(Okazało się, że około 75%-80% majątku Ivanova pochodzi ze spadku po jego rodzicach a nie jest wynikiem skrupulatnego oszczędzania i inwestowania. Ivanov wprowadził w błąd dziennikarzy – być może z powodu chęci zdobycia popularności i rozreklamowania swojej strony internetowej. Indywidualną historię Ivanova należy więc kompletnie zignorować. Przykro mi, że czytelnicy stracili czas na jej czytanie.
Nie jest to jednak powód do zmiany opinii o przydatności regularnego, systematycznego oszczędzania, wykorzystywania uprzywilejowanych podatkowo form inwestowania, wybierania niskokosztowych instrumentów inwestycyjnych czy uproszczenia procesu oszczędzania i inwestowania. W przypadku większości ludzi te działania nie zapewnią statusu milionera przed „trzydziestką” ale z całą pewnością zwiększą stabilność finansową i bezpieczeństwo finansowe na emeryturze).
Poniżej znajduje się oryginalny tekst artykułu:
Zwolennicy prognozowania rynkowej koniunktury na podstawie sentymentu pojedynczych artykułów w prasie biznesowej otrzymali za sprawą Yahoo Finance trudny orzech do zgryzienia. Portal finansowy opublikował tekst o 27-letnim milionerze, który przypisuje swoje bogactwo ciężkiej pracy, bardzo wysokiej stopie oszczędności i systematycznemu inwestowaniu odłożonych pieniędzy.
Anton Ivanov przybył do USA z Rosji wraz z rodzicami w 2002 roku. W wieku 16 lat, jeszcze w szkole średniej, otworzył bankowy rachunek oszczędnościowy, na który wpłacał całość dochodów z pracy w barze z kanapkami (zapewne za minimalne wynagrodzenie). W wieku 18 lat otworzył indywidualny rachunek emerytalny (tzw. Roth IRA przypominający polskie IKE i IKZE). Ze względu na wysokie koszty i niechęć do finansowania edukacji kredytem nie zdecydował się na studia. Po kilku latach pracy zaciągnął się do Amerykańskiej Marynarki – skusiły go relatywnie wysokie zarobki (zwłaszcza po uwzględnieniu całego pakietu) i możliwość nieodpłatnego zdobycia wyższego wykształcenia.
Ivanov bardzo szybko zaczął wykorzystywać limity wpłat w ramach Roth IRA dlatego otworzył też zwykły rachunek maklerski. Ivanov nie został jednak inwestycyjnym guru. Uznał, że samodzielne wybieranie spółek do portfela w jego przypadku nie ma sensu. Zdecydował się inwestować przez nisko-kosztowe fundusze inwestycyjne i zdywersyfikował swój portfel pomiędzy kilka klas aktywów (akcje amerykańskie, duże spółki, średnie spółki, małe spółki, akcje rynków wschodzących, surowce i obligacje), które corocznie rebalansuje. W latach 2008-2009 Ivanov przetrwał swoją pierwszą bessę na rynku akcyjnym – nie wycofał pieniędzy z rynku.
W wieku 22 lat, w 2009 roku Ivanov kupił pierwszą nieruchomość, którą przeznaczył pod wynajem. W tej chwili posiada trzy nieruchomości, z których dwie wynajmuje. Wydaje się, że Ivanov jest pod dużym wpływem klasycznych poradników finansowych, które kładą nacisk na pasywne źródła dochodów a w konsekwencji na inwestycje na rynku nieruchomości. Przed osiągnięciem „czterdziestki” Ivanov planuje posiadać 10 nieruchomości w celach inwestycyjnych.
Łatwo się domyśleć, że kluczem do finansowego sukcesu Ivanova była wysoka stopa oszczędności. Ivanov zdołał odkładać 60% swoich dochodów w czasie służby w Amerykańskiej Marynarce. Obecnie przeznacza na oszczędności około 50% ze swoich rocznych dochodów na poziomie 100 000 USD (z pominięciem dodatkowych 24 000 USD z wynajmu nieruchomości). Ivanov oszczędza według prostych zasad – najpierw wykorzystuje limity w uprzywilejowanych podatkowo programach emerytalnych a pozostałe pieniądze równo rozdziela pomiędzy rynek finansowy i fundusz rynku nieruchomości. Stara się także zautomatyzować proces oszczędzania by zminimalizować ewentualne pokusy konsumpcyjne.
Zdecydowałem się przybliżyć czytelnikom Blogów Bossy przykład Ivanova ponieważ ilustruje on równie przydatną co niepopularną regułą – dla większości ludzi najprostszym sposobem zwiększenia finansowego bezpieczeństwa i stabilności jest zwiększenie stopy oszczędności. Niedawno zwrócił na nią uwagę Timothy Lee na portalu Vox, który zaproponował interesujący eksperyment myślowy, które może skłonić do zwiększenia stopy oszczędności. Lee zasugerował przejrzenie danych statystycznych o rozkładzie dochodów w społeczeństwie i sprawdzenie gdzie w tej klasyfikacji się znajdujemy. Zapewne okaże się, że duża część z nas znajduje się w górnej połówce tego zestawienia, być może w najwyższych 20%, może 10%, może 5%. Najprawdopodobniej, w społeczeństwie jest całkiem sporo ludzi, którzy utrzymują się mając do dyspozycji istotnie mniej dochodów niż my. Pokazują oni, że najprawdopodobniej jesteśmy w stanie oszczędzać więcej pieniędzy niż oszczędzamy.
Niestety, idea, że dla wielu ludzi kluczem do finansowego dobrobytu jest zwiększenie stopy oszczędności, a więc ograniczenie konsumpcji, nie ma potężnego potencjału medialnego i marketingowego. Ta idea nie wypełni sali kongresowej równie łatwo co oszust finansowy, który zagrabił pieniądze tysięcy ludzi i sporą ich część wydał na narkotyki i prostytutki.
Wysoka stopa oszczędności to nie jedyna rzecz, na którą inwestorzy mogą zwrócić uwagę w przykładzie Ivanova. Inspirującym pomysłem może być dążenie do wykorzystania podatkowych korzyści związanymi z emerytalnymi programami oszczędnościowymi oraz zwracanie uwagi na koszty inwestycji w przypadku portfela akcyjnego. Godne uwagi mogą być także dążenia do uproszczenia procesu oszczędzania i inwestowania oraz dbałość o systematyczny charakter oszczędzania. Można odnieść wrażenie, że w postawie Ivanova widać chęć zerwania wszystkich nisko wiszących owoców w procesie inwestowania.
Po zapoznaniu się z historią Ivanova nasunęły się mi dwie wątpliwości. Pierwszą mógłbym zawrzeć w pytaniu: czy gdyby Ivanov był trzy lata starszy i swoją pierwszą inwestycję na kalifornijskim rynku nieruchomości przeprowadził nie w 2009 roku lecz w 2006 roku to czytalibyśmy dziś o jego filozofii inwestowania? Druga wątpliwość dotyczy awersji do ryzyka. Ivanov deklaruje, że nie obawia się podejmować „mądrego ryzyka”. Jeśli widzisz okazję i myślisz, że jest to dobra okazja to powinieneś z niej skorzystać pamiętając, że możesz się mylić i zdając sobie sprawę z konsekwencji pomyłki – powiedział w wywiadzie dla Yahoo Finance. Myślę jednak, że wielu czytelników oceni postawę Ivanova jako konserwatywną, nacechowaną dużą awersją do ryzyka. Jim Chanos w rozmowie z Barrym Ritholtzem, o której wspominałem kilka tygodni temu, podkreślił, że młodość to najlepszy w życiu okres na podejmowanie większego ryzyka inwestycyjnego czy biznesowego. Po pierwsze, z reguły jest to okres, w którym ludzie nie mają jeszcze zobowiązań rodzinnych wobec partnerów, dzieci lub sędziwych rodziców. Po drugie, jest to okres, w którym nawet w przypadku niepowodzenia pozostaje dużo czasu by zacząć wszystko od nowa. Myślę, że poszczególni ludzie powinni się zastanowić czy ich profil emocjonalny predysponuje ich do wykorzystania filozofii życiowej Ivanova czy Chanosa.


Tak, choć życie pisze różne scenariusze i brak projektów lub spadek rentowności może być chwilowy. I pytanie co wtedy? Wypłacać…