Forex straceńców, część 12

Dokument z zaleceniami KNF dla firm inwestycyjnych w zakresie forexu dostarcza sporo wiedzy o nie w pełni zgodnych z regulacjami działaniach niektórych brokerów, nie mówi to jednak za wiele o rzeczywistych przyczynach negatywnych wyników przegrywających inwestorów, których trzeba wg Komisji w każdym zakresie dla ich ochrony ostrzegać.

 

Pełniejsze testy weryfikujące wiedzę, przejmowanie przez brokerów rzeczywistej odpowiedzialności za obrót i winy za zdarzenia nadzwyczajne (nieoczekiwane skoki cen), płynne kwotowania czy bardziej wystandaryzowane i rzetelniejsze reklamy zrobić powinny porządek w branży i wprowadzić większą transparentność, ale nie znaczy to wcale, że zmienią znaki przy wartościach rachunków klientów z minusów na plusy. KNF liczy na to, że po zmianach część niewprawnych inwestorów zrezygnuje z gry walutowej lub wcale jej nie rozważy, ja sam chętnie zobaczyłbym natomiast statystyki pokazujące, że ten fakt w połączeniu z przestrzeganiem w pełni przepisów Ustawy o Obrocie ma rzeczywiście znaczenie dla powrotu do zyskowności przez klientów firm forexowych.

Zainteresował mnie natomiast dość specyficzny fragment owego pisma, adresowany właśnie do efektywności samych inwestorów. Brzmi on następująco:

„Niewątpliwie bowiem decyzje inwestycyjne podejmowane bez realnego zaangażowania własnych aktywów, z wykorzystaniem rachunku demo, łączą się z mniejszym zaangażowaniem emocjonalnym inwestora, a tym samym różnią się od inwestycji z wykorzystaniem realnych środków pieniężnych. Tym samym, różny jest stopień racjonalności podejmowanych działań w środowisku rachunku demonstracyjnego i inwestycji rzeczywistych. W opinii Urzędu, firma inwestycyjna powinna zamieszczać informację, której istota będzie sprowadzała się do zasygnalizowania, iż inwestowanie w środowisku demo i rzeczywistych inwestycji nie wykazuje analogii w aspekcie warunków podejmowania decyzji inwestycyjnych”

Pierwsze co przyszło mi do głowy: skąd w KNF zainteresowanie tematami emocji i racjonalności? Jeśli to pokłosie modnej ostatnio fali zainteresowania finansami behawioralnymi, które wypierają coraz mocniej klasyczny do tej pory model idealnej efektywności rynku z w pełni racjonalnymi jego uczestnikami, to aż pali mnie ciekawość na jakiego rodzaju badania czy prace nadzór mógłby się powołać przy uzasadnieniu wyżej cytowanego poglądu?

O ile jednak emocje mają czasami wpływ wpływ na stopień racjonalności inwestorów o tyle ta ostatnia sama w sobie na niewiele się zdaje dla uzyskania zyskowności.

Racjonalność decyzji ma ścisłe powiązanie z błędami poznawczymi i behawioralnymi efektami, co udowodnili już pionierzy tej specjalności – Nobliści Kahneman i Tversky. Jednak sporo błędów tego rodzaju nie jest popełnianych z powodu emocji, emocje mogą być za to ich wynikiem lub im towarzyszyć. Błędy owe są natomiast wynikiem niedoskonałości ludzkiego umysłu, myślenia skrótowego za pomocą heurystyk, niedostosowaniem do tego rodzaju działania w warunkach niepewności z powodu naszych atawistycznych nawyków. To one destrukcyjnie oddziaływają na efektywność naszych decyzji i zyskowność inwestowania. Emocje mogą efekty behawioralne wzmóc, ale BRAK emocji ich NIE eliminuje!

Mało tego – pewien stopień emocjonalności jest niezbędny dla poprawnego procesu decyzyjnego (Lehner „How we decide”, więcej w tym wpisie). Emocje są bowiem sygnałem ostrzegawczym a przy tym to dzięki nim mózg uczy się prawidłowych reakcji, ocen i decyzji za pomocą zmian w naszych hormonach i aktywacji stosownych obszarów mózgu. Emocje są obecne zawsze, nawet u doświadczonych, profesjonalnych traderów co dowiedli w pracyThe Psychophysiology of Real-Time Financial Risk Processing” Lo i Repin. Pozostaje jedynie kwestia jak przez emocje oraz pomimo błędów poznawczych dotrzeć do naszych świadomych i podświadomych zasobów wiedzy i umiejętności. Dobrze ukierunkowane i przepracowane emocje to tylko część odpowiedzi. Niemniej ważny jest jednak sam fundament, będący skarbnicą naszych kompetencji. Musi być nim dobrze przygotowany plan gry, strategia dająca przewagę, odpowiednio wyuczona oraz sprawdzona wiedza i umiejętności o tym jak na rynku wygrywać. Bez tego żadne emocje nie mają znaczenia, są jedynie sprawą wtórną, ale i jednocześnie pomocą w prawidłowym wnioskowaniu.

W tym układzie nie ma znaczenia w jakim stanie emocjonalnym inwestor wejdzie z demo na rynek real. Liczy się to z jaką wiedzą na temat osiągania przewagi dokona owego przejścia. Emocje i racjonalność mogą pomóc lub zaburzyć realizację strategii wynikającej z tej wiedzy, ale nigdy nie są bazą czy źródłem przewagi. Tu jednak ostrzeganie proponowane przez KNF nie pomoże i nie jest nawet właściwym kierunkiem. To zbyt kompleksowa sprawa, w którą zaangażowane są jeszcze losowość, traf i bardziej o nich i o przewadze ostrzegać by należało.

Co więcej, w sensie emocjonalności różnice między demo i realem mogą być jedynie pozorem. Pokazują to w pracyFear and Greed in Financial Markets: A Clinical Study of Day-Traders” ci sami autorzy co wyżej. Zbadali oni poziom i natężenie emocji u uczestników 5-cio tygodniowego kursu prowadzonego przez Lindę Raschke, którzy co dzień podawali swoje wyniki wraz z poziomem (nie)zadowolenia. Wszyscy dokonywali transakcji papierowych a do tego niektórzy również realnych. Okazało się, że jak twierdzą autorzy: ”trading papierowy dostarczał w jakiejś mierze takich samych emocjonalnych stymulantów jak trading na żywo choć nie perfekcyjnie identycznych”. Znaleźli oni przy tym następującą korelację: im wyższy stopień pozytywnego zaangażowania emocjonalnego w przypadku zysków i negatywnego przy stratach tym niższy sumaryczny wynik końcowy na rachunku. Tak więc jedynie umiarkowany poziom emocjonalnej reakcji sprzyja większej efektywności inwestowania.

To jednak tylko korelacja, która nic nie mówi o wzajemnych przyczynach, a przy tym nie na tyle wielka by wyjaśnić wszystko. Emocje bowiem w jakimś stopniu są stymulantem, ale to wiedza i strategia budowania przewagi są do wszystkiego bazą.

Reasumując: stonowane emocje jedynie czasem przywracają racjonalność myślenia, jednak racjonalność nie oznacza wygranej na rynku, ponieważ sama w sobie nie tworzy ona przewagi.

Zresztą to samo dotyczy i forexu i rynku akcji oraz derywatów, o czym KNF milczy. A szkoda, bo może również per analogiam należałoby nakazać ostrzegać o tym, że papierowe transakcje akcyjne, wirtualne konkursy a nawet analizy danych historycznych bez finansowego zaangażowania to nic innego jak demo trading.

—kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

51 Komentarzy

  1. Corvin

    Z tym, że chciałbym zauważyć że granie na zabawkowej platformie MT4 zwłaszcza w modelu MM. Nie daje raczej łatwej do uzyskania przewagi? Jakoś nie zauważyłem by np. Prop Traderzy stosowali tego typu platformy. Co do emocji to KNF ma zupełnie rację, inaczej się gra demo na abstrakcyjnej platformie mając na koncie wirtualne 100 tyś $, a inaczej ciężko zarobione pare tyś zł. Kompletnie inny poziom emocji.

  2. Corvin

    Mało tego, rachunek demo działa jak zegarek czego nie można powiedzieć o rach rzeczywistym, tempo kwotowań jest inne, są poślizgi … Cześć brokerów instaluje wredne pluginy po stronie serwera by grało się jeszcze gorzej … Choć to nielegalne.

  3. trendfollowerpl

    “Reasumując: stonowane emocje jedynie czasem przywracają racjonalność myślenia, jednak racjonalność nie oznacza wygranej na rynku, ponieważ sama w sobie nie tworzy ona przewagi.”

    Silne emocje (pozytywne i negatywne) mogą jednak zaburzyć tą racjonalność i żadna nawet najlepsza strategia inwestycyjna wtedy nie pomoże.

  4. GZalewski

    Zupelnie nie mam pojecia czemu KNF sie uparł na forex. Niemal wszelkie rzeczy zwiazane ze spekulacja na tym rynku mozna odniesc do derywatów.
    Gdyby to był zywy czlowiek (a nie Urząd), to bym powiedział, ze to kompleks jakis, albo uraza.
    Swoją droga KNF linkuje do komunikatu ESMA
    http://www.knf.gov.pl/Images/ostrzezenie_ESMA_forex_EN_tcm75-28697.pdf
    Gdy się w niego wczytac, on jednak w innym tonie jest pisany.

    Juz nie wspomne o broszurce NFA
    http://www.nfa.futures.org/NFA-investor-information/publication-library/forex.pdf

  5. lesserwisser

    “Gdy się w niego wczytac, on jednak w innym tonie jest pisany.”

    Komunikat ESMA jest nie tylko w innym tonie pisany ale przede wszystkim chyba również w innej intencji pisany. W intencji pomocy inwestorowi – klientowi firm finansowych, bo jak mówi mądre przysłowie prawdziwych przyjaciół ponajemy w biedzie. 🙂

    y”Further information.

    25. If you have any questions or doubts, you should contact the regulatory authority in your country.”

    A po kiego Bolka i Lolka, można zapytać, w świetle doświadczeń niejakiego Tomcia S., który paluchem wytknął KNFowi brak chęci takiej kooperacji i pomocy i w ogóle zrozumienia sytuacji.

    Po to aby otrzymać takąż odpowiedź na swoje watpliwości i pytania:

    “Tymczasem na gruncie udip organ nadzoru jest zobowiązany do udzielania informacji, ale tylko takiej, która znajduje się w jego posiadaniu i której używa zo zrealizowania przypisanych prawem zadań.

    Nie mają natomiast charakteru informacji publicznej żądania wyjaśnienia treści aktów, interpretacja określonych zdarzeń, czy też przedstawiania intencji lub celów podejmowanych działań.

    Wnioskiem w świetle udip może być objete pytanie o okreslone fakty o stan określonych zdarzeń na dzień udzielenia odpowiedzi. Wniosek taki nie może być postulatem wykładni, nie może dotyczyć przedstawiania intencji działań organu w określonych sprawach. Informacje publiczne odnoszą sie bowiem do pewnych danych a nie są instrumentem pozyskiwania interpretacji zdarzeń,faktów lub przepisów prawa.
    …..”

    Całość stanowiska KNF znajdziemy tu –

    https://blogi.bossa.pl/wp-content/uploads/2013/04/KNF_-25_04_-2013..pdf

    Najwidoczniej KNFowcy nie przeczytali dokładnie materiałów ESMA, nie zrozumieli podstaw i intencji działania tej instytuacji a nawet nie doczytali do końca wzmiankowanego okólnika.

    Albo nie czują różnicy między postawą frontem do klienta versus afrontem do klienta. Niby prawie to samo ale to prawie ( to małe “a”) robi jednak wielką rożnicę.

    PS

    A tak w opgóle to kolega less dziś se poczytał pismo KNF w sprawie forexu i jest w wielkiej kropce. Rozumie bowiem intencje ( i je pochwala) ale nie rozumie czemu oni nie rozumią pewnych kwestii i się bawią w filozowanie ( tworzenie interpretacji bezpodstawnych faktycznie nie i stanów prawnych niepotrzebnych).

    Tak to jest jak się uczniaki zabierają za materię z którą się ledwie oswoili.

    Jeszcze bęedzie o tym, trzy po trzy. 🙂

  6. blackswan

    “Najwidoczniej KNFowcy nie przeczytali dokładnie materiałów ESMA, nie zrozumieli podstaw i intencji działania tej instytucji”

    co prawda nie wiele wiem o działaniach KNF (nie wierzę w ich jakąkolwiek skuteczność), ale materiały ESMA muszą znać dosyć dobrze, tak samo jak “podstawy działania tej instytucji”. To jest kiepski zarzut w stronę KNF, bo przecież oni cały czas pracują ze sobą nawzajem.

    Przepisy ESMA są często na tyle ogólnikowo sformułowane, że pozostawiają spore pole manewru krajowym instytucjom.

  7. blackswan

    *niewiele

  8. lesserwisser

    “To jest kiepski zarzut w stronę KNF, bo przecież oni cały czas pracują ze sobą nawzajem.

    Przepisy ESMA są często na tyle ogólnikowo sformułowane, że pozostawiają spore pole manewru krajowym instytucjom.”

    W taki gorąc to i zarty kiepsko wychodzą, natomiast arogancji władzy upał się nie ima.

    Motto “Klinent nasz pan” nie równa się “klient na szpan”, choć brzmią tak samo.

    “If you have any questions or doubts, you should contact the regulatory authority in your country.”

  9. blackswan

    @lesser

    „If you have any questions or doubts, you should contact the regulatory authority in your country.”

    dlatego to jest tak cudowne zapętlenie:
    ESMA -> regulatory authority in your country -> ESMA -> …

    @Gzalewski

    “Zupelnie nie mam pojecia czemu KNF sie uparł na forex. Niemal wszelkie rzeczy zwiazane ze spekulacja na tym rynku mozna odniesc do derywatów.”

    Moim zdaniem nie ma jednego *głównego* powodu. Forex to kulminacja online gambling w kategoriach quasi inwestycyjnych. Pełna zgoda co do analogii z grą na derywatach. Zwróć uwagę, że istnieje już ustawa o grach losowych i zakładach wzajemnych. Czy jest jakiś prawnik na sali?

  10. investor_ts

    @blackswan

    “Pełna zgoda co do analogii z grą na derywatach”

    Ten argument, to chyba jakaś nieudolna próba obrony podjęta przez przedstawicieli branży. Przecież, mimo pewnego podobieństwa istnieją zasadnicze różnice pomiędzy egzotycznymi platformami foreksowymi, a rynkiem regulowanym.

    Niedawno w Parkiecie przeczytałem wypowiedź pana Rolanda Paszkiewicza z CDMu: “Kontrakty i forex to gra o sumie zerowej. Tutaj, aby zarobić, ktoś musiałby stracić. Mamy zatem do czynienia z zakładami, a nie działaniem rynku”. Ręce mi opadają jak czytam takie idiotyzmy.

  11. blackswan

    @inwestor_ts

    haha

    “Ten argument, to chyba jakaś nieudolna próba obrony podjęta przez przedstawicieli branży”

    per analogiam argument ten miał być zaszyfrowanym atakiem na branżę, a nie obroną.

  12. blackswan

    “a nie działaniem rynku”

    aż się prosi o jakiś komiks 🙂

  13. GZalewski

    obrona branży, czy obrona istnienia pewnych instrumentów?

  14. blackswan

    “obrona branży, czy obrona istnienia pewnych instrumentów?”

    pytanie gdzie leży granica rozróżnienia między obroną branży, a obroną istnienia pewnych instrumentów 🙂

  15. lesserwisser

    “pytanie gdzie leży granica rozróżnienia między obroną branży, a obroną istnienia pewnych instrumentów”

    Toż to jest pytanie jakiegoś młodzianka, bo stara gwardia to wie gdzie jest granica.

    Tam za górą jest granica,
    Przy granicy jest strażnica,
    A w strażnicy do maklerów
    KNF napisał list.

    I forkesu wszystkie treści
    W swoim piśmie strażnik zmieścił
    I powstała ta historia,
    Której refren brzmi:

    Hen daleko za mgłą
    Gwiazdy gaszą swój blask,
    Bo już budzi się czas.
    Gdy ty śpisz, rynku strzeże ktoś tu,
    By cię nikt nie dymnął, tfu. 🙂

    http://www.youtube.com/watch?v=vhIuD9L5QoE

    Eeeh, ale się rozczuliłem!

  16. _dorota

    “Forex to kulminacja online gambling w kategoriach quasi inwestycyjnych.”

    Prwanik na sali niewiele tu może wymyśleć. Ustawa o grach hazardowych (zastąpiła ustawę o grach losowych)
    http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20092011540

    definiuje (art.2) gre losową wedle wyniku “w szczególności zależącego od przypadku” (to: “w szczególności” samo w sobie jest zastanawiające).

    Więc rzecz jest oczywista – trzeba rozstrzygnąć, czy inwestowanie na forexie zależy od przypadku czy może jakichś innych czynników. Wysoki sąd zazwyczaj szczyci się, ze jest humanistą (czytaj: nie szło na matematyce), więc powołuje biegłego.

  17. blackswan

    “czy inwestowanie na forexie ”

    Błędem byłoby zawężanie takiej ustawowej definicji gry losowej wyłącznie do forex.

    Argumentowałbym, że jeśli definicję tę przyjmujemy jako wiążącą, to *powinna* odnosić się ona również do inwestowania jako takiego, przez co a fortiori odnosić się będzie do jego skrajnych i agresywniejszych form takich jak forex.

    Atakowanie forex, jako najsłabszego ogniwa, jest taktycznym błędem, ale dostrzegam potrzebę zachowania pewnej higieny.

    W gruncie rzeczy lewarowanie portfela, brak przygotowania merytorycznego, złe zarządzanie kapitałem, nieznajomość specyfiki gry, brak planu-strategii itd. są najbardziej agresywnymi formami podejścia do gry, bez względu na przedmiot inwestycji. Akcje, surowce, zakłady internetowe itp. są równie wielkim polem do popisu. Wystarczy brak dyscypliny i bez względu na talent czy też predyspozycje indywidualnego gracza, statystycznie nie jest on faworytem do wyjścia na plus. Forex szmoreks, gra jest bardzo podobna, tylko w różnym stopniu agresywna.

    “trzeba rozstrzygnąć, czy inwestowanie na forexie zależy od przypadku czy może jakichś innych czynników.”

    odpowiedź na to pytanie nie byłaby rozstrzygająca, doprowadziłaby za to do nawarstwienia kolejnych problemów, bez względu na werdykt. Lepiej zrobić skrót i od razu trafić do fundamentalnego pytania

    P: Jakimi kryteriami/przesłankami kierujemy, się jako Państwo czy Wspólnota Państw, w uznawaniu jakiejś formy hazardu za nielegalny.

  18. _dorota

    @ blackswan
    Ja nie twierdzę wcale, że forex spełnia definicję gry losowej, ale upieram się przy tym, co uważasz za nawarstwienie problemów: kluczowe dla zaliczenia do kategorii “gra losowa” jest rozstrzygnięcie jej “przypadkowości”, mówiąc precyzyjniej – wagi czynnika losowego.

    “P: Jakimi kryteriami/przesłankami kierujemy, się jako Państwo czy Wspólnota Państw, w uznawaniu jakiejś formy hazardu za nielegalny.”
    Art.2 pkt.6 ustawy.

    PS. A fortiori tutaj nie do zastosowania: nie ustaliliśmy, czy inwestowanie “jako takie” jest grą losową (NIE jest 🙂 ), więc tego rozumowania (pozalogicznego zresztą) stosować się nie da.

  19. _dorota

    PS. dla jasności uzupełnienie do pierwszego akapitu – na gruncie polskiej ustawy o tym, co jest grą losową rozstrzyga:
    1) zaliczenie do typu gry wymienionej w art.2 pkt.1 (enumeratywne, “są to:”) i
    2) decyzja ministra (art.2 pkt.6).

  20. blackswan

    “A fortiori tutaj nie do zastosowania: nie ustaliliśmy, czy inwestowanie „jako takie” jest grą losową”

    nie ustaliliśmy, ale argumentowałbym za tym, że inwestowanie “jako takie” idealnie wpasowuje się w definicję mówiącą o “szczególnej zależności od przypadku”

    Nie czepiam się zwrotu. Chodzi mi po prostu o panujący dysonans poznawczy u wielu polegający na kompletnym przeoczeniu tego, że hazard i inwestycje znajdują się na wspólnej gałęzi. Obie dotyczą losowości, obie dotyczą podejmowania decyzji w warunkach niepewności, obie dotyczą oceniania prawdopodobieństw oraz konsekwencji itd. To jest dokładnie to samo rzemiosło. A fortiori ma jak najbardziej zastosowanie jeśli tylko uzmysłowimy sobie te być może nieprzyjemne dla nas oczywistości.

  21. blackswan

    notatka:

    rzeczy, które zabiją cię na handlu akcjami, zabiją cię na foreksie
    rzeczy, które zabiją cię na foreksie, zabiją cię na akcjach

    dla uproszczenia dyskusji proponuję przyjąć takie założenie równoważności wynikające z wrodzonych skłonności do bankructwa

  22. pit65

    @blackie

    Czy jesteś całkowicie pewien ,że a mianowicie:
    hazard i jego wyznawca hazardzista podejmuje decyzje oceniając prawdopodobieństwo oraz konsekwencje czy jest to rodzaj psychicznego masochizmu , który te sprawy zaciemnia.
    Tak naprawdę gdyby zdawał sobie sprawę to wyklucza to hazard bo w innym przypadku samo życie można by było podciagnąć pod hazard.
    Więc koniunkcja w stylu:
    hazard and inwestycje == prawda jest nie do końca prawdą objawiającą tzw wspólną gałąź bo zupełnie nie spełnia wszystkich przesłanek ktore wymieniłeś.
    Może nie musi dla tak uproszczonego modelu , ale konsekwencje są daleko idące.
    Idąc dalej jeżeli uznamy tzw. foreks za gre przypadku i hazard to czy nie podważamy tym samym tezy ,że jednak bądż co bądź tzw. płynny kurs walutowy zależy nie tyle od przypadku co jest wypadkową popytu i podaży,no bo jeżeli uznamy to za hazard to wszystko każda teoria ekonomiczna prócz może marksistowskiej 🙂 jest oparta o hazardową grę z przypadkiem i sama jest jako taka hazardem?

  23. blackswan

    “Idąc dalej jeżeli uznamy tzw. foreks za gre przypadku”

    obawiam się, że nie do końca zrozumiałeś moją wypowiedź

    nie “gra przypadku”, ale gra na przypadkowości. To nie wyklucza umiejętności i skilla. Grając w kości potrzebujesz umiejętności, żeby wygrać, ale jest to gra losowa.

  24. pit65

    @blackie

    OK niech bedzie gra na przypadkowości.
    No więc czy podpisałbyś sie pod zdaniem , że gra w ustalanie płynnego kursu walutowego to gra na przypadkowości 🙂
    No bo jeżeli uznasz ,że gro uczestników tzw. foreksu to gra na przypadkowości to zupełnie niespójne logicznie byłaby teza wykluczająca np. BC, BenaB, prime dealerów, tzw. smart money etc. z grona przypadkowości , a skoro oni nie są hazardzistami w co KNF nie wątpi zapewne, to co stoi za zdaniem ,że foreks to gra na przypadkowości choć to raptem rynek zależny od kilku liczących sie instytucji w/wym Więc czy słowo przypadek określające grę na foreksie nie zaprzecza w to co takie KNF nigdy nie zwątpi 🙂
    Dla mnie całę to uzasadnianie to oczywista sprzeczność .
    Więc moje pytanie brzmi po co te wszystkie dyrdymały jak nie kiepskie uzasadnienie swego kiepskiego zaistnienia i istnienia /KNF/.KOlejny urzędniczy knot.

  25. blackswan

    “że gra w ustalanie płynnego kursu walutowego to gra na przypadkowości :-)”

    Co do zasady owszem.
    Inną kwestią natomiast jest to, że BC w stylu FED to market maker, a nie market taker. Market maker czyli kasyno, bukmacher, tzw. house. Market taker = klient, gracz, indywiduum.

  26. pit65

    “Co do zasady owszem.”

    Hm. Ja tylko co do pewnej teorii jeżeli uznam za stosowne rozpatrywać model próbujący z empirii układu opisywanego poprzez pewien opisowy warsztat matematyczny wyciągnąć wnioski ogólne /teorię/ uzasadniające tezę o przypadkowości 🙂

    “Inną kwestią natomiast jest…”

    Uważasz ,że market maker w stylu BC nie jest jednocześnie market takerem , a tzw market taker nie może być jednocześnie market makerem w swoim mikro wydaniu 🙂
    Wszak domniemywac można stosując analogię teorii nieoznaczoności , że już sam wzrok Wielkiego Brata nagina rzeczywistość MM do MT i w stopniu niedostrzegalnym vice versa co wie każde dziecko napotykając surowy wzrok swego rodzica, który wszakże łagodniej z chwilą wypłynięcia pierwszej łzy 🙂

    Oczywiście odnoszę się tylko co do kształtowania ceny wg kryterium osiągania z tego określonego pożytku /oczywiście ten pozytek jest inaczej definiowany w zalezności od celu/ bez ram prawnych i całej semantyki określającej kto jest MM , a kto MT stricte co do nazwy, bez której nasze postrzeganie zjawiska bez dualnej polaryzacji kto jest kim graniczy z chaosem.

  27. blackswan

    rozróżnienie MM od MT nie jest semantyczne

  28. blackswan

    sry pit, ale trochę się pogubiłem w tej rozmowie i niewiele z tego co napisałeś zrozumiałem. pozdro

  29. blackswan

    @pit65

    właśnie zobaczyłem tego klocka, który napisałem:
    “rozróżnienie MM od MT nie jest semantyczne”

    Cudo nonsens. Nie byłem nawet pijany. Chodziło mi o to, że to nie jest tak, że rozróżnienie między MM a MT jest wyłącznie słowne, abstrakcyjne czy niepotrzebne. Nie jest tak, że różnią się tylko nazwą. MM a MT to dwa zupełnie inne światy. BC, o który zapytałeś to MM. Ty, ja, moja sąsiadka i jej pies to MT. Tak jak nigdy nie porównujesz indywidualnego gracza w kasynie z samym kasynem, które emituje żetony, ustala rake, odpowiada za bezpieczeństwo itd., tak też nigdy nie będziesz zestawiał w jednym szeregu gracza na foreksie z decydentem wyższego szczebla określającym reguły gry.

  30. investor_ts

    @blackswan

    “Chodzi mi po prostu o panujący dysonans poznawczy u wielu polegający na kompletnym przeoczeniu tego, że hazard i inwestycje znajdują się na wspólnej gałęzi. Obie dotyczą losowości, obie dotyczą podejmowania decyzji w warunkach niepewności, obie dotyczą oceniania prawdopodobieństw oraz konsekwencji itd.”

    Ile decyzji w życiu podejmujesz w warunkach pewności? Pieczenie pączków jest na tej samej gałęzi, ergo jest hazardem?

  31. blackswan

    @investor_ts

    “Ile decyzji w życiu podejmujesz w warunkach pewności?”

    Punkt dla Pana. Chodzi mi jednak o olbrzymie podobieństwo między grami uznanymi za hazardowe, ergo wybiórczo zdelegalizowanymi, a inwestowaniem jako takim. Nie widzę wobec tego powodu do tak dalekiej ekstrapolacji jak na pieczenie pączków.

    Poza tym chodzi o konsekwencje. W przypadku inwestowania i hazardu znajduję jeden bardzo ważny czynnik wspólny: brankructwo w przypadku …(tutaj wstaw zestaw bardzo podobnych determinantów dla gier hazardowych i inwestowania).

    Możesz powiedzieć, że odnosi się to też do przedsiębiorczości i przyznam Ci zgodę. Nie odnosi się jednak do pieczenia pączków. Mój skrót myślowy był czymś podyktowany, a nie jakąś ochotą generalizacji na każdy aspekt życia.

    Dlaczego zatem pewne gry nazywane potocznie hazardowymi chcemy zdelegalizować, a inne z gruntu bardzo podobne pozostawić i tworzyć wokół różne dziwne mity? Z ekonomicznego (sic!) punktu widzenia nie ma to wiele sensu. Czekam na poza-ekonomiczne argumenty.

  32. blackswan

    @pit65

    “hazard i jego wyznawca hazardzista podejmuje decyzje oceniając prawdopodobieństwo oraz konsekwencje czy jest to rodzaj psychicznego masochizmu , który te sprawy zaciemnia.”

    powiedz mi teraz szczerze, czy uważasz, że sytuacja ta nie dotyczy tradingu/inwestowania? również w tym sensie, w którym przedstawiłeś hazard, inwestowanie MOŻE BYĆ hazardem, wiązać się z masochistycznymi, samobójczymi działaniami. A skoro MOŻE BYĆ zależne jest od indywiduum, to w kategoriach ogółu populacji (do doskonałości daleka jeszcze droga) staje się JEST. Proste.

  33. lesserwisser

    @ investor ts

    “Ile decyzji w życiu podejmujesz w warunkach pewności? Pieczenie pączków jest na tej samej gałęzi, ergo jest hazardem?”

    Jeśli pieczenie poczków jest hazardem, to czemu nim jest:

    a) bo nie ma pewności, że nam pączki wyjdą jadalne,
    b) bo jest ryzyko poparzenia się i/lub pożaru
    c) bo można sobie napytać biedy – jak się konsument rozchoruje to możemy stracić znajomych lub nam naubliżają albo nawet wciry dadzą
    d) z innych powodów.

    Ciekaw jestem wielce, czemu tak a nie inaczej?

  34. blackswan

    @less

    “Jeśli pieczenie poczków jest hazardem, to czemu nim jest”

    niepotrzebnie sprowadzać do to takiego absurdu, bo wszyscy chyba wiemy, że pieczenie pączków nie jest hazardem.

    Pozwól, że zmienię pytanie:

    Dlaczego pieczenie pączków nie jest hazardem?

    Odpowiadając jasno na to pytanie odpowiemy sobie pośrednio na pytanie dotyczące charakterystyk hazardu i przez pryzmat odpowiedzi będziemy mogli wydawać osąd o inwestowaniu/trejdingu/gamblingu itd.

  35. lesserwisser

    @ blackie

    “Chodzi mi po prostu o panujący dysonans poznawczy u wielu polegający na kompletnym przeoczeniu tego, że hazard i inwestycje znajdują się na wspólnej gałęzi. Obie dotyczą losowości, obie dotyczą podejmowania decyzji w warunkach niepewności, obie dotyczą oceniania prawdopodobieństw oraz konsekwencji itd. To jest dokładnie to samo rzemiosło.”

    Jeśli hazard i inwestycje znajdowały by się na wspólnej gałęzi to po mojemu już dawno zaliczyły by glebę, gdyż niezbyt solidna jest ta gałęź. A jak widać i hazard i inwestycje całkiem nieźle się mają.

    Zaniz nie zdefiniujemy właściwie pojęcia hazard to obawiam się że nie uda nam się osiagnąć konsonansu poznawczego.

    “Dlaczego zatem pewne gry nazywane potocznie hazardowymi chcemy zdelegalizować, a inne z gruntu bardzo podobne pozostawić i tworzyć wokół różne dziwne mity? Z ekonomicznego (sic!) punktu widzenia nie ma to wiele sensu. Czekam na poza-ekonomiczne argumenty.”

    Słuszna uwaga, czemu Texas holdem jest hazardem a skat nie jest itp i itd, czemu wszystkie gry planszowe w których stosuje się kości należy uznać za losowe i hazardowe (np. Na Grzyby, Skaczące Czapeczki, Tryktyrak, itp) natomiast nie wszystkie gry karciane?

    Niejaki Bill Sharpe w swojej książce “Investment” ujął tę kwestię tak:

    “Gambling is, de facto, whatever the law says it is. One of the difference between betting on the future price of corn and betting on the point spread in a football game is that the former is legal in all states, the latter only in some”!

  36. blackswan

    brawo less, podpisuję się pod wszystkim za wyjątkiem jednego

    ” już dawno zaliczyły by glebę, gdyż niezbyt solidna jest ta gałęź. A jak widać i hazard i inwestycje całkiem nieźle się mają.”

    skoro nie zaliczyły gleby i obie dziedziny mają się dobrze, to chyba nie jest to dowód, że nie siedzą na jednej gałęzi…ale chyba rozumiem o co ci chodzi.

  37. lesserwisser

    “Dlaczego pieczenie pączków nie jest hazardem?”

    To pytanie a contario jest faktycznie bardziej trafne.

  38. blackswan

    “Gambling is, de facto, whatever the law says it is. One of the difference between betting on the future price of corn and betting on the point spread in a football game is that the former is legal in all states, the latter only in some”

    Bill Sharpe hit the nail on the head.

    Ale ja mam wciąż pytanie, jak małe dziecko, wytłumaczcie mi to: DLACZEGO tak jest? To jest jakiś religijny myk, jakieś przesądy, jakaś ukryta logika? O co chodzi?

  39. lesserwisser

    @ blackswan

    “Czekam na poza-ekonomiczne argumenty.”

    Nie da się ich pominąć, niestety.

    Czy wiecie dlaczego urządzanie i prowadzenie gier losowych poddano ścisłej reglamentacji? Ano, przede wszystkim dlatego, że „jest to działalność niezwykle rentowna, trudno poddaje się kontroli i w związku z tym wymaga nadzoru, a ponadto może być źródłem wielu zjawisk patologicznych” !!!

    Tak napisano w sprawozdaniu Komisji Polityki Gospodarczej, Budżetu i Finansów oraz Komisji Ustawodawczej z maja 1992 roku i podano też tak w uzasadnieniu wyroku NSA z 13 maja 1998, II SA 362/98.

    Nie mamy pańskiego płaszcza, no i co nam pan zrobi!

    Znasz treść pisma-odwołania do WSA przez Polski Związek Pokera, gdzie podano argumenty pozaekonomiczne w obronie sportowego poka jaka niehazardowego?

    “W tym fragmencie pisma PZP przedstawione zostają wyzwania Chrisa Fergusona oraz “Boku87”, a także wykresy wyników z gier takich zawodowców jak: George “jorj95” Lind, Mark “PimpinDonks” Schmid oraz Dusty “Leatheras9” Schmidt.

    Kolejnym argumentem przemawiającym przeciwko decyzji Ministerstwa Finansów są wyniki badań firmy “Cigital”, które przeprowadzone zostały na próbce 103,000,000 rozdań z PokerStars. Wyniki badań są następujące:

    * 75,7 % rozegranych rąk, zakończyło się bez pokazania kart. Wskaźnik ten pokazuje, jak wielu rozdań wynik jest zdeterminowany tylko i wyłącznie umiejętnościami, a nie otrzymanymi kartami.

    pozostałych 24,3% rozdań, gracz, który posiadał faktycznie najmocniejszy 5-cio kartowy układ wygrywał zaledwie w 50,3% przypadków.

    W pozostałych 49,7% karty stanowiące najlepszy układ, zostały spasowane przed pokazaniem kart. Było to spowodowane ich odrzuceniem, jako posiadających zdaniem zawodnika, zbyt mały potencjał na wygranie rozdania.

    Na rezygnację z gry mógły mieć również wpływ zagrania przeciwnika, sugerujące, że ma lepszy układ. To kolejny dowód na występowanie strategii i umiejętności w rozdaniu.

    W sumie tylko w 12,2 % wygrywa najlepszy układ, który się doczekał pokazania kart, czyli tzw. „showdown”.

    Kolejna część dokumentu to przedstawienie “Bankroll Management i dlaczego daje on pewność uniezależnienia się od wpływu losowości na osiągane wyniki. Podobnie jak gracze giełdowi i gracze na rynkach Forex, również gracze texas holdem mają opracowany system ograniczania ryzyka związanego z niebezpieczeństwem skumulowania się niekorzystnych zdarzeń, a także najzwyczajniejszego spadku formy lub trafienia na lepszych przeciwników.”

    Na koniec tej części PZP przedstawia jeszcze kluczowe umiejętności najważniejsze w Texas Holdem:

    * wiedza teoretyczna na temat wartości i prawdopodobieństw występowania układów,
    * matematyka,
    * zdolność logicznego i analitycznego myślenia,
    * obserwacja i odpowiednie odczytywanie przeciwników,
    * zbieranie informacji i dobra pamięć
    * charakter i oponowanie podczas rozgrywki
    * odpowiednia kondycja fizyczna i psychiczna podczas wielogodzinnych turniejów

    W dalszej części dokumentu przygotowanego przez Polski Związek Pokera mamy do czynienia z interpretacją zapisów ustawy, interpretacją lingwistyczną, systemową i funkcjonalną.”

    Myślę aby trochę szerzej przyłożyć naszym legislatorm ( legislator = noga prawno-faktyczna :)) za tę knociarską ustawę o grach hazardowych, jak czas pozwoli.

    Zgodnie z art. 2 ustawy o grach hazardowych grami losowymi są gry o wygrane pieniężne lub rzeczowe, których wynik w szczególności zależy od przypadku, a warunki gry określa regulamin.

    A co to znaczy “przypadek”, jeśli można spytać. Bo dla mnie przypadek to zdarzenie niespodziewane, np. jak przy losowo-hazardowej grze w orła i reszkę moneta przypadkowo stanie na sztorc!

    Wprawdzie uznaje się, że nieznajomość prawa nie jest elementem uwalniającym od odpowiedzialności ani ja łagodzącym ale czy również nieznajomość języka obcego może nie zwalniać od odpowiedzialności karno-skarbowej.

    W ustawie enumeratywnie wymieniono blacj jacka jako grę hazardową ale mało kto, nawet ze znających angielski, wie o jaką grę konkretnie chodzi. Niektórzy mówią o Czarnym P{iotrusiu ( no bo jest black), a nie można było napisać wprost “oczko i jego warianty”, dwadzieśica jeden, twenty one , black jack. I wtedy, jak to mawiano przed wojną, Osram i wszystko jasne!

    To chwilowo by było na tyle.

  40. _dorota

    Pominąwszy oczywisty aspekt fiskalny, to hazard różni się od inwestowania (hm, jakby to ująć) znacząco niższą przydatnością dla społeczeństwa (celowo unikam kategorii etycznych). Pewne nałogi warto kontrolować (w wymiarze całego społeczeństwa również), prócz tego, że można je opodatkować.

  41. blackswan

    “znacząco niższą przydatnością dla społeczeństwa”

    o jakiej przydatności mówimy? o przydatności w stylu działań fundacji One Drop Guy’a Laliberte? Czy może przydatności pieniędzy, które zostały przetransferowane od jednego obywatela do drugiego (pomijając, że mogą być różnych naradowości)?

    Bo jeśli przyjąć do wiadomości fakt, że pieniądze wygrane w nie są wydawane jedynie na tę działalność, ale finansują dodatkowo inne, poza hazardowe poczynania, to sformułowanie “przydatność dla społeczeństwa” staje się dokładnie taka sama, jak w przypadku zwykłej działalności gospodarczej.

    “Pewne nałogi warto kontrolować”

    Czy inwestowanie/trading może być nałogiem?

  42. investor_ts

    @blackswan

    W tej dyskusji termin “hazard” używany jest jako nazwa desygnująca pewne czynności ze względu na jakieś cechy, które im przypisujemy lub jako predykat określający przynależność do pewnej klasy (“Inwestowanie to hazard”). Zwróć uwagę, że nie jest to predykat czysto opisowy, ale mocno wartościujący. Jego znaczenie nie wyczerpuje się na tym, jakie to konkretne zachowania denotuje. Chodzi o to, aby pewne zachowania nie tylko zostały nazwane hazardem, ale aby za takowe zostały uznane. W przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z konwencją terminologiczną. Z faktu, że takie właśnie, a nie inne zachowania określa się mianem hazardu, wynika coś więcej niż z wprowadzenia neutralnej konwencji terminologicznej. Dlatego, choć pieczenie pączków w moim wykonaniu przypomina hazard, to za taki nie jest uznane 😉

  43. lesserwisser

    Nie wiedziałem co znaczy ten cały predykat, wiec poprosiłem nieodzownego pomocnika internetowego o pomoc i od wypluł mi coś takiego: “Predykat – jest to funktor zdaniowy od argumentów nazwowowych.” ????

    Jeszcze mniej mi to mówi to mówi, ale brzmi naukowo.

    Niezawodny pomocnik podpowiada coś takiego:

    “Hazard – wszystkie gry pieniężne, w których o wygranej w mniejszym lub większym stopniu decyduje przypadek. Słowo “hazard” pochodzi z języka arabskiego: “az-zahr” znaczy “kostka”, “gra w kości”.
    W języku angielskim dosłownie przetłumaczone oznacza “niebezpieczeństwo”, “ryzyko”.

    Chyba tym razem jednak nie stanał na wysokości zadania więc się zapytowywuje – A jaka jest różnica między hazardem i spekulacją i inwestowaniem (na czym polega)?

    Tylko klarownie i w miarę prosto poproszę, bez żadnych predykatów i innych pierdykatów. 🙂

  44. gzalewski

    @blackswan
    To jest to samo co z asymetrią przy krótkiej sprzedaży.
    Jakos jak akcje szaleńczo rosną, to nikt niekogo nie oskarża, nie było downtick rule, zeby przypadkiem za silnie nie rosło itp itd.

  45. investor_ts

    @blackswan

    “Ale ja mam wciąż pytanie, jak małe dziecko, wytłumaczcie mi to: DLACZEGO tak jest? ”

    Jakiś czas temu, moje dziecko zapytało: “Tato, a skąd my mamy pieniądze?” – próba odpowiedzi stanowiła niezłe wyzwanie.

    @less

    Spoko, blackswan zrozumie.

    Predykat:
    1. w semantyce: wyrażenie opisujące cechę przedmiotu lub relację między przedmiotami;
    2. w semantyce: treść takiego wyrażenia;
    3. w językoznawstwie: orzeczenie lub orzecznik;
    4. w logice tradycyjnej: część zdania, w której stwierdza się coś o podmiocie;
    5. w logice współczesnej: wyrażenie opisujące jakąś relację lub właściwość

    za SJP

    “A jaka jest różnica między hazardem i spekulacją i inwestowaniem (na czym polega)?”

    Ja jedynie chciałem zwrócić uwagę, że to pytanie ma charakter wartościujący, a nie czysto opisowy.

  46. pit65

    @Less

    No skoro pokusiłeś się o pochodzenie i pierwotne znaczenie słowa hazard znaczy “gra w kości” co blady Angol dopiero póżniej przetłumaczył po swojemu jako “niebezpieczeństwo” /God save the Queen – ciekawe dlaczego tak ?/ to proszę Cię bardzo:
    A mianowicie- Róznica między hazardem spekulacją , a inwestycją przyjmując pierwociny semantyczne znaczenia słowa hazard jest następująca:

    1. Hazard = wygranie osła w kości.
    2. Spekulacja= sprzedaż osła z nadzieją ,że odkupi sie go taniej.
    3. Inwestycja= podtuczenie osła i próba skrzyżowania z koniem dzieki czemu możemy w niedalekiej przyszłości stac się właścicielami muła, a osła sprzedać likwidując inwestycję.

    Róznice są znaczące i widoczne bez zbędnego mędrkowania.

    No i teraz wchodzi nadzór i spekuluje /hazarduje 🙂 znaczeniami / jak by tu zmienić znaczenie słów na tyle by punkt 2 == HAzard == nielegalne lub przynajmniej nie teges.
    Czyli zrównac znaczenia słów spekulacja i hazard celem logicznego i społecznego zaakceptowania.
    No i przypadkiem przypadek sprawia ,że stajesie punktem łączącym w sensie próby utożsamiania te znaczenia w jedno.
    Wystarczy tylko zaprząc statystykę, która nie musi przejmować się istotą sprawy bo jej tak naprawdę nie dostrzega by stare argumenty obalić innymi kontr i osiagnąć cel , a mianowicie uzasadnienie swego //nadzorcy// istnienia np.
    Genialne w swej prostej naiwności człowieka z sawanny sprzed lat wielu i klarowne . NIeprawdaż 😉

    @blackie

    Oczywiście inwestowanie staje sie często synonimem hazardu jeżeli stracimy drogę, cel i nie wyznaczymy sobie ram czasowych i stawki dla swej aktywności w tej czy innej dziedzinie związanej z niepewnością.
    Czyli praktycznie każdej.
    Natomiast odniesienie hazardu operowania hazardem zmiany znaczenia pojęć przez nadzorce ma zupełnie inne znaczenie niż to które sie próbuje mi inputować IMO.

    “A skoro MOŻE BYĆ zależne jest od indywiduum, to w kategoriach ogółu populacji (do doskonałości daleka jeszcze droga) staje się JEST.”

    Problem jak w kategoriach ogółu określać JEST?
    Ilościowo? Rozkład normalny? Treshold= 1,2,3, sigma?
    A jak juz określimy to z punktu widzenia warsztatu równanie które nam warsztat wypluł jako uzasadnienie np.
    1 osioł+1koń= 2 // Co 2? Osły? konie? , osłokonie?//
    można uznać za poprawne , ale w kategoriach fizycznej rzeczywistości i logiki już być nie musi .
    Kurczaki muszę łyknąc browca by sie w to zagłębić, ale spróbuję na innej płaszczyźnie .
    Skoro PKt 3 w odpowiedzi do Lessa definiuję żartobliwie inwestycję tak jak definiuję to w swych wyborach ekonomicznych by wybrać pkt2 over pkt3 muszę dostrzegać więcej hazardu do podjęcie ryzyka nie wybrania bezpieczniejszej formy mojego działania z definicji o ile nie kieruje mną szaleństwo co jest możliwe 🙂
    Wynika to raczej z skrócenia preferencji czasowych inwestycji celem uniknięcia ryzyka porażki w grze na której zasady mam ograniczony wpływ lub wcale, ajednak wydaje mi się czy mam to obliczone ,że postępuję poprawnie.Czy kieruje się większym hazardem w sensie inputowanej semantyki nadzorcy?

    Natomiast ten że nadzorca, który zasad tej gry po części pilnuje i jest odpowiedzialny z sobie tylko wiadomych powodów prubuje inputować mi swą kaleką logiką ,że to co chce robić jest be bo jest bardziej ryzykowne i jest w sprzeczności z moim mam nadzieję w miarę świadomym wyborem.

    Powoli więc stajemy po przeciwnych stronach barykady , czy tego chcemy czy nie.

  47. lesserwisser

    @pit

    Pit, twój przykład jest bardzo klarowny i całkiem dobry, jednak spróbujmy ująć to tak, tak pod rozwagę.

    1. Hazard = przegranie osła w kości – czy jest to całkiem równoważne wygraniu osła w kości?

    2. Spekulacja= zakup osła z nadzieją, że odsprzeda się go drożej. Czy jest to bardziej spekulacja czy może raczej inwestycja?

    3. Inwestycja= podtuczenie osła i próba skrzyżowania z koniem dzięki czemu możemy w niedalekiej przyszłości stac się właścicielami muła,
    a osła sprzedać likwidując inwestycję.

    Ok – a czy zakup osła i jego podtuczenie w celu posiadania dobrego reporoduktora bardziej nie przypomina zakupu obligacji przxynoszącej stały dochód?

    Róznice są subtelne i trudno widoczne bez zbędnego mędrkowania.

    No i teraz wchodzi nadzór i kugluje znaczeniami, w jedynie słusznym rozumieniu.

    Hazared jest nielegalny bez uzyskania przez właściciela budy odpowiedniej licencji na grę a przez gracza zapłacenia podatku dochodowego od wzbogacenia się. Bo jak celnie ujał to ktoś gra hazardowa to jest opodatkowana gra losowa.

    Hazard jest dobry o ile jest legalny i opadatkowany i możemy go nazwać grą losową albo zakładaniem się, zaś a spekulację nazwiemy inwestowaniem celem logicznego i społecznego zaakceptowania.

    I wtedy jest teges, git i gra muzyka. 🙂

    Pit

  48. blackswan

    @inwestor_ts

    “Zwróć uwagę, że nie jest to predykat czysto opisowy, ale mocno wartościujący.”

    Absolutnie zgoda. Zwróć uwagę natomiast, że najwyższym stopniem wartościowania jest prawne umocowanie owych wartości. Dlatego wielce ciekawi mnie klucz zgodnie z którym wartościowanie się odbywa w kontekście gier losowych, inwestowania itd.

    “Z faktu, że takie właśnie, a nie inne zachowania określa się mianem hazardu, wynika coś więcej niż z wprowadzenia neutralnej konwencji terminologicznej.”

    Jak rozumiem również w tym zdaniu chodzi Ci o wartościowanie, jednoznaczne potępienie jakiegoś działania w oparciu o bliżej nieokreślone (intuicyjne, zdrowo-rozsądkowe itd.) przesłanki. Otóż moim zdaniem, choć prawnikiem nie jestem, zanim zaczniemy prawnie regulować jakąś dziedzinę w oparciu o nasze instynktowne wrażenia powinniśmy temat zgłębić i przeanalizować.

    Odwoływanie się chociażby do “nieprzydatności dla społeczeństwa”, szkodliwości itd. bez wskazania mechanizmów i analizy ich działania jest dla mnie wyłącznie pustosłowiem. Za każdym razem kiedy spotykałem się z argumentacją o nieprzydatności dla społeczeństwa rozmówca nie był w stanie przeanalizować problemu w szerszym kontekście. Nie twierdzę, że ten problem nie istnieje. Chciałbym jednak usłyszeć w końcu jakąś dobrą analizę.

  49. investor_ts

    @blackswan

    Czy na przytoczone wyżej pytanie mojego dziecka odpowiedziałbyś, że z hazardu?

  50. lesserwisser

    @ investor ts

    “Jakiś czas temu, moje dziecko zapytało: “Tato, a skąd my mamy pieniądze?” – próba odpowiedzi stanowiła niezłe wyzwanie.”

    “Czy na przytoczone wyżej pytanie mojego dziecka odpowiedziałbyś, że z hazardu?”

    Trochę za mało mamy danych bo poprawna odpowiedź zależeć może od wielu czynników, konkretnej treści pytania i kontekstu systuacyjnego, itp.

    Jeśli dzieciak zapytał tak: “Tato, a skąd my mamy takie pieniądze?” bo tato ostatnio jest dla niego wyjatkowo szczodry, gdyż akurat przytulił grubszą kasę, to odpowiedź może być różna, czasem nawet niepoprawna politycznie (np. bankomat się pomylił). 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *

Klauzula informacyjna

Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A. („My” lub „DM BOŚ”) z siedzibą w Warszawie (ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa). Będziemy przetwarzać, Pani/Pana dane na potrzeby udzielenia odpowiedzi na Pani/Pana zapytanie, możliwości skorzystania z usługi oferowanej przez DM BOŚ, a także realizacji naszych prawnie uzasadnionych interesów, tj. rozpatrywania skarg oraz obrony przed roszczeniami. Ma Pani/Pan prawo dostępu do danych, żądania ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania i przenoszenia. W dowolnym momencie może Pani/Pan także wnieść sprzeciw, z przyczyn związanych z Pani/Pana szczególną sytuacją, wobec przetwarzania Pani/Pana danych dla realizacji prawnie uzasadnionych interesów DM BOŚ. Może się Pani/Pan z nami skontaktować wysyłając e-mail na adres: makler@bossa.pl lub list na adres: ul. Marszałkowska 78/80, 00-517 Warszawa, dzwoniąc na infolinię pod numer + 48 225043104 lub odwiedzając jedną z naszych placówek (lista dostępna pod http://bossa.pl/dmbos/oddzialy/). Może Pani/Pan skontaktować z Inspektorem Ochrony Danych m.in. korzystając z e-mail: iod@bossa.pl lub listownie na nasz adres. Więcej informacji o przetwarzaniu Pani/Pana danych, czasie przechowywania, prawach i sposobach kontaktu znajduje się w naszej Polityce Prywatności.