Wywiad z IronManem, część 3

Kontynuacja rozmowy z poprzednich dwóch wpisów. Tym razem o regułach gry.

kathay: Wspominasz o znaczeniu losowości. Jak ją neutralizować w tradingu? Kto jak nie ty będzie to wiedział?

IronMan: Ja wątpię czy jest na to poprawna i wyczerpująca odpowiedź. Co najwyżej spróbujmy z jakąś pragmatyczną podpowiedzią, bo samej losowości nie sposób wyeliminować całkowicie. Już na starcie stajesz na pozornie przegranej pozycji jeśli chcesz analizować rynek – przecież kursy są niczym innym jak produktem losowości. Nie jestem ekspertem, jestem praktykiem, który wierzy w sens tego co robi. Prościej chyba znajdę odpowiedź odnośnie czegoś pokrewnego: szczęśliwego przypadku, czy może trafu, nie wiem jak najlepiej przetłumaczyć angielskie „luck” – tu wiedza, myślenie, kompetencje i umiejętności stanowią jedyny racjonalny przeciwbalans. Jeśli natomiast chcesz ograniczyć wpływ losowości potrzeba gruntownej logiki, krytycznego myślenia, racjonalności podejścia i przede wszystkim znajomości przynajmniej podstawowych reguł statystycznych. Dzięki nim przynajmniej wiadomo, że tysiące powtórzeń redukuje wpływ losowości. Do kompletu dodajmy w takim razie stworzenie i przetestowanie reguł gry, które dają szansę na sukces przy konsekwentnej powtarzalności.

No to skoro padło słowo reguły to spodziewam się usłyszeć co nieco więcej od Ciebie w tym temacie.

Nie wiem czy będę pomocny w takiej formie typu wywiad, zależy też czego oczekują twoi czytelnicy.

Oczywiście tego co zwykle – co i jak w tym biznesie działa?! Mamy setki książek i znakomitych traderów-celebrytów, ale jakoś mało konkretów i sensownych podpowiedzi…

I myślisz, że ja mogę się z nimi równać? Nawet nie śmiałbym! Na to trzeba solidnie zasłużyć, przynajmniej dobrym self-marketingiem 🙂

Nie przesadzaj! Jesteś przynajmniej traderem z krwi i kości, obejrzałem twoje wyniki i kawałek tradingu na żywo, targam się przez pół Europy nie po to żeby posłuchać o Twojej skromności! 🙂

No nie wiem… Żeby poznać reguły potrzeba godzin wykładów i dni praktyki, co najwyżej możemy pogadać o pewnej filozofii mojego podejścia, być może właśnie pryzmat losowości będzie dobrym punktem odniesienia.

No to śmiało.

Hmmm… Mój trading na akcjach nie jest żadną formą prognozowania, nie znam się na odgadywaniu przyszłości. Nie jest również odmianą typowej Analizy technicznej gdyż czytanie z wykresu to w moim wypadku nie tyle oparcie na automatycznej powtarzalności wzorów cenowych co ekstrahowanie bieżącej informacji z wielu źródeł jednocześnie. Jeśli już, to korzystam z powtarzalności zachowań inwestorów. A teraz i algorytmów, co sprawia coraz więcej trudności. Każda transakcja jest na swój sposób unikalna ponieważ interesują mnie jedynie bieżące reakcje i działania uczestników tej gry, które manifestują się nieustannie w zmianie kursów o określonym zakresie, zmienności i relacjach wobec siebie. Każda transakcja to oddzielna całość ze swoją historią.

Przypomina to bardziej modne ostatnio Theory of Mind.

Ooo… to jestem nie na czasie. Nazwijmy to raczej “tape reading”.

Czyli to co wiek temu robił Jessie Livermore opisany w „Wspomnieniach giełdowego gracza”? Ale on bankrutował wielokrotnie, czy czasem nie czeka cię podobny los?

Mam nadzieję, że nie! Istnieją pewne różnice między nami. Nie mówiąc o sztuce manipulacji, która wówczas uchodziła niemal za cnotę. Przede wszystkim ja operuję tu i teraz, szybko reaguję na zmiany sytuacji, nie oczekuje jak on tygodniami czy miesiącami na rozwinięcie się trendu i przeżywanie wszystkich kolejnych fal spadków i wzrostów. Livermore pozwalał swoim transakcjom zanurzać się w stratach, które w pewnym momencie kończyły się tragedią. Choć miał fenomenalne wyczucie sytuacji, brakowało mu wykończenia, oddawał kontrolę losowości. Ja ucinam straty szybko. Uznaję, że mogłem się pomylić lub nie wszystkie informacje zostały ujawnione w czasie gdy jestem na rynku, co jest po prostu częścią tego biznesu, do czego po czasie można się po prostu przyzwyczaić. Nie bierz tego proszę za zarozumiałość. Po prostu uczmy się na tamtych błędach zamiast je powtarzać.

Ale suma twoich drobnych strat może się przerodzić w solidne obsunięcie!

Nie neguję. Dlatego tak ważna jest w tym wszystkim nie tyle sama informacja z rynku co matematyka, rygorystyczne stop-lossy i polowanie na solidne ruchy wzrostowe, które z nawiązką pokryją drobne straty. I dlatego też poszukuję zmienności a nie unikam jej. Rynek działa cyklicznie i momenty przyśpieszonego ruchu przeplatają się z momentami chwilowej akumulacji, oczekiwania, gry w czarowanie. Nawet mając nieperfekcyjne informacje można dzięki znajomości matematyki, nazwijmy ją inwestycyjną, nadal wygrywać z rynkiem. Trafność czyli częstotliwość wygranej to nie wszystko. Nie mogę wprawdzie na nią narzekać, a celuję w ruchy o wielkości 4-10 razy większe od pojedynczych strat. Choć oczywiście średnia nie wchodzi w ten zakres.

A w takim razie na czym polega twoje pozyskiwanie informacji, które decydują o transakcji?

Analizuję przede wszystkim jak napływają i są realizowane zlecenia, jak wygląda ich głębokość i wielkość po obu stronach, ich intensywność i częstotliwość, a także ilość obrotu, który generują, wnioskuję jakie intencje za nimi się kryją, nawet to czy kupujący atakuje po stronie ‘bid’ czy ‘ask’ ma znaczenie. To wszystko wpływa na bieżące i ostatnie kursy w sensie ich położenia względem siebie, co generuje pewne charakterystyczne i powtarzające się wzory, z których korzystam następnie do wyłapywania ruchów wybiciowych w górę. To wszystko musi się zazębiać, bywają bowiem nierzadko takie właśnie charakterystyczne wzory na wykresie, za którymi nic nie stoi i wiem wówczas, że z tego może nie będzie wiarygodnego ruchu. Ja doświadczam i mam nadzieję często wyczuwam różnicę między akumulacją, w której za swoistym układem cen nic nie stoi. Poza tym liczy się miejsce powstania takiego wzoru. Inaczej gra się je po luce otwarcia, inaczej podczas istotnych raportów, inaczej na zamknięcie, jeszcze inaczej w pobliżu ważnych poziomów cenowych czy zamknięcia z poprzedniej sesji.

To niesamowicie absorbujące i czasochłonne kiedy porównam do swojego automatycznego i opartego na samych cenach tradingu!

I tak właśnie jest. Lata doświadczeń wprawdzie ułatwiają taką nawigację, ale i tak często po zmiennej mocno sesji czuję się wypompowany. Nie jest prosto tego wszystko nauczyć kogoś niedoświadczonego, do tego trzeba nie tylko samej dobrej woli, ale też chyba stosownego usposobienia. Dlatego mój staż na wstępie do prop trading trwał miesiącami, a rotacja była dość spora.

Nna samą myśl o tak intensywnym zaangażowaniu w analizę każdego ruchu dostaję dreszczy. W takim razie pogadajmy o forexie, bo jak się domyślam tam robisz sobie niemal sjesty skoro brak tu informacji o wolumenie i głębokości karnetu zleceń.

Poniekąd masz rację 🙂 To zbyt obszerny i zdefragmentowany rynek bym mógł podchodzić z tą samą metodologią. Korzystając jednak z nabytych doświadczeń wyprowadziłem nieco prostszą strategię, którą bardziej można przyrównać do tego co nazywa się Analizą techniczną.

A jednak! Zamieniam się w słuch w takim razie.

W przypadku par walutowych, a korzystam w zasadzie tylko z trzech z nich, całość opiera się na powtarzalności wzorów cenowych, a więc nie jest tak jak w moich akcjach, gdzie każda transakcja to osobna, zamknięta historia. Kiedy wchodzisz w powtarzalność zaczyna się liczyć procent trafności a także warunki brzegowe czyli stopy zamykające transakcje. Ułożyłem w zasadzie 2 strategie o w miarę solidnej trafności i w miarę stabilnej relacji zysk do ryzyka. Kiedy w takim razie korzystasz z powtarzalności, losowość o której rozmawialiśmy, zaczyna mieć znaczenie.

Znam to bardzo dobrze, losowość zabija trafność w Analizie technicznej, ale mało kto zdaje sobie z tego sprawę albo chce w to wierzyć.

Tak, dokładnie. Jeśli bowiem pojawiają się 3-4 nietrafne wejścia zakończone stop-lossem, a krzywa zysków opiera się przecież na powrocie do średniej, to znaczy, że pojawią się wkrótce wejścia, które zadecydują o twojej skuteczności. To jest jeden z ważniejszych atrybutów A.T. – pilnowanie częstotliwości pojawiania się wzoru. Wyjście poza to oznacza oddanie pola losowości, która przez pewien czas może przynieść ci szczęśliwe rozdania, ale może to w dłuższym czasie zemścić się obsunięciem dużo wyższym niż wynika ze statystyki. Dlatego jeśli już zdecyduję się na jedną parę to piłuję ją do upadłego, gdybym skakał z pary na parę cała strategia może się rozsypać.

Ale to samo możesz robić na akcjach.

Jeśli algorytmy zepsują rynek do końca być może nie będzie innego wyjścia. Póki co opieram swoją przewagę na analizie zleceń.

Czy twoje układy cenowe na obu rynkach są takie same lub podobne?

Nie, zupełnie nie. Rynek walut ma inną symetrię i dynamikę, działam też w innym horyzoncie czasowym. Mogę powiedzieć, że tu wzory wybrałem dużo prostsze, mniej absorbujące i wymagające krótszego szeregu cen.

Ale są to jakieś klasyczne formacje znane z teorii A.T.?

No nie, raczej nie. Analiza forex to moje autorskie koncepcje, chociaż tutaj pewnie wszystko wygląda wszędzie podobnie. Akcje to w dużej mierze wiedza nabyta w USA, ale nie było o nich mowy w sensie Analizy technicznej. Zresztą w klasycznych formacjach nie ma nic złego bo sporo inwestorów zaludnia ten obszar więc tworzy się wspólnota płynności i celów. Sensem jednak jest nie samo rysowanie jak wspominałem, ale matematyka jaka za tym stoi.

CDN

—kat—-

[Głosów:41    Średnia:4.7/5]

3 Komentarzy

  1. Pol

    Jak dla mnie to porównywanie do J.Livermoora jest w najgorszym razie niepoprawne.Ostatecznie jego majątek z giełdy był ogromny.Tymczasem raczej mówimy o drobnym spekulancie.Osoby które ja znam a które żyją z giełdy nigdy nie zdradzą swojej strategii nawet w zarysie,nie mówiąc o spotkaniu ich na jakichkolwiek blogach czy forach tematycznych.

  2. _dorota

    Coraz ciekawsze kolejne części. Już w drugiej są smaczne kąski, tutaj sporo food for thought.

  3. Goryl z buszu

    Grzegorz Zalewski został …Mistrzem Rynków Finansowych ! Brawo !

    Nowość w ofercie studiów podyplomowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

    W odpowiedzi na wzrastające zapotrzebowanie na specjalistów zajmujących się rynkiem kapitałowym, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu zaprasza na pierwszą edycję – Studium podyplomowego „Mistrzowie rynków finansowych”. Trwają już zapisy. Zajęcia rozpoczynają się w październiku 2014.

    Nazwa studium nawiązuje do znanej w środowisku osób interesujących się tematyką rynku kapitałowego książki Jacka Schwagera „Mistrzowie rynków finansowych”. Program studium jest adresowany do osób, które chcą się rozwijać w sektorze finansowym, w sektorze związanym z rozwojem rynku finansowego i chcą uzyskać wiedzę, którą przekazują im praktycy, którzy odnieśli sukces w analizach i w inwestowaniu na rynku finansowym.

    Informacje o studium można znaleźć pod adresem internetowym:

    http://podyplomowe.ue.poznan.pl/studia.163.html

    Wśród wykładowców m.in. Grzegorz Zalewski !

    Kierownikdr hab.Eryk Łon, e-mail: erlon@interia.pl

    Ramowy program przedmiotowy

    Strategiczna alokacja aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego

    Dojrzałe i wschodzące rynki akcji

    Psychologia inwestowania

    Międzyrynkowa analiza techniczna i fundamentalna

    Metodologia analizy fundamentalnej w praktyce analityka domu maklerskiego

    Cykl wyborczy a sytuacja na rynkach akcji

    Polityka pieniężna i budżetowa a rynki akcji

    Inwestowanie na rynku Forex

    Makroekonomiczna analiza rynków akcji

    Inwestowanie w kontrakty terminowe

    Zastosowanie świec japońskich do inwestowania na giełdzie

    Zarządzanie funduszem inwestycyjnym w praktyce

    Przykłady skutecznych inwestorów giełdowych

    Analiza światowych rynków finansowych w praktyce

    Instytucje ubezpieczeniowe na rynku finansowym

    Seminarium podyplomowe

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *