Forex straceńców, część 12

Dokument z zaleceniami KNF dla firm inwestycyjnych w zakresie forexu dostarcza sporo wiedzy o nie w pełni zgodnych z regulacjami działaniach niektórych brokerów, nie mówi to jednak za wiele o rzeczywistych przyczynach negatywnych wyników przegrywających inwestorów, których trzeba wg Komisji w każdym zakresie dla ich ochrony ostrzegać.

 

Pełniejsze testy weryfikujące wiedzę, przejmowanie przez brokerów rzeczywistej odpowiedzialności za obrót i winy za zdarzenia nadzwyczajne (nieoczekiwane skoki cen), płynne kwotowania czy bardziej wystandaryzowane i rzetelniejsze reklamy zrobić powinny porządek w branży i wprowadzić większą transparentność, ale nie znaczy to wcale, że zmienią znaki przy wartościach rachunków klientów z minusów na plusy. KNF liczy na to, że po zmianach część niewprawnych inwestorów zrezygnuje z gry walutowej lub wcale jej nie rozważy, ja sam chętnie zobaczyłbym natomiast statystyki pokazujące, że ten fakt w połączeniu z przestrzeganiem w pełni przepisów Ustawy o Obrocie ma rzeczywiście znaczenie dla powrotu do zyskowności przez klientów firm forexowych.

Zainteresował mnie natomiast dość specyficzny fragment owego pisma, adresowany właśnie do efektywności samych inwestorów. Brzmi on następująco:

„Niewątpliwie bowiem decyzje inwestycyjne podejmowane bez realnego zaangażowania własnych aktywów, z wykorzystaniem rachunku demo, łączą się z mniejszym zaangażowaniem emocjonalnym inwestora, a tym samym różnią się od inwestycji z wykorzystaniem realnych środków pieniężnych. Tym samym, różny jest stopień racjonalności podejmowanych działań w środowisku rachunku demonstracyjnego i inwestycji rzeczywistych. W opinii Urzędu, firma inwestycyjna powinna zamieszczać informację, której istota będzie sprowadzała się do zasygnalizowania, iż inwestowanie w środowisku demo i rzeczywistych inwestycji nie wykazuje analogii w aspekcie warunków podejmowania decyzji inwestycyjnych”

Pierwsze co przyszło mi do głowy: skąd w KNF zainteresowanie tematami emocji i racjonalności? Jeśli to pokłosie modnej ostatnio fali zainteresowania finansami behawioralnymi, które wypierają coraz mocniej klasyczny do tej pory model idealnej efektywności rynku z w pełni racjonalnymi jego uczestnikami, to aż pali mnie ciekawość na jakiego rodzaju badania czy prace nadzór mógłby się powołać przy uzasadnieniu wyżej cytowanego poglądu?

O ile jednak emocje mają czasami wpływ wpływ na stopień racjonalności inwestorów o tyle ta ostatnia sama w sobie na niewiele się zdaje dla uzyskania zyskowności.

Racjonalność decyzji ma ścisłe powiązanie z błędami poznawczymi i behawioralnymi efektami, co udowodnili już pionierzy tej specjalności – Nobliści Kahneman i Tversky. Jednak sporo błędów tego rodzaju nie jest popełnianych z powodu emocji, emocje mogą być za to ich wynikiem lub im towarzyszyć. Błędy owe są natomiast wynikiem niedoskonałości ludzkiego umysłu, myślenia skrótowego za pomocą heurystyk, niedostosowaniem do tego rodzaju działania w warunkach niepewności z powodu naszych atawistycznych nawyków. To one destrukcyjnie oddziaływają na efektywność naszych decyzji i zyskowność inwestowania. Emocje mogą efekty behawioralne wzmóc, ale BRAK emocji ich NIE eliminuje!

Mało tego – pewien stopień emocjonalności jest niezbędny dla poprawnego procesu decyzyjnego (Lehner „How we decide”, więcej w tym wpisie). Emocje są bowiem sygnałem ostrzegawczym a przy tym to dzięki nim mózg uczy się prawidłowych reakcji, ocen i decyzji za pomocą zmian w naszych hormonach i aktywacji stosownych obszarów mózgu. Emocje są obecne zawsze, nawet u doświadczonych, profesjonalnych traderów co dowiedli w pracyThe Psychophysiology of Real-Time Financial Risk Processing” Lo i Repin. Pozostaje jedynie kwestia jak przez emocje oraz pomimo błędów poznawczych dotrzeć do naszych świadomych i podświadomych zasobów wiedzy i umiejętności. Dobrze ukierunkowane i przepracowane emocje to tylko część odpowiedzi. Niemniej ważny jest jednak sam fundament, będący skarbnicą naszych kompetencji. Musi być nim dobrze przygotowany plan gry, strategia dająca przewagę, odpowiednio wyuczona oraz sprawdzona wiedza i umiejętności o tym jak na rynku wygrywać. Bez tego żadne emocje nie mają znaczenia, są jedynie sprawą wtórną, ale i jednocześnie pomocą w prawidłowym wnioskowaniu.

W tym układzie nie ma znaczenia w jakim stanie emocjonalnym inwestor wejdzie z demo na rynek real. Liczy się to z jaką wiedzą na temat osiągania przewagi dokona owego przejścia. Emocje i racjonalność mogą pomóc lub zaburzyć realizację strategii wynikającej z tej wiedzy, ale nigdy nie są bazą czy źródłem przewagi. Tu jednak ostrzeganie proponowane przez KNF nie pomoże i nie jest nawet właściwym kierunkiem. To zbyt kompleksowa sprawa, w którą zaangażowane są jeszcze losowość, traf i bardziej o nich i o przewadze ostrzegać by należało.

Co więcej, w sensie emocjonalności różnice między demo i realem mogą być jedynie pozorem. Pokazują to w pracyFear and Greed in Financial Markets: A Clinical Study of Day-Traders” ci sami autorzy co wyżej. Zbadali oni poziom i natężenie emocji u uczestników 5-cio tygodniowego kursu prowadzonego przez Lindę Raschke, którzy co dzień podawali swoje wyniki wraz z poziomem (nie)zadowolenia. Wszyscy dokonywali transakcji papierowych a do tego niektórzy również realnych. Okazało się, że jak twierdzą autorzy: ”trading papierowy dostarczał w jakiejś mierze takich samych emocjonalnych stymulantów jak trading na żywo choć nie perfekcyjnie identycznych”. Znaleźli oni przy tym następującą korelację: im wyższy stopień pozytywnego zaangażowania emocjonalnego w przypadku zysków i negatywnego przy stratach tym niższy sumaryczny wynik końcowy na rachunku. Tak więc jedynie umiarkowany poziom emocjonalnej reakcji sprzyja większej efektywności inwestowania.

To jednak tylko korelacja, która nic nie mówi o wzajemnych przyczynach, a przy tym nie na tyle wielka by wyjaśnić wszystko. Emocje bowiem w jakimś stopniu są stymulantem, ale to wiedza i strategia budowania przewagi są do wszystkiego bazą.

Reasumując: stonowane emocje jedynie czasem przywracają racjonalność myślenia, jednak racjonalność nie oznacza wygranej na rynku, ponieważ sama w sobie nie tworzy ona przewagi.

Zresztą to samo dotyczy i forexu i rynku akcji oraz derywatów, o czym KNF milczy. A szkoda, bo może również per analogiam należałoby nakazać ostrzegać o tym, że papierowe transakcje akcyjne, wirtualne konkursy a nawet analizy danych historycznych bez finansowego zaangażowania to nic innego jak demo trading.

—kat—

[Głosów:0    Średnia:0/5]

51 Komentarzy

  1. blackswan

    @inwestor_ts

    Nie rozumiem do czego zmierzasz. Gdyby mi dziecko zadało takie pytanie jak Tobie, pewnie bym odpowiedział, że pieniądze to takie żetoniki zaufania do siebie nawzajem, dawane w zamian za jakąś przysługę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *