Komentarz do tekstu o forexie.

Wysłałem do redakcji „Parkietu” swój głos do artykułu o stratach na forexie i kilka słów poniżej właśnie o tym.

 

Tekst w formie wywiadu z prof.Piotrem Zielonką pod tytułem „Pierwotne instynkty są zmorą inwestora” pojawił się na łamach w.w. gazety 16 września 2013. Jego część można znaleźć pod tym adresem:

http://www.parkiet.com/artykul/1268878,1339174-Piotr-Zielonka-opowiada-o-roli-psychologii-na-foreksie.html

Niestety nie mogę zacytować całości ze względu na prawa autorskie, w kilku słowach jedynie streszczę jtezy.

Profesor Piotr Zielonka, którego niezwykle cenię za prace z dziedziny finansów behawioralnych, jest autorem badań, książek jak i sporej ilości artykułów w tymże temacie. We wspomnianym wywiadzie opisuje praktyczny wpływ kilku błędów behawioralnych na irracjonalne postrzeganie i decyzje grających na forexie: wzmocnienie nieregularne, warunkowanie instrumentalne, teorię perspektywy i wynikający z niej efekt dyspozycji, overtrading, break even effect , ukąszenie węża i rolę emocji. Te pułapki psychologiczne były sumarycznie jednym z dwóch czynników, które według profesora tworzą niebezpieczeństwa przekładające się na straty na rynku walut. Drugim jawią się  same zasady działania forexu, takie jak choćby dźwignia. I tylko dwa ?! To zapaliło czerwoną lampkę w moim mózgu i nie mogłem nie zareagować z powodu, który również wyjaśniam w tekście.

„Parkiet” zamieścił mój komentarz na swoim portalu internetowym, ja podrzucam czytelnikom naszym blogów całość do dyskusji i przemyśleń, o czym uprzedziłem zresztą wspomniany dziennik. Całość poniżej.

****

Z niekłamanym zainteresowaniem przeczytałem tekst wywiadu z profesorem Piotrem Zielonką p.t. „Pierwotne instynkty są zmorą inwestora” jaki pojawił się w wydaniu „Parkietu” z dnia 16.09.2013. Od lat regularnie śledzę wszelkie publikacje wielce przez mnie szanowanego Pana Profesora, jego prace w dziedzinie finansów behawioralnych to niezaprzeczalnie istotny wkład w popularyzację i rozwój tej niebywale ważnej dla nas inwestorów dziedziny wiedzy, coraz precyzyjniej tłumaczącej nasze sukcesy i porażki.

Próba objaśnienia w wywiadzie tych ostatnich przez Pana Profesora z perspektywy właśnie teorii finansów behawioralnych podnosi z pewnością znacznie poziom wiedzy czytelników oraz odkrywa interesujące, a często nie uświadamiane przez wielu praktyków powiązania zaburzające procesy decyzyjne. Aby jednak obraz całości zjawiska strat w spekulacji forexowej w oczach czytelników stał się pełen, należałoby wspomnieć o trzecim, nie wymienionym a wcale nie mniej ważnym czynniku sprawczym, który towarzyszy wyliczonym w tekście pułapkom psychologicznym i niebezpieczeństwom wynikającym z samych zasad działania forexu.

Nie śmiałbym wchodzić w domenę znakomicie rozpoznaną przez Pana Profesora, pozwolę sobie raczej zabrać głos z pozycji zaangażowanego obserwatora, któremu asumpt do artykulacji roli owego trzeciego czynnika porażki daje 20 lat ciężkiej praktyki w giełdowym rzemiośle jak i szósty rok prowadzony blog o tematyce inwestycyjnej.

Istotą odkryć finansów behawioralnych jest objaśnianie przyczyn i objawów nieracjonalnych zachowań uczestników rynkowej gry, którym towarzyszą zniekształcenia procesów postrzegania, wnioskowania a przede wszystkim podejmowania decyzji. Jednakże samo skuteczne pozbycie się tak barwnie zobrazowanych w wywiadzie obstrukcyjnych dla myśli i zachowań błędów i efektów behawioralnych, choć niemożliwe w pełni jak podkreśla sam Kahneman, nie prowadzi do sukcesu w spekulacji w sposób inny jak tylko losowy. Wygraną bowiem, nie tylko na rynku walutowym, zapewnia w przypadkach poza losowych pomysł na pokonanie rynku, strategia na przeciągnięcie szans na swoją stronę czyli „osiągnięcie przewagi” jak zwykli mawiać za statystykami praktycy i luminarze w naszej branży. Na różne sposoby i za pomocą różnych narzędzi, których opis przekracza zasadnicze ramy niniejszego tekstu.

Można więc być ekspertem w skutecznym pokonywaniu wszystkich pułapek wykrytych przez specjalistów od finansów behawioralnych, a mimo to ponieść porażkę w spekulacji. Z drugiej strony nieznajomość wszystkich tych skrótów myślowych i błędów poznawczych nie przekreśla szans pokonania rynku o ile do gry z rynkiem zaprzęgniemy konsekwentnie realizowaną, jak najlepiej udokumentowaną i zaprojektowaną strategię czy innego rodzaju plan inwestycyjny, pomagające osiągnąć w długim okresie pozytywną wartość oczekiwaną.

Jednym z „przeszkadzaczy”, zakłócających optymalny wybór, jest wymieniony przez p. Zielonkę w wywiadzie efekt dyspozycji, który implikuje w inwestorach skłonności do ucinania zysków i hodowania strat. Jako że finanse behawioralne to wciąż młoda, żywa i rozwojowa dziedzina, nie dalej jak rok temu świat ujrzało wielce interesujące studium naukowe pod tytułem „Are Investors Really Reluctant to Realize their Losses? Trading Responses to Past Returns and the Disposition Effect” („Czy inwestorzy rzeczywiście są niechętni realizowaniu strat? Tradingowe odpowiedzi na przeszłe zwroty i Efekt Dyspozycji”). Poddaje ono rewizji teoretyczne założenia wyżej wspomnianego efektu. Autorzy – Itzhak Ben-David i David Hirshleifer – na podstawie szeregu zjawisk zaobserwowanych podczas drobiazgowej analizy 77 tysięcy rachunków giełdowych wnioskują, że podłożem wielu decyzji są raczej inwestorskie przekonania niż owa asymetria mentalna w traktowaniu zysków i strat. Jednym z ważnych źródeł tychże przekonań jest branżowa prasa i literatura. Mam skromną nadzieję, że niniejsza reakcja na wywiad do ukształtowania jak najpełniejszych przekonań zdoła się przyczynić.

—Kathay—-

[Głosów:4    Średnia:5/5]

35 Komentarzy

  1. AlGebroid

    „Czy inwestorzy rzeczywiście są niechętni realizować straty?”

    No wiem że się czepiam. Ale dlaczego słowa są polskie a zdanie nie?

  2. pit65

    Myślę sobie ,że asymetria Efektu dyspozycji jest ściśle związana z tzw. Paradoksem Hazardzisty.

    Paradoks hazardzisty polega na założeniu, że zdarzenie będące przedłużeniem jakiejś serii (będącej wynikiem procesu losowego) jest mniej prawdopodobne niż zdarzenie załamujące serię.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_hazardzisty

    Od strony zysków jak domniemane prawdopodobieństwo maleje zachowujemy się kontrariańsko, a od strony strat skoro maleje to je pielęgnujemy.
    Zupełnie logiczna ludzka asymetria 🙂
    Zupełnie nie rozumiem tego wodolejstwa skąd dlaczego itd .
    Nobla poproszę za wyjaśnienie w jednym zdaniu 🙂

    Dodatkowo jako bonus ,że jak już paradoks hazardzisty zdezorientuje nasze intuicyjne postrzeganie prawdopodobieństwa zaczynamy wierzyć w prawdopodobieństwo błędu gorącej ręki 🙂
    , który polega na założeniu, że seria niezwyczajnych wydarzeń będzie kontynuowana.
    Przejście jest raczej płynne.
    i co się wtedy dzieje:
    Następna asymetria sprzedajemy na dołku i kupujemy na górce 🙂

  3. Kornik

    “nieracjonalnych zachowań uczestników rynkowej gry”

    Uczestnicy rynku ZAWSZE zachowują się RACJONALNIE, to znaczy – zawsze jest jakiś powód takiej czy innej decyzji, chyba że mamy do czynienia z osobą chorą psychicznie. W takim wypadku rzeczywiście może nie byc żadnego wytłumaczalnego powodu.

    Inwestorzy postępują racjonalnie, ale nie zawsze postępują ROZSĄDNIE.

  4. lesserwisser

    Niestety nie znam profesora Pawła Zielonki ani jego twórczości, nie mogę też abkurat przeczytać omawianego artykułu w Parkiecie (bo szkoda mi kasy). trudno więc mi się wypowiadać w takiej stuacji.

    Znam natomiast twórczośc behawiorystów finansowch i w wiekszości uważam to za takie bardziej pierdu-pierdu (choć jednego czytam.. z przyjemnością).

    Bawią mnie zaś te fancy names – a szczególnie ten “efekt ukąszenia węża”. Nie wiedziawszy co to znaczy konkretnie sptałem o to pewnego australijskiego tradera na to ten z uśmiechem sptał mnie cz wiem jakie jest ulubione zwierzątko domowe (pet animaql) a. ustralijskich kobiet. Kot odpowiedziałem. Nie odrzekłtem ze śmiechem to trouser’s snake ( po naszemu wężyk rozporkowy :)), którego ukąszenie bywa najbardziej zjadliwe a efekty tego odczuwa się latami.

    Dawniej nazywało się to po ludzku risk/loss aversion a teraz snake bite effect bo to chwytliwiej brzmi.

    No to ja mu na to odpowiedziałem, tak (bo nie chciałem bć gorszy). To teraz rozumiem efekt dyspozycji mamy wtedy gdy jedna i druga strona jest dysponowana a jak któras (lub obie) są niedysponowane to wtedy nie dochodzi do ukaszenia wężyka i nie ma żadnych efektów ubocznych tego (no może poza irytacją i rozczarowaniem).

    Efektem zaś tego błędu behawioralnego jest zaś większa ostrozność na przyszłość i nauczka by nie buszować na bosaka! 🙂

    ę

  5. lesserwisser

    Eee prof. Piotra Zielonki,. Sorry ale mnie się często Piotr z Pawłem mylą, tak jak Hit z Tesco! 🙂

  6. pit65

    @Less

    “też abkurat przeczytać omawianego artykułu w Parkiecie (bo szkoda mi kasy)”

    Podążasz dobra droga w procesie eliminacji rzeczy zbednych i nieistotnych dla tradera /Parkiet/ aczkolwiek pożytecznych dla pierdu pierdu .

  7. kathay (Post autora)

    @Kornik
    Skąd czerpiesz wzorzec racjonalności i dlaczego akurat stamtąd?

    @Al
    Moja pani od polskiego zawsze mi sugerowała, żebym poza nauki ścisłe nigdy się nie wychylał. Nie wiem sam dlaczego jej nie słuchałem, to chyba nie jest racjonalne 🙂
    Thx anyway!

  8. GZalewski

    @Kornik
    Powód jakiejś decyzji nie równa się racjonalności

  9. pit65

    Normalnie “racjonalność” kojarzy się bardziej z zespołem poczynań które dają pewne zamierzone plusowe efekty, a więc mają pewien punkt odniesienia do norm czy wag ogólnie akceptowanych.

    Myslę ,że Kornik miał taką myśl kornikową , że zawsze nawet najbardziej odlotowe decyzje są przez nasz racjonalny mózg racjonalizowane najbardziej naukowo lub z braku tego intuicyjnie wyglądającym “racjonalnym” wytłumaczeniem.
    Innymi słowy mózg posiada/dązy/ niejako samą zdolność racjonalizowania niejako z automatu bez autoweryfikacji racjonalności samej zdolności, którą niejako automatycznie wykonuje.
    Bez tego czujemy się bezbronni w niezrozumiałym otoczeniu.
    W tym sensie każdy inwestor postępuje racjonalnie, a czy rozsądnie to już wymaga znajomości skutków /osądu/ takiej a nie innej racjonalności tudzież historii przypadków co do której daną racjonalnośc odnosimy.

  10. osoamoroso

    @GZalewski

    Słuszna uwaga. Dlatego proponuję drobną modyfikację. Racjonalność polega na czynieniu czegoś dlatego, że za tym, aby tak postąpić przemawiają dobre RACJE.

    “Istotą odkryć finansów behawioralnych jest objaśnianie przyczyn i objawów nieracjonalnych zachowań uczestników rynkowej gry”

    Wynika z tego, że ludzie są istotami z natury racjonalnymi. Jeśli ktoś czyni to, co jest racjonalne, to nie potrzebujemy badać przyczyn jego postępowania. Dopiero gdy stwierdzamy, iż ktoś postąpił nieracjonalnie, potrzebujemy przyczyn psychologicznych czy socjologicznych aby wyjaśnić odchylenia od zachowań “oczekiwanych” czy “normalnych”.

  11. Kornik

    Wyjaśniam.

    Uważam, że wszystkie nasze decyzje (działania), są efektem przetworzenia przez nasze CPU (mózg), informacji, które spływają do nas ze świata (drogą świetlną, akustyczną, mechaniczną, chemiczną, elektryczną).

    Nasze decyzje są oparte na rozumie, a zatem RACJONALNE.

    Natomiast niekoniecznie są ROZSĄDNE.

    Powód:
    – mózg z jakiegoś powodu źle przetwarza – źle ROZSĄDZA informacje o otaczającej go rzeczywistości; mózg z jakiegoś powodu widzi to, co chce zobaczyć, a nie to, co JEST (tu myślę wchodzi cała gama efektów skrzywienia).

    Ale to nie wszystko. Jest jeszcze coś (to coś, tak sądzę, być może jest przyczyną błędnego interpretowania zachowań inwestorów – jako nieracjonalnych).

    Otóż nasz mózg może dobrze przetworzyć informacje, ale przecież to, co JEST, czyli stan faktyczny – w momencie podjęcia decyzji będzie już STANEM PRZESZŁYM, co więcej – w międzyczasie rzeczywistość może się zmienić o 180 stopni…

    Więc paradoksalnie, decyzja inwestora będzie słuszna (rozsądna – miał dobry osąd), ale będzie… błędna.

    Natura czasu to powoduje. Nie możemy równocześnie przyjąć info (A), przetworzyć ją (B), i podjąć na jej podstawie decyzję (C). Każdy krok A->B->C = przesunięcie na skali czasu. Równolegle do tych procesó istnieje rzeczywistość, która nie jest statyczna, tylko się zmienia.

    Z tego też powodu, jak się wydaje, Świat Rynku tworzy dla inwestora… przestrzeń kwantową, ze wszystkimi konsekwencjami – wszystko, co nas tutaj otacza jest tylko PRAWDOPODOBIEŃSTWEM, a nie pewnikiem.

    Inwestor musi to uwzględniać! Jeśli tego nie zrobi – jeśli zapomni o tej “złośliwej” naturze Rynku, to zachowa się NIEROZWAŻNIE (a nie jak się wydaje – nieracjonalnie), ponieważ w przestrzeni kwantowej podjęcie słusznej decyzji (wynikającej z dobrego osądu) – NIC NIE ZNACZY, bo w ułamku sekund rzeczywistość może się zmienić…

    Biorąc to wszystko pod uwagę, moim zdaniem, powinno się pisać o RACJONALNYCH zachowaniach i NIEROZSĄDNYCH, względnie NIEROZWAŻNYCH krokach.

    Tak to widzę – takie są moje obserwacje.

  12. Kornik

    Drobna uwaga do tego, co napisałem: mózg źle przetwarza, bo odebrał info niepełne, lub zniekształcone, albo sam je fragmentuje, lub zniekształca.

  13. GZalewski

    “Nasze decyzje są oparte na rozumie”

    oops 🙂
    http://www.cns.nyu.edu/corefaculty/LeDoux.php

    Mamy troche decyzji odruchowych. Mimo wszystko.

    (ps. nasze działania są uzasadnialne, czasem nawet logiczne [choćby na gruncie odruchów] ale nie koniecznie są rozumowe)

    ps 2 – polecam historię Charlesa Whitmana

    http://en.wikipedia.org/wiki/Charles_Whitman

    (niezle opisana w książce D.Eaglemana “Mózg incognito” – idąc Twoim tropem jego działania też były racjonalne)

  14. osoamoroso

    @Kornik

    Porównanie mózgu do komputera nie jest trafne. Komputer nie dysponuje niczym więcej ponad zbiór określonych reguł matematycznych. Mózg, w przeciwieństwie do komputera, nie pojmuje otaczającego świata w sposób algorytmiczny. Rozwinięcie tego wątku wymagałoby powołania się na panów Hilberta, Gödela , Turinga i innych, co wydaje się wykraczać poza tematykę blogów.

  15. Kornik

    “Mamy troche decyzji odruchowych.”

    Ale odruch jest efektem jakiegoś bodźca – nie bierze się znikąd. Działanie odruchowe jest w tym sensie racjonalne, że ma jakąś pierwotną przyczynę/powód – rację. Być moze piszę głupoty, ale tak to widzę.

  16. Kornik

    @osoamoroso

    Porównanie (do CPU) zbędne.
    Jeśli masz ochotę, to działaj, myślę, ze Kat się nie obrazi, chociaz nie wiem czy ja zabiorę głos – raczej wolałbym wtedy ustąpić ludziom, którzy mają autentyczną wiedzę, a nie tylko własne obserwacje i przemyślenia. Przeczytam na pewno.

  17. astanczak

    http://www.youtube.com/watch?v=G-lN8vWm3m0

  18. Kornik

    GZ, ostatnia uwaga.

    Jest mały problem, jak wiesz, nie znam angielskiego, ale z tego co odcyfrowałem na temat tego Whitmana, to on był chory, a ja przeciez zrobiłem wyjatek dla osób chorych psychicznie.

    Taka osoba zrobi coś, ale jego działania są niewytłumaczalne – jego działania są nieracjonalne – nie ma powodu/przyczyny/motywu. Jedyny powód – jest chory.

    My badamy środowisko inwestorskie i zakładamy, że inwestorzy są ludźmi zdrowymi. 🙂

  19. GZalewski

    @Kornik
    Dlatego sięgnij do ksiązki, o której wspomnialem, bo jego przypadek to wielki problem zwiazany z wolną wolą. Akurat w tym przypadku okazało się, że miał guz mózgu. Ale kto wie jak często nietypowa (albo i typowa, ale odmienna od wzorca) chemia mózgu wpływa na nasze “racjonalne”zachowania

  20. osoamoroso

    Ostatnio przeszliśmy od skali logarytmicznej przez zmartwychwstanie Chrystusa do arcydzieł literatury pięknej. Teraz wychodząc od foreksu poprzez pojęcie racjonalności atakujemy determinizm i problem wolnej woli.

    Uwielbiam blogi giełdowe! 🙂

  21. astanczak

    @ osoamoroso

    Jakieś zakrzywienie czaso-przestrzeni. Przecież my wszyscy powinniśmy być tylko zainteresowani jachtami, samochodami i ostentacyjną konsumpcją…

  22. osoamoroso

    To jest budujące, ale naszły mnie wątpliwości czy pisząc o “blogach giełdowych” liczba mnoga jest uprawniona.

    Keep up the good work!

  23. GZalewski

    @osoamoroso
    dowolna dziedzina bez szerokich odwołań do innych dziedzin to jakiś koszmar.

  24. _dorota

    “Ale kto wie jak często nietypowa (albo i typowa, ale odmienna od wzorca) chemia mózgu wpływa na nasze “racjonalne”zachowania”

    Śmiem przypuszczać, że nie ma czegoś takiego jak “racjonalne zachowania”, a jest tylko chemia mózgu. Każdy może tego doświadczyć (bezpiecznie) np. przez modyfikacje ilości białka i węglowodanów w diecie, niektórych suplementów lub ilości spożywanych używek. O bardziej inwazyjnych substancjach nie wspominając (ale z tymi doświadczeń nie mam, za bardzo lubię swój mózg).

  25. pit65

    Coś dla racjonalistów.
    Filozofia matematyki.

    obi.opoka.org.pl/olszewski/pdf/Semina.Scientiarum.pdf

  26. pit65

    @astanczak

    “Jakieś zakrzywienie czaso-przestrzeni”

    KOniec końców dowód na to ,że nie samym chlebem… 🙂

    @_dorota

    a ta chemia to jest jajkiem czy kurą ?

  27. blackswan

    “Działanie odruchowe jest w tym sensie racjonalne, że ma jakąś pierwotną przyczynę/powód – rację.” @Kornik

    “Uważam, że wszystkie nasze decyzje (działania), są efektem przetworzenia przez nasze CPU (mózg), informacji, które spływają do nas ze świata (drogą świetlną, akustyczną, mechaniczną, chemiczną, elektryczną).” @Kornik

    Jeśli spojrzysz na wykształcenie pewnych odruchów/zachowań przez pryzmat ewolucji, to wystarczy, że w swoim modelu uwzględnisz gen i już Twoj opis oparty na mózgu jako CPU przetwarzającym bodźce zgodnie z jakąś racjonalnością (możemy to również nazwać logiką, świadomą bądź podświadomą itp.) idzie do piachu, kolokwialnie ujmując.

    Pozwolisz, że potraktuję chwilowo, za Dawkinsem , gen jako podstawową jednostkę przechodzącą proces selekcji naturalnej (patrz „Samolubny Gen”, „Fenotyp rozszerzony”).

    Oczywiście jest to dyskusja na poziomie hipotez, więc ostatecznie sprowadza się do, nazwijmy to ogólnie, wiary. Sęk w tym, że teorie ewolucyjne wydają się bodaj najlepiej tłumaczyć zachowania zwierząt, ludzi, a nawet roślin. I nie są to teorie wyłącznie deskryptywne. Nie chcę sięgać po irytujące mnie bardzo sofistyczne określenie “konsensus naukowy”, ale w przypadku teorii ewolucyjnych robię to bez wyrzutów sumienia. Współczesny paradygmat ewolucyjny nie powinien zostać pominięty przy rozważaniu czegoś tak abstrakcyjnego i trudno definiowalnego jak racjonalność.

    Intrygujące z punktu widzenia racjonalności są chociażby strategie ewolucyjne (te stabilne, te niestabilne itd.) pozwalające danemu gatunkowi przetrwać i propagować w środowisku, bądź znikać z puli genetycznej. Zwróćcie uwagę, że postrzeganie racjonalności przez pryzmat ewolucyjny dodatkowo ma tę zaletę, że nie jest “self-referential” (nie odnoszą się do siebie).

    Spójrzcie na zacytowane przez osoamorosa zdanie napisane przez Kathaya:
    “Istotą odkryć finansów behawioralnych jest objaśnianie przyczyn i objawów nieracjonalnych zachowań uczestników rynkowej gry”

    To zdanie doskonale obrazuje moim zdaniem bardzo poważny błąd w postrzeganiu tematu, jeśli tylko wziąć pod uwagę, że finanse behawioralne swoje rozważania muszą rozpocząć od arbitralnego określenie racjonalności, następnie na podstawie tej definicji analizować post hoc zachowania jednostki/grupy i określać je jako nieracjonalne/racjonalne. Doprawdy, jeśli to ma być istota finansów behawioralnych, na co kathay błędnie wskazuje, to ja podziękuję, ale postoję obok tej dyscypliny. Na szczęście „istota odkryć finansów behawioralnych” tkwi gdzie indziej. W tym, że zrozumieliśmy, że nasze wyobrażenia co do podejmowanych przez nas decyzji oraz nasze decyzje nie są ze sobą z jakiegoś powodu kompatybilne. Uzmysłowiliśmy sobie np. jak bardzo się oszukujemy.
    Uciekając jednak na chwilkę od finansów behawioralnych zauważyłbym banalnie, że świat w którym żyjemy to jeden fascynujący flux, zdeterminowany okolicznościami, przypadkiem oraz, na poziomie organizmów żywych, czymś co nazywam na własne potrzeby preprogramowaniem. Człowiek, co go wyróżnia w świecie zwierząt i roślin, ma świetnie rozwiniętą samoświadomość, wobec czego dysponuje możliwością podejmowania działań stojących w konflikcie z jego wrodzonymi i odziedziczonymi skłonnościami, które wykształciły się na przestrzeni jego ewolucji. Może to polegać na pozbywaniu się pewnych odruchów, które uważamy za niepożądane, może to polegać na zostaniu Matką Teresą poświęcając swoje życie dla innych(chociaż akurat o niej wielu by krzyknęło, że zły przykład: patrz Hitchens). Oczywiście pewnych odruchów wyeliminować nie możemy.

    Sam fakt, że jesteśmy w stanie dokonywać analizy racjonalności na tak abstrakcyjnym poziomie może sprawiać, że właśnie tworzymy i powołujemy je do życia. Przecież analizujemy racjonalność jako nasze rzekome modus operandi. W ten sposób możemy się zapętlać w nieskończoność – w tworzeniu wizji nas samych i następnie zmuszając się do zachowywania zgodnie z tymi wizjami.
    Ostatecznym jurorem jest jednak efekt naszej interakcji z danym otoczeniem i adaptacja. Czyli przetrwanie i propagacja.
    Psychologiczne dyskusje dot. racjonalności, o ile bardzo ciekawe, nie trafiają moim zdaniem w sedno i należałoby je traktować raczej jako ciekawostkę i ćwiczenie umysłowe. Przede wszystkim dlatego, że wychodzą od stworzonego przez nas samych iluzorycznego pojęcia “racjonalności” co uważam za błąd. Jeszcze dwa-trzy lata temu myślałem, że ma to duży sens. Teraz traktuję to jako ciekawostkę. Nie ma moim zdaniem żadnego powodu, aby patrzeć na racjonalność jako punkt wyjścia. Musi być znacznie prostsza i sprytniejsza droga.
    Reasumując: ucieknijmy od pojęcia racjonalności. To jest wtórne. W spójnym modelu racjonalność można zdefiniować bardzo prosto. Nie powinniśmy jednak tworzyć modelu wychodząc od racjonalności. Trochę do góry nogami.

    (pozostają jeszcze kwestie neuronauki, Teorii Umysłu itd. ale te omijam jak na razie szerokim łukiem).

    Pozdro od chorego człowieka, leżącego już 5 dzień w łóżku, stąd aktywnego na bossablo.
    Zastrzegam sobie prawo, do jakichś korekt, bo pisałem to w stanie okołogorączkowym.

    Ps.
    Pozdro dla nowego dyskutanta, kochającego niedźwiedzia, osoamoroso!

  28. osoamoroso

    “Pozdro dla nowego dyskutanta, kochającego niedźwiedzia”

    Dzięki, ale nie jestem nowy. Na blogi.bossa.pl udzielam się, z różną intensywnością, od kilku lat.

  29. GZalewski

    ““Działanie odruchowe jest w tym sensie racjonalne, że ma jakąś pierwotną przyczynę/powód – rację”

    to zdanie będzie brzmiało prawdziwie również jako
    “działanie jest racjonalne, bo ma jakąś pierwotną przyczynę”

    Choćby nawet ta przyczyną był guz mózgu/neuroprzekaźniki czy odruch Łazarza.

    “Reasumując: ucieknijmy od pojęcia racjonalności. To jest wtórne. W spójnym modelu racjonalność można zdefiniować bardzo prosto. Nie powinniśmy jednak tworzyć modelu wychodząc od racjonalności. Trochę do góry nogami.”

    I tu sie zgadzam z blckswn – dokladnie – chodzi o wyjasnianie nie WYŁĄCZNIE racjonalnych zachowań, ale po prostu zachowań (być moze w okreslonych sytuacjach np. stresu).

    To troche to na co zwrócił uwagę Ariely – pewne irracjonalnosci (w naszej opinii) nie dość, że s przewidywalne, to jeszcze jeśli się zastanowić do czego służą, wcale nie są racjonalne.
    Co najwyżej są przez nas nie zrozumiałe (jeszcze)

  30. _dorota

    “a ta chemia to jest jajkiem czy kurą ?”
    Ani tym, ani tym. Mamy tu dwa odrębne byty: otaczającą nas rzeczywistość i mózg z jego reakcją na rzeczywistość zdeterminowaną przez subtelną równowagę neuroprzekaźników. Którą możemy w dużym stopniu modyfikować. Pozwoliłam sobie na taką drobną uwagę do hasła: “racjonalne zachowania”.

  31. kathay (Post autora)

    >> Istotą odkryć finansów behawioralnych jest objaśnianie przyczyn i
    >> objawów nieracjonalnych zachowań uczestników rynkowej gry”

    >Wynika z tego, że ludzie są istotami z natury racjonalnymi.

    Ani z logiki mojego zdania ani z intencji nie wynika, że ludzie są racjonalni. Z natury są nieracjonalni lub może nie są racjonalni.

    Co do samych finansów behawioralnych – nie wymyślam własnych teorii, jestem jak zaznaczyłem obserwatorem.
    Sięgając choćby do książek Zielonki, definicja racjonalności to: maksymalizacja oczekiwanej użyteczności przez poprawne szacowanie prawdopodobieństw przyszłych zdarzeń. Od tego wzorca szuka się anomalii.
    Czy anomalie są nieracjonalnością? Popularnie używa się tego słowa w literaturze tematu– choćby Dan Ariely w książce „Predictaby irrational”. Kahneman z kolei pisze w „Thinking fast and slow”, że chociaż rozumienie samego terminu jest podobne jak u Ariely to on sam woli go nie używać. Mamy więc całą gamę określeń od non-rational poczynając. W krótkim tekście posłużenie się słowem popularnym, choćby nawet umownie używanym – „nieracjonalność” – jest wystarczające dla pomocniczego nakreślenia problemu niezwiązanego z nim samym i wyczerpuje intencje.

  32. osoamoroso

    “Ani z logiki mojego zdania ani z intencji nie wynika, że ludzie są racjonalni. Z natury są nieracjonalni ”

    Jeszcze raz. Gdybyśmy zakładali, że ludzie z natury są irracjonalni, to, gdy Whitman zabił swoją matkę, żonę oraz piętnaście innych osób, stwierdzilibyśmy jedynie, że zachował się “normalnie” i nie szukalibyśmy biologicznych, psychologicznych czy socjologicznych wyjaśnień jego postępowania. Jeżeli poszukujemy przyczyn zachowań nieracjonalnych, to wynika z tego, że zachowanie racjonalne uznajemy raczej za regułę niż wyjątek.

    Dlaczego prof. Zielonka uznaje racjonalność za wzorzec, a wszelkie od niej odstępstwo za anomalię? Przecież gdyby ludzie z natury byli nieracjonalni, to właśnie racjonalność uznalibyśmy za anomalię i dla niej poszukiwali wyjaśnień.

    Tak tylko kombinuję. W końcu jestem misiem o bardzo małym rozumku i długie słowa sprawiają mi wielką trudność. 😉

  33. blackswan

    @osoamoroso

    “(…)uznaje racjonalność za wzorzec, a wszelkie od niej odstępstwo za anomalię?”

    Nie rozumiem tej formy ze znakiem zapytania, skoro na to pytanie jak doskonale wiesz nie da się odpowiedzieć.

    To zupełnie tak jak z ustaleniem wzrostu najwyższego na świecie karła.

    Napisałem w swoim dłuższym tekście jaki błąd popełnia kathay pisząc zdanie, której obaj zacytowaliśmy, ale widzę dalej idzie w zaparte. Blogowy non-event.

  34. osoamoroso

    ” na to pytanie jak doskonale wiesz nie da się odpowiedzieć”

    Sądzę, że da się na nie odpowiedzieć. To nie jest tak, jak z ustaleniem wzrostu najwyższego karła. Racjonalność jest pojęciem idealizacyjnym i to w dwojakim sensie.

    Przy okazji takich dyskusji padają mocne tezy dotyczące rzekomej natury ludzkiej. Ja powiedziałbym raczej, że istotą finansów behawioralnych jest próba adekwatnego opisu rynku. Modele behawioralne uwzględniają zachowania inwestorów stanowiące odstępstwo od racjonalności, a które w klasycznych modelach, ze względu na ich normatywny charakter, były odrzucane.

    Skoro mowa o prof. Zielonce. Model subiektywnej wyceny aktywów Daceya i Zielonki zakłada, że na rynku występują dwa rodzaje inwestorów:

    (1) Inwestor quasi-racjonalny, który maksymalizuje subiektywną oczekiwaną wartość, ale niepoprawnie szacuje prawdopodobieństwa przypisywane przyszłym stopom zwrotu.

    (2) Inwestor racjonalny, który również maksymalizuje subiektywną oczekiwaną wartość, ale poprawnie przypisuje prawdopodobieństwa.

    Hmmm…

  35. Kornik

    @Dorota, +1 (wpis z 2013.10.08 09:41).
    @Pit, dzięki za link.
    @Black, +1 (wpis z 2013.10.08 03:32). [Do gościnnych go!]
    @GZ, poprawka/modyfikacja przyjęta (wpis z 2013.10.08 08:24).

    @Kathay

    “…Zielonki, definicja racjonalności to: maksymalizacja oczekiwanej użyteczności przez poprawne szacowanie prawdopodobieństw przyszłych zdarzeń.”
    ______

    Moje wyobrażenie (definicja) racjonalnego postępowania – dokonanie wyboru jednej z istniejących dróg, na podstawie dostępnych informacji, posiadanej wiedzy i doświadczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *