkturze. Więc może to taki optymizm przed kolejnym boomem 😉

  6. xxx

    trochę to przypomina tekst kuczyńskiego z 2005 czyli mamy jeszcze dwa lata hossy:)) jak mawiał patron naszych czasów na dłuższą metę wszyscy będziemy martwi:)

  7. lesserwisser

    @ AlGebroid

    “Sygnałem do pęknięcia bańki będą powszechne i entuzjastyczne wypowiedzi o „nowej ekonomii”.

    Dokładnie, w 1998 r. gdy puchła bańka dot.comowa, niektórzy (u)znani ekonomiści zaczęli przebąkiwać o konieczności wprowadzenia nowych zasad ekonomii i wyceny firm, bo stare już nie przystają do nowych uwarunkowań.

    Pamiętam że wtedy jeden z komentatorów stwierdził, że te nawoływania zwiastują, ani chybi, rychłe pęknięcie bańki i powrót do starych, sprawdzonych zasad.

    Tym razem chyba będzie podobnie a nie different, czas więc chyba wrócić na Forum, by trzymać rękie na plusie, tfuuu pulsie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *