Pod ostatnimi notkami pojawiły się spory o etyczną stronę biznesu, więc to dobra okazja, żeby rozejrzeć się po rynku w poszukiwaniu… grzechu.

W standardowym mniemaniu giełda kojarzy się ludziom z chciwością – jednym z grzechów głównych – ale na rynku nie brakuje spółek, które zarabiają pieniądze na znacznie bardziej przyziemnych grzeszkach niż pożądanie pieniądza. Starczy odnotować, iż giełda oferuje inwestowanie w akcje spółek nie tylko tytoniowych, ale również specjalizujących się w dostarczaniu ludziom rozrywek takich, jak hazard, nałogi, seks czy broń, gdzie potrzeba naprawdę sprawnego PR, by przedstawić przedsięwzięcia w pozytywnych kategoriach. Dlatego nie będziemy tego robić. Zrobimy w notce coś przeciwnego – zaakceptujemy ciemną stronę ludzkiej natury.

WallStreet, jako symbol zepsucia, nie byłaby sobą, gdyby nie wymyśliła produktów udowadniających światu, że „inni szatani” dają zarobić lepiej niż rynek. Jednym z takich wehikułów jest The Vice Fund, który stawia sobie jasny cel: inwestowanie w spółki grzeszne po to, by pobić S&P500. Znającym angielski zostawiam z zabawą w tłumaczenie sobie na polski nazwy tego grzesznego funduszu. Nie będziemy analizowali tutaj realności stóp zwrotu – każdy z czytelników może zrobić to sam przeglądając ulotkę (pdf) – ale rzucimy okiem na spółki w posiadaniu funduszu, o których polski inwestor zwyczajnie nie słyszał lub nie wiedział, że może w nie inwestować dzięki rosnącej ofercie ekspozycji na rynki zagraniczne.

Na szczycie listy była spółka Lorillard, która dostarcza ludziom tytoń od ponad 250 lat. Spółka notowana na NYSE była pierwszym z dużych graczy tytoniowych, które dokonały ekspansji na rynek e-papierosów. W połowie lipca Lorillard został kupiony przez Reynolds American – kolejna ze spółek tytoniowych w koszyku The Vice Fund – za blisko 27,5 mld dolarów. Obok dwóch wspomnianych firm znaczący udział w portfelu miał jeszcze kolejny gigant związany z przemysłem tytoniowym – Altria. Zawiedzeni nie będą również zwolennicy zarabiania na hazardzie, bo The Vix Fund lokuje pieniądze w sieci kasyn – spółki MGM Resorts, Wynn Resorts i Las Vegas Sands.

Równie ciekawą propozycją zarabiania na ludzkich słabościach jest koszyk spółek proponowany przez Motif Investing. Jeśli zadacie sobie trud prześledzenia strony z koszykiem Seven Deadly Sins, to zobaczycie, że obok spółek znajdujących się w polu zainteresowania The Vice Fund, można znaleźć tej klasy firmy, co Goldman Sachs czy Morgan Stanley, które zdaniem twórców odpowiadają na potrzebę inwestowania w spółki związane z wspomnianą wcześniej chciwością. Polecam rzucić okiem na całość koszyka z podziałem na poszczególne „grzeszki”, bo to dobra lekcja poznania kilku firm, których się nie znało lub zwyczajnie innego spojrzenia na proces inwestycyjny.

Niestety nie znalazłem żadnego ciekawego funduszu indeksowego, który oferowałby prostą ekspozycję na grzeszną stronę ludzkiej natury, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by swój portfel uzupełnić o kilka spółek zarabiających na ludzkich słabościach. Chcemy tego, czy nie świat coraz bardziej dobija do modelu, które pięknym zdaniem opisał Alexander Willcott – Wszystkie rzeczy, które naprawdę lubię robić się są nielegalne, niemoralne lub tuczące. Jak już ma coś nas z tych rzeczy tuczyć, to niech tuczy również nasze portfele dywidendami i dobrymi perspektywami na przyszłość.

W związku z tym, że mamy wakacje, to na koniec jeszcze muzyczny akcent, których jakoś mało na blogach bossy. Zapomniani dziś nieco w Polsce Pet Shop Boys pomagali nam już wcześniej maszerować na Zachód, więc dziś sponsorują nam notkę przy promowaniu ekspozycji na grzech. Tym razem słowami mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. A teraz idźcie w świat i grzeszcie nie tylko myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem, ale również zdrową stopą zwrotu! W finale tylko ona ma znacznie i to jej wielkością będziecie zmywać poczucie winy z inwestowania w Siedem Grzechów Głównych.

[Głosów:52    Średnia:3.4/5]

4 Komentarzy

  1. _dorota

    Seven Deadly Sins – dosyć zaskakująco skonstruowany ten koszyk. 43% waży w nim Obżarstwo (rozumiane jednak głównie jako nałóg tytoniowy i alkoholowy), w kategorii Lenistwo – same media. W kategorii Żądza spodziewałabym się raczej sieci agencji towarzyskich a nie damskiej bielizny 🙂
    Ludzkość jednak zdziadziała – bohaterowie Szekspira nie siedzieli przed telewizorem paląc e-papierosa…

    A już poważnie. Widać po doborze tego koszyka, że “grzeszna” etykietka jest wyłącznie zabiegiem marketingowym. To jest poczciwy koszyk consumer staples rozszerzony o silny sektor medialny i ozdobiony kwiatkami jak damska bielizna i giwera (szczypta pieprzu). Nie ma w tym nic złego, ale każda sztuczność w inwestowaniu jest raczej obciążeniem.

    Nie wiem – może dobra wyższego rzędu w tym zestawieniu (luksusowy wypoczynek i kosmetyki) to jest ekspozycja na utrzymanie wydatków przez ludzi bogatych w kryzysie. W każdym razie koszyk wydaje się dość sztuczny.

    1. astanczak (Post autora)

      @ _dorota

      To raczej świadczy o tym, że staples same w sobie ocierają się o grzech. Zawsze można zbudować swój koszyk o ładnej nazwie 7Sins i wybrać kilka spółek z tych dwóch propozycji.

  2. pit65

    Grzech to byłby jakbyś Adamie “zakupił” sobie dajmy na to jakąś Ewę i zrobilibyście jakiś remake Księgi Wyjścia, bo tak to marnej próby te moralizatorskie bzdury o inwestowaniu 🙂

    Bo jeżęli taka produkcja damskiej bielizny ociera sie o grzech to jak pisze pismo “nie tylko ten co kradnie , ale i ten co trzyma drabinę”.
    Słowem wszystkie Panie rosdiewajtie fatałaszki i pozbądźcie sie tego grzechu 😉

  3. astanczak (Post autora)

    @ pit65

    Nie doceniasz fatałaszków i luxury markets, dlatego odpowiem cytatem z filmu Diabeł ubiera się u Prady “Tak, w tym wielomiliardowym biznesie chodzi tylko o piękno wewnętrzne”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *