Uśrednianie- za i przeciw, cz.3

Czyż nie będzie najdoskonalej praktycznym przeżyciem zobaczenie metody uśredniania na konkretnym przykładzie z życia?

Przypomnę, że wszystko zaczęło się od pewnego wywiadu, w którym przepytywany trader opowiada o swoich metodach gry na forexie w konkursie zakończonym przez niego zyskiem o wielkości 656%. To co najbardziej nas interesowało to praktykowana przez niego taktyka uśredniania pozycji przy antytrendowym podejściu do rynku. Ponieważ cała historia jego rachunku jest dostępna więc postanowiłem dokonać przeglądu wszystkich transakcji. Można je oglądnąć tutaj: rachunek.    //kliknąć w link “Fun account”//

Poniżej kilka statystyk udostępnionych w raporcie:

Kapitał początkowy: 10 000 $

zysk: 656%

profit factor (całkowity zysk/całkowita strata): 1,84

maksymalne obsunięcie: 47%

Sharpe ratio: 0,7

Sortino ratio: 2,76

Transakcji: 955

Lewar: 20:1

Średni zysk na transakcję: 0,2%

Średnio pips na transakcję: 11,9

Trafność: 79%

Średni czas trwania transakcji: 23 h

Największe zyski na parze: EUR/JPY

Największa ilość transakcji na parze: EUR/USD

Generalnie to co zobaczyłem potwierdziło moje przypuszczenia. Z przyjemnością podzielę się swoimi impresjami.

Zasadniczo ten styl gry nazywam „Revenge trading” czyli luźno tłumacząc „Gra w zemstę”. A to dlatego, że uśrednianie stratnej pozycji nie jest taktyką samą w sobie, w sensie budowanie pełnej pozycji na raty, lecz sposobem na zarządzanie ryzykiem, a konkretnie radzeniem sobie z transakcjami zanurzonymi w stratach. Oto bowiem kiedy rynek ucieka w przeciwnym kierunku do zajętej pozycji, widzimy w historii rachunku kolejne pozycje dobudowywane „pod prąd”. Zamiast zamykania straty na deklarowanym stop-lossie 50-70 pips, w wielu wypadkach otwierane były w zamian kolejne pozycje w odległości od kilku do kilkuset pipsów od poziomu wejścia. Przy tym pozycje te nierzadko miały 2 czy 3 razy taką wielkość jak początkowa. Wszystko to zwiększało ryzyko w nadziei na powrót rynku w kierunku zysków, i tak w wielu transakcjach właśnie się udawało.

Największe takie zanurzenie w stratach sięgnęło w jednym przypadku ok. 400 pips. Kilka razy jednak do ucinania strat faktycznie jednak dochodziło i były to stop-lossy w odległości 100-200 pips od pierwszej zajętej pozycji w danej serii kolejnych. Z tego powodu najwyższe, sumaryczne, realnie zrealizowane obsunięcie kapitału po kilku nieudanych transakcjach wyniosło 47%.

Dla zobrazowania całości posłużę się screenshotem zrobionym z przywołanej strony konkursowej. Mamy tu parę USD/JPY w ujęciu 15-minutowym oraz spis wszystkich transakcji powyżej i poniżej obrazka:

Goljan_trades

źródło: forexfactory.com

Na wykresie strzałka BUY wskazuje pierwszą zajętą pozycję. Ja dorysowałem zielonymi strzałkami poziomy, na których dodawane były kolejne, uśredniane pozycje. Proszę zauważyć, że początkowo wielkość pozycji pojedynczej to był 1 minilot, potem po 2 sztuki. Mamy więc przy okazji martyngał. Strzałka i napis SELL pokazują miejsce gdzie cała złożona pozycja była zamknięta jednym strzałem. Zawodnik przetrzymał ją przez 100 pipsów licząc od poziomu pierwszego wejścia.

Plus i minusy takiego podejścia czyli skąd się bierze przewaga i taki wynik:

Nie ma wielkiego wpływu strategia zajmowania pozycji gdyż trafność wejść waha się w okolicy 50% czyli równie dobrze można rzucać monetą. Poprawia ją oczywiście i to znacznie mechanizm uśredniania na raty. Mamy przy tym zjawisko, na które zwracałem uwagę wcześniej – jeśli kurs szybko ucieka w stronę zysków, nie ma już miejsca na dobudowanie kolejnych rat pozycji uśredniających. Stąd trafne pozycje już od ich zajęcia mają niewielką stosunkowo wielkość w stosunku do uśrednianych. Dlatego preferuję pod tym względem piramidowanie czyli budowanie na raty w obszarze zysków.

Największy udział w zyskach mają transakcje kilkukrotnie uśredniane ponieważ były one siłą rzeczy największe i skończyły się zyskiem pomimo początkowych strat. Wprawdzie stosowanie „take profits” poprawia zyskowność, ale bardzo niekorzystnie wygląda stosunek premii do ryzyka – proszę zauważyć, że średnio na transakcję zysk wynosił 11,9 pipsa podczas gdy stop-lossy zrealizowane sięgały 100-200 pips straty. Na plus wskażę i to, że kilka razy widać, że użyto jednak niewielkiego, jedno- czy dwupozycyjnego piramidowania.

W sumie można uznać, że jest to jakiś sposób na rynek, zawodnik wprawdzie przetrzymuje głębokie zanurzenie w stratach, ale ostatecznie i tak nie waha się ich uciąć. Trzeba jednak pamiętać, że:

A/ Rachunek konkursowy nie uwzględnia rzeczywistego zaangażowania emocjonalnego na realnym rynku.

B/ Tego rodzaju zarządzanie ryzykiem przez głębokie i dynamiczne w swej wielkości uśrednianie może się skończyć katastrofą na gwałtownym rynku. Losowość ma tu więc sporo do powiedzenia, gdyby obsunięcie zdarzyło się na początku rozkład zysków prawdopodobnie wyglądałby gorzej.

—kat—

[Głosów:44    Średnia:3.7/5]

11 Komentarzy

  1. lesserwisser

    “Zasadniczo ten styl gry nazywam „Revenge trading” czyli luźno tłumacząc „Gra w zemstę”.”

    Czy nie trafniejsze byłoby nazwanie tego grą na odkucie się lub na odegranie się?

    A za co ojciec bił syna? Nie za to, że grał w karty tylko za to, że chciał się odegrać!

  2. _dorota

    To chyba jest pewna prawidłowość, że zwycięzcy konkursów tradingowych zawdzięczają sukces właśnie sprzyjającemu czynnikowi losowemu i łatwej odporności psychicznej pochodzącej z gry na demo.

    Takie historie powinno się metkować: don’t try this at home. A skoro tak, to nie mają waloru edukacyjnego. Jak historia kogoś, komu nie otworzył się spadochron, a mimo to przeżył.

  3. pit65

    @dorota

    Ten system gry zawdzięcza swoje istnienie specyfice rynku FX , który ze wzgledu na możliwośc wykorzystania potężnego lewara na mniejszych timeframe powoduje ,że popyt lub podaż pojawia się i wysycha “momentalnie” i mamy następujący po nim “revert to mean” czyli tytułową zemstę.
    Zwolennicy Famy już zacierają ręce i jest to strategia właściwie bazująca na pryncypiach rynku efektywnego 🙂
    Rozkład jest dzięki temu bardziej normalno podobny niż na rynku futures, przynajmniej w wersji intra.
    Jeżeli więc zaczniesz uśredniać kroczkami po 0.1 lota od dajmy na to pewnego odchylenia czy też oznak wyczerpania to jest duże prawdopodobieństwo , że rynek wykona sensowny impetowo odwrót i średnio zarabiamy w 89/100 jak w zalinkowanym adresie pana Tomasza.
    Już na naszym FW pewnie byłoby to w granicach 70 przy dość wyczerpujących trendach więc taka strategia byłaby o wiele bardziej ryzykowna.

    Jest to klasyka przeciwtrendowa.
    Taleb powiedziałby “eat like chicken shit like elephant” i wszystko jest OK póki /Less oczekuje aprobaty 🙂 / suma kurczaków jest większa od słonia.

    Skupiamy się więc na celności, a co jest minusem.

    1.Pozycje jak widzimy wahają się od 0.1 do 4 lotów i nie jest to wynik kontrolowania pojedynczej pozycji , a skazanie na “łaskę” rynku na tyle ile pozwoli otworzyć.
    Może byc tak ,żę rynek proporcje odwróci i strategia przestanie zarabiać przy podobnej celności bo nie panujemy nad zarządzaniem w sensie symetrii ilości kontrotwartych minipozycji składających się na średnią.
    Mamy więc o wiele mniejszy wpływ na drugi ważny parametr czyli średnia strata / średni zysk niż w strategii bez uśredniania.
    2. Stąd też pewnie dopuszczenie do bardzo dużego IMO DD , którego z powodów powyższych raczej w karby nie weżmiemy w sensie wyliczenia stabilnego prawdopodobieństwa bankructwa.
    Bo też skoro nie używamy stopa to przed rozpoczęciem trejdu nie wiemy jakie ryzyko podejmujemy . Dowiadujemy się o tym po fakcie przy pewnym przymusie przetrzymywania dużych strat bo to należy do pryncypiów tej strategii.W przeciwnym razie stopy wytną całą “sól” tej zemsty i pozostanie pośmiewisko 🙂

  4. Krzysztof

    Krótko mówiąc “człowiek gra, a Pan Bóg profity roznosi”, ale w końcu też się wygra – tylko szkoda, że dzieje się to z tak małym prawdopodobieństwem. Ale jednak warto próbować różnych metod i nowej wiedzy.

  5. ogif

    Opisana strategia “zemsty” jest głupotą w czystej postaci. Nie stosowanie SL oznacza albo zagładę albo grę śmiesznie małymi pozycjami, które nawet w przypadku głębokiej pomyłki da się wyciągnąć prawdziwą częścią portfela.

    Niestety nawet stosowanie SL wcale nie oznacza kontroli ryzyka w pełnym tego słowa znaczeniu. Kontrolujemy jedynie stratę na pojedynczej transakcji, ale wcale nie wiemy ile kolejnych transakcji zakończy się porażką 😉

  6. pit65

    To jest w skrócie kupywanie średniej o której nic nie wiemy z nadzieją ,że rynek /cena przetnie tę średnią / i wyjdziemy na plus.
    A co jak nie przetnie?
    Czy nadzieję nawet bardzo prawdopodobną w 95% możemy nazwać zarządzaniem ryzykiem ???
    JA bym to nazwał pełnym otwarciem na ryzyko , ale mogę się mylić .

  7. _dorota

    @ Pit, 2014.02.07 17:34
    Przekonujące. Dzięki.

  8. pit65

    @dorota

    Tu mamy taką fajną zyskowna transakcję.
    Zobaczmy co sie stanie jak wg zasad sztuki chcemy aktywnie zarządzać ryzykiem stopem po przebiciu poprzedniego dołka /czerwone zakreślenie/.
    Wychodzimy z dużą stratą której dodatkowo od początku nie jesteśmy w stanie oszacować .
    To jest główny minus całkowita zgoda by naszym ryzykiem zarządzał rynek osobiście.
    Po przekroczeniu Rubikonu odwrotu nie ma.
    Jest takie powiedzenie pozwól zyskom rosnąć ucinaj straty.
    Tu jest odwrotnie pozwól stratom rosnąć w nadziei na większe zyski.
    Pare słoni lub jeden duży i po ptokach /kurczakach/ jak to mówią 🙂

    bankfotek.pl/view/1666908

    To jest strategia dla BC i ich “komercyjnych” ramion bo dysponują technologią produkowania nieskończonego kapitału i umarzania sobie długów. Więc teoretycznie zbankrutować nie mogą natomiast inwestorzy indywidualni imitują tę nieskończonośc poprzez jak najwięcej mikro transakcji względem posiadanego kapitału.

  9. kathay (Post autora)

    @less
    Tu nie tyle chodzi o matematyczne “odkucie się” ile o potrzebę mentalnej dominacji i obrony ego/racji. Przychodzi bowiem moment emocjonalnej wściekłości na zasadzie “działasz przeciwko mnie to ja ci pokaże co potrafię i przyłożę ci grubiej”

  10. kathay (Post autora)

    @dorota
    Nie zgodzę się, że historia taka jak te nie ma waloru edukacji.
    A ciąg dalszy w realu jest jak najbardziej – wystarczy wygooglać blog…

  11. lesserwisser

    @ kathay

    Jeśli nawet nie chodzi o matematyczne odkucie się a raczej psychologiczne odkucie się to cel jest praktycznie ten sam a motywacje pokrewne. Zresztą z reguły chodzi tu o jedno i drugie, bo to jest w końcu the money game.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *