Istnieje szansa, że odwiedzający nasze blogi nadal inwestują na GPW, a więc dysponują wiedzą, chęcią i kapitałem, wobec których nasza giełda albo czuje się bezradna albo jej chyba aż tak bardzo na tym nie zależy.

Albo inaczej – zależy o tyle o ile generujemy prowizje i obroty. A z tymi ostatnimi nie najlepiej i nie widać nawet światełka w tunelu. Choć może ktoś tradycyjnie dodać, że światełka widać nawet dwa i to chyba nadjeżdżający z naprzeciwka Pendolino. Nie piszę tego z troski, nie posiadam akcji naszego operatora z Książęcej, marudzę raczej z ciekawości. Ale też by porozmawiać o motywacjach nas – inwestorów. Również tych, którzy nas tutaj odwiedzają, ale z GPW nie mają już/jeszcze żadnych bliższych kontaktów finansowych.

Obroty spadają również od lat na najpotężniejszym rynku czyli giełdach amerykańskich. Istotny powód to rynkowi predatorzy XXI wieku czyli algorytmy o dużej częstotliwości (HFT), które wystraszyły część inwestujących (lawinowo wzrosły zlecenia a drastycznie spada ilość zawartych transakcji). Ale to nie przypadek, który dotyczy Warszawy. Sporo obrotu w USA, głównie instytucji, przeniosło się do tzw. „Dark pools” czyli prywatnych platform obrotu tworzonych i obsługiwanych przez banki i brokerów. Ponownie – nie dotyczy to GPW. Co dotyczy w takim razie nas?

Z pewnością brak wyraźnej koniunktury, adekwatnej do skali progresji w gospodarce i wzrostów na światowych giełdach. To zniechęca, ale również jest pochodną nie tylko oczekiwań, ale i zjawisk okołorynkowych. Zagraniczne zaangażowanie w polskie akcje od kilku kwartałów maleje, kapitał woli prawdopodobnie rosnące i pewniejsze giełdy światowe. Na to nakłada się zamieszanie z OFE, które nie dość, że musiały zrezygnować z części akcyjnych inwestycji, to na domiar złego coraz więcej lokują na rynkach zagranicznych. Jak z tym wszystkim powinniśmy konfrontować się my? Czego się spodziewać i oczekiwać? Jakich kroków ze strony GPW domagać się ?

Nasza giełda jak każda normalna firma komercyjna powinna badać rynek, jego preferencje, motywacje, oczekiwania, reakcje na zmiany. Nie wiem czy nasza to robi, jako że oficjalnie takich działań nie widać. Nie zamierzam oczywiście jej w tym wyręczać, być może cokolwiek najwyżej sugerować. Patrzę na to co dzieje się w Warszawie z bliska od zarania GPW i widzę jak zmienia się ten mikro świat, a przede wszystkim jak kształtuje go postęp (pamiętam gdy z każdym zleceniem trzeba było dzwonić – makabra). Nie tylko zresztą infrastrukturalny, ale również coś bo bardziej mnie interesuje czyli mentalność, wiedza, kompetencje, wybory i decyzje inwestorów. Być może Czytelnicy chcieliby się podzielić swoimi obserwacjami w tym temacie? Być może taka wymiana wiedzy pomoże giełdowym decydentom i nam samym zrozumieć to i owo?

Zacznę sam.

Jako jeden z pierwszych brałem udział w rozkręcaniu naszego rynku kontraktów terminowych. Nie mieliśmy notowań on-line, ani zabawek do elektronicznego tradingu, nie mieliśmy pełnej wiedzy ani wzorców, obroty były niepłynne, prowizje wysokie, depozyty również. A mimo to jak szaleńcy robiliśmy transakcje daytradingowe! Nie wszystkim oczywiście wyszło to na zdrowie (kolosalne luki podczas bańki technologicznej), ale na pewno na dobre wyszło rynkowi kontraktów i mówi się, że to dzięki takim jak my on się rozkręcił.

Próbuję sobie przypomnieć nasze motywacje z tamtego okresu. Futures to była nowość, powiew inwestycyjnego glamouru z wielkiego świata, pierwszy instrument lewarowany o ile się nie mylę. To już dawało miejsce na testowanie nowych strategii, pierwszych systemów transakcyjnych, nowe podejście do ryzyka, próby zabezpieczania pozycji w akcjach. Ale może też akcje wydawały nam się już po prostu nudne, a lewar pociągający. A potem przyszedł prysznic.

Kilka pomyłek w zleceniach wstrząsało gwałtownie notowaniami co kilka miesięcy. Przyszły OFE, które zostały podejrzane o manipulacje rynkiem, pokątne interesy, cudofixingi. Afera „100 sekund” dla wielu była gwoździem do trumny. A za drzwiami stał już z otwartymi ramionami forex. Ponownie byłem jednym z pierwszych, który w te ramiona wpadł i do dziś nie żałuje tej decyzji.

Wielu kolegów twierdziło, że nie czuje swojej przewagi na walutach grając w czysto techniczny sposób (pozdrawiam Lucka). Dla innych była to kwestia swojskości, znajomości rynku, który nie wymagał kopania w takich górach informacji jak wymagały waluty (tzw. home bias). Ja znalazłem na forexie swoją przewagę, wspartą rosnącą z każdym rokiem dywersyfikacją instrumentów, zawsze realizowanymi transakcjami gdy zlecenie było na widełkach, niskimi depozytami i prowizjami, brakiem zabijających luk i cudofixingów, płynnym handlem całą dobę, wsparciem dla elektronicznego i automatycznego handlu, pożądaną zmiennością.

Doprawdy nie wiem dlaczego miałbym to zmienić na nasze kontrakty terminowe?

Z sentymentu? Chyba głównie dlatego. Z ewentualną przewagą na rynku nie widzę problemu choć nadal stają mi przed oczami traumatyczne luki międzysesyjne i fixingi pełne cudów oraz okresy totalnej ciszy w zmienności. Nowe kontrakty z mnożnikiem x 20 kuszą przewagą gry już na 1 tiku, nowe depozyty intra, które wymagają tylko 50% zabezpieczenia do końca sesji, tylko tę pokusę podgrzewają. To z pewnością poprawi płynność, ale mam wrażenie, że nie wchodzi się ponownie do tej samej wody. Czy tylko ja? Tym bardziej, że kontrakt syntetyczny FPL20 na portfel akcji WIG20 jest dostępny jako jeden z wielu w ramach bossafx.

Moja obecność na GPW to dziś zasadniczo portfel IKE pełen akcji, ale póki co traktowany raczej pasywnie. Dzięki niemu mam przynajmniej podgląd na to co się w tym kotle gotuje. Spready i płynność na wielu spółkach przerażają mnie, zastanawiam się jak radzą sobie z tym instytucje z hasłem MiŚ w nazwie ? Niepokojąco przy tym wygląda to co wyprawia nasz nadzór. To nie wygląda budująco na tyle bym chciał dać się odciągnąć od forexu, na którym koncentruję niemal całość swoich działań.

Czy giełda nas potrzebuje? I czynnie to w jakiś sposób wyraża? Czy forex i inne alternatywne rynki zdominują motywacje i pragnienia? Albo może przegrani na forexie wrócą do akcji, albo co gorsza zrezygnują w ogóle? Czy GPW wygląda sexy? Dziś lub w przyszłości?

–kat—

[Głosów:28    Średnia:4.3/5]

5 Komentarzy

  1. nieudacznik

    To zabawne, bo ja od wczoraj tez o tym myślę, tylko, że ja mam akurat odwrotne odczuci. Ponieważ jestem maniakiem konkursów zapisałe się do konkursu futures organizowanego przez mbank. Od wielu lat udzielam się tylko na foreksie, a dokładniej rzeźbię na eurodolarze. Dawno, dawno temu szalałem na naszych futuresach i przez pewien czas całkiem zgrabnie mi szło, doszedłem nawet do trzycyfrowych pozycji. Potem zaczęło iść trochę pod górkę, poza tym nasz rynek zrobił się niebywale ślamazarny i wtedy bez reszty zakochałem się w foreksie, który przy naszym ryneczku jawił mi sie jak gepard przy żółwiu. Mam swoje narzędzia, które mierzą mądrze pojętą zmienność rynku i gdy narzędzia, których używam na edku przymierzyłem do wykresu futuresów to przeżyłem szok. Byłem pewien, że będę je musiał przeskalować w górę, a tymczasem musiałem je mocno przeskalować w dół. Jak to mówi młodzież opadła mi kopara. Okazuje się, że chyłkiem, niepostrzeżenie foreks (przynajmniej jeżeli chodzi o edka) całkiem skapcaniał, a nasze zapomniane futuresy ruszają się jak rącze koniki. Pażywiom uwidim,jak mawiali starożytni rzymianie, pobawię się przez trzy tygodnie w konkursie i potem pomyślę. Bo nie ukrywam, że na widok kontraktów serce zaczęło mi mocniej bić…

  2. kathay (Post autora)

    @nieudacznik
    Cóż jeśli to komentarz jedynie promujący konkurs, a wszystko na to wskazuje, to trochę mało…

  3. pit65

    JA tam jestem na GPW.
    Z mojej historii wszyscy co zmieniali naszą szkape z GPW na mustanga FX odeszli z braku sukcesów wynikających raczej z umiejętności wierząc ,że więcej okazji czy magiczne słowo “większa płynność” , a nie własny warsztat automatycznie przysporzy im sukcesów.

    Puki co wyznaję zasadę ,że nie zmienia sie dobrego wierzchowca jeśli nadal generuje cele które się mu postawiło.A wady cóż wszędzie się je znajdzie z czasem.

    Mechanika działa już kilka ładnych lat.Cudofixingi mi nie przeszkadzają bo działają statystycznie w dwie strony.MOże ostatnie zmiany “na lepsze” z mnożnikiem i W30 zmienią to na moją niekorzyść, ale póki co.
    A na intra dyskrecjonalnie po zaadoptowaniu kilku technik rodem z FX ze zdumieniem twierdzę ,że jest łatwiej .
    Mniej wybijania stopów przez “słonie”, bezpieczniej założyć pozycje.
    Oczywiście okazje są rzadziej , ale nie na tyle rzadko by co dzień nie pojawiła się chociaż jedna, a,że w miesiącu tym sposobem zagrywam sobie wg planu max do 3 “setów” lub 2 wygranych/przegranych to FX nie jest mi do niczego potrzebny ze swoim 1001 okazjami.
    Dla dyskrecjonalisty jak ja co za dużo to też nie zdrowo, bo to jest jak z winem lub perfumami po 2-3 z rzędu przestajesz odrózniać te dobre, co w tradingu skutkuje zwiększeniem nietrafionych wejśc.

    Ale jeżeli chodzi o portfele akcji w tzw długim okresie to mizerota się porobiła w stosunku do konkurencji.

    Pytanie o “sexy” zignoruję , może lepsze byłoby słowo “trendy”.

  4. matthew

    Prawda jest taka, że ceny akcji na rynkach rozwiniętych są napompowane do granic możliwości. Obecna hossa trwa ponad 5 lat. Z miesiąca na miesiąc rosną środki na rachunkach funduszy inwestycyjnych, gdy coraz więcej ludzi korzysta z pomocy w postaci kartek na żywność. Jak to możliwe, że trwa hossa, gdy coraz więcej ludzi żyje w gorszych warunkach? To tylko kwestia czasu, gdy bańka na rynku akcji pęknie. Co nas wtedy czeka? Całkowite odejście od USD? A może jeszcze większy dodruk waluty ze strony USA?
    Dla osób zainteresowanych obecną sytuacją na rynku akcji, polecam artykuł http://independenttrader.pl/227,rynek_akcji_na_antenie_ntv.html

  5. nieudacznik

    Kat, błagam… Zostaw tropienie spisków innym. Daję słowo honoru, że mój związek z konkursem poza udziałem jest dokładnie zerowy, żadnego rachunku też tam nie mam. Ale nie czarujmy się, foreks jest chorym rynkiem bez kierunku. Dlatego bardzo chętnie pobawię się na naszych futuresach. Przejrzałem dostępne wykresy intra i twierdzę jak pit, że na oko jest to rynek dużo bardziej przewidywalny niż foreks, dużo mniej tak zwanych mylniaków. Znam doskonale powiedzenie o złej baletnicy, dlatego chcę sprawę zbadać empirycznie. Zresztą wyniki też możesz łatwo skontrolować, mój nick konkursowy to nieudacznik. Na foreksie się już zadomowiłem i krzywdy sobie zrobić nie daję, ale zawsze lepsze jest wrogiem dobrego. Będę na futuresach zachowywał się dokładnie tak jak na edku, przy użyciu tej samej “technologii”. I bardzo możliwe, że znowu mi się coś wydaje, ale dopóki nie pomacam, to spokoju mi to nie da.

Odpowiedz na „kathayAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *