Kto korzysta z ekonomicznego rozwoju?

Za sprawą książki Thomasa Picketty’ego Kapitał w XXI wieku przez stare i nowe media przechodzi nowa fala dyskusji o nierównościach ekonomicznych.

ramach nowego projektu New York Times opublikowano interesujące dane pokazujące co stało się z dochodami (po uwzględnieniu podatków  i bezpośrednich transferów rządowych) mieszkańców dziewięciu zamożnych społeczeństw w latach 1980-2010. Punktem odniesienia dla tego zestawienia są USA. Tym co czyni opublikowane dane interesującymi jest uwzględnienie różnych grup zamożności.

Większość popularnych wskaźników rozwoju gospodarczego niemal zupełnie pomija to co się dzieje z korzyściami z ekonomicznego rozwoju. Po prostu, wskaźniki takie jak PKB per capita nie zostały stworzone by zajmować się dystrybucją owoców wzrostu gospodarczego. Dlatego głębsze spojrzenie, na poziomie poszczególnych grup dochodowych w społeczeństwie – najbiedniejszych, klasy średniej, najbogatszych – może przynieść interesujące informacje o tym co dzieje się z zamożnością społeczeństwa.

Poniższy wykres pokazuje (dane wygładzone) co stało się z dochodami mieszkańców USA, Kanady, Norwegii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwecji, Francji, Irlandii i Hiszpanii na poszczególnych szczeblach (percentylach) drabiny dochodów w latach 1980-2010. Interaktywna wersja wykresu dostępna jest na stronie NYT:

Za NYT

Za NYT

Drugi wykres pokazuje dochody klasy średniej czyli mieszkańców uzyskujących roczne dochody na poziomie mediany:

Za NYT

Za NYT

Na opublikowanych wykresach wyraźnie można dostrzec, że z wyjątkiem najzamożniejszych grup, Amerykanie tracili przewagę dochodową nad mieszkańcami innych zamożnych państw. Co ciekawe, stało się to pomimo faktu, że w omawianym okresie USA notowały wyższy wzrost gospodarczy niż większość państw Zachodniej Europy.

Wspomniany trend jest wyraźnie widoczny na wykresie pokazującym sytuację klasy średniej. Autorzy analizy ocenili nawet, że kanadyjska klasa średnia jest już zamożniejsza od amerykańskiej.

Proszę zwrócić uwagę, że pokazane dane zajmują się jedynie pewnym wycinkiem pola nierówności ekonomicznych i zupełnie na przykład ignorują, potencjalnie najważniejszy, problem bogactwa najbogatszego jednego procenta czy raczej jednego promila. Nie mam zamiaru zajmować się oceną pokazanego zjawiska – myślę, że zależy ona od przyjętych założeń etycznych. Takie zestawienia mogą jednak skłonić do zadania pytania o powody, dla których w niektórych państwach owoce rozwoju gospodarczego wydają się trafiać do dużej części społeczeństwa a w innych koncentrują się w jego najbogatszych grupach.

Autorzy badań wśród fundamentów amerykańskiego modelu dystrybucji owoców wzrostu gospodarczego w ostatnich 30-latach wymieniają:

  • sytuację edukacyjną: duża część amerykańskiego społeczeństwa nie zdobyła wystarczających umiejętności by zdobyć dobrze płatne etaty, wymagające specjalistycznych kwalifikacji
  • model podziału wynagrodzeń: amerykańskie korporacje odznaczają się dużymi różnicami w wynagrodzeniach zwykłych pracowników i wysokiej kadry managerskiej
  • politykę ekonomiczną: systemy podatkowe i socjalne w Kanadzie i państwach europejskich wprowadzają dużo większe korekty do rynkowych nierówności ekonomicznych i w większym stopniu redystrybuują dochody

Myślę, że rzut oka na powyższe czynniki pozwala zrozumieć dlaczego dyskusje o nierównościach ekonomicznych wywołują tak duże ideologiczne spory. Z jednej strony mamy do czynienia z ważnym problemem etycznym. Na tym nie kończą się jednak trudności bo nawet jeśli ktoś dojdzie do wniosku, że model europejski czy kanadyjski jest bardziej pożądany to pozostanie problem środków, które niemal zawsze zawierają istotne interwencje rządu.

Istnieje wiele popularnych teorii wyjaśniających wzrost ekonomicznych nierówności w ostatnich kilku dekadach. Część z nich koncentruje się na polityce monetarnej kreującej spekulacyjne bąble na aktywach finansowych. Inne zwracają uwagę na konsekwencje globalizacji – z jednej strony na presję, którą stworzyła na wynagrodzenia niewykwalifikowanych pracowników, z drugiej strony na nowe możliwości, które otworzyła przed przedsiębiorcami i wyższą kadrą managerską. Inne wyjaśnienia skupiają się na postępie technologicznym, które umożliwia “lewarowanie” indywidualnych talentów (zarówno sportowych, artystycznych jak i managerskich). Wydaje się mi, że wymienione powyżej czynniki były obecne we wszystkich rozwiniętych państwach. Jeśli coś wpłynęło na obserwowane różnice w poziomach nierówności ekonomicznych to była to raczej reakcja na wspomniane czynniki i z reguły przybierała ona postać interwencji rządowych.

[Głosów:48    Średnia:4.5/5]

3 Komentarzy

  1. Jack

    Ekonomista Gregory Clark w swojej ostatniej książce “The Son Also Rises”, która wydaje się być świetnym uzupełnieniem książki Picketty’ego analizuje dystrybucję nazwisk wśród elit ekonomicznych i intelektualnych kilku państw świata w długim okresie czasu (w przypadku Wielkiej Brytanii analiza obejmuje okres od czasów Wilhelma Zdobywcy). Według Clarka m.in. w państwach takich jak: Wielka Brytania, Szwecja (pomimo specyfiki modelu państwowego), USA, Chiny (pomimo rewolucji i czystek), Japonia, Tajwan, Chile, Indie występuje to samo zjawisko i w dodatku w tej samej mniej więcej skali – czyli nadreprezentacja tych samych nazwisk pośród elit analizowanych krajów. Clark zauważa zjawisko regresji do średniej, ale zjawisko regresji zachodzi niezmiernie wolno i obejmuje raczej setki lat niż dziesięciolecia i to mimo aktywnych działaniach ze strony władz zmierzających do zmiany sytuacji.

    1. trystero (Post autora)

      @ Jack

      Dokładnie. Kilkanaście pokoleń jeśli dobrze pamiętam.

      Badania, o których wspomniałeś koncentrują się na wertykalnej mobilności społecznej. To problem powiązany z nierównością ekonomiczną ale teoretycznie możemy sobie wyobrazić społeczeństwo, w których skład ekonomicznej elity się nie zmienia ale dystans pomiędzy tą elitą a klasą średnią pozostaje stały.

  2. gared

    @ Jack
    “Clark zauważa zjawisko regresji do średniej, ale zjawisko regresji zachodzi niezmiernie wolno i obejmuje raczej setki lat niż dziesięciolecia i to mimo aktywnych działaniach ze strony władz zmierzających do zmiany sytuacji.”

    Dla mnie większym zaskoczeniem jest, że ten mechanizm powrotu do średniej działa. To że nie jest to kwestia dziesięcioleci (w czasach pokoju) już mnie tak nie zaskakuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *