Każdy początkujący inwestor, który przychodzi na rynek spotyka się z zaleceniem, żeby inwestować w spółki o mocnych fundamentach i dużej płynności. Pochodną jest skierowanie uwagi na tzw. blue chips, z których z czasem robi się przeskok na spółki średnie i małe. Nie ma zatem zaskoczenia, iż wyjście na rynki zagraniczne może – choć nie musi – być powieleniem tej ścieżki i odrzuceniem z pola uwagi spółek małych.

Powiedzmy sobie szczerze, każdy kto emigruje z GPW na rynki zagraniczne musi zachwycić się faktem, iż może mieć w portfelu spółki, o których czytał i słyszał przez lata. Nie ma w tym większego zaskoczenia. Kto chciałby włożyć pieniądze w spółki o nazwach takich, jak np. Kodiak Oil&Gas czy Bank of The Ozarks, gdy ma pod ręką Apple i Goldman Sachs? Idę o zakład, że niewielu – jeśli ktokolwiek. A jednak spółek takich jest na Wall Street cała masa i stanowią 2/3 składu indeksu Russell 3000, o którym mówi się, iż obejmuje niemal całość wszystkich akcji, jakie są w obrocie na rynku amerykańskim. Nie ma jednak wątpliwości, iż spora część inwestorów słyszała o indeksie Russell 2000, który obejmuje dolne 2000 spółek z indeksu Russell 3000.

Jeśli ktoś chciałby poświęcić chociaż jeden dzień na prześledzenie każdej z 2000 spółek z indeksu Russell 2000, potrzebowałby na to ponad kilku lat! Nie wiem, jak szybko szanowni czytelnicy radzą sobie z wykresami, ale i filtrowanie mechaniczne może wyrzucić tu koszyk, którego poznanie zajmie miesiące. Inaczej mówiąc osoby, które chciałyby jednak sięgnąć do drugiej linii rynku amerykańskiego mają utrudnione zadanie i tylko z tego powodu nigdy nie wyjdą poza spółki z DJIA czy S&P500. Szczęśliwie – zgodnie z wcześniej lansowanym na blogu hasłem – there is an ETF for that! Naszą odpowiedzią jest ETF iShares Russell 2000 Index Fund, którego zadaniem jest umożliwienie inwestycji w spółki skupione w indeksie Russell 2000.

Odnotujmy dwa zaskakujące fakty. Imponująca liczba 2000 spółek w indeksie bazowym wygląda naprawdę mocno, ale z punktu widzenia kapitalizacji stanowi około i ledwie 10 procent całego indeksu Russel 3000. Inaczej mówiąc szukając swojej szansy w tym segmencie ruszacie na podbój naprawdę głęboko położonych rejonów na Wall Street, gdzie trudno krasnalowi zapuścić bez batyskafu i przewodnika, jakim jest ETF. Kolejny fakt, który również nie jest większości znany. Wedle obliczeń Blackrock, na bazie Average Daily Volume (pdf), iShares Russell 2000 Index Fund był drugim – po SPDR S&P500 – najmocniej handlowanym funduszem indeksowym świata. Dziś aktywa ETF-u opiewają na przeszło  22 000 000 000 USD. Szanownym czytelnikom zostawię porównanie tej kwoty z kapitalizacją GPW.

Rzućmy też okiem na wykres tygodniowy indeksu Russell 2000 z naszej aplikacji Ispag. Nie tylko ja zobaczę tu zarys układu, który po domknięciu zapowiada naprawdę mocne tąpnięcie indeksu z potencjałem spadku o kolejne 10 procent. Dla graczy, którzy uznają, iż hossa na Wall Street ma przed sobą jeszcze niejedną odsłonę, korekta – obecna czy potencjalna – mogłaby, choć nie musi, być dobrą okazją do zagrania o dalsze zwyżki w segmencie właściwie omijanym przez inwestorów z Polski. Oczywiście trzeba odnotować fakt, iż amerykańskie maluchy nie grają teraz niczego ciekawego i w przeciwieństwie do spółek o dużej kapitalizacji wydają się słabą inwestycją roku 2014 – wynik Russella 2000 YTD to około -7 procent – ale ja osobiście w hossie lubię kupować na korektach, a nie gonić za rynkiem. Bez żadnych zaleceń skończę notkę tezą, iż dziś, jutro czy w czasie kolejnej bessy, trzeba mieć ten ETF na oku.

russell2000

Na koniec tradycyjnie wykres funduszu iShares Russell 2000 Index Fund z naszej platformy Infront wspomagającej grę na rynkach zagranicznych.

iSharesRussell2000

[Głosów:0    Średnia:0/5]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *