Tytuł pożyczyłem, w polskim tłumaczeniu, od pasjonującej książki „How we decide”. To jedna z tych, które czytałem jednym tchem.

 

Autor – Jonah Lehrer – nie ma ostatnio dobrej prasy. Jeden wpis poświęciłem niedawno jego artykułowi o nieracjonalności, zakup książki był niejako tego konsekwencją i przy okazji zaspokojeniem ciekawości na temat tego czym młody w zasadzie człowiek (30 lat) oczarował świat w kilku już wydanych pozycjach. Jednak ostatnia produkcja „Imagine: How Creativity Works” okazała się publicznym harakiri, jako że Lehrer sfabrykował w niej cytaty z Boba Dylana, co głośnym echem odbiło się w mediach. Mimo wszystko wziąłem się za „How we decide” i nie żałuję.

Mimo, że o inwestowaniu nie pada tam za wiele kwestii, to czytając odnosiłem wrażenie, iż niemal każdy rozdział i akapit idealnie o problemach decyzyjnych inwestorów traktuje. //choć pewnie takie same odczucia wynieśli przedstawiciele innych profesji //

No to w jaki sposób decydujemy ??? I tu niespodzianka… Za pomocą… emocji! Tak, tak, tych właśnie, z którymi tak usilnie na giełdzie próbujemy walczyć! Mechanizm w dużym skrócie wygląda tak, że emocje, pojawiające się wielokrotnie w przeszłości przy podejmowaniu podobnej decyzji, poprzedzonej obserwacją, zdarzeniem, zjawiskiem itp., przetasowują nasze hormony dopaminowe w mózgu, powodując przy okazji pojawienie się zmodyfikowanego ich typu wtedy gdy wynik naszych działań okazał się w przeszłości poprawny czy satysfakcjonujący. To właśnie proces świadomego, ale i podświadomego uczenia się, nabywania doświadczeń, gromadzenia eksperckiej wiedzy, budowania praktycznej kompetencji i umiejętności.

Przykłady ludzi pozbawionych emocji na skutek zmian lub defektu mózgu pokazują jak trudne jest w takim stanie nie tylko podjęcie właściwej decyzji, ale jak zadecydowanie staje się wręcz niemożliwe. Tak więc pot i łzy, czyli emocjonalne przeżycie dziesiątek czy setek realnych transakcji, są tak ważne w procesie inwestorskiej edukacji, co prowadzi do stanu, który popularnie nazywamy „intuicją”, kiedy to wiemy bez dłuższego analizowania jaka decyzja albo ich ciąg będą najwłaściwsze albo czego z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się po rynku.

Co ciekawe, próby zbyt głębokiego zanalizowania owej intuicyjnej, podświadomej wiedzy naszego organizmu mogą prowadzić do paraliżu mentalnego lub nawet fizycznego. Lehrer obrazuje to przykładami znakomitej śpiewaczki operowej i mistrza golfowego. Kiedy tylko zaczęli rozbierać na części składowe swoje umiejętności, poszukując ich źródeł, a potem próbowali wycyzelować składowe posiadanego talentu, świadomość zaczynała się gubić a potem buntować. Do tego stopnia, że głos się załamywał a piłka mijała dołki. Wiedza i dopaminowa pamięć ukryte w naszej podświadomości mogą okazać się wielką potęgą, która pozwoli rozwiązać najtrudniejsze problemy o ile pozwolimy jej działać i podpowiadać rozwiązania. Pod jednym wszakże warunkiem- wcześniej musimy zakodować, “wgrać” do tej pamięci prawidłowe reakcje, oceny, pozytywne rozwiązania i wytworzyć owe zmodyfikowane cząsteczki dopaminowe. Wówczas szczęście i traf zaczyna zastępować rzeczywista wiedza i umiejętności.

Natomiast często powtarzane, najprostsze codzienne wybory i decyzje podejmujemy nagminnie bez udziału świadomości, rozumowej wiedzy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Rozstrzyga je  bowiem emocjonalna część mózgu, zanim w ogóle sygnał dotrze do płata czołowego, który zawiaduje siecią skomplikowanych połączeń między częściami mózgu, odpowiedzialnymi za poszczególne funkcjonowanie wszystkich organów, składające się na inteligencję, racjonalne i świadome myślenie. Kiedy wydaje nam się, że myślimy to tak naprawdę w 95% wypadków po prostu tylko odczuwamy! I to za pomocą zwykłych heurystyk (skrótów myślowych). O błędy i nieracjonalność dlatego nietrudno.

Osobny rozdział poświęcony został ekspertom w danej dziedzinie, czyli dobrze znajomym nam analitykom, którzy mylą się w swych prognozach i przepowiedniach na potęgę. Wypadają w testach często gorzej niż dyletanci i losowe próby. Dlaczego? Otóż to swego rodzaju wybiórcze myślenie, tylko częściowo refleksyjne. Nie pozwalają bowiem swojej świadomości zanalizować wszystkich argumentów, szczególnie nie dopuszczając tych przeciw. Raz podjętej myśli czy tezy bronią jak niepodległości, z góry dymisjonując inne, które przeczyłyby ich wizji. Pamiętajmy jednak, żeby i u siebie poszukać belki w oku jeśli wchodzimy w skórę analityka.

Nie widzę jeszcze polskiego tłumaczenia, ale mam przeczucie, ukształtowane wieloma emocjami z przeszłości, że wkrótce w polskiej wersji zobaczymy całą twórczość Lehrera 🙂

—- Kat —-

[Głosów:0    Średnia:0/5]

27 Komentarzy

  1. blackswan

    “Kiedy wydaje nam się, że myślimy to tak naprawdę w 95% wypadków po prostu tylko odczuwamy! I to za pomocą zwykłych heurystyk (skrótów myślowych). O błędy i nieracjonalność dlatego nietrudno.”

    cudo

  2. Piotrek

    Nie mogłem się powstrzymać aby nie poszerzyć tematu o odrobinę bardziej ścisłe podejście do teorii podejmowania decyzji – nie ma się co oszukiwać bez emocji nie bylibyśmy ludźmi a jedynie maszynami, że tak filozoficznie spuentuję http://investio.pl/blog/jak-podejmujemy-decyzje/

  3. blackswan

    @Piotrek

    nie chciałbym Cie jakoś specjalnie zaszokować, ale powiem to. Ludzie nie podejmują decyzji w oparciu o prawdopodobieństwa. I całe szczęście.

  4. lesserwisser

    Jeśli wiedza i dopaminowa pamięć ukryte w naszej podświadomości mogą okazać się wielką potęgą, która pozwoli rozwiązać najtrudniejsze problemy (o ile pozwolimy jej działać i podpowiadać rozwiązania) to ja mam pytanie z tym związane.

    Zapytam więc, jak – wspomniane pot i łzy, czyli emocjonalne przeżycie dziesiątek czy setek realnych transakcji, które są tak ważne w procesie inwestorskiej edukacji, i prowadzą do stanu, który popularnie nazywamy „intuicją” (kiedy to wiemy bez dłuższego analizowania jaka decyzja albo ich ciąg będą najwłaściwsze albo czego z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się po rynku) –

    mogą być wykorzystane w praktycznym tradingu, jeśli preferowane będzie podejście mechaniczne, a więc nie intuicyjne???

    No jak?

  5. Piotrek

    @blackswan

    i właśnie o tym mówią klasycy – Kehneman i Tversky 🙂

  6. blackswan

    Skoro K i T nazywamy klasykami, to zważ, że oni posuwają to krok wyżej. Czyli: nie tylko prawdopodobieństwo, nie tylko wypłata, ale dodają do tego subiektywną użyteczność wypłaty. Co zresztą w swoim artykule opisałeś. K i T ze swoją teorią perspektywy kurczowo trzymają się pojęć prawdopodobieństwa. Taki instrument, którego nie porzucają. Natomiast nie tłumaczą oni za jego pomocą mechanizmów/procesów podejmowania decyzji. Oni je post-hoc opisują zgodnie z przyjętym konsensusem sięgającym czasów Bernoulliego.

  7. Wojtek S.

    przypominają mi się kryteria wyboru prezydenta, jakie zapamiętałem w wypowiedziach kobiet:
    “Będę na niego głosowała, bo jest dobrze ubrany i ładnie się prezentuje w telewizji” – to o A.Kwaśniewskim
    “Nie będę sobie brała prezydenta, co rękawem nos wyciera” – to o J.Kuroniu
    Amerykańscy naukowcy zbadali procentowy wpływ różnych czynników na postrzeganie polityków przez wyborców, i tak 52% stanowi prezencja wizualna, tylko 7% treść wypowiedzi, reszta procent to inne czynniki.

  8. tank

    @blackswan
    “nie chciałbym Cie jakoś specjalnie zaszokować, ale powiem to. Ludzie nie podejmują decyzji w oparciu o prawdopodobieństwa. I całe szczęście.”

    Dodałbym jeszcze, że potoczne poczucie i rozumienie prawdopodobieństwa u ludzi ma niewiele wspólnego z faktycznym prawdopodobieństwem.

  9. pit65

    @Less
    “mogą być wykorzystane w praktycznym tradingu, jeśli preferowane będzie podejście mechaniczne, a więc nie intuicyjne???”

    Te dylematy biorą sie z niefortumnnego podziału na mechanike vs. intuicję.POwtarzam się , ale to ważne.
    JA bym podzielił to na mechanikę z wykorzystaniem komputerowej protezy i mechanikę bez protezy wytrenowaną na łzach 🙂
    Wtedy zupełnie inaczej IMO klarowniej zaczniemy postrzegać różnicę.
    W obu przypadkach to mechanika jest elementem wspólnym natomiast “droga” /intuicja-automat/ jest odmienna.

    Otóż moim zdaniem jeżeli ktoś zacznie od “komputerowego wspomagacza móżgu” niezmiernie trudno przejść droge przez “krew i pot” ponieważ po to zostało to wynalezione by uciec od trudu.
    A przecież wytrenowane oko to najlepszy filtr by odrzucić szum.
    Wie o tym każdy kto z tłumu wyłowi znajomą twarz /pattern/.
    Czy potrzebne do tego liczenie prawdopodobieństwa jak już zobaczysz i masz pewność.Ale aby ta pewność była pewnością potrzebne są trud, łzy i …pieniądze.
    Oczywiście automat może być pomocny w rozumieniu mechaniki , ale trzeba chcieć i móc się potrudzić co w pewnym sensie jest zaprzeczeniem funkcji jakie automat spełnia.
    NIe bez znaczenia są też złe przyzwyczajenia brania każdej transakcji. Czyli ilościowe potraktowanie tematu z którym nasz mózg sobie nie poradzi /zbyt dużo emocji na raz/.

  10. pit65

    @Kat
    “No to w jaki sposób decydujemy ??? I tu niespodzianka… Za pomocą… emocji!”

    “Eureka”- krzyknął robot 🙂
    Nie uważasz ,rze emocje są zagregowanym filtrem /uzywając terminu z mechaniki maszynowej/ dzieki, którym możliwe jest przetrwanie w “petabajtach” informacji docierających do nas przez zmysły niekoniecznie do wykształconego matematycznie mózgowego procesora.
    Swoista analiza ilościowa i zdaje się niezła bo wymykająca się powszechnemu podobieństwu do świata Gaussa /hipoteza/ , który wykazałby może,że przetrwanie takiego chaotycznego w swym działaniu Homo Sapiens przeczy logice rozkładu .
    Cud techniki 😉

  11. pit65

    @Kat

    ..Zauważ ,że w tym kontekście ucieczka , tchórzostwo jest najbardziej racjonalnym postępowaniem przed niewiadomą. Daje czas na naukę i przetrwanie.
    Oczywiście nasze wygórowane mniemanie o sobie każe takie postępowanie piętnować, ale jak wiadomo wszyscy bohatorewie wygineli na wojnach.
    Ostają się jeno … no właśnie.

  12. _dorota

    Chyba już gdzieś czytałam o przed-sądzie emocjonalnym, który serwuje nam ciało migdałowate w procesie myślenia. Po zastanowieniu się – prawdopodobnie u Golemana, w jego klasycznej “Inteligencji emocjonalnej”, dobrych kilka lat temu.

    Oczywiście nie kwestionuję sensu przeczytania książki Lehrera, ale może najpierw warto poszperać w klasykach; zawsze lepiej dostać treść z pierwszej ręki. Lehrer Ameryki nie odkrywa.

  13. lesserwisser

    Jako oddrutkę na pierdu pierdu amerykańskiego 30-latka polecam lekturę poniższych książek,wybitnego polskiego psychologa, profesora Józefa Kozieleckiego.

    “Psychologiczna teoria decyzji”, “Psychologia procesów przeddecyzyjnych”, “Percepcja, myślenie, decyzje” (J.K et al), “Rozwiązywanie problemów”, “Konflikt, teoria decyzji”, no i
    “Koncepcje psychologiczne człowieka”.

    Się czytało i wiekszośc sie ma. 🙂

  14. _dorota

    @ Less
    O, dzięki. Jak zwykle dogłębnie w temacie 🙂

  15. lesserwisser

    Co by było dogłebniej to jeszcze warto zerknąć w – Tomasz Szapiro “Co decyduje o decyzji” (przystępna ale niegłupia – tak jak moja sasiadka :))

    Z obcych polecam zaś – dwie książki autorstwa R.E. Gunther’a

    “The truth about your emotions when making decisions”(świeżyzna 2011)
    oraz “The truth about making smart decisions”.

    I to by było na tyle.

  16. Jack

    Z tej tematyki warte są też polecenia:

    “Thinking Fast and Slow” – Daniel Kahneman (ciekawe czy kiedyś wydadzą tę książkę w polskim tłumaczeniu?)
    “Subliminal: How Your Unconscious Mind Rules Your Behavior” – Leonard Mlodinov
    “The Believing Brain” – Michael Shermer
    “SuperSense: Why We Believe in the Unbelievable” – Bruce Hood
    “The Invisible Gorilla: How Our Intuitions Deceive Us” – Christopher Chabris

  17. miśYogi

    +/- 30% ludzi nie odczuwa emocji, podobno taki trader to żyła złota 😉

  18. _dorota

    @ miśYogi
    prawdopodobnie mówisz o psychopatach:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_dyssocjalna

    Czy są lepszymi traderami? Wątpię, chociaż badań na ten temat nie widziałam. Podobno są silnie nadreprezentowani w organach władzy (w tym spółek), ale to też tylko przypuszczenia.

    No i (dzięki Bogu) nie ma ich +/- 30%.

  19. pit65

    Zastanawiam sie po co psycholowi trading , wyciąga spluwę czy to fizyczną czy utkaną z jakiś powiązań społeczno-prawno politycznych i dostaje co chce czyli przysłowiowego rynkowego Edzia???

  20. _dorota

    Sugerujesz, że “too big to fail” są…. 😉

  21. pit65

    Who knows?

    Ale jeżeli badacze z katedry naukowo coś stwierdzą to w wikipedii niechybnie pojawi sie nowy typ 🙂

  22. Jack

    @ _dorota

    Antonio Damasio opisał przypadek Eliota, pacjenta który w wyniku guza mózgu utracił zdolność odczuwania emocji. Badania pokazały, że pomimo zachowania wysokiego IQ i pamięci dysfunkcja ta spowodowała, że pacjent nie był w stanie podjąć nawet najprostszej decyzji. Emocje są więc niezbędne w procesie decyzyjnym, co tym bardziej obala mity o racjonalności ludzkiego działania. Traderzy pozbawieni emocji byliby więc raczej mało skuteczni w działaniu. Co innego rozemocjonowany szympans, taki to nawet osiąga lepsze wyniki od niejednego tradera ;-).

  23. Jack

    @ _dorota

    Antonio Damasio opisał przypadek Eliota, pacjenta który w wyniku guza mózgu utracił zdolność odczuwania emocji. Badania pokazały, że pomimo zachowania wysokiego IQ i pamięci dysfunkcja ta spowodowała, że pacjent nie był w stanie podjąć nawet najprostszej decyzji. Emocje są więc niezbędne w procesie decyzyjnym, co tym bardziej obala mity o racjonalności ludzkiego działania. Traderzy pozbawieni emocji byliby więc raczej mało skuteczni w działaniu.

  24. Kornik

    W jaki sposób decydujemy?

    Hmm… Aby zrozumieć pierwotny mechanizm podejmowania decyzji, polecam świetny dwuczęściowy dokument przyrodniczy, pt. “Z ziemi, z powietrza i z morza. Tajemnice zwierzęcych inwazji”.

    Zamiast mrowiska – głowa, a zamiast mrówek – szare komórki, reagujące na zewnętrzne bodźce (informacje): świetlne (wzrok), dźwiękowe (słuch), chemiczne (smak i zapach), mechaniczne i elektryczne (dotyk).

    Emocjonalna reakcja jest niczym innym tylko pierwotną reakcją stadną; to działanie inteligencji tłumu – mrowiska szarych komórek.

    Reagować inteligentnie, to znaczy – reagować błyskawicznie (najszybciej jak się da), w określony sposób (automat), wypracowany w toku ewolucji w serii prób i błędów.

    To potrafią zwierzeta i ludzie, ale człowiek potrafi nie tylko inteligentnie, ale i świadomie.

    Reagować świadomie, to znaczy reaktywnie, selektywnie – to inteligentna inteligencja.

    Strasznie trudne słowa, więc dla lepszego zrozumienia, o co mi chodzi, przykład:

    Inteligencja tłumu, to działanie „na trepa”: mam do przejścia mur, to walę głową w każdy centymetr ściany, aż znajdę w niej otwór.

    Natomiast inteligentna inteligencja, czyli świadomość – to wiedza, że po pierwsze – jest zadanie: mur do przejścia. Po drugie, to wiedza, że aby pokonać tę przeszkodę, nie trzeba walić w każdy centymetr muru – trzeba siąść i zastanowić się:
    – co można,
    – czego nie można,
    – nie da się,
    – lub nie wolno,
    – co mamy,
    – czego nie mamy.

    …I wybrać z wachlarza dostępnych możliwości. W tym konkretnym przypadku można:
    – poszukać otworu, ale to by za długo trwało,
    – nie można wybić otworu, bo nie mam kilofa ani dynamitu,
    – poza tym skąd dynamit, władza zakazuje,
    – nie da się przeskoczyć, bo za wysoko…
    – ale zaraz – przecież w szopie jest drabina…

    Eureka!

    Mam drabinę, więc przystawiam do ściany i wspinam się na mur… raz, dwa, lewa, prawa. 🙂

    A na szczycie… Houston we have problem. 🙂 Tu następuje kolejny proces decyzyjny, którego skutkiem jest seria czynności: wciągnięcie drabiny i opuszczenie jej po drugiej stronie muru. I schodzimy, i schodzimy, i schodzimy, po drobinie.

    Tiaa, pokonanie muru jest proste, ale nie jest łatwe. 🙂

    Świadome działanie, to nieustanne wyznaczanie celu i skupienie się na zadaniu – wykonanie jednej lub serii wybranych czynności, aby wyznaczony cel osiągnąć. Cały proces i każda osobna czynność składa się na:
    – obserwację,
    – kalkulację,
    – reakcję,
    – kontrolę i regulację reakcji (dostosowanie – w zależności od zmieniających się okoliczności),
    – weryfikację.

    Tak naprawdę mechaniczny handel jest tylko wstępem, owym działaniem inteligentnym, a wynik jest tylko namiastką tego, co można osiągnąć, gdybyśmy działali w sposób świadomy, czyli intuicyjnie.

    Intuicyjnie, to nie znaczy przypadkowo!, bo działanie intuicyjne, to nie jest działanie przypadkowe, tylko celowa i racjonalna reakcja, której my nie jesteśmy w stanie do końca pojąć, ani opisać, a ja staram się to tutaj wyłożyć, co myślę, na ile pozwala mi to mój mały rozumek.

    Z doświadczenia wiem, że inwestowanie intuicyjne jest niezwykle trudne, a dla większości z nas absolutnie nieosiągalne. Ale nic nie szkodzi, człowiek posługujący się automatem (“rębajło rynku”), zawsze coś skubnie, ponieważ zawsze będzie lepszy od amatora, który działa zupełnie bezmyślnie, i zawsze będzie lepszy od „profa” działającego intuicyjnie, ale jeszcze nie w stopniu doskonałym. Dla większości z nas (prawdopodobnie ja również należę do tej grupy), algotraiding jest/będzie „końcową stacją”.

    Na trzecim etapie potrzeba bowiem odpowiednich predyspozycji rozumowych i psychofizycznych, ogromnej wiedzy i doświadczenia, oraz lat treningu. Tylko nieliczni będą mogli wznieść się wyżej – na etap trzeci, t.j. – inwestowania „intu”.

    Prawdziwe „intu” jest końcem, a nie początkiem drogi inwestora!

    Wygląda to tak:
    – intu bezmyślne, czyli rynkowy amator,
    – algotraiding, czyli rynkowy rzemieślnik,
    – intu świadome, czyli artysta, „poeta rynku”.

    Dla graczy stopnia trzeciego, zyski gracza stopnia drugiego (typowego mechanika), będą po prostu śmieszne…

    W przeszłości było już paru takich, historią życia jednego z takich „muzyków” zaczytuję się od kilku tygodni. Dla tego drapieżnika podwojenie kapitału w tydzień, to było jak zjedzenie bułki na śniadanie, i zrobił to absolutnie na zimno.

    Na zimno, to nie znaczy – bez emocji! Aby to zrozumieć, dam przykład: Jest traper amator i intu traper – obaj mają za zadanie pokonać szeroką rzekę po kładce… szerokości pięciu centymetrów.

    Intu traper po prostu przefrunie po tej kładce; amator natomiast wykona parę nerwowych piruetów i z pluskiem wyląduje w wodzie, co – na marginesie – będzie gongiem na obiad dla algo, algo, algo tfu – dla aligatora 🙂 pływającego, a raczej dryfującego w mętnej wodzie.

    …Jestem sobie aligatorem i sobie dryfuję, bo to jest bardziej ekonomiczne – tak pływał ojciec-aligator, dziad-aligator i pradziad-aligator przed milionem lat, więc tak pływam i ja, syn-aligator. Jeśli coś działa, to nie ma powodu tego zmieniać – o, znowu jakiś dureń myślał, że przejdzie. 🙂

    RATUNKU!…

    …No, to cześć!, bo mnie wołają na podwieczorek. 🙂

  25. _dorota

    @ Jack
    Tak, ten przykład jest cytowany, przypominam go sobie. No właśnie.
    BTW – to, że z drugiej wersji usunąłeś uwagę o rozemocjonowanym szympansie daje do myślenia 😉

    @ Kornik
    Ta poetyka filmu przyrodniczego, którą proponujesz jest (dla mnie) o tyle ciekawa, że nigdy nie mam odczucia, że walczę z kimś (nawet bezosobowym, np z rynkiem), a zawsze mam świadomość, że ciężko walczę z własnymi brakami. Ciągle. Ale to może dlatego, że inwestuję w akcje celując w conajmniej średni termin – tam to rozkłada się inaczej niż na pochodnych.

  26. Jack

    @ Kornik

    “Świadome działanie, to nieustanne wyznaczanie celu i skupienie się na zadaniu – wykonanie jednej lub serii wybranych czynności, aby wyznaczony cel osiągnąć.”

    Takie ujęcie problemu jest żywcem wyjęte z obliczeniowej teorii umysłu (computational theory of mind) i obecnie powoli odchodzi w przeszłość (umysł jako komputer), ponieważ niewłaściwie opisuje rzeczywistość, a zastosowania praktyczne takich modeli (np. w robotyce i automatyce) okazują się mało efektywne i powolne. Na takim modelu opiera się m.in. działanie robota Asimo (“obserwacja, kalkulacja, reakcja, kontrola i regulacja reakcji (dostosowanie – w zależności od zmieniających się okoliczności), weryfikacja.”

    http://www.youtube.com/watch?v=ASoCJTYgYB0

    A tu rozwiązanie oparte na zupełnie innych założeniach, odbiegających od modelu obliczeniowego i bardziej zbliżonych do rzeczywistych mechanizmów istniejących w naturze i zachowaniach człowieka.

    http://www.youtube.com/watch?v=b2bExqhhWRI&feature=related

  27. Kornik

    @Dorota

    Też to mówię – nie walczymy z żadnym rynkiem, tylko sami ze sobą – z własnymi słabościami.

    Tu nie chodzi o to, żeby kogos pokonać – chodzi o to, żeby bezpiecznie dojechac z punktu A do punktu B – od zera do milionera (no, bez przesady – by żyło sie lepiej, tzn. – starczyło na wodę źródlaną i łakocie 😉 ).

    Nauka giełdowej spekulacji jest to nauka jazdy samochodem. Problem w tym, że chcę jeździć, a nie mam samochodu. Potem kupuję samochód, ale nie wiem, co z nim zrobić, żeby jechał. Potem się dowiaduję od instruktora. Zdaję egzamin, po 23 podejściu, dostaję to “prawko”, siadam za kierownicę i… powiększam czarne statystyki weekendów, bo jednak czegoś mi zabrakło… CZEGO? Oto jest pytanie?

    @Jack

    Dzieki za odpowiedź. Cóż, widac jak bardzo świat poszedł do przodu, a rynek (drobni ciułacze, jak ja), są zapóźnieni. Nauka już dawno pewne rzeczy zweryfikowała, co mozna zobaczyć na filmikach, trzeba tylko znaleźc własciwe filmy/ksiązki/ludzi, przetrawić i zacząc próby implementacji znalezionych rozwiązań.

    Bo, jak mówię, nie chodzi o stworzenie terminatora, tylko o nauczenie się poruszania w przestrzeni rynkowej, a ta wciąż jest jedną wielką zagadką, “ziemią nieznaną” – polem dla badaczy i odkrywców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *