Podsumowanie I połowy 2013 roku

Mam wrażenie, że inwestorzy są bardzo podzieleni w ocenie pierwszej połowy 2013 roku na warszawskiej giełdzie. Z jednej strony, najważniejsze indeksy, WIG i WIG20, zanotowały dotkliwe spadki, z drugiej strony, inwestycje w małe i średnie spółki przyniosły przyzwoite stopy zwrotu.

Indeksy małych i średnich spółek zyskały, odpowiednio 11% i 8%. Indeks blue chipów stracił 14,5%. Pozostawię rynkowym komentatorom spór o to jaki udział w kreowaniu trendów na WGPW miały decyzje polityczne (planowana reforma OFE, decyzje w polityce energetycznej) a jaki wpływ miały procesy globalne (spadek cen surowców, negatywny sentyment do sektora węglowego, wycofywanie pieniędzy z rynków wschodzących).

Podłoże tego sporu widać w zestawie stóp zwrotu spółek z WIG20. W drugim kwartale spółki z WIG20 z udziałem w akcjonariacie Skarbu Państwa spisywały się wyraźnie gorzej od pozostałych uczestników indeksu.

Przeciętna spółka notowana na WGPW zyskała w I połowie 2013 roku około 5,5% – tak więc szeroki rynek okazał się zdecydowanie lepszy od indeksu szerokiego rynku, WIG. W podsumowaniu I półrocza 2013 nie może zabraknąć najbardziej rosnących i najbardziej spadających spółek z WGPW (kursywą zaznaczyłem spółki, które dużą część czasu spędziły na  podwójnym fixingu).

Moją uwagę w tym zestawieniu zwróciła obecność dystrybutorów leków – Pelionu i Neuci (trzecia spółka z segmentu – Farmacol, zyskała 57%). Relatywna siła tego segmentu okazała się dla mnie kompletną niespodzianką.

W skali globalnej, za wydarzenie półrocza można uznać wzrost rentowności obligacji skarbowych i zamieszanie związane z zapowiedzią stopniowego zmniejszania skali QE (tapering), co rynki finansowe mogły zinterpretować jako zapowiedź zmiany całej polityki monetarnej FED. Zaryzykowałbym hipotezę, że rynki finansowe gwałtowniej reagowały na same wypowiedzi Bena Bernanke niż na rzeczywiste decyzje polityczno-ekonomiczne, na przykład w sprawie Cypru czy polityki fiskalnej w USA.

Uwagę inwestorów zwróciły także słabe zachowanie metali szlachetnych (złoto straciło 26%, srebro 35%) i hossa na japońskim rynku akcyjnym (Nikkei zyskał 28%). II kwartał 2013 okazał się najgorszym kwartałem na rynku złota od początku “wolnego” handlu tym metalem szlachetnym na początku lat 70.

Polski rynek akcyjny okazał się w I półroczu 2013 roku jednym z najsłabszych na świecie. Z dostępnych w bazie Stooq indeksów narodowych tylko czeski, rosyjski i brazylijski okazały się gorsze od WIG20.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

3 Komentarzy

  1. _dorota

    Tak na poboczu innej dyskusji o zaginionych autostradach do zysku na foreksie – zapytam, bo może ktoś ma jakieś przemyślenia na temat:
    1. Czy kanoniczna postać hossy: najpierw wchodzi zagranica, co widać na dużych spółkach, utrzymuje aktualność.
    2. Może została po prostu zaburzona działaniami rządu, ale drobnica małe spółki już kupuje.
    3. Może jesteśmy jedynie w ruchu koregującym spadki zapoczątkowane 2007 (czyli to nie hossa)?

  2. Piechur

    A co zawiesili Panią Dorotę na haku? Z czym kiblujesz? Tak się szarmancko zapytam Damy 🙂
    A wujek Piechur na początku roku ostrzegał: “nie dajcie się ubrać. Rzekoma hossa na GPW to wymysł anali i amatorów.”
    A co do pytań:
    1.Nie wiem ale chyba tak.
    2. Drobnica to se może nadmuchać co najwyżej jakiegoś balona z NC. Wszystko co się dzieje na rynkach zależne jest od instytucji.
    3. Może tak albo może nie. Na razie od 2011 r. jesteśmy w konsoli, która może ale nie musi być elementem ruchu spadkowego zapoczątkowanego w 2007 r.

  3. _dorota

    Piechurze, moje ogólne rozważania o rynku (rozważam zawsze) mają tylko luźny związek z doraźnymi, rutynowymi działaniami. Nawet sie poczułam zlekka urażona takim podejrzeniem. Niemniej dziękuję za odpowiedź.

    Co do meritum: pkt.2 brzmi niby rozsądnie, jednak siła małych indeksów jest faktem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proszę podać wartość CAPTCHA: *