Jak traktować rynkowe opinie miliarderów zarządzających funduszami hedge?

Kilka dni temu David Tepper, jeden z najbardziej poważanych zarządzających w sektorze funduszy hedge, podzielił się z uczestnikami inwestycyjnej konferencji SALT umiarkowanie pesymistyczną opinią o amerykańskim rynku akcyjnym.

Tepper powiedział: Teraz nastał czas by mieć w portfelu inwestycyjnym trochę gotówki. Jeśli w tym momencie twoja długa pozycja to 120% portfela to zapewne nie jest to dobry pomysł. Jestem podenerwowany. To jest najprawdopodobniej nerwowy okres. Od jakiegoś czasu jesteśmy w głupiej konsolidacji. Nie mówię, że trzeba zająć krótką pozycję. Mówię, że nie warto przesadzać z długą pozycją.

Media biznesowe i rynkowi komentatorzy poświęcili wypowiedzi Teppera sporo uwagi. Przede wszystkim dlatego, że jest on jedną z najjaśniej świecących gwiazd na firmamencie funduszy hedge. Tepper przez dwa ostatnie lata (2012 i 2013) otwierał ranking najlepiej zarabiających zarządzających – przed dwa lata zarobił niemal 6 mld USD. Naturalnie, zdecydowana większość zarobków Teppera to część zysku, który jego fundusz wypracował dla inwestorów.

Także w długim terminie wyniki inwestycyjne generowane przez Appaloosa Management robią wrażenie. Jeden milion dolarów zainwestowany 20 lat temu w fundusz Teppera zamieniłby się w 147 milionów dolarów i to po odliczeniu opłat i prowizji. Fundusz Teppera początkowo specjalizował się w zagrożonym długu ale od jakiegoś czasu Tepper aktywnie inwestuje także na rynku akcyjnym.

Wyniki inwestycyjne funduszu Teppera to jeden z powodów, dla których media biznesowe poświęciły sporo uwagi jego opinii. Drugim powodem był fakt, że Tepper od dłuższego czasu prezentował niezwykle optymistyczne nastawienie rynkowe. Chyba najbardziej znany komentarz rynkowy Teppera pochodzi z września 2010 roku. Tepper trafnie prognozował wtedy na antenie CNBC konsekwencje akomodacyjnej polityki monetarnej FED – stwierdził, że podniesie wycenę aktywów. W tym wywiadzie pojawiło się określenie “zapakowany w akcje po uszy”.

Tepper przejawiał optymistyczne nastawienie także w ostatnim roku. W wywiadzie z maja 2013 roku Tepper potwierdził, że pozostaje bykiem ale ostrzegł, że kontynuowanie przez FED bezpośredniego wspierania rynku finansowego może się zakończyć powtórką bańki spekulacyjnej z przełomu XX i XXI wieku.

Myślę, że wielu inwestorów zastanawia się jak traktować komentarze rynkowe szanowanych i znanych zarządzających.

Interesującą myślą podzielił się na Twitterze Paul Kedrosky (inwestor w sektorze nowych technologii), który zasugerował, że Tepper stara się wywiadami wpłynąć na sentyment rynkowy tak by wesprzeć wyniki inwestycyjne funduszu. Innymi słowy: jeśli Tepper mówi, że trzeba być ostrożnym to pewnie chce w spokoju powiększyć długą pozycję a jeśli Tepper ujawnia nadzwyczajny optymizm to pewnie skraca długą pozycję. Zwróciłem uwagę na tę opinię Kedrosky’ego ponieważ nie jest on typowym przedstawicielem rynkowych spiskowców węszących manipulacje za każdym razem gdy rynek zachowuje się wbrew ich oczekiwaniom. Nie ma większego znaczenia czy Kedrosky ma w tym wypadku rację (choć moim zdaniem nie powinno się konstruować tego typu hipotez bez jakichkolwiek przesłanek). Kedrosky zwrócił uwagę na niezwykle istotną sprawę – nigdy nie znamy intencji zarządzającego dzielącego się swoimi rynkowymi opiniami.

Szczerze mówiąc, widzę pewne braki w teorii Kedrosky’ego. Po pierwsze dlatego, że nawet najbardziej szanowani i śledzeni inwestorzy jak Buffett, Dalio czy Tepper nie są w stanie trwale zmienić sentymentu na rynku akcyjnym. Media biznesowe mogą oczywiście przypisywać kilkugodzinne trendy na rynku akcyjnym konkretnym wypowiedziom konkretnych inwestorów ale nawet jeśli najbardziej znani inwestorzy rzeczywiście są w stanie pojedynczymi wypowiedziami o szerokim rynku (inną sprawą są konkretne spółki) powodować pewien szum rynkowy to moim zdaniem na tym kończą się ich możliwości. Po drugie, w przypadku inwestycyjnych guru zarządzających miliardami dolarów i zarabiających miliardy dolarów motywacja finansowa może zejść na dalszy plan. Mogę sobie wyobrazić, że człowiekowi, który zarobił w ostatnich dwóch latach 6 mld USD bardziej zależy na zbudowaniu sobie reputacji niż poprawieniu wyników portfela o kilka punktów bazowych. W końcu legendę Warrena Buffetta nie zbudowały jedynie jego wyniki inwestycyjne ale także przekonanie o jego inwestycyjnej mądrości, której szuka się w jego listach do akcjonariuszy, wywiadach czy artykułach prasowych. Taki, jak ten z października 2008 roku.

Nie sądzę więc by przeciętny inwestor dysponował sprawdzonymi narzędziami pozwalającymi określić szczerość komentarzy rynkowych znanych inwestorów. To oczywiście dopiero początek problemów. Bez znajomości dokładnej strategii inwestycyjnej zarządzającego dzielącego się swoją opinią o rynku trudno także zinterpretować w jaką konkretną pozycję powinno się przekształcić ujawnione nastawienie do rynku. To zadanie niemal niewykonalne bez znajomości horyzontu czasowego, w którym operuje zarządzający albo bez wiedzy o jego akceptowalnym poziomie strat.

Czy istnieje więc jakiś sensowny sposób na wykorzystanie takich komentarzy rynkowych jak cytowana na początku opinia Davida Teppera sprzed kilku dni? Myślę, że tak. Inwestorzy mogą spróbować wykorzystać takie opinie do kwestionowania swojego nastawienia rynkowego. Do takich działań zachęcał Michael Mauboussin w raporcie o pięciu często popełnianych błędach w procesie decyzyjnym. Jednym z tych błędów jest niedocenianie lub ignorowanie odmiennego zdania.

Zaproponowane przez autorów raportu rozwiązanie – stworzenie zespołu kwestionującego przyjętą strategię inwestycyjną – dotyczy dużych organizacji. Indywidualni inwestorzy mogą w tym celu wykorzystać kompetentnych i zaufanych znajomych. Mogą także wyszukać znanych i cenionych inwestorów i zarządzających, którzy w danym momencie przejawiają inne nastawienie rynkowe i dokładnie przeanalizować ich argumenty

Kwestionowanie własnych poglądów jest trudne. Wymyślone kontr-argumenty z reguły nie są najwyższej jakości. Rozwiązaniem tego problemu może być znalezienie mądrych ludzi, którzy mają inną opinię i wykorzystanie ich argumentów do kwestionowania swojego nastawienia.

[Głosów:32    Średnia:4/5]

5 Komentarzy

  1. deli deli

    Co widzę? Pegea puszcza do Nas perskie.

    Podajcie sobie prawice, Indywidualni, miliarderzy sekund wiary i wytrwałości na pozycjach długich!

  2. _dorota

    Spójrz na Energę.

    1. trystero (Post autora)

      @ dorota

      A co się dzieje na Energii?

  3. _dorota

    Na Enerdze.
    Spokojny marsz pod górę, miarowym 1-2% krokiem co sesję (niezależnie od reszty rynku). Jak ktoś chodzi po górach to wie, że tak się właśnie chodzi 😉

  4. deli deli

    Rzczywistość “podrzuca” właśnie świeży przykład do tematu wpisu.
    W piątek 23. maja Goldman Sachs ogłasza rekomendację dla PGE – sprzedaj.
    Co mamy w uzasadnieniu? To głównie co umie tylko prymus ze statystyki, – że “wychyliła się” ponad normę w swojej branży – przekroczyła średnią cena/zysk.
    Rekomendacja zbiega się w czasie z sygnałem korekty technicznej w trendzie wzrostowym, który ostatnio gdzieś się zapodziewał i przez to spędzał sen z powiek trejderom rotacji kupuj/sprzedaj. Ci prawdopodobnie zostali wysłuchani w globalnym sztabie analitycznym.
    Sygnał korekty technicznej zawsze zdrowy i mile widziany w obrocie dojrzałym został wreszcie namierzony w mojej arkanie ak 19. maja pod datą 23maja właśnie. Zignorowałem go. Kiedy już ‘ogary poszły w las’ zamarłem w otwartym polu na widok stadnego przerażenia przełykając z trudem na długich FPGEM14 nowe doświadczenie straty.
    Cóż dalej z Pegeą?
    Przede wszystkim nowi akcjonariusze zanegują na wykresie skutki przedwczesnej, moim zdaniem rekomendacji, pomniejszą ją i zaliczą w szereg nietrafionych.
    Przedtem jednak zostanie otwarte przejście na południe co może potrwać do 2.czerwca.
    Przez cały czerwiec przy dużych obrotach ustala się roczna granica wsparcia. Moim zdaniem ta granica to 21ZL za akcję.
    Za każdym razem czerwone zakusy na południe spotkają się z ostrą i nieoczekiwaną
    reakcją strony popytowej. Na przykład około 3.czerwca.
    A jesienią w Warszawie, w Gdańsku, w Szczecinie, we Wrocławiu i Złotoryi znajdzie się kilku śmiałków, którzy będą się skarżyć przygodnym słuchaczom jak to Goldi sprzątnął im sprzed nosa najlepszą inwestycję roku.
    Ą

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *