Czasy, w których o biznesie internetowym mówiło się, że nie musi zarabiać, bo liczy się kilkalność, a zasady gospodarki zmieniły się bezpowrotnie, dawno już minęły. Oczywiście, gdzieś tam powstanie kiedyś jakaś nowa hossa, której apologeci będą mówić o nowym paradygmacie i całkowicie odmiennym podejściu do biznesu, w którym nie trzeba zarabiać, ale na razie póki co nie musimy się tym przejmować. Doceniane są firmy, które poza obietnicami zarabiają.

Jedną ze spółek, która powstała w samym szczycie bańki internetowej, w lutym 2000 roku była TripAdvisor (NSQ:TRIP) tworząca portal dla podróżujących po całym świecie, pozwalający z jednej strony zorganizować podróż i pobyt w najróżniejszych zakątkach globu, z drugiej zaś służący jako miejsce wymiany informacji o restauracjach czy hotelach. Sam korzystam z niej od czasu do czasu zerkając na opinie o miejscach, w których można coś zjeść.

Polecam spojrzenie na historyczny wygląd i zakres działania strony, żeby zrozumieć jakie zmiany w całym biznesie nastąpiły od pierwotnego pomysłu.

Tak wyglądała strona np. w 2003 roku

http://web.archive.org/web/20030525205629/http://tripadvisor.com/

W tej chwili TripAdvisor a właściwie TripAdvisor Media Group to kilkanaście marek, z których w Polsce znana jest przede wszystkim omawiana tripadvisor.pl. Przychody firmy to 15,7 mld dolarów, co sprawia, że znajduje się na drugim miejscu w swojej branży (mniej znany w Polsce Priceline.com (NSQ:PCLN) ma przychody w wysokości 63,2 mld dolarów;  na trzeciej pozycji znajduje się Homeaway.com (NSQ:AWAY) z przychodami 3,3 mld dolarów). Spółka od kilku lat systematycznie osiąga zysk netto, choć nie płaci dywidendy. Zysk na akcję w 2009 roku wynosił 0,75 dolara, zaś w 2013 było to niemal dwa razy więcej, czyli 1,44 dolara. Przy tym poziomie zysku i obecnej cenie akcji, wskaźnik Cena/Zysk znajduje się na „prawdziwie internetowym” poziomie, co odróżnia ją znacząc od spółek, które przybliżałem już w ramach tego cyklu. C/Z wynosi bowiem 75,9. Ale mieści się w zakresie osiąganym przez konkurencję, wspomniany Homeaway.com ma C/Z na poziomie 181, Priceline 32,2, zaś Orbitz (NYS: OWW) 74,4.

Jak może wyglądać wykres akcji spółki, która w ciągu pięciu ostatnich lat niemal podwoiła zysk na akcję? No cóż to kolejna spółka, która znalazła się w naszym cyklu dzięki temu, że właśnie w minionym tygodniu odnotowała swoje historyczne maksimum (publiczna oferta miała miejsce pod koniec 2011 roku). W ciągu ostatniego roku kurs zwyżkowała z 60 dolarów do 110. Trend wzrostowy jest co prawda przerywany bardzo gwałtownymi korektami, zaś w tej chwili pokonany został nieznacznie szczyt sprzed czterech miesięcy.

TRIP

Źródło wykresu: Platforma INFRONT (dostępna w DM BOŚ)

 

[Głosów:4    Średnia:5/5]

3 Komentarzy

  1. NieObliczalny

    Poniżej TripAdvisor w doborowym zestawieniu autorstwa Goldman Sachs ;). Wprawdzie dane z przed 3 miesięcy, ale można chyba zakładać, że zasadniczo nie straciły na aktualności:

    http://www.zerohedge.com/news/2014-03-10/americas-most-overvalued-companies-are

  2. gzalewski (Post autora)

    @NieObliczalny
    Wiesz, że takie ‘ostrzeżenia’ mają sens,w chwili gdy bedziesz w stanie ocenić, co tak naprawde jest tym “zbyt wielkim” przewartościowaniem.
    Podczas hossy to nie ma znaczenia. Po prostu ludzie kupują i tyle.
    Wskaźniki – jakie wskaźniki? Kupuj, kupuj.
    Przewartościowanie będzie, gdy zacznie sie kupuj, kupuj, kupuj, bo nie zdążysz na pociąg!

    Zerknij na te spolki po kolei z tej tabeli.
    No dobra są sprzed trzech miesięcy
    THRX – przy nowych szczytach
    LNG – znów rekord
    TWTR – tu marnie
    GLNG – nowy szczyt
    FEYE (kiepsko 50% spadek w ciagu ostatnich miesiecy)
    WDAY – przeciętnie
    PCYC – obsuwa o 40%
    SPLK – jw.w
    SCTY – po korekcie znów rosnie
    INCY – po korekcie znow zbliza sie do szczytów

    dalej to juz robota dla Ciebie 🙂
    Fundamenty mogą byc naprawde długo przewartościowane

  3. NieObliczalny

    @ gzalewski

    Masz oczywiście rację – przewartościowanie w trakcie hossy potrafi utrzymywać się całymi kwartałami, nierzadko przechodząc do samego jej końca w jeszcze większe przewartościowanie, gdy liczniki (ceny) rosną szybciej niż mianowniki (zysk, przychody itp).

    Po prostu uznałem, że mimo wszystko uczciwie było pokazać przywołaną przez Ciebie spółkę w nieco innym świetle. Tym bardziej, że kojarzyłem przywołane w poprzednim poście zestawienie.

    Decyzję “wchodzić czy nie” trzeba oczywiście pozostawić potencjalnemu inwestorowi przedstawiając argumenty za i przeciw.

    A co podsumowania obecnej hossy, niezmiernie spodobała mi się poniższa wypowiedź zarejestrowana w pewnej internetowej dyskusji:

    “How it ends everyone knows. When it ends nobody knows” 🙂

    pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *