Wykres dnia: S&P500 w perspektywie miesięcznej

W czwartkowej notce pozwoliłem sobie nazwać przekroczenie przez indeks S&P500 pułapu 2000 pkt. banalnym. W istocie szampany w byczym obozie nie strzelały a wręcz na rynki wróciła standardowa dawka pytań, kiedy to szaleństwo się skończy…

Popularność wykresów intraday i skupienie na tym, co dzieje się na rynkach z godziny na godzinę powoduje, iż w tej codziennej bieżącce unikają szersze obraz rynków. Więc dziś rzucamy okiem na wykres miesięczny S&P500, który u mnie osobiście wywołuje jedno pytanie – jak można byłoby być niedźwiedziem w ostatnim roku? Wszak technicy muszą widzieć tu wybicie z wieloletniego trendu bocznego a czytelność trendu wzrostowego i sukcesy techniczne byków właściwie nie zostawiają pola na interpretację. Naprawdę wykres sam kieruje uwagę na lata 90, kiedy w pięć lat S&P500 wymaszerował z poziomu 500 punktów w rejon 1500 punktów. Nie było wówczas luzowania ilościowego, ale nie brakło też kryzysu i wątpliwości. A jednak, na rynku wciąż roi się od pesymistów, którzy widzą absurdalność zwyżek i oczekują załamania. Wcześniej lub później trafi im się poważna korekta a nawet finał trendu wzrostowego lub ziści się mokry sen każdego pesymisty – krach. Wówczas będą mogli krzyknąć swoje triumfalne “a nie mówiłem”. Jednak już teraz można powiedzieć, że przegapili jedną z kilku szans, jakie w życiu ma inwestor, by zagrać na długim i czytelnym trendzie wzrostowym.

 sp500-longterm

 

 

[Głosów:36    Średnia:3.7/5]

1 Komentarz

  1. TraderBlog.pl

    Pozwolę sobie podlinkować wykres tego samego indeksu tylko w skali logarytmicznej, z inaczej dobranym punktem startowym:

    http://www.traderblog.pl/?attachment_id=1237

    Już nie wygląda tak dramatycznie, nieprawdaż? I nie piszę tego w kontrze do autora, wręcz przeciwnie – mój załącznik ma pokazać, że na prawdziwe przyśpieszenie, hiperbolę a la lata 2000 jest jeszcze czas i miejsce. Szczególnie, wobec wszechobecnego pesymizmu i szukania szczytu. Rzesza niedźwiedzi, która może się nawrócić dobrowolnie lub pod przymusem (margin call) wygląda na całkiem sporą i może wkrótce zaczną wskakiwać do odjeżdżającego pociągu?

    Powszechne są porównania obecnej sytuacji na wykresie do roku 1987. Też widzę pewne analogie ale zadaje sobie również pytanie – a co jeśli jesteśmy dopiero w 1986? Nie twierdzę, że tak będzie a ten wpis to nie bycza prognoza, raczej post ku przestrodze dla tych, którzy twierdzą, że teraz to już musi spaść i kurczowo trzymają się krótkich pozycji. Przypomnę im zatem, że 1987 rozpoczął się od wzrostu o 40% i mimo krachu w czarny poniedziałek zakończył się na plusie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *